Rabiej: politycy PiS mają paskudną cechę robienia wszystkiego na ostatni moment

28.11.2019 08:02

Paweł Rabiej nie był w stanie zadeklarować w Radiu ZET, że łuk triumfalny na pewno powstanie do 15 sierpnia, czyli obchodów 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej. – Politycy, w szczególności politycy PiS, mają bardzo paskudną cechę robienia wszystkiego na ostatni moment i przerzucania winy na wszystkich wokół – mówi wiceprezydent Warszawy w programie „Gość Radia ZET”. – Każda data jest realna, jeśli wcześniej się o niej pomyśli – mówi Rabiej w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Beata Lubecka: Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, Nowoczesna. Słyszał pan tłumaczenie Mariana Banasia, szefa NIK-u wczoraj w Sejmie?

Paweł Rabiej: Słyszałem, to były żenujące sceny dla mnie, takie kłamanie w żywe oczy. Zresztą usprawiedliwianie też…

W pokojach, które wynajmowano w kamienicy, której był posiadaczem, jak rozumiem, można było odpocząć przed podróżą.

Żałosne tłumaczenie, naprawdę. Człowiek, który ma poważne zadanie do wykonania w NIK-u, któremu dziennikarze postawili jednak dość poważne zarzuty, kamienica, w której wynajmowano pokoje na godziny w wiadomych celach, tłumaczy się w taki sposób. Dla mnie to było żenujące widowisko, ale ono pokazuje, do jakiego absurdu myśmy w Polsce doszli. Bronienie Piotrowicza przez ministra Gowina i inne osoby Jarosława Kaczyńskiego w PiS-ie, przykład Mariana Banasia pokazuje, z jakimi ludźmi, z jakimi kadrami mamy do czynienia.

A czym to się zakończy? No bo przecież Mariana Banasia de facto nie można odwołać.

No właśnie najgorsze jest to, że jest praktycznie nieusuwalny, że zajmuje to stanowisko i praktycznie poza możliwością zakończenia kadencji nie mamy możliwości zweryfikowania tej złej decyzji.

No ale Marian Banaś się broni, że to wszystko, co pokazywały media, o czym donosiły, to są kłamstwa i grozi procesami.

Ale to nie jest tylko kwestia formalnych zarzutów, które można postawić. Chociaż sutenerstwo czy jakikolwiek udział w tym procesie jest poważnym zarzutem z punktu widzenia również karnego. To jest kwestia pewnego wizerunku i odpowiedzialności instytucji publicznej. Jeżeli na czele NIK-u stoi człowiek, wokół którego gęstnieją zarzuty, gęstnieje pewna ciemność, to nie jest to dobre dla jakości funkcjonowania instytucji państwa, dla naszego zaufania. Przecież NIK kontroluje bardzo dużo instytucji.

Najważniejsza instytucja kontrolna w tym kraju.

Kontroluje samorządy, kontroluje inne instytucji. Czy można ufać takiemu człowiekowi, powstaje pytanie.

Wracając do pana: pies czy kot?

Ja wolę koty.

Dlaczego koty?

Bo mają w sobie taki bardzo głęboki spokój, a poza tym wiersz Wisławy Szymborskiej o kocie tak mi utkwił w pamięci, kiedy go przeczytałem, że jednak kot i jego połączenie samotności i ciepła

bardzo odpowiada mojemu charakterowi.

Miłośnik poezji do tego. Ale przygarnął pan jakiegoś zwierzaka?

Nie, nie przygarnąłem zwierzaka, dlatego że często podróżuję, dużo jeżdżę.

I nie ma pan czasu, tak?

Mój partner też często jeździ, dużo podróżuje i nasz tryb życia niestety uniemożliwia to. To znaczy nie byłoby to dobre dla zwierzaka przede wszystkim, a trzeba dbać z tej strony.

Czyli nie ulżył pan np. Schronisku na Paluchu. Chodzi o warszawskie schronisko, bardzo duże zresztą. Dlaczego chcecie obciąć dotację na to schronisko?

Ale nie ma takiej mowy.

Jak to nie ma takiej mowy? To było zapisane w budżecie!

Nie ma takiej mowy. Radny PiS-u, który rozdmuchał tę sprawę, źle przeczytał budżet. Paluch utrzymuje się nie tylko z dotacji Warszawy, ale także z tego, co wpłacają okoliczne gminy, dlatego że trafiają tam także zwierzęta z okolicznych gmin. To jest ważne dla Warszawy schronisko, ja też często tam bywam.

A to nie jest tak, że gdyby nie było rabanu, to jednak schronisko zostałoby na lodzie?

Nie, absolutnie nie. Naprawdę to był czysty błąd wynikający ze złego przeczytania budżetu. Ja naprawdę doradzałbym radnym, którzy zaczynają jakieś wojenki, żeby bardzo dokładnie przeczytali budżet. Schronisko na Paluchu będzie miało co najmniej takie same przychody jak w roku bieżącym. Poza tym warszawscy radni, miłośnicy zwierząt zresztą też, nigdy nie pozwoliliby na to, żeby cokolwiek złego tam się działo.

Ale Premier się nawet włączył w to i chce pomóc.

Bo jak jest wojenka i jak jest awantura, to premier się bardzo chętnie włącza. Ale dobrze się stało, dlatego że jest parę rzeczy do załatwienia. Trzeba załatwić kwestię chipowania zwierząt, powinna być ogólnokrajowa baza zachipowanych zwierząt, trzeba wprowadzić zakaz trzymania zwierząt na łańcuchu. Jest wiele rzeczy, które pan premier może zrobić, tak że ja się bardzo cieszę, że pan premier włączył się w tę dyskusję, możemy wiele zrobić dla zwierząt. Czekamy na gest pana premiera, także na drobną rzecz dla Warszawy, mianowicie przekazanie Paluchowi kawałka terenu Polskich Portów Lotniczych, które są w pobliżu.

A po co ten teren jest potrzebny?

Moglibyśmy rozbudować wtedy schronisko, moglibyśmy mieć dodatkowy pawilon. To jest w planach, to jest nam potrzebne.

Czyli ostatecznie ile pieniędzy trafi do tego schroniska? Tyle, ile do tej pory trafiało?

Nie mniej, niż trafiało do tej pory, i tak to jest zapisane w budżecie. Radni nie zauważyli, że są jeszcze dodatkowe pozycje, które wzmacniają budżet Palucha. Ale to pokazuje, że jeżeli się zaczyna jakiś temat, to naprawdę trzeba w niego bardzo głęboko wniknąć. Ja mam mnóstwo ataków za to, co się dzieje w warszawskich żłobkach, a dzieje się bardzo dobrze, bo budujemy ich bardzo dużo i otwieramy. Naprawdę warto, zanim ktokolwiek zabierze głos, się z tym zapoznać.

A łuk triumfalny, który ma stanąć na pamiątkę Bitwy Warszawskiej – czy to jest realna data: 15 sierpnia przyszłego roku, kiedy będzie stulecie obchodów tejże rocznicy szlachetnej bitwy? Czy to jest realne, żeby ten łuk triumfalny rzeczywiście stanął wtedy na Placu przy Rozdrożu w Warszawie?

Ja myślę, że każda data jest realna, jeżeli się odpowiednio wcześnie o niej pomyśli. I tutaj problem polega...

A kto nie pomyślał? Bo radni o tym zdecydowali dopiero w lipcu.

Radni zdecydowali w lipcu, ale powód tej decyzji był bardzo jasny. Okazało się, że nie ma żadnych pomysłów ze strony rządu na upamiętnienie Bitwy Warszawskiej. Miało powstać muzeum Bitwy Warszawskiej w Ossowie, ja uważam, że byłoby to bardzo dobre. Bitwa Warszawska była ważną bitwą w polskiej historii, nawet w historii europejskiej, to jest jedna z najważniejszych europejskich bitew. Tak duże bitwy upamiętnia się bardzo często muzeami. Jest muzeum pod Waterloo, bardzo ładne, też tam byłem, oglądałem to pole. To zawsze jest taki moment, kiedy można zobaczyć, jak ta bitwa wyglądała, zobaczyć ten kontekst historyczny. Zabrał się za to PiS-owski rząd, zabrał się za to minister Macierewicz, skończyło się wielką awanturą i to muzeum w Ossowie się odłożyło do nieznanego czasu.

I dlatego dopiero w lipcu radni postanowili, żeby w ogóle cokolwiek wykonać, jakikolwiek krok w tym kierunku?

Mamy w Warszawie ulicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku, mamy też pewną w sobie skromność, która skutkuje tym, że staramy się nie przesadzać z wielkoformatowymi pomnikami. Myślę, że to też taka dobra cecha Warszawy, która sama jest jednym wielkim pomnikiem powstania warszawskiego i upamiętnia bardzo wiele historycznych wydarzeń. I nagle pan premier z jakiejś szufladki wyciąga pomysł łuku triumfalnego, który gdzieś był na marginesie jakiegokolwiek myślenia, i chce go postawić pośrodku Wisły. To jest niepoważne. Jeżeli 9 miesięcy przed poważną...

Pośrodku Wisły to chcieliby go postawić pewnie ludzie, którzy, jak rozumiem, założyli stowarzyszenie czy...

Ale o tym mówił pan premier. Natomiast radni...

Jan Pietrzak jest głównie pomysłodawcą tego, żeby ten łuk triumfalny połączył Wisłę.

Ja się cieszę, że dobrze, że nie wymyślili mostu takiego na brzegu Wisły. Nie takiego przez Wisłę, tylko takiego długiego i monumentalnego wzdłuż rzeki Wisły, bo i na to mogli wpaść. Natomiast mówiąc poważnie o propozycji Rady Warszawy, to ona zapadła dlatego, że Rada Warszawy uznała, że trzeba uczcić miejsce rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Wskazano miejsce, bardzo prestiżowe, Plac na Rozdrożu, będzie konkurs, pomnik stanie.

Ale konkurs, rozumiem, zostanie dopiero rozpisany w grudniu, tak?

Konkurs będzie rozpisany wtedy, kiedy będzie harmonogram rozpisania go, tym się zajmuje nasza jednostka i architektura miejska. Będzie konkurs...

No i właśnie wiceminister kultury twierdzi, że opóźnienie w takim razie stoi po stronie miasta.

No tak, ale to jest dziecinada. Tak naprawdę zadajmy sobie pytanie, co zrobił rząd, żeby postawić muzeum Bitwy Warszawskiej w Ossowie, tam gdzie ta bitwa się odbyła? Co zrobił rząd, żeby przez cztery lata przygotować… Ja nie chcę stosować mantry „Przez osiem ostatnich lat”…

Mam wrażenie, że teraz jest przerzucanie się odpowiedzialnością.

No właśnie, jest przerzucanie się odpowiedzialnością, natomiast jeżeli rząd chciał upamiętnić Bitwę Warszawską, to powinien naprawdę postawić muzeum. Ja naprawdę uważam, że to była bardzo ważna Bitwa dla Polski i dla Europy, trzeba to było zrobić. Rada Warszawy zdecydowała, że pomnik będzie, przeznaczy na to środki, odbędzie się konkurs. Czy to będzie łuk, czy jakiś inny...

A pan nie jest w stanie powiedzieć, kiedy będzie konkurs, i nie jest pan w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy ten łuk rzeczywiście stanie do 15 sierpnia, czy do 15 sierpnia przyszłego roku jesteśmy w stanie taką budowlę wykonać.

Politycy, a politycy PiS w szczególności, mają bardzo paskudną cechę robienia wszystkiego na ostatni moment i przerzucania winy na wszystkich wokoło. Potraktujmy to poważnie, jak chcielibyśmy, żeby wszystkie pomniki były traktowane, będzie konkurs, będzie pomnik, jest naprawdę wskazane prestiżowe miejsce: Plac na Rozdrożu, koło rządu, koło najważniejszych instytucji państwowych.

Ale możemy zaryzykować tezę, że nie stanie na 15 sierpnia 2020 roku, o czym zresztą wspominał miejski konserwator zabytków.

Nie będę spekulował. Wiem, że wczoraj odbyło się spotkanie pomiędzy wiceprezydentem miasta Warszawy a panem ministrem Sellinem, wiec myślę, że będą jakieś ustalenia, sądzę, że obie strony są zainteresowane tym, żeby taki pomnik powstał, a myślę, że rząd PiS-u jest zainteresowany zmazaniem jednak tej winy, jaką jest zapomnienie o tym, że wiedzieliśmy, oni wiedzieli o rocznicy tej bitwy, więc wcześniej można się było do tego przygotować.

No tak, rocznicę można było przewidzieć, na pewno. I tu stawiamy trzykropek. Z nami jest Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy zostaje z nami. Zapytam w części internetowej o jeden z warszawskich szpitali. To tyle w części radiowej, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

Wiceprezydent Warszawy i członek Nowoczesnej Paweł Rabiej zapowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, że jego ugrupowanie polityczne wskaże swojego kandydata na prezydenta. – O ile wiem, mamy wyznaczoną przez nasze ciała statutowe datę. Musimy zrobić to dość szybko. Pewnie do połowy grudnia – przewiduje w rozmowie z Beatą Lubecką.

Paweł Rabiej mówi, że konwencja zobowiązała zarząd Nowoczesnej, który spotka się w poniedziałek, żeby wystawić kandydata w wyborach prezydenckich.

– Będziemy jako środowisko starali się wskazać kandydata liberalnego, który reprezentuje te wartości. Chociażby po to, żeby w dyskursie o wyborach prezydenckich odnotować, że istnieje partia liberalna, która też chciałaby, żeby jej idee były słyszane – tłumaczy Rabiej.

– W ogóle jest sens? Przecież taki kandydat Nowoczesnej nie ma żadnych szans – ocenia Beata Lubecka.

– No… jak Andrzej Duda miał szanse – podaje przykład wiceprezydent Warszawy.

– Małgorzata Kidawa-Błońska depcze po piętach Andrzejowi Dudzie, ale to też nie tak nachalnie – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET” w odniesieniu do sondaży.

– Ale różnica jest bardzo mała, z czego zresztą bardzo się cieszę. Pokazuje, że opozycja może realnie zwyciężyć w wyborach prezydenckich. Myślę, że taka jest potrzeba i taki jest obecnie wiatr. Sądzę, że po 4 latach PiS wiele osób ma dosyć. Myślę, że też dokonań pana prezydenta Andrzeja Dudy – komentuje Paweł Rabiej.

– Chyba nie tyle osób miało dosyć, skoro PiS wygrało te wybory – zwraca uwagę Lubecka.

– Ale przypomnę, że na opozycję głosowało milion osób więcej. Gdyby nie D’Hondt to byłoby inaczej. Natomiast patrząc na to pewnym nastrojem społecznym, mimo 4 lat bardzo twardych rządów, również propagandowo, mimo różnych prezentów i obietnic wyborczych, to nie był rezultat, który był imponujący. Myślę, że w PiS doskonale to wiedzą i że mogą utracić prezydenturę – ocenia Rabiej.