Rafał Trzaskowski: Nie żałuję patronatu nad Paradą Równości

12.06.2019 06:46

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnia w Radiu ZET, że nie żałuje objęcia swoim patronatem Parady Równości, która przeszła ulicami stolicy. – Nie żałuję. Gdybym chciał przez cały czas zastanawiać się co zrobi szczujnia TVP-PiS z tym co robię, musiałbym przestać podejmować decyzje. Wiadomo było, że każda moja decyzja będzie później manipulowana przez telewizję PiS-owską – mówi w programie „Gość Radia ZET” w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, PO. Sprawa Marka Falenty skazanego za zlecenie nielegalnych podsłuchów polityków PO i PSL-u m.in. okazuje się rozwojowa. Dzisiaj „Gazeta Wyborcza” zamieszcza list, jaki napisał w lutym do prezesa PiS-u. Napisał tak: „Miałem świadomość, że przekazany materiał będzie ujawniony i wykorzystany do nagrania przez pana partię oraz pana prezydenta wyborów. Dzięki Bogu tak się stało, wbrew temu, co wygłasza opozycja, dla naszego kraju. Nastąpiła prawdziwa dobra zmiana, jestem dumny, że mogłem przyłożyć do tego rękę”. I co pan na to?

Rafał Trzaskowski: Pytanie, czy to prawda. Jeszcze niedawno Falenta był bardzo wiarygodny dla polityków PiS-u. Teraz nie jest wiarygodny. Widać też pewną panikę. Ja bym bardzo chciał, żeby prokuratura próbowała wyjaśnić tę sprawę, dlatego że to jest bardzo niepokojące, czy rzeczywiście Falenta miał kontakty z politykami PiS-u, czy rzeczywiście robił coś na ich zlecenie. Czy w tych listach jest prawdy choć trochę albo dużo. To naprawdę powinniśmy wyjaśnić.

Ale np. Zbigniew Ziobro już wypowiadał się w tej sprawie: że prokuratura oskarżała Marka Falentę, kiedy był prokuratorem generalnym pan ministrem Ziobro i pan Falenta miał tysiąc okazji, żeby o tym powiedzieć, kto za nim stał, czy ktoś mu zlecał, czy nie zlecał te nagrania.

Ale widać było z zachowania Falenty, że on się czuje bezkarny, że był przekonany do samego końca, że nic mu się nie stanie, że nawet jak był w Hiszpanii, to był bardzo zdziwiony, że nastąpiła ekstradycja. On się zachowywał tak, jakby był pewien, że ktoś mu przyjdzie z pomocą. Te fakty, które teraz ujrzały światło dzienne, są zastanawiające. Ja oczywiście nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy to prawda, czy nie. Natomiast dobrze by było, żeby prokuratura w momencie, kiedy pojawiły się nowe wątki, spróbowała tę sprawę wyjaśnić.

Opozycja też, m.in. pana koledzy, dopominają się komisji śledczej, ale komisji śledczej nie będzie w tej kadencji.

No bo to jest sprawa bardzo istotna dla państwa, jeżeli rzeczywiście jest tak, że pojawiają się podsłuchy nielegalne, które przyczyniają się do tego, że jedna partia traci władze, dziwne powiązania tego człowieka, to nie jest dobre dla państwa jako takiego i rzeczywiście sprawa powinna być wyjaśniana. A ponieważ nie ufamy, że prokuratura będzie chciała ją rozstrzygnąć, stąd wniosek o komisję śledczą i dobrze by było dla powagi państwa, żeby tak się stało. Dlatego że było tak, że pamiętam tę sprawę z taśmami, jak wtedy PiS triumfował i jak się strasznie cieszył, że te taśmy ujrzały światło dzienne.

Wtedy to były taśmy prawdy.

Później jak się pojawiły taśmy, na których był nagrany choćby pan premier, to nagle zaczęto to bagatelizować. Podobnie, ja pamiętam, jak się pojawiły jakieś absurdalne doniesienia, że podobno były jakieś sekstaśmy w miejscowości, w której ja nigdy w życiu nie byłem, to wtedy się PiS strasznie ekscytował, jakie to prawdopodobne. Jaki Falenta wtedy był wiarygodny! A dzisiaj ta sama pani Mazurek stwierdza, że człowiek jest kompletnie niewiarygodny. Ja nie jestem w stanie tego do końca tego ocenić, czy to jest tylko i wyłącznie próba obrony, czy to jest pewnego rodzaju takie postępowanie w amoku, czy rzeczywiście coś w tym jest. Tam jest z byt dużo szczegółów – a propos spotkań, a propos konkretnych osób, z którymi się Falenta spotykał, a propos zatrudnienia konkretnych osób. Dobrze by było to wyjaśnić, bo może rzeczywiście coś w tym jest.

Ale sądzi pan, że to zaszkodzi PiS-owi?

Samo to, co się dzisiaj dzieje, pewnie nie. Natomiast gdyby się pojawiły nowe fakty, gdyby się pojawiły nowe taśmy, no to tak by się mogło stać. Ja jestem tutaj w sytuacji trudnej, dlatego że ja nie umiem w sobie znaleźć satysfakcję, kiedy taśmy jakiegoś bardzo podejrzanego pana mają wstrząsać polską polityką, bo ja uważam, że to po prostu szkodzi państwu. Natomiast PiS był rozentuzjazmowany tymi taśmami, kiedy one dotyczyły PO. Jednak nota bene na tych taśmach nic wielkiego nie było. W momencie, kiedy się pojawiły taśmy z panem premierem, natychmiast było to bagatelizowane, a stopień, że tak powiem, dezynwoltury w rozmowie, przechwałek był dokładnie taki sam na taśmach, w których uczestniczył pan premier, jak wcześniej uczestniczyli politycy PO. Żadnej różnicy w tym nie widzę.

Nie żałuje pan swojej decyzji o objęciu patronatu nad paradą równości?

Nie żałuję, dlatego że gdybym się chciał przez cały czas zastanawiać, co zrobi szczujnia TVP-PiS z tym, co ja robię, no to musiałbym przestać podejmować decyzje, bo wiadomo było, że każda moja decyzja będzie później manipulowana przez telewizję PiS-owską.

Ale ja pytam też w kontekście tego, co wydarzyło się, zanim parada równości wystartowała, wymaszerowała na ulice Warszawy. Chodzi o to nabożeństwo odprawione przez Szymona Niemca, który był organizatorem tych pierwszych parad równości, a teraz, jak mówi o sobie, jest biskupem Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego, nieuznawanego przez Watykan. Według Episkopatu było to bluźnierstwo.

Ja zająłem stanowisko jeszcze przed samą paradą, potem podczas parady i po paradzie, mówiąc dokładnie to samo: jeżeli my się domagamy szacunku dla mniejszości, to również jesteśmy winni szacunek wszystkim tym, dla których bardzo ważna jest tragedia, uczucia religijne.

Czyli panu się to nie podobało, to, co się wydarzyło, tak?

Nie, ja uważam, że w ogóle jakiekolwiek nabożeństwo czy nabożeństwo, które ma placet ekumeniczny, czy też nie, to nie jest miejsce, parada na odbywanie jakichkolwiek nabożeństw.

Ale nazwałby pan to bluźnierstwem?

Ja nie będę używał mocny słów, ja będę nawoływał do wszystkich, że należny jest nam szacunek. I uważam, że wiadomo było, że tego typu wydarzenie może być tak, a nie inaczej interpretowane, że ono może prowokować tego typu komentarze, że mogą się niektórzy ludzie poczuć urażeni. A jeżeli chcemy walczyć o prawa mniejszości, to musimy się wykazywać szacunkiem dla tych, dla których kwestia tradycji czy uczuć religijnych jest ważna. Ja mówiłem to przed paradą, podczas parady, nie widząc jeszcze tego, co się wydarzyło. I po paradzie to absolutnie podtrzymuję, dlatego że musimy wymagać tego samego od siebie, czego wymagamy od innych.

Ale nie żałuje pan, że np. nie wziął udziału w tym – o co był poproszony zresztą – marszu dla życia i rodziny?

Ale ja też zabrałem stanowisko w tej sprawie...

No właśnie, pana wypowiedź jednak była dość konfrontacyjna: „Rodzinie na pewno nie potrzeba ochrony prawicowych hipokrytów”.

Bo nie trzeba.

Nie jest zbyt konfrontacyjna ta wypowiedź?

Nie, ja uważam, że rodzina w Polsce jest chroniona. Dzięki Bogu, jest chroniona – przez konstytucję, przez nas wszystkich, wszyscy mamy olbrzymi szacunek dla rodziny i wszyscy jesteśmy ludźmi rodzinnymi, i uważamy to za najwyższą wartość. Natomiast jak widzę polityków prawicy, którzy bardzo często zachowują się w sposób kontrowersyjny, którzy próbują się tutaj stroić w szaty jedynych sprawiedliwych, to rzeczywiście mnie to drażni.

Ale w tym marszu nie szli politycy PiS-u, szli zwykli warszawiacy, zwykli obywatele. Może trzeba było jednak do nich wyjść, porozmawiać. Ludzie manifestowali swoje przywiązanie do katolicyzmu, do wartości.

Ja uważam, że każdy ma prawo demonstrować swoje przywiązanie do jakichkolwiek wartości, każdemu należy się szacunek. Ja kierowałem swoje słowa do polityków PiS-u, a nie do ludzi, którzy brali udział w tym marszu.

Czyli nie żałuje pan, że pan w tym marszu nie poszedł?

Nie żałuję, dlatego że uważam… Pani redaktor, bo to jest pewne niezrozumienie. Bo dzisiaj zagrożone są mniejszości i przy nich trzeba stać, dlatego że PiS te mniejszości – czy to niepełnosprawnych, czy to osoby inaczej myślące, czy to osoby o innym kolorze skóry, czy to nauczycieli niestety, czy to seniorów, spycha na margines społeczeństwa. Dzisiaj większość nie jest zagrożona, ja nie widzę poważnego zagrożenia dla tradycji, bo tradycja nasza w Polsce ma się bardzo dobrze, i bardzo dobrze, że się dobrze ma, i nie trzeba jej w jakiś sposób specjalny chronić. To jest tak, jakby ktoś chciał zorganizować w Warszawie marsz, nie wiem, białych mężczyzn, którzy mieszkają w Warszawie i którzy czują się zagrożeni. Nie ma ataków skierowanych konkretnie przeciwko facetom, którzy funkcjonują w naszym mieście, natomiast mniejszości niestety dzisiaj są atakowane bardzo często. Bo mamy ataki, którzy mówią w innym języku, mamy ataki na ludzi, którzy mają inny kolor skóry, w związku z tym moim zadaniem jako prezydenta jest chronić tych wszystkich, którzy są atakowani. I jeżeli rzeczywiście poczuję, że atakowana jest tradycja w sposób wyjątkowy, że atakowana jest rodzina, to wtedy też będę występował w jej obronie. Natomiast ja dzisiaj takiego zagrożenia na szczęście dla tradycji czy rodziny po prostu w Warszawie nie widzę.

Jeszcze zapytam o sondaż IBRiS dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Andrzej Duda ma największe szanse, jeśli chodzi o zwycięstwo w I turze wyborów prezydenckich, ale pana również objęto. Bo są trzy warianty: że Andrzej Duda starłby się z Donaldem Tuskiem, Rafałem Trzaskowskim i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. No i pan ma 23,1% poparcia. Może pan jednak weźmie to pod uwagę, że może jednak wystartuje?

Pani redaktor, na razie mamy przed sobą wybory parlamentarne. Myśmy jasno powiedzieli jako samorządowcy, że też w te wybory się włączymy, że będziemy popierali tych kandydatów, którzy chcą silnego samorządu, czyli kandydatów Koalicji Europejskiej, dlatego że zależy nam na tym, żeby samorząd był silny i żeby decyzje były podejmowane jak najbliżej obywatela.

Czyli ten sondaż nie robi na panu wrażenia?

Ale w ogóle jest za wcześnie, żeby na ten temat rozmawiać. W tej chwili ja się koncentruję na Warszawie.

Czyli teraz pan się nie wypiera, że może jednak zmienił pan zdanie?

Nie, pani redaktor, ja mówię, że jest za wcześnie, żeby rozmawiać o wyborach prezydenckich, ja nie mówię o tym konkretnym sondażu. W tej chwili się trzeba skupić na wyborach parlamentarnych. I tak jak wszyscy politycy, którzy występują w tym sondażu, poza panem prezydentem, no bo wiadomo, że on będzie startował na kolejną kadencję, mówią, że w tej chwili się koncentrują na czym innym, to jest całkowicie naturalne, niezależnie od tego, kto jakie ma ambicje. Ja chcę się zająć w tej chwili absolutnie Warszawą i wspomóc Koalicję Obywatelską w wyborach parlamentarnych.

I o tym jeszcze porozmawiamy w części pozaantenowej, w Internecie, na RadioZET.pl. To tyle w części radiowej, z nami jest Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Zapraszam.

***

W trakcie internetowej części rozmowy padło pytanie o to, jak będzie wyglądało wsparcie znanych samorządowców w kampanii do Sejmu i Senatu.

– Przede wszystkim sformułowaliśmy 21 postulatów, które opowiadają się za utrzymaniem silnego samorządu. Dzisiaj ten samorząd jest atakowany przez PiS. Pomysł jest taki, żeby w tych miejscach, w których popularni samorządowcy mogą wspomóc Koalicję Europejską, sami wzięli udział w tych wyborach. Albo żeby wsparli lokalne autorytety, tudzież kandydatów koalicji – tłumaczy Trzaskowski.

– Ale kto wystartuje? Pan nie wystartuje. Nie wystartuje prezydent Poznania, nie wystartuje prezydent Łodzi. Czy wystartuje prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz? Ostatnio uciekała od tej odpowiedzi. Dosłowne – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Każdy z samorządowców tę decyzję musi podjąć – odpowiada Rafał Trzaskowski. – Ale tu nie chodzi tylko o samorządowców-prezydentów dużych miast. Chodzi o samorządowców z mniejszych miast, którzy są popularni, a Koalicja Europejska nie jest specjalnie mocna – dodaje.

– I będą startowali do Sejmu?

– Oni będą startowali albo do Senatu, albo do Sejmu być może, jeśli podejmą taką decyzję. Wszyscy się teraz zastanawiają. Ale tu nie chodzi nawet o to, że konkretny samorządowiec musi startować – stwierdza Trzaskowski. – Tu chodzi o to, żeby wspomóc Koalicję Europejską w szukaniu ewentualnych liderów – dodaje.

– Chodzi nam o wsparcie takich liderów, czy nawet samych kandydatów Koalicji Europejskiej. Nie jest dla nikogo zaskoczeniem że ja, prezydent Zdanowska czy prezydent Jaśkowiak będziemy popierali kandydatów Koalicji Europejskiej, bo jesteśmy członkami partii. Natomiast mnóstwo jest samorządowców, którzy mają znacznie szersze poparcie niż poparcie tylko partyjne, którzy nie są członkami żadnej z partii, które tworzą Koalicję Europejską. Ich poparcie może być wyjątkowo cenne – ocenia gość Radia ZET.

Czy była prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, byłaby dobrą kandydatką na senatora?

– Będziemy o tym dyskutować. Mamy bardzo dobrych senatorów już w Senacie, ale pojawiają się nowe, mocne nazwiska. Przy układaniu list musimy wziąć pod uwagę ambicje naszych koalicjantów. Przypominam że są tutaj okręgi jednomandatowe – mówi Rafał Trzaskowski. Wyraża przy tym nadzieję, że będą to listy koalicyjne.

– Nie męczy pana to hamletyzowanie niektórych koalicjantów z Koalicji Europejskiej? – pytała Lubecka.

– Wolałbym, żeby to porozumienie było zawarte jak najszybciej. Czas ucieka… – mówi Trzaskowski.

– A PiS już się mobilizuje.

– Zgoda – przyznaje Rafał Trzaskowski. – W związku z tym dobrze byłoby, żeby te listy były jak najszybciej, porozumienie było jak najszybciej, tak żeby nasi kandydaci mogli już się zabrać do pracy – dodaje.

- Dlaczego trzeba wzmocnić samorządy? – zastanawiała się Beata Lubecka.

- Dlatego, że są w tej chwili osłabiane przez rządzących w ten sposób, że zabiera im się prerogatywy. Wkracza się w miejsca zarządzane przez samorządy. Widać to w Warszawie, widać to w Gdańsku. Próbuje się przerzucać odpowiedzialność za brak profesjonalizmu rządzących na barki samorządów. Proszę spojrzeć na reformę edukacji, gdzie próbuje się przerzucić skandaliczny chaos na samorządowców, mimo że to my próbujemy ratować sytuację, którą stworzył rząd. Dzisiaj samorząd jest pod ostrzałem. Również przerzuca się koszty przeróżnych obietnic. Proszę zobaczyć – piątka Kaczyńskiego w połowie ma być zapłacona przez samorządy. Ma być pięcioprocentowa podwyżka dla nauczycieli, tylko że my nie dostaniemy na nią pieniędzy. W związku z tym uważamy, że samorządy będą wrogiem numer jeden PiS, jeśli nie daj Boże wygrałby wybory. Stąd postulaty, które mają wzmocnić samorządność w Polsce, która jest oceniana bardzo pozytywnie przez wyborców – odpowiada Trzaskowski.

Czy prezydent Trzaskowski jeździ do pracy komunikacją miejską, zgodnie z kampanijnym zapowiedziami?

- Dokładnie tak, jak mówiłem. Czasem jeżdżę komunikacją miejską, dzisiaj przyjechałem samochodem, ale bardzo często jeżdżę metrem. Ja nie jestem hipokrytą. Mówiłem, że będę jeździł samochodem, że będę jeździł na rowerze, że będę czasem jeździł metrem. I dokładnie tak się dzieje. Warszawiacy często mogą zobaczyć mnie w metrze czy w tramwaju – mówi prezydent Warszawy.

Czy Rafał Trzaskowski popiera adopcję dzieci przez pary homoseksualne?

- W ogóle nie ma tego tematu w debacie – odpowiada gość Radia ZET.