Gliński: nie wiedziałem, że CBA bada oświadczenia majątkowe Banasia

24.09.2019 08:02

Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński twierdzi w programie „Gość Radia ZET”, że nie wiedział nic na temat badania oświadczeń majątkowych Mariana Banasia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, a wiedza ta nie była powszechna. – Ta wiedza być może nie była przekazana. Ja o tym nic na przykład nie wiedziałem. CBA nie wszystkich o tym informuje – mówi Gliński w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury. Dzień dobry, panie ministrze, panie premierze.

Piotr Gliński: Dzień dobry pani redaktor, dzień dobry państwu.

Co się stało, że szef NIK Marian Banaś zwany Pancernym Marianem, idzie na bezpłatny urlop w pracy do czasu zbadania jego oświadczeń majątkowych?

Myślę, że dlatego, że jest jakieś zamieszanie medialne, jakieś fakty były opisywane. Pan prezes się – wczoraj widziałem wieczorem – ustosunkowywał do tego. Myślę, że wyjaśniał wszystko. Natomiast jest postępowanie CBA dotyczące oświadczeń chyba.

Jest postępowanie.

Tak. I w związku z tym...

I to nie było przeszkodzą, żebyście go wybrali na szefa NIK?

W związku z tym u nas są takie standardy, że jeżeli są tego rodzaju procedury, to osoba powinna podjąć jakąś taką decyzję, która... no właśnie w tym wypadku jedyna możliwość to jest właśnie pójście na urlop w przypadku prezesa.

No jeszcze mógłby się podać do dymisji, ale rozumiem, że to nie wchodzi w grę.

No wie pani, nie ma żadnych… Poprzedni prezes, pani redaktor, przez dwa lata z zarzutami prokuratorskimi pełnił...

Wiedziałam, że pan to powie.

No bo warto o tym powiedzieć, jaka jest różnica standardów pomiędzy dwoma środowiskami politycznymi, które w Polsce walczą o wpływ na losy kraju. Jedno środowisko w przypadku tego rodzaju nawet nieudowodnionych i nieuprawdopodobnionych jakichkolwiek oskarżeń wycofuje taką osobę czy taka osoba sama się wycofuje z życia publicznego z pierwszej linii, a w tym drugim środowisku prezes mający zarzuty prokuratorskie przez dwa lata pełni swoją funkcję, inny pan poseł jest sekretarzem generalnym, mimo że tych zarzutów tam jest chyba kilkadziesiąt i tak dalej.

Już nie jest, a z waszych list też startuje osoba, która ma zarzuty…

Nie jest?

Nie jest?

Gawłowski nie jest sekretarzem generalnym?

No wydaje mi się, że już nie jest sekretarzem generalnym, ale tutaj...

Mnie się wydaje, że jeszcze jest, ale możemy sprawdzić później.

A wracając do Mariana Banasia, no to wam nie przeszkadzało jednak, żeby wybrać go na szefa NIK-u, mimo że oświadczenia majątkowe są pod lupą CBA. A czy Banaś w takim razie jest obciążeniem wizerunkowym?

Sekundę, nie wiem, dlaczego pani powiedziała, że nie przeszkadzało.

No nie przeszkadzało. Wybraliście go na szefa.

Sekundę, ale ta wiedza być może nie była przekazana. Ja nie wiedziałem o tym nic na przykład.

Nie wiedział pan o tym, że…

Nie.

...oświadczenia majątkowe Mariana Banasia są pod lupą CBA?

Nie, nie wiedziałem. CBA nie wszystkich o tym informuje i nie ma takiego...

Ale koledzy pana o tym nie poinformowali?

Nie wiem, którzy koledzy wiedzieli, którzy nie wiedzieli.

Szok – wicepremier w rządzie PiS-u nie wiedział, że oświadczenia majątkowe osoby, która ma zostać szefem NIK-u, są pod lupą CBA.

Zgodnie z procedurami, CBA nie jest zobowiązane, żeby o wszystkich swoich działaniach wszystkich informować. To nie jest szok, to jest wręcz przeciwnie – to są procedury państwa demokratycznego, praworządnego.

Ale rozumiem, że w takim razie ta decyzja...

Czy pani ma jakieś podstawy prawne, żeby twierdzić, że CBA powinno mnie poinformować o tym, pani redaktor?

No wydawało mi się, że jednak w rządzie przekazujecie sobie takie informacje?

Ale to jak to? Albo pani się wydawało i mówi pani na miękko, albo pani mówi, że to jest szok. Zgodnie z procedurami i z prawem myślę, że nie. No właśnie dobrze, że służby zajmują się sprawami, którymi się zajmują i nie mówią o tym zbyt szeroko, i nie wszystkich informują.

Ale czy pan Banaś podjął tę decyzję samodzielnie, autonomicznie, czy jednak doradziła mu to Nowogrodzka, że jest obciążeniem wizerunkowym?

To jest pytanie do pana prezesa Mariana Banasia.

Czyli pan nie wie, czy była jakaś instrukcja np. z ulicy Nowogrodzkiej?

Co to znaczy instrukcja z Nowogrodzkiej?

No że jednak „Marian, musisz podjąć jakieś kroki, no bo generalnie stałeś się jednak pewnym obciążeniem, przed wyborami to jest niewygodna sytuacja.

Pani redaktor, skandalem, który jest niewyjaśniony do dzisiaj, jest to, że osoba, która miała zarzuty prokuratorskie, przez dwa lata była prezesem NIK-u.

Branża filmowa na festiwalu w Gdyni dała wyraz temu, co myśli o aktualnej władzy. Krzysztof Zanussi, znany reżyser mówił tak: „W sztuce, w polityce populizm morduje wartości”. Jan Komasa z kolei mówił, że sztuka będzie albo niezależna, albo nie będzie jej wcale, a Agnieszka Holland, laureatka Złotych Lwów, mówiła, że polskie władze są na wojnie z kulturą, próbują cenzurować dzieła, ludzi, instytucje, wydarzenia. Zabolały te słowa?

Nie, wie pani, ja jestem przyzwyczajony do takiej nieuzasadnionej krytyki, która przekracza moim zdaniem racjonalne granice. 19 filmów było pokazywanych w Gdyni na festiwalu. 18 z tych filmów było finansowanych ze środków publicznych, m.in. dzięki decyzjom, które zapadały w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W Polsce jest pełna wolność twórcza. Nikt w niczym nie jest ograniczany.

Kultura Niepodległa – twórcy z tego ruchu mają inne zdanie.

Pani mówi o opinii. No tak, o opiniach różnych innych ludzi.

Że jest cenzura prewencyjna, finansowa, medialna.

Co to jest cenzura medialna?

Prewencyjna, finansowa.

Nie no, to są głupstwa...

Finansowa chociażby taka, że jak był festiwal na Malcie, to pan jednak obciął dotację.

Ponieważ złamana tam została umowa, która była podpisana z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Myśmy to bardzo precyzyjnie wyjaśniali, pani redaktor.

Czyli pan się z tymi zarzutami nie zgadza, jak rozumiem, tak?

Oczywiście, że się nie zgadzam. To są, rozumiem, opinie osób, które mają inne poglądy polityczne, i tak w demokracji często bywa, że ludzie się różnią w opiniach.

A lubi pan filmy Agnieszki Holland?

Niektóre z jej filmów to były wybitne filmy.

Były?

Znaczy były – no w tym sensie, że ostatnio np. nie oglądałem dwóch ostatnich filmów. Żałuję, bo chciałem tego „Obywatela Jonesa” obejrzeć, bo to bardzo ciekawy… Zresztą ja się wyrażałem publicznie, że to bardzo PiS-owski film, wbrew temu, jak pani reżyser w tej chwili to interpretuje, bo to jest film o totalitaryzmie, film o systemie, z którym my walczymy, systemie zakłamania.

Piotr Gliński pochwalił film, którego jeszcze nie widział.

To już w mediach chwaliłem.

Wczoraj Agnieszka Holland była w tym studiu, siedziała na pana miejscu i proszę posłuchać, co powiedziała o pańskiej pracy:

Beata Lubecka: Jak ocenia pani cztery lata ministra Glińskiego?

Agnieszka Holland: Zdecydowanie negatywnie. W moim przekonaniu jest to najgorszy minister, jaki nam przypadł, najgorszy minister kultury w…

Po ‘89 roku?

Po ‘89 roku.

Naprawdę? Aż tak? 

Tak.

Bardzo surowa ocena, surowa.

Beata Lubecka: Pan się do tego jakoś odniesie, panie ministrze?

Piotr Gliński: No cóż mam się odnieść? Ja się mogę odnieść tym programem, tu jest opisane bardzo wiele rzeczy, które żeśmy zrobili, także w obszarze kultury, i które robimy także dla Polski. Polski model państwa dobrobytu to jest projekt dla Polaków i polskiego społeczeństwa, bardzo solidnie przygotowany i realizowany już przez cztery lata, także w obszarze kultury. I teraz mogę pani powiedzieć, co ja w tym obszarze kultury zrobiłem, skoro już o tym rozmawiamy. 30 nowych instytucji muzealnych, których w dużej mierze nie było, ponieważ były białe plamy. Np. budujemy wreszcie Muzeum Historii Polski, Muzeum Westerplatte, Muzeum Zbrodni w Piaśnicy, Muzeum Kresów, Muzeum Sybiru...

I można by tak wymieniać bez końca.

Tak jest, 30 instytucji.

A Agnieszka Holland jeszcze uważa...

Instytucje takie powołaliśmy jak np. Instytut Polskiego Dziedzictwa Za Granicą POLONIKA, Instytut Architektury i Urbanistyki...

I tak dalej, i tak dalej.

Uratowaliśmy Polskie Wydawnictwo Muzyczne i Państwowy Instytut Wydawniczy.

A mogę jeszcze coś od siebie dodać? Mogę zacytować panią reżyser?

Ja tylko mówię o faktach w związku z opiniami, które uważam za… No nie zgadzam się z nimi.

A to, co się wydarzyło w Polskiej Fundacji Narodowej, to jak pan ocenia? Jednak zawarto kontrakt na promocję Polski w Internecie, żeby utworzyć takie specjalne profile, na które mogliby wchodzić ludzie i oglądać, zapoznawać się z polską kulturą. I okazuje się, że wydano ponad 20 mln, pieniądze poszły w błoto.

Pani redaktor, nieprecyzyjne informacje pani podaje. Jak ja rozumiem – bo nie znam dokładnie szczegółów, ale z tego, co wiem, zawarto z firmą, która się zajmuje lobbingiem, czyli promocją pewnych stanowisk…

A nie chodziło o promocję w mediach społecznościowych?

Elementem tego kontraktu jakimś tam niewielkim były jakieś działania pilotażowe także w mediach społecznościowych. Ale sekundę, ponieważ to, co było podane w tym artykule, do którego pani się odwołuje, to właśnie dotyczyło jakiegoś tam małego elementu tych działań. Natomiast nie mówiono np. o tym nic, że w ramach tego kontraktu stworzono spoty, które oglądało 100 mln ludzi na świecie. Te spoty ze znanymi osobami, aktorami, znanymi na całym świecie. Natomiast działalność tego typu jest działalnością często polegającą po prostu na docieraniu do różnych środowisk decyzyjnych, do osób, które mają wpływ na rzeczywistość, i promowaniu tam naszych polskich interesów. I tak to wygląda.

I tu stawiamy wielokropek, Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury zostaje z nami, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy Piotr Gliński tłumaczy, dlaczego nadal nie powołał Dariusza Stoli na stanowisko dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

– On prowadził tam politykę. Bardzo agresywną politykę, a muzeum zgodnie ze swoim statutem nie powinno się mieszać w politykę – mówi minister kultury. – Nie wiem, czy nie wróci. Natomiast na pewno można powiedzieć, że robił dużą szkodę tej instytucji upolityczniając ją – tłumaczy Gliński w rozmowie z Beatą Lubecką.

Były i jednocześnie starający się o ponowny wybór dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wygrał konkurs na to stanowisko 10 maja tego roku. Do tej pory nie zaczął pełnić funkcji ponownie, ponieważ decyzji o powołaniu go na to stanowisko nie podjął minister kultury.

– Dlaczego nie powołuje go pan na to stanowisko ponownie? – pytała o Dariusza Stolę prowadząca program „Gość Radia ZET” w internetowej części programu.

– Po pierwsze: jeśli ktoś wygra konkurs, to kwestia tego, że on staje się kandydatem. Zgodnie z prawem powołuje minister. Takie są procedury – przypomina Gliński. – Po drugie: bardzo często takie rzeczy się zdarzały, także w poprzednich rozdaniach politycznych w Polsce. Na przykład poprzedni minister też nie powoływał często osób, które wygrywały konkurs. Tak bywało – dodaje.

– Za poprzedniego ministra nie może pan odpowiadać, natomiast za swoje działania pan odpowiada – zauważa Beata Lubecka.

– Mówię o tym dlatego, że minister ma takie prawo. Bierze pod uwagę wiele różnych aspektów. Takim aspektem – ja o tym mówiłem publicznie, ale wyjaśnijmy jeszcze – było to, że po konkursie dowiedziałem się, że pan Stola odmówił organizacji konferencji naukowej, międzynarodowej, która miała być poświęcona Lechowi Kaczyńskiemu w jednym aspekcie jego działalności – mówi w Radiu ZET Piotr Gliński.

Wicepremier wskazał w programie „Gość Radia ZET” na duże zaangażowanie byłego prezydenta w relacje na linii Polska-Izrael.

– Lech Kaczyński był zaangażowany w relacje polsko-żydowskie. Promował polski punkt widzenia w tych relacjach. Zbliżał oba narody, często dzielone przez kogoś. Miał duże zasługi w tym zakresie. Był także współtwórcą tego muzeum. W zasadzie był twórcą, bo dzięki jego decyzjom budowa tego muzeum ruszyła – wychwala minister kultury.

– Dla pana to jest okoliczność obciążająca, że Dariusz Stola nie powinien być już więcej dyrektorem? – dopytywała Lubecka.

– To jest bardzo duża okoliczność obciążająca – ocenia Piotr Gliński. – On prowadził tam politykę. Bardzo agresywną politykę, a muzeum zgodnie ze swoim statutem nie powinno się mieszać w politykę. Łamał statut i to były bardzo poważne zarzuty i zastrzeżenia. Do tego doszła jeszcze informacja, że pan dyrektor sprzeniewierza się w zasadzie takim fundamentom powstania tej instytucji którą prowadzi. To wstrzymało to, żeby go powołać – mówi Gliński.

Wicepremier i minister kultury wskazuje w programie „Gość Radia ZET”, że kadra dyrektorska w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN nie zmieniła się znacząco, poza Dariuszem Stolą.

– Kieruje w tej chwili instytucją jego zastępca. Cała kadra dyrektorska jest taka, jaka była. Cały zespół jest taki, jaki był. Instytucja stabilnie funkcjonuje, nie ma żadnego zagrożenia dla muzeum. Natomiast nie ma tam w tej chwili bieżącej działalności politycznej i to jest sukces tej instytucji – zachwala Gliński.

– Można zaryzykować tezę, że Dariusz Stola nie wróci już jako dyrektor? – pytała Lubecka.

– Nie wiem, czy nie wróci. Natomiast na pewno można powiedzieć, że robił dużą szkodę tej instytucji upolityczniając ją – ocenia wicepremier w Radiu ZET.

– Jak długo może potrwać taki stan, że teraz jest p.o. dyrektora?

– Zgodnie z prawem rok – zauważa Piotr Gliński.

– I co po tym roku? Zakładając, że PiS wygra wybory? – dopytywała Beata Lubecka.

– Zobaczymy – odpowiada gość Radia ZET.

Beata Lubecka zapytała też o nową szefową Instytutu Adama Mickiewicza, Barbarę Schabowską-Maszendę. Wcześniej była między innymi dyrektorem TVP Kultura.

– Jest pani, która pełni obowiązki – mówi o szefowej IAM Piotr Gliński.

– Była dziennikarka, bez żadnego doświadczenia w dyplomacji kulturalnej. Nie kierowała wcześniej dużym zespołem i nie zarządzała dużymi pieniędzmi – zauważa Lubecka.

– Dlaczego pani mówi, że nie kierowała? Kierowała TVP Kultura. To duży zespół, czy nie? Pani redaktor, no… - odpowiada Gliński.

– Nie wiem ile, na pewno nie pracuje tam 5 ani 10 – odpowiada prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Mówiła pani przed chwilą, że osoba bez doświadczenia, która nie kierowała dużym zespołem. To ja pani mówię, że kierowała – mówi wicepremier Gliński.

– I dlatego powierzył jej pan stanowisko?

– Między innymi dlatego. Z różnych powodów powierza się takie stanowiska. Nie wiem, do czego pani zmierza. Uważałem, że jest odpowiednio doświadczona i kompetentna. Zajmuje się sprawami kultury – tłumaczy minister kultury.

– Karuzela kadrowa się kręci. Wcześniej był Krzysztof Olędzki, również z pana nadania – zauważa Lubecka.

– Olędzki był dyrektorem 3 lata. Skończył mu się kontrakt. To jest naturalne. Pani redaktor, co pani mówi o jakiejś karuzeli? Normalne zmiany następują. Ja bym proponował, żebyśmy rozmawiali o poważnych sprawach. To, że ludzie na stanowiskach zmieniają się, to jest naturalne. Ktoś przed panią prowadził wywiady w Radiu ZET – porównuje Gliński.

– Zmienił pracę – odpowiada Lubecka.

– No właśnie! Po pani też będzie…

– Ale zmienił pracę na własne życzenie – dodaje prowadząca.

– Na różne życzenia różni ludzie zmieniają swoje prace i stanowiska – mówi Piotr Gliński.

– No właśnie! Po pani też będzie…

– Ale zmienił pracę na własne życzenie – dodaje prowadząca.

– Na różne życzenia różni ludzie zmieniają swoje prace i stanowiska – mówi Piotr Gliński.