Paweł Mucha: decyzje ws. sztabu prezydenta – po ogłoszeniu terminu wyborów

17.01.2020 08:02

Prezydencki minister Paweł Mucha zachwala Beatę Szydło, ale nie chce zadeklarować, czy będzie ona szefową sztabu prezydenta Andrzeja Dudy, kiedy będzie starać się o reelekcję. - Była liderem zwycięskiego sztabu kampanii wyborczej pana prezydenta w roku 2015. Świetnie wykonywała swoje obowiązki. A dzisiaj jesteśmy na etapie przedwyborczym, nie będę uprawiał spekulacji dotyczących składu personalnego tego sztabu – mówi wiceszef Kancelarii Prezydenta w programie „Gość Radia ZET”. Mucha ma nadzieję, że prezydent będzie mógł liczyć na głosy Konfederacji, a sondaże pokazujące spadek zaufania dla głowy państwa nazywa w rozmowie z Beatą Lubecką „sterowaniem nastrojami publicznymi”. 

Beata Lubecka: Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy. Dzień dobry, panie ministrze.

Paweł Mucha: Dzień dobry, pani redaktor, dzień dobry państwu.

Czytam w prasie, że u pana prezydenta szykują się zmiany.

Nie wiem, co pani redaktor czyta w prasie. Myślę, że słuchacze też mogą nie wiedzieć.

No Andrzej Duda na łamach prasy mówi, że chciałby trochę zeszczupleć.

Pani redaktor, pan prezydent jest w świetnej kondycji, w świetnej formie, bardzo aktywny. Wczoraj spotkania krajowe…

Ale na nartach nie mógł sobie pojeździć.

...łącznie do godziny wieczornych w Opolu Lubelskim, dzisiaj także spotkanie otwarte z mieszkańcami. Pan prezydent bardzo intensywnie pracuje.

To taka akcja ocieplania wizerunku przed wyborami?

Spotkania z mieszkańcami to taki stały element tej prezydentury.

Nie, mówię o tych zapowiedziach, że pan prezydent chce trochę zgubić kilogramy. To znaczy, że jednak powalczy o reelekcję.

No tutaj cały czas jesteśmy w tej sferze, że te czynności wszystkie, które będą miały miejsce, to są w rękach pani marszałek Sejmu. Pani marszałek Sejmu zarządzi wybory…

I wtedy dopiero prezydent Andrzej Duda powie: „Tak, startuję. Będę walczył jeszcze raz o urząd prezydenta, najwyższą godność w III RP”.

Na pewno będzie zarządzenie, które będzie polegało na tym, że zostanie wyznaczony termin pierwszej tury wyborów w maju i będziemy mieli oficjalne wypowiedzi i deklaracje prezydenta. Natomiast ja…

I wtedy prezydent się zadeklaruje, że startuje raz jeszcze?

Ja jestem przekonany, że prezydent jest w pełni sił, żeby sprawować swój urząd, w dobrej kondycji.

I żeby powalczyć o reelekcję. A czy to prawda, że Andrzej Duda chce, żeby szefową jego sztabu została ponownie Beata Szydło, tak jak to było w roku 2015, kiedy prezydent tak spektakularnie wygrał te wybory?

Te decyzje będą równoległe. To znaczy jeżeli będzie informacja już dotycząca terminu wyborów, będą informacje sztabowe, no to oczywiście będzie też informacja o szefowaniu, jeżeli chodzi o decyzje personalne co do sztabu, więc jeszcze odrobina cierpliwości.

Ale kandydatura Beaty Szydło jest brana pod uwagę czy nie?

To będą decyzje i wypowiedzi bezpośrednio pana prezydenta.

Ale jest brana pod uwagę czy nie?

To na pewno nie będą komentarze jego ministrów, tylko komentarze bezpośrednio pana prezydenta.

Sprawa stoi pod znakiem zapytania z powodu decyzji Tymoteusza Szydło po rzuceniu kapłaństwa. Tak czytam w „Polityce”, że tęgie głowy na Nowogrodzkiej się zastanawiają, czy jednak obecność Beaty Szydło w sztabie prezydenta Andrzeja Dudy by mu nie zaszkodziła w kampanii wyborczej.

Pani premier Beata Szydło była liderem zwycięskiego sztabu kampanii wyborczej pana prezydenta w roku 2015.

No to wiemy, ja już o tym wspominałam.

Świetnie wykonywała swoje obowiązki. A dzisiaj jesteśmy na etapie przedwyborczym, nie będę uprawiał spekulacji dotyczących składu personalnego tego sztabu. Natomiast jestem przekonany, że jest ogromna rzesza ludzi bardzo dzisiaj zaangażowanych, którzy wyrażają dzisiaj poparcie dla pana prezydenta, i mówię tutaj o zwykłych ludziach na spotkaniach krajowych, bo bardzo często spotykam się z tym, że mieszkańcy podchodzą i mówią: „Panie prezydencie, świetnie pan wykonuje swoją misję. Prosimy, żeby...”.

No tak, to już słyszeliśmy wiele razy. Pan prezydent objechał też wszystkie powiaty, w związku z tym często spotyka się z obywatelami i często obywatele wtedy mają szansę, żeby jednak z panem prezydentem zamienić [słowo] albo zrobić sobie selfie.

Tak, chociaż mówią też o problemach. Mówią też o wyzwaniach, mówią o tych sferach, które są jeszcze do podjęcia, tak jak problemy wymiaru sprawiedliwości, tak jak kwestie związane z ochroną zdrowia. Te rozmowy się toczą.

I za chwilę do tego przejdziemy. Jeszcze zapytam, bo jest taki ranking zaufania do prezydenta, sondaż IBRiS dla Onetu i wynika z tego sondażu, że lekko drgnęło to zaufanie, jeśli chodzi o prezydenta Andrzeja Dudy. Jest najsłabszy wynik głowy państwa od lutego.

Najlepszym sondażem są wybory. Natomiast jeżelibyśmy spojrzeli na wszelkie sondaże i rankingi, to nie ulega wątpliwości, że prezydent jest najpopularniejszym polskim politykiem i cieszy się największym zaufaniem, i to się potwierdza od wielu miesięcy we wszystkich rankingach. Natomiast ja podchodzę z pokorą do tych sondaży, bo tutaj potrzeba rzetelnej, ciężkiej pracy, i tą decyzją, która jest decyzją rozstrzygającą, jest głos Polaków. Będą się pojawiały różne sondaże. One bardzo często będą powstawały na zlecenie rozmaitych osób, które w tych wyborach biorą udział.

Czyli sugeruje pan, że to jest sterowanie nastrojami publicznymi, tak?

Myślę, że zawsze jest tak, że sondaże są sterowaniem nastrojami publicznymi czy komentarze też do tych sondaży, natomiast myśmy mieli taką dyskusję chociażby przed ostatnimi też wyborami parlamentarnymi. Mamy zdecydowane zwycięstwo obozu Zjednoczonej Prawicy, takie, którego w liczbie głosów i poparciu procentowym jeszcze żadna partia do ‘89 roku nie osiągnęła.

I liczycie, że to zaufanie również przeniesie się ponownie na prezydenta.

A prezydent Andrzej Duda ma na pewno szerszy elektorat niż tylko elektorat obozu Zjednoczonej Prawicy, bo wiemy, że wyborcy pana prezydenta są wśród wyborców i SLD, PO, PSL-u w ogromnej liczbie, Kukiza’15.

A sądzi pan, że wyborcy Konfederatów zagłosują na pana prezydenta?

Ja się spodziewam tego, że za chwilę się zakończą wybory w Konfederacji, będzie kandydat Konfederacji. Natomiast myślę, że duża część elektoratu prawicowego to są wyborcy też, którzy będą dokonywali określonych wyborów, kierując się tym, jakie szanse ma określony kandydat. I dzisiaj rozproszenie czy bardzo duża liczba kandydatów sprzyja też temu, żeby poprzeć tego, który jest w tej stawce mocny.

Czyli jak mogą zagłosować wyborcy Konfederatów?

Ja jestem przekonany, że dyskusja o sondażach to jest dyskusja trochę wtórna wobec pracy. Praca jest podstawą zwycięstwa w kampanii.

Dobrze, to zostawmy sondaże.

A ja powiem tak: Andrzej Duda jest człowiekiem ciężkiej pracy, ja to na co dzień obserwuję, ma świetne wyczucie spraw Polski, prowadzi bardzo dobrze sprawy krajowe, odnosi sukcesy w polityce zagranicznej.

To zostawmy sondaże.

Pewnie jest jak nikt inny predestynowany do tego, żeby tę swoją misję kontynuować.

Komisja Wenecka opublikowała swoją opinię na temat tzw. ustawy kagańcowej. Można powiedzieć, że…

Nie ma żadnej ustawy kagańcowej, nie zgadzam się na to sformułowanie obraźliwe wobec sędziów.

Dobrze, ustawy dyscyplinującej sędziów.

I będące też pewną manipulacją, jeżeli chodzi o treść tej ustawy.

Tak to określiła opozycja.

Niestety nierzetelnie.

Nazwijmy to: ustawę dyscyplinującą sędziów. I zdaniem Komisji ta ustawa ogranicza niezawisłość sądów. Komisja rekomenduje odrzucenie.

Komisja Wenecka nie miała formalnego tytułu, żeby przeprowadzać czynności w Polsce, bo nie była na gruncie statutu zaproszona przez uprawniony podmiot. Wtedy, kiedy prowadziła czynności, już się pojawiło stanowisko komisarz w Radzie Europy, uprzedzające stanowisko Komisji. Czyli te czynności były w Polsce w trakcie, a już wiedzieliśmy, jaka będzie konkluzja.

Ale merytorycznie ta opinia ma ręce i nogi czy nie ma?

Wczoraj bardzo rzeczowo się do tego też odnosił minister sprawiedliwości, łącznie też z prof. Warchołem, który jest członkiem Komisji Weneckiej, wskazując na niezbyt, bym powiedział…

Czyli pan prezydent Duda podziela tę opinię, że to jest parodia, tak?

...niezbyt wysoką jakość czy może… Tak bym chciał bardzo oględnie powiedzieć. Natomiast wszystkie okoliczności, jak weźmiemy w sumie, no to musimy mieć przekonanie, że ten organ doradczy Rady Europy działał w tej sprawie w sposób co najmniej zaskakujący.

Czyli można podejrzewać, że pan prezydent podpisze tę ustawę?

Pan prezydent, tak jak to bardzo wyraźnie też mówimy, odnosi się do ustaw wtedy, kiedy ustawa już jest ostatecznie sformułowana, kiedy proces legislacyjny jest zakończony.

Dostanie na biurko, wtedy się zdecyduje. Ale można podejrzewać jednak, przynajmniej ja tak podejrzewam, wsłuchując się w słowa prezydenta, który to ostatnio powiedział takie słowa: „Jest grupa sędziów, która zupełnie zapomniała, jaka jest ich rzeczywista rola, niektórym wydaje się, że są bogami”. No to co ja mogę sobie myśleć jako obywatelka? Że pan prezydent podpisze tę ustawę.

Pan prezydent bardzo wyraźnie mówił o tym, że jest sługą narodu. Że on się czuje sługą narodu w tym sensie, że wszyscy ministrowie, urzędnicy, łącznie z prezydentem, który pełni najwyższy urząd w państwie, muszą mieć świadomość tego, że to jest służba Rzeczypospolitej. A jeżeli chodzi o sędziów, mówił to, podkreślając dwukrotnie, że niektórzy niestety – niektórzy – mają takie przekonanie, że mogą stać ponad prawem, czy mają takie przekonanie, że oni tutaj ponad wszelkim standardem, ponad wszelką normą będą w takiej pozycji się stawiać, jakby byli bogami, i ta wypowiedź no niestety odzwierciedla niektóre zachowania.

I dlatego trzeba im zafundować bat, tak?

Nie trzeba zafundować bat. Trzeba powiedzieć sobie bardzo wyraźnie, że jeżeli ktoś jest w sferze publicznej i jest przedstawicielem jednej z władz RP, to to wszystko mieści się w ramach konstytucyjnych, a w ramach konstytucyjnych mamy właśnie zasady suwerenności narodu, mamy wpisaną tę służbę społeczeństwu. No to jest pewna kategoria dość oczywista, natomiast prezydent publicznie to przypomina, bo takie przypomnienie niektórym niestety jest potrzebne.

To nie pierwsza taka wypowiedź, jeśli chodzi o pana prezydenta, taka bardzo krytyczna wobec środowiska sędziowskiego, to tak przypominam. To tyle w części radiowej, pan minister oczywiście z nami zostanie, pan minister Mucha.

Z przyjemnością.

W części internetowej chciałabym zapytać o te obchody, które odbędą się w Polsce z okazji wyzwolenia obozu w Auschwitz, kto na nich będzie, kto przyjedzie np. ze Stanów Zjednoczonych, kto będzie reprezentował naszego sojusznika. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

Paweł Mucha informuje w Radiu ZET, że akta sprawy z prokuratury dotyczące Jana Śpiewaka nie wpłynęły jeszcze do Kancelarii Prezydenta. – Nie jest to jakaś bardzo odległa perspektywa czasowa. Spodziewam się, że jeśli nie w styczniu, to w lutym – przewiduje gość Beaty Lubeckiej. Odpowiada też, że prezydent nie będzie odpowiadał na list wiceszefowej Komisji Europejskiej w sprawie tzw. ustawy kagańcowej. – Prezydent wypowie się na pewno, jak ustawa trafi na jego biurko. To jest formuła skonkludowania tych wszystkich czynności – mówi wiceszef Kancelarii Prezydenta.

Wniosek o ułaskawienie został złożony przez Jana Śpiewaka w Kancelarii Prezydenta w poniedziałek 23 grudnia 2019 roku. Kancelaria postanowiła, że sprawie zostanie nadany bieg i trwa oczekiwanie na dostarczenie akt sprawy z prokuratury.

– Czy wpłynęły akta z prokuratury, jeśli chodzi o Jana Śpiewaka? – pytała w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Beata Lubecka.

– Według mojej wiedzy jeszcze nie – mówi Paweł Mucha.

– Dopiero wtedy nastąpi analiza i prezydent dopiero będzie podejmował decyzję, tak? – pytała prowadząca.

– Tak, pan prezydent musi przeanalizować sprawę. Dopiero wtedy będzie mógł się wypowiedzieć i rozstrzygnąć sprawę – potwierdza Mucha.

Kiedy wspomniane materiały będą mogły dotrzeć z prokuratury?

– Myślę, że nie jest to jakaś bardzo odległa perspektywa czasowa. Spodziewam się, że jeśli nie w styczniu, to w lutym. Akta trafiają do Kancelarii Prezydenta, a my te akta analizujemy. Wtedy jest podstawa do wydania postanowienia przez pana prezydenta – wymienia wiceszef Kancelarii Prezydenta.

Jak mówi Mucha, ciężko określić ile może potrwać analiza, ponieważ zależy to od obszerności materiałów i stopnia skomplikowania sprawy.

– Poza medialnymi informacjami, nie mam wiedzy szczegółowej – zapewnia Paweł Mucha.

W trakcie internetowej części programu „Gość Radia ZET” Paweł Mucha został poproszony o komentarz dotyczący listu wiceszefowej Komisji Europejskiej. Vera Jourova wystosowała pismo między innymi do prezydenta. Prosiła w nim, żeby wstrzymać prace nad tzw. ustawą kagańcową.

– Czy była jakaś odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego? – pytała gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Jesteśmy na gruncie polskiej konstytucji i prawa europejskiego. Żaden organ nie ma jakichkolwiek kompetencji, żeby ingerować w zakres procesu legislacyjnego, który jest w toku – ocenia Mucha. – Mogę apelować do pani redaktor w różnych sprawach dotyczących Radia ZET. To nie oznacza, że mam do tego jakiś tytuł, albo że pani musi podejmować reakcję lub realizować jakiekolwiek moje wytyczne – podaje przykład.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta podkreśla, że prezydent nie jest stroną wspomnianego procesu legislacyjnego.

– Jeśli chodzi o wystąpienie, to oczywiście pani komisarz ma prawo takie wystąpienie formułować, ale musimy działać na gruncie prawa. Nie ma żadnych podstaw prawnych do tego, żeby mówić tutaj o tym, że ktokolwiek jest zobowiązany. Jesteśmy suwerennym państwem. Mamy organy odpowiedzialne za określone sfery władzy. Jeśli chodzi o władzę ustawodawczą, to jest to Sejm i Senat – wskazuje Mucha.

– Będzie odpowiedź na ten list ze strony Pałacu Prezydenckiego, czy nie? – chciała wiedzieć Beata Lubecka.

– To pewien proces, jeśli chodzi o dialog z Europą i ten dialog się bardzo wyraźnie toczy. Przede wszystkim prowadzi go MSZ. To nie tak, że nie ma wyjaśniania, przedstawiania informacji i nie ma weryfikacji faktów. To wszystko procesy, w które nie jest zaangażowany prezydent. Przede wszystkim prowadzone są z pułapu najwyższego Rady Europejskiej przez premiera Mateusza Morawieckigo, czy przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale także Ministerstwo Sprawiedliwości. Polskie stanowisko w sprawie rzekomych naruszeń praworządności w Polsce jest publicznie znane. W toku postępowań jest prezentowane też przez polski rząd i MSZ. To nie tak, że ktoś dobija się do głosu, takie można odnieść wrażenie, prosi nas i jest zaskoczony, że Polska nie reaguje. Polska z ogromną cierpliwością wyjaśnia wszelkie okoliczności. Natomiast prezydent jest tym podmiotem, który bezpośrednio w procesie ustawodawczym nie uczestniczy – mówi Paweł Mucha.

– Nie odpowiada pan na pytanie wprost: będzie odpowiedź czy nie? – powtarza Beata Lubecka.

– Prezydent na pewno wypowie się, jak ustawa trafi na jego biurko. To jest formuła skonkludowania tych wszystkich czynności – odpowiada wiceszef Kancelarii Prezydenta w Radiu ZET.