Zamknij

Prof. Kuna: Szczyt 3. fali pandemii - najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu

12.03.2021 08:02

- Obawiam się, że 21-25 tysięcy zakażeń będzie trwałym elementem przez najbliższe 2 tygodnie – ocenia w programie „Gość Radia ZET” pulmonolog, profesor Piotr Kuna z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi opierając się swoich dotychczasowych obserwacjach. W rozmowie z Beatą Lubecką przewiduje, że szczyt zakażeń koronawirusem w 3. fali nastąpi najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. 

- Obawiam się, że 21-25 tysięcy zakażeń będzie trwałym elementem przez najbliższe 2 tygodnie – ocenia w programie „Gość Radia ZET” pulmonolog, profesor Piotr Kuna z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi opierając się swoich dotychczasowych obserwacjach. W rozmowie z Beatą Lubecką przewiduje, że szczyt zakażeń koronawirusem w 3. fali nastąpi najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.

Profesor Kuna przyznaje jednocześnie, że szacunki dotyczące liczby zakażeń są mocno utrudnione, ponieważ lekarze nie mają informacji na temat rodzaju ognisk koronawirusa. – Nie mamy dokładnych danych, czy są to ogniska rozproszone, czyli że mamy bardzo wiele osób, które zakażają w społeczeństwie innych. A może są to ogniska zlokalizowane, które można szybko odizolować i zabezpieczyć – mówi pulmonolog w Radiu ZET.

Według profesora Piotra Kuny, danych dotyczących ognisk nie ma, ponieważ polskie służby sanitarne są niewydolne. – Mimo że pandemia trwa rok, nic się tam nie zmieniło. Te panie pracują bardzo ciężko. Mamy z nimi kontakt i głęboko im współczujemy, ale one po prostu nie dają rady i nie są w stanie zrobić już nic więcej. Dlatego nie jesteśmy w stanie zapanować nad tymi ogniskami – tłumaczy pulmonolog w programie „Gość Radia ZET”.

Rozmówca Beaty Lubeckiej nie ukrywa, że czeka nas kolejna Wielkanoc w wąskim gronie. – Bardzo mi przykro, ale tak będzie. Chociaż proszę pamiętać, że rok temu na Wielkanoc było 500 zakażeń – przypomina prof. Piotr Kuna. – W tym roku można się spodziewać między 15-20 tys. zakażeń, dlatego myślę, że będziemy musieli pozostać w domach – dodaje.

Profesor Kuna chwali w programie „Gość Radia ZET” wprowadzania lokalnych lockdownów. – Bardzo się cieszę, że nie dotyczy to całej Polski, a województw. Jeszcze lepiej, gdyby dotyczyło to poszczególnych powiatów. Choćby w woj. warmińsko-mazurskim są powiaty, gdzie jest bardzo mało zakażeń. Są też takie, gdzie jest ich bardzo dużo. Niestety, ci którzy bardziej się pilnują i nie przenoszą zakażeń, są karani za to, że sąsiedzi się nie pilnują. To byłoby dużo lepsze, ale organizacyjnie chyba jesteśmy niewydolni jako państwo, żeby to zrobić – komentuje pulmonolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi.

Gość Beaty Lubeckiej zwraca uwagę na fakt, że najbardziej dotknięte pandemią stały się województwa, w których rok temu zakażeń było stosunkowo mało. – Z wirusem trzeba się oswoić, bo on zostanie z nami na zawsze. Zetkną się z nim wszyscy. Nawet ci, którzy są zdrowi. Jedynym wyjściem z kryzysu jest szczepienie – zapewnia profesor Kuna w Radiu ZET.

Według pulmonologa, nadejścia trzeciej fali pandemii nie dało się powstrzymać. – Moim zdaniem to nie jest możliwe. Jeśli patrzy się w sposób metodyczny, są wieloletnie obserwacje nad zachowaniem koronawirusów w strefie umiarkowanej, między innymi w takich krajach jak Polska. Zawsze pod koniec lutego i w marcu jest pik, w kwietniu zaczyna wygasać, a w maju powinien być już spokój. Podobnie jest w październiku i listopadzie – mówi gość Radia ZET. – Uważam, że ten wirus zachowuje się tak samo – stwierdza medyk Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi.

Beata Lubecka zwróciła uwagę na gospodarczy lockdown w Niemczech, który trwa już 5 miesięcy, a wskaźniki epidemiczne są od kilku tygodni lepsze niż w Polsce. – Ja w ostatnim roku byłem kilka razy w Niemczech. Ten lockdown wcale nie wygląda tak, żeby coś było zamknięte. My to odbieraliśmy jako lockdown, ale jak ktoś tam żył, to żył zupełnie normalnie. Podobnie w Szwajcarii. Niemcy faktycznie mają dobre wskaźniki. W przeliczeniu na milion mieszkańców mają znacznie mniej zakażeń, znacznie mniej zgonów. Z drugiej strony Czesi, którzy byli prymusami, w tej chwili jest tam najwięcej zachorowań i zakażeń na świecie – wskazuje gość Radia ZET.

Czy Polska powinna pójść śladem krajów, które zawiesiły szczepienia preparatem AstraZeneki po śmierci austriackiej pielęgniarki i dwóch obywateli Włoch. – Myślę, że to nieporozumienie. W wielu krajach bez zastanowienia szczepi się wszystkich. Jeśli będziemy szczepić osoby starsze z wielochorobowościami, które mają ryzyko zgonu z dnia na dzień na poziomie 90 procent na podstawie algorytmów, to wiadomo że ta osoba ma wysokie prawdopodobieństwo zgonu nie z powodu szczepionki, a z powodu wszystkich innych chorób. Tak się dzieje w Skandynawii, we Francji. W Polsce jest to nieco lepiej zorganizowane, bo pacjenci wypełniają ankiety. Staramy się wyeliminować osoby, które mogą być zagrożone podaniem szczepionki. Może nawet postępujemy zbyt restrykcyjnie. Trafia do mnie wiele osób, które miały banalne objawy alergiczne i którym odmówiono szczepienia. To całkowicie nieuzasadnione. Szczepionka AstraZeneki naprawdę nie szkodzi. Daje zwykłe objawy poszczepienne, jak szczepionka przeciw grypie. Jest oświadczenie EMA, że te zgony nie mają żadnego związku ze szczepionką. Fakt, że był związek czasowy, ale nie przyczynowy – wyjaśnia profesor Piotr Kuna w Radiu ZET.

***

Pulmonolog, profesor Piotr Kuna krytykuje zalecenie NFZ dotyczące ograniczenia planowanych świadczeń. W internetowej części programu „Gość Radia ZET” określa je mianem „zakazu”. – Cały czas są kontrole wojewody i NFZ, czy przypadkiem nie przyjęliśmy kogoś planowego. Jesteśmy za to ścigani – twierdzi w rozmowie z Beatą Lubecką kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi.

- My umawiamy pacjentów na wizytę, a administracja szpitala dzwoni i ją odwołuje mówiąc, że NFZ zakazał. To się dzieje poza nami – twierdzi profesor Kuna. – Lekarze i pielęgniarki naprawdę chcą pracować, leczyć ludzi i pomagać. Chcą jak najszybciej wrócić do normalności. Natomiast nie wiemy czemu powstają różne zakazy administracyjne, które nie pozwalają nam tego robić. Stąd frustracja lekarzy i pielęgniarek. Do tego dochodzi bałagan informacyjny – dodaje.

Zdaniem gościa Beaty Lubeckiej, ograniczanie lub zawieszenie wykonywania planowych zabiegów ma tragiczne skutki. Zwraca uwagę na całkowitą liczbę zgonów w Polsce.

- Przy takiej epidemii musimy patrzeć na długie okresy, np. rok. Mamy klimat umiarkowany, cztery pory roku. Nie możemy wyrwać sierpnia i powiedzieć, że mało ludzi umarło. To bzdura. Trzeba spojrzeć na roczny okres, przez który zmarło w Polsce blisko 40 procent więcej ludzi. Nie z powodu koronawirusa, a dlatego, że polska ochrona zdrowia przestała leczyć. W większości są to decyzje administracyjne, a nie indywidualne decyzje lekarza – tłumaczy pulmonolog w Radiu ZET.

Według profesora Piotra Kuny, medycy muszą być odważniejsi po szczepieniu i powinni zacząć „normalnie pracować z pacjentami”. – Dzisiaj mamy kolosalny problem z lękiem, depresją i samotnością. O tym się nie mówi. Jeśli chodzi o zgony na COVID-19, może nie jest tak źle, ale jest tragicznie, jeśli chodzi o wszystkie zgony. To jest wynikiem tego, co zrobiono z ochroną zdrowia – uważa gość Radia ZET podkreślając, że nie rozumie decyzji NFZ.

- 18 lat kierowałem szpitalem klinicznym. Znam mechanizmy zarządzania w ochronie zdrowia. Mamy w Polsce 150 tys. łóżek szpitalnych, jedną z największych liczb w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców na świecie. Naprawdę ich nam nie brakuje – argumentuje prof. Kuna.