Michał Dworczyk: Tłoczenie nieczystości do Czajki rozpoczęte

09.09.2019 08:02

– Mam dobrą informację dla warszawiaków, a w szczególności dla osób mieszkających na północ od Warszawy. Dzisiaj o 4.00 rozpoczęło się tłoczenie i nieczystości już dopłynęły do Czajki awaryjnym rurociągiem. Dzisiaj rurociąg osiągnie 60% wydajności i w następnych dniach, we wtorek, najdalej w środę, już będzie 100% wydajności. Ale już ścieki są pompowane na drugą stronę Wisły – mówi w programie „Gość Radia ZET” szef KPRM Michał Dworczyk. 

Beata Lubecka: Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera. To kiedy te ścieki popłyną awaryjnym rurociągiem do oczyszczalni Czajka w Warszawie?

Michał Dworczyk: Mam dobrą informację dla warszawiaków, a w szczególności dla osób mieszkających na północ od Warszawy, ponieważ dzisiaj o 4.00 rozpoczęło się tłoczenie i nieczystości już dopłynęły dp Czajki awaryjnym rurociągiem. Dzisiaj rurociąg osiągnie 60% wydajności i w następnych dniach, we wtorek, najdalej w środę, już będzie 100% wydajności. Ale już ścieki są pompowane na drugą stronę Wisły.

A dlaczego tylko 60% wydajności na początek?

Dlatego że cała instalacja, która jest bardzo skomplikowana, została zbudowana w ekspresowym tempie 10 dni. Prace trwały ostatnie doby 24 godziny. W związku z tym ta instalacja wymaga rozruchu, są cały czas robione pomiary i badania, czy wszystko jest szczelne. Na szczęście jak do tej pory – odpukać w niemalowane drewno – wszystko doskonale działa. Wielkie podziękowania należą się Wodom Polskim, wszystkim firmom zaangażowanym w realizację tego przedsięwzięcia, prezesowi Wosiowi, pani minister Annie Moskwie i szeregowi osób, które naprawdę ofiarnie przez ostatnie 10 dni działały, żeby Wisła przestała być zanieczyszczana.

Ale czy w takim razie część ścieków jeszcze spływa do Wisły?

Będziemy dzisiaj bieżąco informować o tym.

Czyli spływa część ścieków jeszcze, tak?

Przed rozpoczęciem szczytu porannego żadne już ścieki nie wpadały do wody. Jak się rozpoczął szczyt poranny, to jeszcze jest niewielki przelew, ale tak jak powiedziałem, ta instalacja jest dopiero uruchamiana, czy rozgrzewa się, mówiąc kolokwialnie.

A czy jest jakiś plan B? Czy rząd ma pan B, jeśli okaże się, że naprawa tego właściwego kolektora może zająć więcej niż dwa miesiące?

My właśnie realizujemy plan B, dlatego że po kilku dniach, kiedy nie było jak propozycji ze strony władz Warszawy, jak problem rozwiązać, to premier podjął decyzję o zbudowaniu by-passu, którym popłyną nieczystości do oczyszczalni. W związku z tym to jest plan B. My teraz czekaliśmy dłuższy czas, aby władze Warszawy odpowiedziały, co zamierzają zrobić, bo właśnie sama naprawa kolektora głównego ma potrwać wiele miesięcy. Wczoraj usłyszeliśmy na konferencji od pana prezydenta Trzaskowskiego, że władze rozpoczną budowę na Moście Północnym takiego połączenia, które spowoduje, że ten ekstraordynaryjny wariant z wykorzystaniem mostu pontonowego i tych dwóch rurociągów, bo to są dwie rury o średnicy 100 cm każda, będzie można zlikwidować. Natomiast my jesteśmy gotowi, żeby przez dwa-trzy miesiące utrzymywać to rozwiązanie, aż władze Warszawy sobie poradzą z problemem.

Ile kosztowała sobotnia konwencja PiS-u w Lublinie? Było na bogato, można powiedzieć.

Była to konwencja sfinansowana ze środków, które każda partia otrzymuje z budżetu państwa.

Czyli nasze pieniądze – subwencje.

Oczywiście, że tak.

Ale ile to kosztowało? Milion, dwa miliony? Bo to naprawdę było widać, że dużo pieniędzy tam wydano.

Znaczy przede wszystkim była to zrobiona bardzo profesjonalnie konwencja. Natomiast czy to był milion, czy to było 500 tys., czy to były dwa miliony, to ja tej wiedzy nie mam, ponieważ sam nie organizowałem tej konwencji. Będzie można...

Nie ma szef Kancelarii Premiera?

No, proszę pani, oddzielmy sprawy rządu od sprawy sztabu. Zresztą ja jestem też członkiem sztabu, żeby była jasność, ale to jest tak, że jest pewien podział zadań. O każdej złotówce państwo jak zwykle będziecie mogli się dowiedzieć ze sprawozdania finansowego.

Ale już po wyborach.

Być może jest tak – bo słyszymy i rozumiem, że pani nawiązuje do płaczliwych narzekań Grzegorza Schetyny...

Dlaczego płaczliwych? On po prostu chciałby się dowiedzieć.

Dlatego że nie miał co powiedzieć innego, no więc zaczął wypytywać, ile to kosztuje. Być może jest tak, że PiS efektywniej wydaje środki, które otrzymuje z dotacji partyjnej. I my nie płacimy za dyskoteki, alkohole i inne rzeczy – przypomina sobie pani sprzed wielu lat PO, na co były wydawane pieniądze – tylko wydajemy na takie środki komunikacji, dzięki którym chcemy dotrzeć z naszym programem i propozycjami do wszystkich Polaków.

Już te propozycje znamy: wyższa płaca, wyższe emerytury. To kiedy pokażecie źródła finansowania tych obietnic? Bo to będzie bardzo dużo kosztowało.

Tak jak zapowiedział prezes Kaczyński… Paradoksalnie mogą być rozczarowani ekonomiści tacy jak pan profesor Rzońca czy inni specjaliści, tzw. specjaliści ekonomiczni PO, dlatego że to będzie oczywiście kosztowało, ale to nie będą jakieś bardzo rozbuchane koszty. A jak pani pyta, kiedy pokażemy precyzyjne wyliczenia, to zgodnie z zapowiedzią prezesa Kaczyńskiego rozpocznie się cykl konferencji tematycznych. Najbliższa w sobotę, w Łodzi, gdzie będziemy...

Pan minister dzisiaj w nie najlepszej formie. Chyba jest pan trochę przeziębiony.

...gdzie będziemy prezentować kolejne bloki tematyczne i też mówić o sposobach finansowania. Jeszcze jedno uspokajające zdanie: tak jak mówiono, że jest niemożliwa do zrealizowania pierwsza, druga piątka PiS-u, że jeżeli zostaną zrealizowane te koncepcje, Polska będzie miała deficyt budżetowy na poziomie 100 mld zł i będziemy w sytuacji podobnej jak Grecja, dzisiaj widzimy, że na rok 2020 pomimo zrealizowania ambitnych planów solidarnościowych i prorozwojowych, mamy budżet zrównoważony.

No to się jeszcze okaże. A będzie jednak trzynastka w przyszłorocznym budżecie zapisana? Bo zapewne ten budżet będzie jeszcze nowelizowany?

Może tak oczywiście być, że będzie nowelizowany.

Czyli będzie trzynastka zapisana w przyszłorocznym budżecie?

Trzynastka będzie zapisana w przyszłorocznym budżecie.

Będzie?

My możemy mówić o tym, że będzie, jak PiS wygra wybory.

Jeśli wygra.

Jeżeli wygra PiS wybory, będzie oczywiście trzynastka…

W roku 2020, tak?

W 2020, tak. Prezes Kaczyński wyraźnie mówił o czternastej również emeryturze, czy świadczeniu czternastym…

Ale w roku 2021.

I też warto podkreślić – nie dla wszystkich, a dla większości emerytów, w 2021. Natomiast w 2020 roku absolutnie trzynastka będzie. Jeżeli wygramy wybory, to zrealizujemy tę obietnicę. Środki są nawet w obecnym budżecie w ramach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na to zagwarantowane.

A czy przedsiębiorca to ma być taka dojna krowa?

A dlaczego pani tak uważa? Ja się nie zgadzam z tą tezą.

No bo czytam liczne komentarze ze strony ekonomistów i czytam, że za podwyższenie pensji minimalnej będą musieli jednak zapłacić przedsiębiorcy, bo to oznacza radykalne podwyższenie kosztów pracy, w tym składek na ZUS.

No tak, tylko proszę zwrócić uwagę, że po pierwsze wszystkie pieniądze w budżecie pochodzą z podatków. W związku z tym podatki płacimy wszyscy. Jeśli chodzi o przedsiębiorców, czy w ogóle jeśli chodzi o podniesienie minimalnej płacy, no to jest oczywiste, przynajmniej z naszego punktu widzenia, PiS-u, że Polacy nie mogą konkurować wyłącznie jako tania siła robocza na rynku europejskim i światowym.

Tak, tak, tylko że za to zapłacą przedsiębiorcy...

Wiele osób chciałoby, żeby tak rzeczywiście było, żeby jak, nie przymierzając, w krajach trzeciego świata jedyną naszą przewagą była tania siła robocza. Ale to powoduje, że ludzie najbardziej aktywni, młodzi, wyjeżdżają.

To już wiemy. Ale chciałabym zapytać konkretnie…

W związku z tym podwyższamy wynagrodzenie minimalne. Równocześnie mamy różnego rodzaju rozwiązania...

Inflacja pójdzie w górę, w związku z tym ta siła nabywcza pieniądza będzie na tym samym poziomie. Wszystko pójdzie w górę, ceny.

Czyli chce pani powiedzieć, że…

Dostaniemy po kieszeni.

Przepraszam, dzisiaj minimalne wynagrodzenie wynosi 2250 zł. Jak zaczynaliśmy rządy w 2015 roku, wynosiło 1750 zł. I chce pani powiedzieć, że ludzie dzisiaj żyją dokładnie tak samo jak 4 czy 5 lat temu, że sytuacja ekonomiczna się nie poprawiła, a nastroje społeczne, które wskazują, że doceniają ludzie rozwój naszego kraju, to jest w ogóle jakiś wymysł i sprawa z kosmosu.

Tylko że teraz obietnice, które złożyliście, to naprawdę będą ogromne pieniądze. To jeszcze zacytuję...

Ale żebyśmy wrócili do przedsiębiorców. Bo my bardzo szanujemy przedsiębiorców. Uważamy, że podstawą polskiej gospodarki są mali i średni przedsiębiorcy.

Którzy mogą tego nie wytrzymać.

Dlatego też wprowadzamy i proponujemy też na przyszłość szereg rozwiązań dla nich. Pamięta pani, ile CIT wynosił na początku tej kadencji? Ja pani przypomnę – 19%. Dzisiaj, po obniżkach przez PiS CIT-u, ten podatek wynosi 9% i jest chyba jednym z najniższych w Europie. I to, o czym mówił też premier Morawiecki, przedstawiając program, mówił o tym, że ZUS dla przedsiębiorców będzie naliczany od dochodu.

Od kiedy?

No właśnie zaczekajmy na te konwencje tematyczne.

To będzie od przyszłego roku?

Gdybyśmy sprzedali informacyjnie wszystko dzisiaj, nie byłoby już po co robić kampanii wyborczej.

Ale czy to będzie od przyszłego roku?

Tak jak powiedziałem, zaczekajmy na konwencję, wszystkiego państwo się dowiedzą. Podniesienie ryczałtu dla małych i średnich przedsiębiorców z 250 tys. euro do miliona, a potem do dwóch milionów i szereg innych rozwiązań dla małych i średnich przedsiębiorców.

I tutaj stawiamy wielokropek. To tyle w Radiu ZET. Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

W internetowej części programu „Gość Radia ZET” Michał Dworczyk został poproszony o komentarz do słów Jarosława Kaczyńskiego z konwencji PiS w Lublinie. Prezes partii powiedział, że „tylko państwo narodowe może być demokratyczne”.

– Czy pan to może rozwinąć? – pytała Beata Lubecka.

– Wydaje mi się, że przesłanie jest dość jasne. Chodzi o to, że pewna idea kosmopolityczna, która jest na siłę wtłaczana dzisiaj w różne organizmy państwowe, nie sprawdza się. Prezes Kaczyński mówi o rzeczy dość oczywistej, że państwo narodowe dobrze funkcjonuje, że ludzie czują się związani ze swoją ojczyzną, że są gotowi też do pewnych poświęceń…

– Ale co to znaczy „państwo narodowe”? Że tylko Polacy powinni mieszkać w Polsce? Definicja jest taka, że to państwo, którego zdecydowana większość mieszkańców stanowi jeden naród i zdecydowana większość członków tego narodu zamieszkuje to właśnie państwo – mówi Lubecka.

– Pani patrzy na to w sposób etniczny, a my mamy tradycję piłsudczykowską w PiS i jest coś takiego jak wspólnota narodowa rozumiana w sposób polityczny. Wszyscy obywatele, naród polityczny. Występuje również taka definicja i tyle – tłumaczy Dworczyk.

– Czyli czym jest według waszej definicji państwo narodowe?

– Państwo, które dba o interesy narodu zamieszkującego dany kraj.

– I tylko takie państwo może być demokratyczne? Co z Ukraińcami, którzy tu pracują i mieszkają?

– Jeśli ktoś chce tu żyć, pracować i płacić podatki, my te osoby witamy z otwartymi rękami. Oczywistym jest natomiast, że politycy w każdym kraju, również w Polsce, muszą przede wszystkim realizować interesy danego narodu. Mówienie dziś o tym, że jeśli zapomnimy o interesach państwa polskiego, bo jesteśmy w UE i musimy myśleć wyłącznie przez pryzmat interesów całej Unii Europejskiej, jest nieprawdziwe. Unia Europejska jest ważnym organizmem i projektem politycznym. Znakomicie się sprawdza. Mamy szereg korzyści i sami dużo wkładamy, ale każdy z krajów UE – czy to Niemcy, Francja, czy mniejsze kraje – dbają o własne interesy narodowe i nie można się tego wstydzić – mówi Michał Dworczyk.

– Prezes Kaczyński dał też wykładnię, co rozumie przez pojęcie rodziny. Że to mama, tata i dzieci – zauważa Beata Lubecka w kontekście konwencji PiS w Lublinie.

– Tak. To jest pojęcie rodziny – przyznaje Dworczyk.

– Jak mają się czuć na przykład matki, które wychowują niepełnosprawne dzieci, bo mąż zrejterował, a 8 na 10 ojców w takiej sytuacji jednak odchodzi od rodziny? – pyta prowadząca.

Szef KPRM nazywa to „ciosem poniżej pasa”, a wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zrozumiałą o tym, jaki jest „normalny model rodziny i czemu powinniśmy się przeciwstawiać”.

– Próbuje się wykorzystać los samotnych matek, ojców, wdowców wdów. Tutaj jest jasna sprawa. Rodzina jako podstawowa komórka społeczna to kobieta, mężczyzna i dzieci. Są oczywiście rodziny niepełne. Funkcjonuje takie pojęcie, na pewno się pani z nim spotkała. Niepełna rodzina to także rodzina. Ci ludzie się kochają, także mogą mieć wspaniałe życie, także matki czy ojcowie z poświęceniem samotnie wychowują dzieci. Nikt tego nie wartościuje, nikt tego nie deprecjonuje. Doskonale pani wie jaka była intencja wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego. Było to wymierzone w lansowaną przez szereg środowisk tezę, że należy zrównać związki jednopłciowe z małżeństwem – odpowiada szef KPRM.

„PiS często mówi o podwyższaniu standardów w polityce. Dlaczego więc na listach partii znaleźli się m.in. Małgorzata Zwiercan z zarzutami za głosowanie na +dwie ręce+?” – chciał wiedzieć jeden z internautów.

– Nie znam precyzyjnie na jakim etapie wyjaśniania jest ta sprawa, natomiast myślę że w Polsce dobrym obyczajem jest – i warto trzymać się tego obyczaju – żeby nie piętnować osób, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem sądowym – odpowiada Michał Dworczyk.

– To dlaczego piętnujecie takie osoby jak Sławomir Neumann, który też nie został skazany prawomocnym wyrokiem, czy Stanisław Gawłowski? – pytała Lubecka.

– Dostrzega pani różnicę, kiedy używa pani przykładu pana Gawłowskiego, który zdaje się był dwukrotnie a przynajmniej raz tymczasowo aresztowany i nie były to decyzje prokuratury, a niezależnego sądu? Ja nie znam precyzyjnie sytuacji pana Neumanna…

– Czyli zarzuty są zarzutom nierówne?

– A pani uważa, że wszystkie są równe? Nie ma dla pani znaczenia czy ktoś został złapany na zabójstwie, czy kradzieży batonika?

– Nie. Pan powiedział, że przede wszystkim obowiązuje zasada domniemania niewinności, dopóki zarzuty nie zostaną potwierdzone prawomocnym wyrokiem w sądzie, to taką osobę uważa się za niewinną – mówi Beata Lubecka.

– To prawda, natomiast ma pani też świadomość, że zarzuty są różnego kalibru i występuje różne prawdopodobieństwo popełnienia czynu. To jest decyzja polityczna kto zostaje umieszczony na liście. My podjęliśmy taką decyzję polityczną, że na tym etapie rozpatrywania sprawy pani Zwiercan spełniała kryteria, żeby znaleźć się na liście PiS – deklaruje Dworczyk.

Co Michał Dworczyk uważa za największą porażkę 4 lat rządów PiS?

– Myślę, że wielką porażką całej klasy politycznej w ciągu ostatnich lat – ale my mamy w tym swój udział jako PiS – jest język debaty publicznej. Nie potrafimy jako politycy, czy szerzej nawet w debacie publicznej, dyskutować spokojnie używając argumentów – ocenia gość Radia ZET.

– Pamiętamy „zdradzieckie mordy” – przypomina Beata Lubecka.

– Ale pamiętamy też „szarańczę strząsaną ze zdrowej tkanki narodu” – dodaje Dworczyk.

– Najpierw były chyba jednak „zdradzieckie mordy”…

– Teraz będziemy przerzucać się co było najpierw?

– Sam pan powiedział, że PiS miało tutaj swoje „zasługi”.

– Możemy przerzucać się różnego rodzaju przykładami, a ja chciałbym powiedzieć tak: chciałbym żeby w Polsce język debaty politycznej i publicznej był spokojniejszy i o wiele bardziej merytoryczny. U nas niestety dzieje się tak, że po chwili rozmowy zaczyna się okładanie politycznymi pałkami – mówi szef Kancelarii Premiera.

Beata Lubecka zapytała również Michała Dworczyka o to, kim byli członkowie rodziny, która pojawiła się na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie. Wychwalali oni program 500+ i korzyści z niego płynące. Pojawiły się doniesienia, że ojciec rodziny występującej na konwencji PiS to wiceprezes banku w Otwocku.

– O ile wiem jest to rodzina mieszkająca w Otwocku i tyle wiem. Nic więcej nie wiem na temat tych państwa – mówi szef KPRM.

– Ale to beneficjenci programu 500+?

– Myślę że jak każdy, kto posiada dzisiaj w Polsce dzieci do 18 roku życia – odpowiada Michał Dworczyk.

– To nie jest tak, że głowa rodziny jest wiceprezesem Banku Spółdzielczego w Otwocku?

– Nie mam bladego pojęcia. Chętnie zapoznam się z tymi informacjami, ale czy to wyklucza możliwość pobierania świadczenia 500+ i wypowiadania się na temat tego, że rodzinie sytuacja materialna poprawiła się? Rozumiem, że Bank Spółdzielczy to bank związany z PiS? – odpowiada pytaniami na pytanie gość Radia ZET.

– Nie. Sugeruję tylko, że wiceprezes banku jednak nie zarabia najmniej i trudno powiedzieć, że tylko dzięki 500+ mógł wybudować domek z ogródkiem…

– Musi pani zadać pytanie temu panu, który się wypowiadał. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że mam 4 dzieci. Mam szereg znajomych mających 4, 5 i 6 dzieci. Bez względu na to ile zarabiają, to to świadczenie pomaga. Wychowanie dzieci jest po prostu drogie – zauważa Dworczyk. – Koszty życia rosną, więc chyba dobrze kiedy możemy zainwestować więcej w dzieci – dodaje.