Zamknij

Rafał Trzaskowski: ulica Lecha Kaczyńskiego – po wyborach prezydenckich

10.01.2020 08:02

Rafał Trzaskowski zapowiada w programie „Gość Radia ZET”, że do inicjatywy nadania jednej z ulic patronatu Lecha Kaczyńskiego wróci po wyborach prezydenckich. – W tej chwili byłaby tylko kakofonia i awantura polityczna. Jak skończy się cykl wyborczy, będzie decyzja – zapewnia prezydent Warszawy. Jednocześnie podtrzymuje swój pomysł nazwania jednej z ulic w centrum miasta imieniem Pawła Adamowicza. – To nie ma nic wspólnego z małostkowością – deklaruje Trzaskowski. Nie spodziewał się, że inicjatywa wywoła taką burzę polityczną. Piątkowy gość Beaty Lubeckiej krytykuje też pomysł posłów PiS dotyczący umieszczenia podobizny Lecha Kaczyńskiego na banknocie. – Nie uważam, żeby to była osoba, która stoi w tym pierwszym szeregu najważniejszych postaci historycznych Rzeczypospolitej – ocenia. 

Beata Lubecka: Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, Platforma Obywatelska, ale też w przeszłości wiceszef MSZ-etu. Dzień dobry.

Rafał Trzaskowski: Dzień dobry pani redaktor, dzień dobry wszystkim.

Czy będzie pan kwestował na rzecz WOŚP-u?

Tak, będę na Starówce kwestował – niedziela.

I ile puszek pan zbierze, jak pan sądzi?

Zobaczymy. Wieczorem, jak się kwestuje, to tych pieniędzy nie jest aż tak dużo, ale mam nadzieję, że…

To ile pan chce zebrać?

Nie stawiam sobie celów. Ważne, żebym był i żebym zbierał pieniądze. Też uczestniczę w licytacji. Wystawiłem książki, które dostały Nagrodę m. st. Warszawy.

Trzeba było wylicytować jakąś… nie wiem… kolację ze sobą.

Ale będzie rozmowa właśnie o literaturze, o Warszawie. Ten, kto wygra te wygra te książki, ja osobiście je wręczę, więc będzie okazja do tego, żeby porozmawiać.

No to życzę sukcesu, żeby licytacja się udała i żeby pan zebrał jak najwięcej na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Miejmy nadzieję.

Prezydent Duda nie poleci do Jerozolimy na obchody wyzwolenia obozu Auschwitz, bo nie było tam dla niego miejsca, żeby mógł zabrać głos na równi z prezydentami czy to Rosji, czy Niemiec. Czy to jest dobra decyzja ze strony głowy państwa?

No ten rząd i niestety prezydent bije wszelkie rekordy świata, bo zdołał się skonfliktować ze wszystkimi: i z Unią Europejską, i z Izraelem, i z Iranem, no ze wszystkimi, którzy w tej chwili są rozgrywającymi na scenie międzynarodowej.

I dlatego został tak potraktowany?

I niestety takie są konsekwencje, dlatego że gdyby rząd i pan prezydent miał dobre relacje, to myślę, że miejsce dla pana prezydenta znalazłoby się również, jeżeli chodzi o jakąś krótką przemowę. Tak się okazało, ale w stosunkach międzynarodowych nie wolno się obrażać i ja uważam, że prezydent Duda...

Ale to była dobra decyzja czy nie?

Nie, ja uważam, że prezydent Duda powinien tam być

Czyli powinien polecieć, nawet jeżeli nie może zabrać głosu?

Tak, powinien tam być, dlatego że rzeczywiście ta rocznica jest niesłychanie istotna. Poza tym ja się boję jednego – że to będzie po prostu na opak interpretowane. Polska w tej chwili, rząd PiS-u nie ma wielu w tej chwili i niestety tego typu decyzja będzie interpretowana tak, że może się to skończyć ze szkodą dla polskiej racji stanu, więc lepiej byłoby tam po prostu być. A najlepiej byłoby mieć dobre relacje z tymi wszystkimi państwami i wtedy na pewno Polska zostałaby inaczej potraktowana.

Ale według prezydenta Dudy uroczystość w Jerozolimie, czyli Światowe Forum Holokaustu, to impreza organizowana przez, cytuję, prywatną organizację pewnego biznesmena. Przypomnijmy, o kogo chodzi: Wiaczesław Mosze Kantor, rosyjski oligarcha, magnat przemysłu naftowego, który ma bliskie powiązania z Władimirem Putinem. Czyli de facto impreza skrojona pod prezydenta Putina.

Pani redaktor, tylko proszę zobaczyć na listę gości, kto tam będzie. Ja bym wolał, żeby w tej chwili Polska nie była skonfliktowana ze wszystkimi albo żeby nie była pomijana przez najważniejsze państwa świata, dlatego że proszę zobaczyć, co się stało w relacjach z USA. Rząd PiS-u zorganizował bardzo kontrowersyjną konferencję w Warszawie na temat Bliskiego Wschodu.

Rok temu.

Rok temu. Wydawało się, że dzięki temu zarobi jakieś punkty, że będzie ważnym sojusznikiem, natomiast w momencie, kiedy zaostrzyła się sytuacja na arenie międzynarodowej, jakoś telefonów administracji amerykańskiej do administracji polskiej nie było, co pokazuje, że Amerykanie nie traktują Polski jako państwa jednego z najważniejszych i niestety tego typu przykłady, nie jest to przykład być może najważniejszy, ale tego typu przykłady pomijania Polski czy niedawania nam możliwości zabierania głosu świadczą o tym, że ta pozycja rządu PiS-u w relacjach międzynarodowych i niestety pozycja prezydenta Jest coraz słabsza.

No ale skoro prezydentowi nie pozwolono zabrać głosu, no to może jednak dobrze, że w takim razie postawił się, mówiąc kolokwialnie i stwierdził, że nie pojedzie. Tym bardziej że w Polsce będą też obchody i one są właściwie konkurencyjne dla siebie.

Ja bym zaproponował jedno, to znaczy w tym momencie stało się to, co się stało. Dla dobra Polski dobrze w tej chwili byłoby zająć się dobrą komunikacją tej decyzji. Bo najważniejsze jest to, żeby wszyscy zrozumieli, że to nie jest bojkot i że to nie jest małostkowe obrażanie się na kogokolwiek. I w tej chwili, skoro już ta decyzja została podjęta, zostawmy to. Ja ją oceniam negatywnie, ale zostawmy to. W tej chwili mam nadzieję, że kancelaria pana prezydenta będzie w stanie dobrze wytłumaczyć te decyzję, dlatego że w tej chwili w prasie, w mediach światowych dominuje taka interpretacja, że to jest pewnego rodzaju albo marginalizacja, albo obrażanie się, albo pewnego rodzaju demonstracja, a to nie jest dobre dla racji stanu, w związku z tym niech się w tej chwili prezydent i jego kancelaria skupi przede wszystkim na dobrym wytłumaczeniu tej decyzji.

Wracając do Warszawy, dlaczego w Warszawie powinna być ulica Pawła Adamowicza? Bo to jest pana inicjatywa, pan wyszedł z inicjatywą, żeby taka ulica w Warszawie była, i to w dodatku w ścisłym centrum, bo to jest w Parku na Jazdowie – no ścisłe centrum.

To, co się stało, jest na tyle niesłychane i ważne, rok temu, że zasługuje na pewien symbol. I dlatego ja uważam, że jeżeli ginie tak niesłychanie istotna osoba dla samorządu i myślę, że to jest całkowicie ponad podziałami politycznymi tego typu decyzja, że wszyscy powinniśmy ją uznać za słuszną i że nie będzie wokół tego gry politycznej, dlatego że dzisiaj niestety przy bardzo wielu tego typu decyzjach od razu się zaczyna gra polityczna. Ja na przykład dlatego jasno mówiłem a propos ulicy Lecha Kaczyńskiego, że poczekam, aż się skończą...

Po wyborach.

Po wyborach prezydenckich...

Mamy trzy miesiące po wyborach i nie wykonał pan żadnego ruchu, nie wskazał pan ulicy.

Pani redaktor, świetnie pani wie, że mamy kolejną kampanię wyborczą i w tej chwili byłaby tylko kakofonia i awantura polityczna o to. Zapewniam panią, że po wyborach prezydenckich, i ja to mówiłem od samego początku...

Czyli czeka pan na wybory prezydenckie, tak?

Tak. Jak się skończy cykl wyborczy, będzie decyzja, i mam nadzieję, że nie będzie ona tylko i wyłącznie znowu krytykowana politycznie, tylko że wszyscy będą ją mogli przyjąć w sposób spokojny. Dzisiaj, gwarantuję to pani, że przy tych nastrojach na scenie politycznej, natychmiast mielibyśmy kolejną awanturę polityczną.

Czyli do wyborów prezydenckich pan nie wskaże żadnej ulicy, która mogłaby nosić imię Lecha Kaczyńskiego?

Ja wielokrotnie dawałem sygnały, że z taką inicjatywą wyjdę. Ja z taką inicjatywą wyjdę po kampanii wyborczej, dlatego że uważam, że to jest sprawa bardzo poważna, Lech Kaczyński zasługuje na ulicę w Warszawie i taką inicjatywę na pewno złożę. I mam nadzieję, że wszyscy będą mogli po prostu potraktować to jako sensowną inicjatywę, a nie znowu traktować to jako kolejną rozgrywkę polityczną. A dzisiaj na pewno znowu padłaby ona łupem kampanii politycznej, kampanii wyborczej.

A jaką ulicę by pan widział, która mogłaby nosić imię świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego?

Jak już złożę tę propozycje po wyborach, no to wtedy będę mówił o szczegółach.

Ale to będzie gdzieś w centrum, jakaś duża ulica? Czy okolice Muzeum Powstania Warszawskiego?

Ja mówiłem o okolicach [Muzeum] Powstania Warszawskiego. I jeżeli chodzi o szczegóły, to skoro ma być inicjatywa po wyborach, to niech ta inicjatywa będzie po wyborach. Bo dzisiaj, jeżeli ja będę podawał jakiekolwiek szczegóły, to zaraz znowu będzie dyskusja polityczna. Jedni będą mówili, że to nie powinna być ta ulica, że powinna być większa albo mniejsza – po co? Zostawmy to, naprawdę uważam, że takie sprawy – i tu liczyłem na to, że kwestia ulicy i uhonorowania Pawła Adamowicza będzie na tyle niekontrowersyjna, że po prostu nie będzie wokół tego gry politycznej. Niestety się zaczęła, dlatego że jest jasne...

A kto prowadzi taką grę polityczną?

No widać komentarze której strony i pytania choćby na Twitterze.

No to, że jednak pan najpierw stwierdził, że Paweł Adamowicz powinien mieć ulicę, a nie Lech Kaczyński, który jednak był prezydentem Warszawy, i to przed 10. rocznicą katastrofy smoleńskiej – że to jest małostkowe po prostu z pana strony.

To nie ma nic wspólnego z małostkowością, dokładnie na odwrót. Ja liczyłem na to, że to, co się stało, było tak spektakularne, z Pawłem Adamowiczem i że wydawałoby się, że będzie traktowane w sposób niepolityczny, to znaczy, że tutaj cała klasa polityczna będzie w stanie się tutaj uderzyć w pierś i powiedzieć: to było spektakularne, zostawmy to, Paweł Adamowicz zasługuje na upamiętnienie i w ogóle nie będzie na ten temat dyskusji – na to liczyłem. Natomiast niestety, jeżeli chodzi o Lecha Kaczyńskiego, wiadomo było, że dyskusja będzie i dlatego ta decyzja powinna być podjęta w momencie, kiedy, mam nadzieję, nie padnie łupem tej politycznej rozgrywki, bo po prostu ta decyzja jest na tyle poważna, że na to nie zasługuje.

Są jeszcze pomysły, żeby właśnie z okazji tej 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej podobizna byłego prezydenta Warszawy i prezydenta Polski znalazła się na banknocie.

Pani redaktor, to jest kwestia oceny roli pana prezydenta taką Lecha Kaczyńskiego w historii Polski. Ja nie uważam, żeby pan prezydent taką rolę spełnił, która by sankcjonowała tego typu upamiętnienie, dlatego że rzeczywiście mamy na banknotach osoby najbardziej zasłużone dla polskiej historii. Prezydent Lech Kaczyński ma swoje zasługi, również dla Warszawy, choćby Muzeum Powstania Warszawskiego, natomiast próba stawiania Lecha Kaczyńskiego w tym pierwszym szeregu najważniejszych, najistotniejszych postaci w historii Polski – moim zdaniem trzeba tutaj postawić znak zapytania.

Czyli nie jest pan entuzjastą?

Nie chcę tutaj w to wchodzić znowu, żeby robić awanturę polityczną. Natomiast widzimy, że dzisiaj ta historia czy próba polityki historycznej prowadzona przez PiS próbuje niemalże stawiać Lecha Kaczyńskiego w jednym szeregu choćby z Józefem Piłsudskim, chociaż Józefa Piłsudskiego nie ma na banknotach. W związku z tym poczekajmy, historia to oceni, rolę pana prezydenta. Ja nie chcę jej jakoś bardzo umniejszać, natomiast nie uważam, żeby to była osoba, która stoi w tym pierwszym szeregu najważniejszych postaci historycznych Rzeczypospolitej.

No nie wiadomo, czy tak się stanie, takie są pomysły, które płyną z szeregów PiS-u. Jak słyszymy, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie jest tutaj entuzjastą. To tyle w części radiowej, pan prezydent z nami zostaje, rzecz jasna. W części internetowej zapytam również o wizytę Komisji Weneckiej, ale o podwyżki również dla warszawiaków w nowym roku 2020.

No i porozmawiamy, mam nadzieję, również o Platformie Obywatelskiej…

Oczywiście, porozmawiamy.

…i o Borysie Budce, naszym najlepszym kandydacie.

Boże, jaka laurka. Jesteśmy na na RadioZET.pl i na Facebooku, Beata Lubecka, zapraszam.

***

W internetowej części programu Beata Lubecka zwróciła uwagę na fakt, że przedstawiciele Komisji Weneckiej zostali w Polsce zignorowani przez władze. Prowadząca odwoływała się do wypowiedzi polityków partii rządzącej, że marszałek Senatu nie miał prawa zaprosić przedstawicieli Komisji Weneckiej, ponieważ politykę zagraniczną prowadzi rząd, prezydent lub ministrowie.

– Oczywiście, że ma prawo – zaprzecza Trzaskowski. – Wolę, żeby marszałek Senatu rozmawiał z Komisją Wenecką lub odbywał podróże do Brukseli, a nie na Białoruś jak marszałek Karczewski. Uważam, że Bruksela jest dużo istotniejsza. Kompletnie nie rozumiem zachowania PiS. Jeśli PiS prowadzi taką politykę, jaką prowadzi, powinien prowadzić ze wszystkimi dialog i próbować uzasadniać swoje racje. Mówię to zupełnie obiektywnie, zero polityki. Powinien próbować uzasadnić, dlaczego robi tak a nie inaczej. Zgódźmy się na jedno – trzeba ocenić, że to rozwiązania kontrowersyjne, skoro jest tyle pytań – mówi o tzw. ustawie kagańcowej gość Radia ZET.

– Marszałek Sejmu nie miała czasu, żeby spotkać się z przedstawicielami Komisji Weneckiej, ale Centrum Informacyjne Sejmu wyjaśniało, że zaproszenie wpłynęło zbyt późno. Ma na głowie posiedzenie Sejmu, więc nie ma czasu – mówi Beata Lubecka.

– Wszyscy wiemy, że przynajmniej 20 minut czy pół godziny zawsze można znaleźć, żeby porozmawiać z tak istotnymi osobami – uważa Trzaskowski. – PiS jak zwykle strzela sobie w stopę, bo tego typu obrażanie się tylko i wyłącznie zmierza do tego, że instytucje wysłuchają jednej wersji historii, moim zdaniem zresztą całkowicie słusznej. Uważam, że ta ustawa jest skandaliczna i urąga wszystkim demokratycznym zasadom. PiS marnuje okazję, żeby w profesjonalny sposób próbować tłumaczyć swoje racje – dodaje prezydent Warszawy.

– A jeśli stanie się tak, że rząd jednak nie weźmie tej opinii Komisji Weneckiej pod uwagę? Wszystko wskazuje na to, że PiS nie wycofa się z tej „ustawy kagańcowej” – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Problem polega na tym, że ta opinia nie jest wiążąca, ale jest ważnym punktem odniesienia dla wszystkich instytucji europejskich – zauważa Trzaskowski.

– Na razie nie planujemy takiej podwyżki – mówi w Radiu ZET prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapytany o to, czy bilety komunikacji miejskiej będą droższe. Nie ukrywa jednak, że „sytuacja może zmienić się dynamicznie”. – Nie jestem w stanie przewidzieć, co rząd PiS nam zmaluje i wymyśli w ciągu najbliższych miesięcy – ocenia w rozmowie z Beatą Lubecką. Trzaskowski nie potrafi udzielić konkretnej odpowiedzi na pytanie kiedy Bilet Seniora zostanie zrównany do nowego wieku emerytalnego kobiet (60. rok życia), co było w jego programie wyborczym.

W internetowej części programu Beata Lubecka zwróciła uwagę, że o możliwej podwyżce cen biletów komunikacji miejskiej informowali sami radni Koalicji Obywatelskiej, powołując się na Rafała Trzaskowskiego.

– Przede mną jeszcze prawie 4 lata kadencji. Nie mówię, że nigdy nie będzie żadnych podwyżek. Jestem zwolennikiem tego, żeby podwyżki były częściej, ale małe. Sytuacja, w której przez 7 lat czy 10 lat nie ma podwyżek doprowadza do tego, że trzeba po tych 7 czy 10 latach wprowadzać podwyżki poważne, które powodują opór. W związku z tym, że rosną ceny energii, koszty pracy i jest inflacja, uważam za sensowne podnoszenie cen o 3%, 5% czy 7%, a nie po 10 latach o 50% czy 100%. Nie planujemy w tej chwili żadnej podwyżki – deklaruje Rafał Trzaskowski w programie „Gość Radia ZET”.

– Czyli w 2020 roku nie będzie podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej? – upewniała się Beata Lubecka.

– Nie mamy tego w budżecie, ale proszę pamiętać, że sytuacja zmienia się dramatycznie i dynamicznie, jeśli chodzi o rosnące ceny energii i przerzucanie kosztów na barki samorządów tego, co robi rząd. Nie jestem w stanie przewidzieć, co rząd PiS nam zmaluje i wymyśli w ciągu najbliższych miesięcy – odpowiada prezydent Warszawy.

Wśród obietnic wyborczych Rafała Trzaskowskiego znalazł się też zapis: „Dostosujemy Bilet Seniora (50 zł za rok) do nowego wieku emerytalnego kobiet (60. rok życia)”.

– Od kiedy Bilet Seniora będzie dostępny dla kobiet od 60. roku życia? – pytała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Jest kilka takich obietnic dotyczących np. tego, o czym pani mówi, a także biletów dla licealistów. W związku z bardzo trudną sytuacją finansową analizujemy wszystkie warianty i będziemy podejmowali decyzję. To nie jest proste – zapewnia Trzaskowski.

– Czyli na razie nie?

– Na razie nie. Chociaż akurat tej decyzji jesteśmy dużo bliżsi niż innych decyzji dotyczących finansów i oznaczają większe wydatki finansowe. Przypominam, że rząd PiS zabiera rocznie z budżetu Warszawy 1 mld 200 mln zł na realizację swoich obietnic. To sprawia, że przez cały czas musimy się dokładnie przyglądać sytuacji budżetowej miasta – mówi gość Radia ZET.

Beata Lubecka zwróciła też uwagę na zapowiedzi podniesienia stawek za parkowanie.

– W centrum drastyczna podwyżka. Za parkowanie trzeba będzie płacić też w weekendy. Teraz tego nie ma – zauważa prowadząca.

– To jest zaplanowana i bardzo sensowna polityka, którą prowadzi większość miast w Europie. Nigdzie nie opłaca się wjechać do centrum miasta i zostawiać samochód na 2 dni. Nie chodzi o to, żeby wypłoszyć ludzi, bo to brzmi negatywnie. Chodzi o to, żeby do centrum wjeżdżał ten, kto naprawdę musi, na 2–3 godziny załatwić sprawy. Wtedy będzie miał łatwiej, jeśli chodzi o znalezienie miejsca do parkowania. Nie może wyglądać to tak jak dzisiaj, że mamy 50 złotych kary, wjeżdża się do centrum i zostawia samochód na 2 dni, a później płaci się karę zamiast płacić za bilety. Tak nie może być – zapowiada Trzaskowski.

Mandat ma wzrosnąć z 50 złotych do 225 złotych.

– Chociaż ja wprowadzam rozwiązanie, że pierwszą karę zapłaci się znacznie mniejszą, jeśli ktoś się zagapi. To 100 złotych. Natomiast jeśli ktoś jest recydywistą i nie płaci za parkingi, ta kara powinna być naprawdę wysoka – uważa gość Radia ZET.

– Od kiedy będą wspomniane podwyżki?

– To zależy, bo mamy 3 stopnie. Rozszerzamy strefę płatnego parkowania, po drugie podnosimy cenę jeśli chodzi o samą strefę, ale planowanie tej strefy w samym centrum zajmie trochę więcej czasu – mówi Trzaskowski.

– Czyli od kiedy te podwyżki?

– Od połowy roku. Pracujemy nad harmonogramem, ale te podwyżki będą – zapewnia gość Radia ZET.