Wiceszef MSWiA o ew. przedłużeniu restrykcji: Będziemy reagowali za 2 tygodnie

16.03.2020 06:36

- Tylko przez granicę Schengen – z Niemiec, Czech, Słowacji czy Litwy – wjechało wczoraj do Polski 14 tys. osób - mówi gość Radia ZET, wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy obecnie obowiązujące restrykcje mogą zostać przedłużone, wiceszef MSWiA odpowiada, że wszystko będzie jasne za 2 tygodnie. - Będziemy wtedy widzieli jaka jest krzywa wzrostu zachorowań w Polsce i będziemy reagowali – zapowiada.

Beata Lubecka: I Gość Radia ZET – Paweł Szafernaker, wiceszef MSWiA, członek sztabu kryzysowego. Dzień dobry, panie ministrze.

Paweł Szafernaker: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie ministrze, ilu Polaków wróciło do kraju od momentu zamknięcia granic i nieba nad Polską? Można to oszacować?

Pani redaktor, to jest kilkadziesiąt tysięcy… przez granicę lądową wczoraj wjechało do Polski. Zdecydowana większość przez wschodnią granicę. Tu są pierwsze komunikaty straży granicznej. Odprawiono wczoraj 56 tys. osób, z czego 41. Ale to jest wjazd i wyjazd – granica zewnętrzna, bo tutaj odprawiamy na dwóch, a 14 tys. osób na granicy wewnętrznej, czyli 14 tys. osób wczoraj wjechało na granicy wewnętrznej, na granicy Schengen. Z Niemiec, Czech, Słowacji, Litwy.

14 tys. osób wjechało do Polski. Ale to nie są tylko Polacy, tak?

To są w przeważającej części Polacy. No bo wiemy, że mogą wjechać Polacy tylko, cudzoziemcy co do zasady nie wjeżdżają. Wjeżdżają tylko ci, co mają pozwolenie na pracę lub tutaj mają swoich bliskich. To jest wszystko wymienione, jeżeli chodzi o ustawę… o rozporządzenie ministra zdrowia, kto może. Cudzoziemcy dziś co do zasady nie wjeżdżają do kraju, tylko w wyjątkowych przypadkach.

A czy wszystkie te osoby, co do jednej, zostaną poddane kwarantannie czy też muszą zostać poddane kwarantannie?

Tzn. no kwarantannie nie zostają poddani np. kierowcy tirów. No bo trudno, że jak kierowca tira, który wjeżdża do kraju, choćby z zaopatrzeniem do sklepów, no to trudno, żeby został poddany kwarantannie. Kwarantannie…

Ale przewozi żywność np.

Kwarantannie też nie są poddawane na… Są dużo większe w tej chwili obostrzenia, jeżeli chodzi o… o bezpieczeństwo. No ale zamykamy ten system tak, aby był on jak najbardziej zamknięty, ale nie da się tego w 100% zamknąć. Ale kwarantannie…

Do kraju samolotem…

Bo to bardzo ważne jest, że do tej pory kwarantannie podlegały tylko jedynie osoby, które… które dostały od inspekcji sanitarnej decyzję administracyjną. Było ich parę tysięcy do soboty. Od wczoraj kwarantannie też podlegają wszystkie osoby, które wjeżdżają do kraju. Dostają na granicy szczegółowy opis, jak ta kwarantanna powinna wyglądać, takie wytyczne. No i do soboty policja… Pięć… W sobotę np. 5 tys. osób zostało sprawdzonych przez policję w domu, z czego jedynie kilkanaście osób nie było. To pokazuje, że tylko promil ludzi nie dostosowało się do tego. Polacy dzisiaj zdają egzamin z odpowiedzialności.

I bardzo dobrze. Chociaż też znajdują się tacy, którzy no mają inne pomysły na ten temat. Natomiast czy strażnicy graniczni są wyposażeni w odzież ochronną?

Oczywiście.

Tak? Mają normalnie takie kombinezony, mają maski?

Nie zawsze jest potrzebny ten kombinezon. Ale… przede wszystkim rękawiczki i maski.

Wczoraj wrócił do kraju samolot z Wielkiej Brytanii, z Heathrow. Do Warszawy przyleciało 230 osób. Jak one wracały do domu?

To już jest kwestia służb sanitarnych na lotnisku i dyspozycji. No na pewno nie powinny te osoby korzystać – i o tym też są informowane – z publicznych środków transportu.

No i tak się chyba jednak zdarzyło, że korzystały z takich właśnie środków transportu. Opisała to pani Dominika, która w niedzielę przyleciała do Warszawy z lotniska Heathrow. I na obowiązkową domową kwarantannę pojechała transportem publicznym. I też mówiła, że większość pasażerów właśnie w ten sposób się ewakuowała z lotniska, że nie było żadnych informacji.

Ale to w niedzielę… w niedzielę…

Tak.

Czyli wczoraj, tak?

Wczoraj, tak.

Czyli to już musiał być jakiś czarter, tak?

Nie, no to był ten LOT-owski samolot, wysłany do Wielkiej Brytanii.

Pani… Aha, ten. Wie pani co, no oczywiście pewnie zdarzają się takie sytuacje w sytuacji, którą w tej chwili mamy. Będą zdarzały się pewnie też w Internecie, będą opisane sytuacje, w których gdzieś ktoś pewnej procedury nie dostosował, takie przypadki.

No dobrze…

Ja mówię o tym, co jest zasadniczo co do zasady. Na przykład…

Ale to w takim razie jak takie osoby mają wracać do domu? A jak nie mają np. samochodu, to co w takim razie?

No dobrze… Wie pani no, żyjemy w czasie, który jest wyjątkowy ze względu na sytuację zagrożenia epidemią no. To jest tak samo pytanie, że jeżeli ktoś ma psa, a ma kwarantannę, no to jednak powinien zorganizować sobie kogoś, kto mu będzie pomagał w wyprowadzeniu tego psa – na przykład. No bo to są takie sprawy…

Tylko że tutaj wróciło 230 osób, z których teoretycznie każda może być zakażona, teoretycznie oczywiście. Ta cyrkulacja powietrza w samolocie jest taka, a nie inna, że ona jeszcze sprzyja w dodatku zakażeniom. I te 230 osób rozjechały się do domu po prostu transportem miejskim.

Pani redaktor, każdy otrzymał na granicy ulotkę, jak powinien działać w sytuacji, w której jest poddany kwarantannie. Powinien się dostosować.

Czyli w samolocie też są takie rozdawane ulotki, tak?

Na lotnisku powinien otrzymać taką ulotkę od straży granicznej.

[wzdycha] Pytanie od słuchacza: „Dlaczego bilety na ten specjalny lot z Londynu były takie drogie – 1000 zł i 1700 zł?”.

Pan premier mówił o tym, że na te specjalne loty będą bilety w takich cenach wyjątkowo mniejszych niż… niż wszystkie inne. Ja tego przypadku nie znam.

No ale 1000 zł, 1700 zł?

To jest… To jest pierwszy… To jest pasażer tego pierwszego samolotu, który poleciał.

No tak ludzie komentują to w Internecie. Że były drogie bilety.

Trzeba na pewno tę sprawę wyjaśnić. Ja w tej chwili nie wiem, jaki to był lot i… i o którym locie ta osoba pisze. Być może to był jakiś inny lot, a nie ten pierwszy LOT-owski. Na pewno to nie będą wysokie… takie wysokie ceny, tylko bardziej będą to ceny takie, które będą pozwalały na to, żeby przewoźnik mógł po najmniej… jak najmniej osoby, które biorą udział w tym locie, skasować. No więc mamy przewoźnika narodowego, który pomaga. Gdybyśmy dzisiaj nie mieli tego przewoźnika…

I to jest dla niego taka kroplówka, można powiedzieć.

Przewoźnika… Gdybyśmy nie mieli dzisiaj…

Bo państwo dopłaca przecież do tych zryczałtowanych cen biletów.

Pani redaktor… Gdybyśmy… Tak, właśnie. Zryczałtowane ceny biletów będzie…

No ale jak widać, 1700 zł no to to jest bardzo duża kwota.

Dlatego nie wiem, na jaki lot się pani powołuje w tej chwili.

No specjalny lot z Londynu, wczoraj, który przyleciał z Heathrow do Warszawy.

Ale… Ale chciałbym zwrócić uwagę na to przede wszystkim, że gdyby nie to, że mamy przewoźnika narodowego, którego były plany sprzedaży, to mamy dzisiaj możliwość w ogóle skoordynowania akcji na całym świecie powrotu Polaków.

Dobrze, to pan premier mówił, że chodzi o takie destynacje jak Wielka Brytania, Irlandia, Malta, Cypr, Stany Zjednoczone. A co z pozostałymi? Przecież Polacy są wszędzie.

Pan premier to mówił na pierwszej konferencji prasowej, na której również powiedział, że rozpoczyna się… specjalna strona została założona LOT-owska, na której Polacy powinni wpisywać się i sygnalizować, skąd jest potrzeba powrotu. I jeżeli będą takie miejsca, gdzie będzie grupa Polaków, którą należy niezwłocznie sprowadzić do Polski, to ambasadorowie nasi – bo w tej chwili ambasady i konsulaty pracują w ekstraordynaryjnym trybie – będą organizowali razem z LOT-em taki powrót.

A ile osób musi zgłosić chęć powrotu, żeby taki samolot LOT-owski wystartował do danego miejsca?

Wie pani co, różnej wielkości samoloty, różne sytuacje. Też na razie nie było takich przypadków, no ale pewnie będą przypadki osób chorych. No będzie to trzeba wszystko analizować na bieżąco. Mamy sytuację taką, której wcześniej nie było, i trzeba dostosowywać się także według działań ekspertów. Według tego, jak sygnalizują eksperci, dostos… rząd powinien takie decyzje podejmować i takie decyzje będą podejmowane.

A widział pan, co się działo w sobotę w hipermarketach budowlanych?

Tak, słyszałem.

No ludzie szturmowali po prostu hipermarkety.

Nie widziałem, bo pracuję 24 h na dobę i nie byłem, ale słyszałem, słyszałem.

Zdaję sobie sprawę, że jest pan obciążony pracą. No takie są, a nie inne, okoliczności, ale ludzie szturmowali w weekendy te hipermarkety budowlane. Było szereg zdjęć. Również apelowali na Facebooku związkowcy. Dlaczego te sklepy nie zostały zamknięte?

W pierwszym etapie te sklepy nie zostały zamknięte. Jestem przekonany, że będziemy obserwować tą sytuację. Były też sygnały, że niektóre… do niektórych sklepów były wpuszczane po kilkanaście, kilkadziesiąt osób. No ale pewnie też pojawiły się takie przypadki, gdzie nie wszyscy dostosowali się do tego, aby zachować należytą ostrożność. Dziś moż…

Ale przecież to też są sklepy wielkopowierzchniowe. Czy to w takim razie nastąpiło pewne przeoczenie ze strony rządu?

Dziś… Wie pani, no nie może też być takiej sytuacji, że nagle… W tej chwili, jeżeli chodzi o kwestie choćby gospodarcze, trzeba analizować, trzeba także obserwować tak, żeby… żeby podejmować dobre decyzje. I w niedzielę – bo mówimy o przypadku… W niedziele te sklepy były zamknięte.

No w niedzielę tak, bo nie ma handlu w niedzielę no.

Mówimy… mówimy o przypadku sobotnim. Sobotnim.

To są przepisy wprowadzone przez PiS, tak.

Na pewno będziemy na bieżąco te sprawy obserwować i reagować w stosunku do tego typu również sytuacji.

Czyli niewykluczone, że te miejsca zostaną też objęte zakazem handlu, tak?

Pani redaktor, tydzień temu była taka sytuacja, że gdybym pani powiedział, że za tydzień będą tak daleko idące działania rządu, to pewnie byłaby pani zaskoczona. Jakbym jeszcze powiedział, że inne państwa w Europie będą na nas się wzorować i zamykać dzisiaj granice, też by była pani zaskoczona.

No, panie ministrze, ale jesteśmy w tym miejscu, w jakim jesteśmy.

Jesteśmy… tak. Musimy wyciągać…

Więc po prostu chodzi o to, żeby wyłapać pewne dziury, które są w systemie. Wiadomo, że nie sposób uniknąć wszystkich błędów, ale jeżeli się na nie zwraca uwagę, to można to wziąć pod uwagę. A czy brana jest również w kołach rządowych decyzja, że te wszystkie ograniczenia, które teraz wprowadzano, te restrykcje, zostanę przedłużone np. o kolejne 2 tygodnie?

No trzeba obserwować sytuację i wyciągać z niej wnioski. Za 2 tygodnie eksperci… Będziemy widzieć, jaka jest krzywa wzrostu zachorowań w Polsce. Wiemy, że to będzie w tej chwili dużo więcej zachorowań niż przez ostatni tydzień czy półtora.

I będziemy na bieżąco…

I będziemy wyciągać wnioski i reagować, tak.

Czyli być może restrykcje będą przedłużone. Dobrze, to…

Pan premier też o tym mówił, że jeżeli będzie taka potrzeba, to np. kwestia zamknięcia szkół może potrwać dłużej niż tylko 2 tygodnie.

I tutaj stawiamy wielokropek. Pan minister z nami zostaje, Paweł Szefernaker. I ciąg dalszy tej rozmowy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapytam m.in. Agencję Rezerw Materiałowych. Zapraszam.

Dziękuję bardzo.

Paweł Szefernaker o braku odzieży ochronnej: Prowadzimy pilne rozmowy z biznesem dot. przekształcania linii produkcyjnych

- Jeżeli ktoś ma możliwość przekształcenia swojej linii produkcyjnej i wsparcia rządu, to wszystkie działania są pożądane – mówi gość Radia ZET Paweł Szefernaker, pytany w internetowej części programu o niedobór odzieży ochronnej. - Są różnego rodzaju pilne rozmowy z biznesem dot. zmiany linii produkcyjnej. Np. ktoś produkuje mundury, to może może zacząć produkować też odzież ochronną – komentuje wiceszef MSWiA. Dodaje, że resorty gospodarcze obserwują jakie są możliwości produkcyjne w Polsce. - Jeżeli są prywatne firmy, to staramy się do nich dotrzeć – zdradza Szefernaker. Jako przykład podaje Polfę Tarchomin, która zmieniła swoją linię produkcyjną, by wesprzeć produkcję środków dezynfekujących.

Co z weselami? - Do tej pory w ogóle o tym nie myślałem, ale różnego rodzaju kazusy się pojawiają. Co do zasady takie zgromadzenia powinny się odbywać do 50 osób. Jeżeli wczoraj w całym kraju kościół dostosował się do takich zasad, to one obowiązują wszystkich, także weselników – odpowiada wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. Jego zdaniem „być może powinno się rozważyć przeniesienie na inny termin ślubu i wesela”.

Pytany o to, czy można odwiedzać więźniów odpowiada, że w przeważającej części można, ale to będzie zależało od sytuacji epidemicznej w różnych miejscach Polski. - Są też np. różne lokalne ogniska i w tych sytuacjach należy reagować  - dodaje Szefernaker.

- Na tę chwilę nie ma mowy o tym, żeby 500+ czy 13. emerytura były odwołane, czy żeby były jakiekolwiek zmiany w tych sprawach – zapewnia gość Radia ZET.