Piotr Müller: skład KPRM – najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu

15.11.2019 07:39

Rzecznik rządu Piotr Müller mówi w programie „Gość Radia ZET”, że skład Kancelarii Premiera poznamy najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu, w tym szefa gabinetu premiera. – Myślę, że w przyszłym tygodniu to będzie jasne – ocenia w rozmowie z Joanną Komolką. Dodaje, że jeszcze w tym miesiącu powinniśmy poznać nazwisko nowego ministra sportu. – To aktualnie wiceministrowie będą pełnili przez najbliższy czas funkcje – zapowiada. 

Joanna Komolka: Piotr Müller, rzecznik rządu. Rzecznik starego i nowego rządu, rozumiem? Tu się nic nie zmienia w pana przypadku?

Piotr Müller: W przyszłym tygodniu będą najprawdopodobniej ogłoszone kwestie kancelarii.

Ale to już pan wie.

Ja wiem, ale nie zawsze mogę mówić.

Proszę nie być skromnym. Oglądał pan wczorajsze wystąpienie marszałka Grodzkiego?

Tak.

Jak się panu podobało? Wyciągnął pan coś z tego ciekawego, coś zapamiętał?

Znaczy… No może to, że pan marszałek czasami nie do końca patrzy na to, jakie poszczególne organy państwowe mają funkcje, bo prowadzenie polityki zagranicznej przez Senat to jest lekkie…

Marszałek Karczewski przecież też za granicę latał.

Ale co innego jest bilateralne spotkanie między parlamentami, to jest naturalna tradycja też i dobry zwyczaj. Natomiast co innego jest występowanie w imieniu Rzeczypospolitej, tutaj zawsze w uzgodnieniu z rządem czy z panem prezydentem.

Dzisiaj zaprzysiężenie rządu Mateusza Morawieckiego, kolejnego rządu. Ministra sportu na razie nie będzie? Mateusz Morawiecki będzie też ministrem sportu?

Będzie pełniącym obowiązki nie ministra sportu, tylko faktycznie w praktyce udzielił upoważnień aktualnym wiceministrom i to aktualnie wiceministrowie będą pełnili przez ten najbliższy czas funkcje.

A dlaczego jest problem akurat z tym resortem? Wydawałoby się, że to nie jest resort, który by sprawiałby jakieś problemy, jeżeli chodzi o znalezienie…?

Ale to nie jest problem, po prostu mamy dwie kandydatury, pan premier chce porozmawiać jeszcze z tymi osobami, wybrać ostatecznie…

Czy to jest pani Paulina Malinowska-Kowalczyk czy pani Dagmara Gerasimuk?

Tak jak wspomniałem, nie zawsze mogę o wszystkich rzeczach mówić, zanim pan premier mi nie udzieli…

Media te nazwiska podają.

Wiele innych też nazwisk padało. Jak będzie wybrana ta kandydatura, to ogłosimy. Ale to nie będzie długo. To na pewno… Myślę, że to będzie jeszcze ten miesiąc.

Dzisiaj także posiedzenie rządu. Czym nowy rząd zajmie się w pierwszej kolejności?

Dzisiaj przede wszystkim chcemy porozmawiać na temat exposé, bo też dobrym zwyczajem jest, żeby omówić temat exposé ze wszystkimi ministrami, bo przecież oni będą realizować te wszystkie zapewnienia, które padną w przyszłym tygodniu w czasie exposé.

Czyli premier exposé ma już gotowe?

W dużej mierze tak, exposé już jest w dużej mierze napisane.

Jak dużym problemem dla nowego rządu będzie utrzymanie w ryzach budżetu państwa, skoro tak naprawdę ryzykują państwo trwałość koalicji z Jarosławem Gowinem? Wbrew zapowiedziom kampanijnym jest projekt zniesienia limitu trzydziestokrotności.

Nie, nie, nie, przede wszystkim nie wbrew zapewnieniom kampanijnym, bo w kampanii wyborczej był przyjęty budżet, który przewidywał na przyszły rok...

Oczywiście, że tak. A pamięta pan, co pan powiedział…? Bo ja przytoczę też pana słowa po tym, co mówił Jarosław Gowin.

Po kampanii wyborczej.

Nie wyklucza pan, że premier zrezygnuje z tego pomysłu. „Mieliśmy różne wątpliwości w sprawie zniesienia limitu trzydziestokrotności ZUS-u. Także pan prezydent zgłaszał uwagi”. To prawda…

Dokładnie.

Powiedział, że ma nadzieję, że na jego biurko ta ustawa nie trafi. „Dziś na poważnie brane jest pod uwagę, że ta ustawa nie zostanie wprowadzona”.

Brane pod uwagę, natomiast rozważyliśmy wszystkie za i przeciw..

I co się zmieniło?

...i zachowaliśmy ten projekt, ponieważ uważamy, że po pierwsze niesprawiedliwa jest pewnego rodzaju ulga dla osób najbogatszych, które płacą procentowo mniejsze daniny publiczne. Bo osoby, które mają powyżej trzydziestokrotności, płacą mniej niż osoby np., które zarabiają średnie wynagrodzenie. W związku z tym to jest niesprawiedliwe po prostu, że osoby najbogatsze płacą mniej.

A sprawiedliwe będzie, że będą miały bardzo wysokie te osoby emerytury w przyszłości?

Ale te osoby będą płaciły składki na te emerytury, w związku z tym tak wygląda sytuacja, czyli płacą składki, np. osoba, która zarabia kilkanaście tysięcy złotych, będzie płaciła kilkaset złotych miesięcznie więcej, i tym samym będzie odkładała więcej do systemu ubezpieczeń społecznych.

No tak, tylko że to państwo wiedzieli także, zakładając, jak rozumiem, ten zapis w budżecie, bo taki budżet z takim zapisem został złożony i przyjęty. Zmieniło się chyba jednak to, że budżet się nie dopina, po prostu, mówiąc wprost.

Nie, nie, budżet państwa, który został przedstawiony, projekt budżetu państwa, zakładał właśnie wprowadzenie zniesienia trzydziestokrotności, dlatego konsekwentnie to realizujemy. Przed kampanią wyborczą, przed wyborami nie wycofywaliśmy się z tego projektu. Po wyborach faktycznie pojawiły się jakieś wątpliwości, być może szukaliśmy innych możliwości finansowania. Okazało się, że stabilność...

Nie udało się tych finansów znaleźć dodatkowych?

No tak, jeżeli chodzi o finansowanie budżetu państwa w przyszłym roku, to są dwa aspekty: jeden – stabilność budżetu państwa, drugi – to, że faktycznie jest pewien przywilej dla osób najbogatszych. Przywilej ten polega na tym, że procentowo płacą mniejsze daniny publiczne niż osoba, która zaraba mniej.

Czyli Jerzy Kwieciński, były już minister finansów, miał rację, mówiąc, że budżet się nie dopnie, jeżeli ta trzydziestokrotność nie zostanie zlikwidowana?

Ale my po raz pierwszy w historii Polski przedstawiliśmy w ogóle projekt budżetu państwa, który jest zrównoważony. Zawsze był deficyt budżetu państwa. Nawet jeżeli w przyszłym roku będzie niewielki deficyt, to i tak to będzie bardzo dobre osiągnięcie, bo po pierwsze obniżyliśmy zadłużenie publiczne w stosunku do PKB o kilka punktów procentowych w ciągu czterech lat, to jest naprawdę bardzo dobry wynik. Z drugiej strony jesteśmy blisko utrzymania stabilności budżetu państwa rozumianej jako równość przychodów i wydatków, co się nigdy w Polsce nie zdarzało do tej pory.

No tak, ale jednak nie powie pan, że państwo nie szukają dodatkowych jednak źródeł finansowania budżetu, bo może nie wystarczyć na wszystkie obietnice, które w kampanii zostały złożone najzwyczajniej w świecie?

Naturalne jest, że każdy rząd pilnuje, aby budżet państwa miał charakter stabilny. My zapowiadaliśmy trzydziestokrotność czy w aktualizacji planu wieloletniego finansowego do tzw. APK w Komisji Europejskiej przedstawialiśmy również kwestie związane z akcyzą, w związku z tym to nie jest nic, co się pojawiło teraz, po wyborach – to było wcześniej.

Mam pytanie od naszego słuchacza, który jest przedsiębiorcą, który mówi, że tak naprawdę żyje w niepewności. Ma już budżet przygotowany swojego przedsiębiorstwa na przyszły rok. I tam założył, że jednak ten limit nie zostanie zniesiony, no bo jednak takie były, przynajmniej po wyborach, zapowiedzi. I co teraz?

Były przed wyborami zapowiedzi, że trzydziestokrotność zostanie wprowadzona, była tygodniowa dyskusja na temat…

Tak, później były zapewnienia ze strony wicepremiera Jarosława Gowina i niektórych polityków PiS-u, że jednak ta ustawa, ten projekt idzie do kosza. I co teraz?

Są dyskusje w tym zakresie, pan Gowin rzeczywiście jest krytyczny wobec tego projektu, natomiast…

Radosław Fogiel, który jest wicerzecznikiem PiS-u, powiedział wprost, że PiS nie będzie umierało za trzydziestokrotność.

Nie będzie umierało, nikt nie chce umierać w żadnej sytuacji, jak się domyślam. Natomiast ten projekt, tak jak wspomniałem wcześniej, będzie dalej procedowany, i chcielibyśmy, żeby został uchwalony.

A jeżeli Jarosław Gowin i Porozumienie, które mówi nie, nie zagłosuje za tym, to co, liczą państwo na Lewicę?

Nie, my zobaczymy, będziemy przekonywać najpierw kolegów z porozumienia, aby jednak ten projekt poparli. Tak jak wspomniałem, dlatego że on w praktyce niweluje ten niesprawiedliwy system, w którym najbogatsi płacą mniej procentowo w stosunku do osób biedniejszych, mniej zamożnych właściwie, bo tutaj mówimy o osobach nawet ze średnim wynagrodzeniem, które płacą większe procentowo daniny publiczne niż osoby najbogatsze, i będziemy pokazywać, że również to jest element stabilności budżetu państwa. W związku z tym te dwa aspekty, mam nadzieję, przekonają naszych koalicjantów, a jeżeli nie, to zobaczymy, czy inne partie polityczne w Sejmie ten projekt poprą.

A dlaczego państwo szukają pieniędzy na trzynastą emeryturę w funduszu, który jest przeznaczony dla osób z niepełnosprawnościami?

Nie, przede wszystkim fundusz solidarnościowy dla osób niepełnosprawnych zostaje rozszerzony o różne inne dodatkowe wydatki, czyli m.in. fundusz na trzynastą emeryturę...

No tak, ale chyba nie na tym ten fundusz miał polegać.

Ale, pani redaktor, to nie z tych pieniędzy będzie finansowana ta trzynasta emerytura, bo tam będzie zasilone to z funduszu rezerwy demograficznej, czyli z funduszu przeznaczonego m.in. na emerytury. Więc to nie jest ta część, która miała być przeznaczona na... czy jest przeznaczana cały czas na 500+ dla osób z niepełnosprawnościami, dla osób, które są niezdolne do samodzielnej egzystencji, i te środki cały czas będą wypłacane. I chcę to wyraźnie podkreślić: w żaden sposób środki, które zagwarantowaliśmy w ustawie dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, nie są zagrożone, one cały czas będą wypłacane, i tutaj żadnego problemu w tym zakresie nie ma.

Kto zostanie szefem gabinetu politycznego premiera i dlaczego Marek Suski wrócił do Sejmu?

Marek Suski zdecydował o tym, aby podjąć działania w Parlamencie. Zresztą to jest wieloletni parlamentarzysta, bodajże chyba od 2001 roku.

A nie premier tak zdecydował?

Wspólnie rozmawiamy ze wszystkimi współpracownikami.

Wiadomo, kto zostanie szefem gabinetu premiera?

Myślę, że w przyszłym tygodniu to będzie jasne.

Z rzecznikiem rządu porozmawiamy dalej na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

– Pewne wnioski o charakterze systemowym trzeba z tej sytuacji wyciągnąć – tak Piotr Müller mówi w internetowej części programu zapytany o to, czy premier będzie domagał się wyjaśnień od służb specjalnych ws. szefa NIK Mariana Banasia. W rozmowie z Joanną Komolką nie wyklucza, że system weryfikowania ministrów i wiceministrów będzie musiał zostać uszczelniony. 

Kiedy wyniki kontroli Mariana Banasia?

– Czekamy cały czas i – jak sądzę – jeszcze poczekamy, choć minister Mariusz Kamiński powiedział gdzieś złapany na korytarzu sejmowym, że niedługo CBA pokaże co i jak, jakie są wyniki tej kontroli. Na razie cisza – zauważa w internetowej części rozmowy Joanna Komolka.

– Musiałbym zweryfikować tę informację, żeby wiedzieć, czy coś nowego pojawiło się w tym temacie, ale faktycznie, z tego co otrzymywałem wcześniej informacje, ten raport powinien się niedługo pojawić – przewiduje rzecznik rządu.

Piotr Müller przyznaje jednocześnie, że nie jest wykluczone wyciągnięcie wniosków „o charakterze systemowym” z tej sytuacji.

– To wie zarówno minister Kamiński, jak i wszyscy w rządzie zdają sobie z tego sprawę. Po prostu być może trzeba nieco zweryfikować system, w którym do tej pory byli weryfikowani ministrowie czy wiceministrowie. Aczkolwiek wcześniej nic nie wskazywało na to, ale być może faktycznie trzeba nieco uszczelnić tę sytuację – zastanawia się gość Radia ZET.

– Czyli w służbach powinna nastąpić zmiana? – dopytywała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Myślę, że głębsza weryfikacja kandydatów nikomu nie zaszkodzi – odpowiada Müller.