Robert Biedroń: Nie stoję za blokowaniem kandydatury Jaruzelskiej do Sejmu

13.09.2019 08:02

Robert Biedroń dementuje w programie „Gość Radia ZET” doniesienia, że miał blokować kandydaturę Moniki Jaruzelskiej na listach Lewicy do Sejmu. – Nie stoję za tym. Zdementujmy to od razu. To bezsensowne plotki, niepotrzebne emocje – mówi Beacie Lubeckiej. Skomentował też tweet rzeczniczki SLD Anny Marii Żukowskiej na temat psa Moniki Jaruzelskiej. – To jest retoryka, która jest mi obca. Szkoda czasu na takie tweety. Nie schodźmy do poziomu Trumpa – ocenia.  Potępiam, potępiam, potępiam!  dodaje.

Beata Lubecka: Robert Biedroń, eurodeputowany Wiosny, ale także szef, a może przede wszystkim szef sztabu komitetu wyborczego SLD. Dzień dobry.

Robert Biedroń: Dzień dobry pani redaktor. Dzień dobry państwu w piątek trzynastego.

Nie jest pan przesądny z tego, co wiem. Proszę przypomnieć wasze hasło.
„Łączy nas przyszłość”. Ale hasło programowe czy komitetu?

To jest programowe?

Nie, programowe jest „Polska jutra”, a całego komitetu jest „Łączy nas przyszłość”.

Ja tutaj powiem tylko, że Robert Biedroń ma ściągawkę, więc to nie że jest taki dobrze przygotowany.

Nie, ale ja to wiem, bo sam pracowałem nad tym hasłem, jestem szefem sztabu.

Fantastycznie, cieszę się bardzo, ale chyba nie wszystkich połączyło to hasło czy w ogóle nie wszyscy się połączyliście. Kto zablokował na listach właśnie Lewicy kandydaturę Moniki Jaruzelskiej?

Nie ma czegoś takiego jak blokowanie kandydatur.

No ale nie ma jej na listach.

Podaliśmy najbardziej optymalne listy. Trzy partie połączyły się w jeden szeroki blok lewicowy. To sprawiło, że po raz pierwszy od wielu lat lewica ma szansę walczyć o realny dobry wynik, i walczy. I te sondaże pokazują, że jest całkiem nieźle. Trzy pokolenia, trzy różne doświadczenia i nie wszyscy znaleźli się na tych listach.

No tak, na liście warszawskiej trzy znane nazwiska. Pytam też dlatego, bo Monika Jazurelska pyta też publicznie: „Wzywam przewodniczącego Czarzastego, który stwierdził, że to Robert Biedroń i Adrian Zandberg byli odpowiedzialni za taką decyzję”. Czy był pan odpowiedzialny za taką decyzję?

Ja się nazywam Biedroń, nie Czarzasty, więc wezwanie jest raczej do przewodniczącego Czarzastego.

Ale czy pan za tym stoi?

Monika Jaruzelska nie jest członkinią SLD. Więc nie, ja oczywiście za tym nie stoję, zdementujmy to od razu, to jakieś bezsensowne są plotki i emocje, niepotrzebne w ogóle. Dobrze, że pani Monika Jaruzelska startuje w wyborach…

Do Senatu, samodzielnie.

Sprawdza swoje siły, samodzielnie. Jest człowiekiem kojarzonym… kobietą kojarzoną z lewicą. Niech robi swoją kampanię, trzymam za tę kampanię kciuki, bo im więcej lewicy w polskim Parlamencie, tym lepiej.

Ale czy to była osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego?

Nie wiem.

A czytał pan dzisiejszy wywiad z Moniką Jaruzelską w prasie?

Nie.

„Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska”. To rzeczniczka SLD. „Mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać każdy Kazimierz ma swoją Izabelę. Imię inne, casus podobny”.

Anna Żukowska jest rzeczniczką prasową całej Lewicy. I w tym akurat przypadku, a uczestniczyłem w tych rozmowach, zależało nam na tym, żeby znalazła dobre miejsce obok Anny Tarczyńskiej i Adriana Zandberga. To jest nasza trójka w Warszawie.

I rozumiem, że była ważniejsza niż Monika Jaruzelska, która jako jedyna w wyborach samorządowych zdobyła mandat w radzie.

To jest kuchnia polityczna, nie warto się tym zajmować, nie było takich rozmów..

O nie, nie, nie!

Ale pani redaktor, od razu powiem: nie było takich rozmów dotyczących Moniki Jaruzelskiej, przynajmniej przy mnie. Nie uczestniczyliśmy w takich rozmowach. To bez sensu w ogóle się tym zajmować, bo takich rozmów nie było. Niech ta wypowiedź zamknie tę sprawę, bo po prostu nie prowadziliśmy rozmów na temat Moniki Jaruzelskiej w szerszym gronie.

Ale czy to może wpłynąć źle na wynik całej listy w Warszawie? Bo tak twierdziła część stołecznych działaczy SLD.

Ale dzisiaj nie wpłynie źle, ponieważ Monika Jaruzelska, z czego się bardzo cieszę, wystartuje do Senatu, zrobi na pewno dobry wynik, mam nadzieję, że zostanie senatorką, bardzo jej kibicuję w tym i lewica będzie silniejsza na pewno dzięki Monice Jaruzelskiej. Gdyby Monika Jaruzelska nie wystartowała w tych wyborach, myślę, że byłaby to strata, i dlatego się bardzo cieszę z tego.

A pan jest z siebie dumny?

Polityk nigdy nie powinien powiedzieć, że jest z siebie dumny. Polityk powinien mieć przede wszystkim pokorę i...

I być wiarygodny np.

I w wielu sprawach na pewno być wiarygodny.

A nie ma pan wyrzutów sumienia, że zrobił pan wyborców w konia jednak?

Wprost przeciwnie, dostałem 100 tys. głosów w Warszawie. To jest jeden z najsilniejszych w Polsce mandatów.

Ale obiecywał pan, że odda mandat i że będzie pan startował do Sejmu. 

Dzisiaj idziemy w zupełnie innej konfiguracji, idą trzy partie polityczne, w szerokim bloku politycznym, lewica połączona. Trzeba było zrobić krok do tyłu, żeby zrobić trzy kroki do przodu, i tak też zrobiliśmy. Uważam, że to jest najbardziej rozsądna decyzja, jaką mogłem podjąć.

Ale mówił pan w tym wywiadzie na początku roku: „Wystartuję do Europarlamentu i nie przyjmę mandatu albo zrezygnuję z mandatu”. I powiedział pan w tym wywiadzie również: „Potrzebna jest wiarygodność, autentyczność”. I to jest wiarygodność?

Dlatego tej wiarygodności nadal się trzymam, ponieważ dzisiaj nie idę jako Wiosna, nie idziemy jako Wiosna, jedna partia polityczna, ale idziemy dużo w szerszym bloku i trzeba było ułożyć te listy, i ułożyć nasza przyszłość także, nie tylko na te wybory i na przyszłe.

No bo Wiosna sama by tych wyborów nie udźwignęła po prostu.

Może by udźwignęła, może nie...

Nie.

...ale dzisiaj sondaże pokazują, że to była bardzo dobra decyzja, także jeśli chodzi o moją osobę.

O tak!

To była bardzo dobra decyzja, to się ludziom spodobało, wyborcom, i wyborcy dali nam premię za to.

Czy nie chodzi o to, że został pan w Brukseli, bo to jest wysoka pensja? Trzy razy większa niż poselska.

Gdyby politycy tacy jak ja uprawiali politykę dla pensji, to pewnie nie robiliby tego, co robią. Ja naprawdę myślę, że mam kompetencje do tego, żeby robić wiele innych rzeczy za inne pensje.

Czyli nie pensja jest tym afrodyzjakiem dla pana?

Nie. Dla mnie afrodyzjakiem na pewno jest zmienianie rzeczywistości, sprawienie tego, żeby Polakom się żyło lepiej i Polkom, żebyśmy żyli w bardziej otwartym, nowoczesnym, europejskim państwie.

Piękne slogany.

Ale ja to wprowadzam w życie od wielu lat! Dzisiaj tacy ludzie są potrzebni właśnie w polityce, żeby zrobić np. to, co ja zrobiłem ze Słupskiem. Przecież PiS zostawi nam Polskę zbankrutowaną. Trzeba będzie posprzątać...

Przykładu Słupska to może pan lepiej niech nie przywołuje, bo miał pan startować na prezydenta, ostatecznie pan nie wystartował.

Pani redaktor, jestem w ogólnopolskiej polityce dzięki temu.

No fantastycznie, dla pana fantastycznie.

Dzisiaj prowadzę sztab lewicy do tego, żebyśmy wrócili do Sejmu, bo Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym nie ma lewicy w Parlamencie.

I dzisiaj wsiadacie do busa. Liderzy Lewicy wsiadają...

Do Lewicobusa.

...do Lewicobusa. Czy do tego Lewicobusa wsiądzie również Aleksander Kwaśniewski?

Wsiądzie, będzie z nami prezydent, który jest najbardziej popularnym, cenionym prezydentem III RP według wszystkich sondaży, i jestem z tego dumny, że Aleksander Kwaśniewski jest z nami na pokładzie. Wszystkie nasze srebra rodowe, dobra, porcelanę najlepszą lewicy wyciągamy na stół i pokazujemy, co mamy.

Ale czy już dzisiaj Aleksander Kwaśniewski wsiada do tego Lewicobusa?

Dzisiaj jeszcze nie, bo dzisiaj wsiada trzech liderów i trzy liderki...

Trzech tenorów.

I trzy soprany nasze lewicowe. I będziemy objeżdżali Polskę. Jedziemy dzisiaj do Łodzi, do Sieradza. W sobotę mamy w Poznaniu wielką konwencję. Jedziemy, żeby zmienić oblicze polskiej polityki, bo to, co się dzieje...

I żeby podebrać wyborców Platformie Obywatelskiej.

Ale co to znaczy podebrać?

Jak to nie?

Lewica ma swoich wyborców. Mądrych, rozsądnych ludzi, którzy chcą nowoczesnego państwa dobrobytu, takiego jak w Szwecji, takiego jak w Danii, gdzie ludziom się po prostu żyje lepiej. Gdzie ludzie godnie zarabiają, gdzie są mieszkania, gdzie zamiast religii mamy angielski w szkołach...

Już Robert Biedroń płynie jak zawsze. A kto namówił Aleksandra Kwaśniewskiego, żeby włączył się w tę kampanię i wsparł Lewicę?

Wszyscy. Pielgrzymowaliśmy do Aleksandra Kwaśniewskiego jak Trzech Króli i namówiliśmy Aleksandra Kwaśniewskiego nie prezentami…

Nie sześciu.

Nie sześciu. My na lewicy wbrew temu, co się mówi, czytamy Biblię i czytamy historię Kościoła katolickiego.

Czyli Robert Biedroń też namówił Aleksandra Kwaśniewskiego do tego, żeby jednak wsparł Lewicę. A to na pewno będą właściwe aktywa? Bo w przeszłości, jeśli chodzi o Aleksandra Kwaśniewskiego, to różnie z tym bywało. 2007 rok, pamiętam, Ludwik Dorn...

Lewica ma szerokie aktywa. Wspomniała pani Monikę Jaruzelską, Aleksandra Kwaśniewskiego, wielu młodych ludzi, wiele walecznych kobiet, które są na naszych listach: Wanda Nowicka, Anna Tarczyńska, Anita Kucharska-Dziedzic, Beata Maciejewska. To są liderki, które powinny być w Sejmie np. w przypadku, gdyby PiS próbował przeforsować tę restrykcyjną ustawę dotyczącą zakazu przerywania ciąży, o której dzisiaj się pisze w gazetach.

I tylko 14 jedynek dla kobiet. To jeszcze na koniec tej części radiowej zapytam: na jaki wynik liczycie?

Na najlepszy.

Ale konkretnie?

Na taki, który sprawi, że lewica wróci do Sejmu nauczona tym, że zawsze zwyciężamy, kiedy idziemy połączeni, a przegrywamy, kiedy się dzielimy. Dzisiaj idziemy połączeni i połączyła nas przyszłość.

Znowu to samo – slogan. To tyle w części radiowej, w części internetowej porozmawiam z Robertem Biedroniem o programie lewicy. Jesteśmy na Facebooku i RadioZET.pl, zapraszam.

***

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki zapowiada pozew wobec Roberta Biedronia, jeśli ten go nie przeprosi. Chodzi o dzisiejsze słowa przewodniczącego Wiosny w programie „Gość Radia ZET”. W rozmowie z Beatą Lubecką Biedroń powiedział, że Czarnecki kłamie oskarżając go o rozsyłanie maili do europosłów różnych frakcji z apelem o nie głosowanie na przedstawicieli PiSu.

Czarnecki chce przeprosin od Biedronia.

Robert Biedroń dziś rano w internetowej części programu „Gość Radia ZET” komentował wypowiedź europosła Czarneckiego dotyczącą rzekomych maili.

„Wymienił nazwisko moje, premier Szydło, profesora Krasnodębskiego, Witolda Waszczykowskiego” – cytowała wypowiedź Czarneckiego dla portalu tysol.pl Beata Lubecka. – Przeciwko tym osobom miał pan bojkotować – stwierdza prowadząca.

– To jakaś mania prześladowcza PiS. To jakieś kompletne bzdury. Ryszard Czarnecki nie wiem co bierze, ale nie powinien mówić takich rzeczy, bo to jest nieprawda – odpowiada Robert Biedroń.

– To jest jakiś fejk rozpowiadany przez Ryszarda Czarneckiego. Uważam, że PiS nie ma moralnego prawa do tego, żeby zajmować wysokie stanowiska w instytucjach unijnych. Zrobię wszystko – podobnie jak frakcja, którą reprezentuję, ale i inne frakcje w PE – żeby ograniczać możliwość wpływu na decyzje podejmowane przez PiS, bo jest to ugrupowanie antydemokratyczne, podważające fundamenty UE, ale w tym przypadku drobnego szczegółu to nieprawda z jakimś mailem – zapewnia lider Wiosny w Radiu ZET.

– To dlaczego w takim razie pan europoseł Czarnecki opowiada takie rzeczy? – zastanawiała się Lubecka.

– Trzeba byłoby jego pytać – stwierdza Robert Biedroń.

– Ale wcześniej w kuluarach też słyszałam takie pogłoski, że Robert Biedroń wysyłał maile do różnych europosłów – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Takimi plotkami polityka żyje często. Niech pokaże tego maila, uwiarygodni. Ja chętnie zablokuję kandydatury PiS do wysokich funkcji w instytucjach unijnych, jeśli będą to osoby reprezentujące wartości niedemokratyczne. W taką kampanię się zaangażuję, ale w tym przypadku to fejk – zapewniał Robert Biedroń.

– Czyli Ryszard Czarnecki kłamie? – dopytywała Lubecka.

– Tak, zdecydowanie kłamie. Oczywiście, ale to bez sensu, nie wiem po co on to robi – zastanawia się Biedroń.

– Jeśli kłamie, to powinien pan żądać satysfakcji…

– Niech mnie pani nie podpuszcza, pani redaktor w piątek trzynastego. Po co mu pecha przynosić? – pyta gość Radia ZET.

– Czyli spuśćmy zasłonę milczenia?

– Tak, bo to wstyd kłamać – mówi Biedroń.

Ryszard Czarnecki oburzony tymi słowami chce podjąć kroki prawne. Jako dowód przysłał do Radia ZET skan maila o treści: „Zalecamy, aby nie głosować na następujące nazwiska: Waszczykowski, Szydło, Krasnodębski, Czarnecki” podpisanego „Robert Biedroń”.

Gość Beaty Lubeckiej został też poproszony o komentarz do dzisiejszego wywiadu z Moniką Jaruzelską w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Robert Biedroń zadeklarował, że jeszcze go nie czytał.

– „Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska”. To rzeczniczka SLD – cytuje fragmenty Lubecka. - „Mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać każdy Kazimierz ma swoją Isabel. Imię inne, casus podobny” – czyta dalej.

– Anna Żukowska jest rzeczniczką prasową całej Lewicy. I w tym akurat przypadku, a uczestniczyłem w tych rozmowach, zależało nam na tym, żeby znalazła dobre miejsce obok Anny Tarczyńskiej i Adriana Zandberga. To jest nasza trójka w Warszawie – przypomina Robert Biedroń.

– I rozumiem, że była ważniejsza niż Monika Jaruzelska, która jako jedyna w wyborach samorządowych zdobyła mandat w radzie – zastanawia się gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– To jest kuchnia polityczna, nie warto się tym zajmować, nie było takich rozmów – zaczyna Biedroń.

– O nie, nie, nie! – protestuje Lubecka.

– Pani redaktor, od razu powiem: nie było takich rozmów dotyczących Moniki Jaruzelskiej, przynajmniej przy mnie. Nie uczestniczyliśmy w takich rozmowach. To bez sensu w ogóle się tym zajmować, bo takich rozmów nie było. Niech ta wypowiedź zamknie tę sprawę, bo po prostu nie prowadziliśmy rozmów na temat Moniki Jaruzelskiej w szerszym gronie – ucina Biedroń.

Europoseł Wiosny jest przekonany, że brak Moniki Jaruzelskiej nie wpłynie na wynik całej listy Lewicy w Warszawie.

– Ale dzisiaj nie wpłynie źle, ponieważ Monika Jaruzelska, z czego się bardzo cieszę, wystartuje do Senatu. Zrobi na pewno dobry wynik. Mam nadzieję, że zostanie senatorką, bardzo jej kibicuję w tym i lewica będzie silniejsza na pewno dzięki Monice Jaruzelskiej. Gdyby Monika Jaruzelska nie wystartowała w tych wyborach, myślę, że byłaby to strata, i dlatego się bardzo cieszę z tego – deklaruje w Radiu ZET Robert Biedroń.

W internetowej części rozmowy Robert Biedroń został poproszony o odczytanie na głos porannego tweeta rzeczniczki SLD, Anny Marii Żukowskiej. Napisała ona dziś rano: „Rok temu na wspólnym kampanijnym spacerze z psami na Polu Mokotowskim z kandydatem na prezydenta Warszawy A. Rozenkiem, pies pani Jaruzelskiej chciał zgwałcić moją (wysterylizowaną, więc to dziwne) sunię. Kiedy ją wzięłam na kolana, podszedł i mi nasikał do butów. Jak pies, taki pan”.

– Nie, to jest prowokacja! – nie wierzył początkowo Biedroń.

– To jest oryginalny tweet. Poranny. Rozumiem, że pani rzecznik przeczytała wywiad z Moniką Jaruzelską w „DGP” i zareagowała. Czy to jest wpis godny rzeczniczki Lewicy? – dopytywała Lubecka.

– Mamy kobiety waleczne na lewicy. Jestem dumny, że nasze dziewczyny tak walczą i są silne. Kiedy faceci piszą mocne słowa to jakoś rzadko się oburzamy… – ocenia Biedroń.

– Oburzamy się – oponuje Beata Lubecka. – Pytam o ten wpis. Czy ten wpis się panu podoba? – pyta.

– Jak pani wie, to jest retoryka, która jest mi obca. Nie używam takich określeń. Szkoda czasu na takie tweety. Nie schodźmy do poziomu Trumpa – mówi Robert Biedroń.

– Ale ten tweet został umieszczony publicznie – zauważa Lubecka.

– Twitter rządzi się swoją pragmatyką… - zaczyna Biedroń.

– Jasne, swoich zawsze będziemy bronić. Nawet kiedy będą robili rzeczy niemądre – odpowiada prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Ale przecież potępiłem!

– Faktycznie, to było takie potępienie. Święte oburzenie.

– Potępiam, potępiam, potępiam! – zapewnia Robert Biedroń w Radiu ZET.

– Nie pamiętam ile jest "jedynek"-kobiet na listach Lewicy. Wydaje mi się, że około osiemnastu – szacuje Robert Biedroń, szef sztabu Lewicy.

Tylko 14 z 41 list Komitetu Wyborczego SLD (pod taką nazwą startuje oficjalnie Lewica) otwierają kobiety. Najmniej „jedynek” dla kobiet należy do SLD: Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska w Legnicy i Joanna Senyszyn w Słupsku. Cztery „jedynki” to liderki z Lewicy Razem: Marcelina Zawisza w Opolu, Paulina Matysiak w Sieradzu, Dorota Olko w Siedlcach i Paulina Nowak w Koninie.

Wiosna wystawiła najwięcej „jedynek” (Wanda Nowicka w Gliwicach, Ania Sowińska w Piotrkowie Trybunalskim, Beata Maciejewska w okręgu gdańskim, Monika Pawłowska w Chełmie, Anita Kucharska-Dziedzic w Zielonej Górze, Monika Falej w Elblągu, Katarzyna Ueberhan w Poznaniu i Katarzyna Prokop-Paczkowska w Kołobrzegu).

– Dlaczego tylko 14 jedynek na listach Lewicy to kobiety? – pytała Beata Lubecka w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. – Na 41 okręgów jest 14 jedynek dla kobiet na listach Lewicy – zauważa.

– Pani redaktor, pani mówi o Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wśród SLD jest tyle jedynek – odpowiada Robert Biedroń [SLD ma 2 „jedynki” – kobiety – red.].

– To ile jest jedynek? – dopytywała prowadząca.

– Nie pamiętam ile jest „jedynek”-kobiet na listach Lewicy. Wydaje mi się, że około osiemnastu. I SLD, i Wiosna i Razem przedstawiały swoje kandydatury. Akurat jeśli chodzi o Wiosnę, to te proporcje są u nas 50:50 wśród „jedynek” – stwierdza Biedroń. – Pilnowaliśmy tego. Wiele silnych kobiet startuje z naszych list. Według mnie te proporcje dotyczące kobiet na listach Lewicy będą odpowiednie – dodaje.

– Ale ile, to pan nie pamięta? To kobiety chyba w takim razie są traktowane trochę po macoszemu – ocenia prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Są bardzo silne. Wanda Nowicka jest liderką, Anita Kucharska-Dziedzic, Beata Maciejewska, Monika Pawłowska. Wiele liderek, które prowadzą Lewicę do zwycięstwa to silne, ważne kobiety w polskiej polityce, które powinny być w Sejmie – mówi Robert Biedroń.