Robert Biedroń: Morawiecki i PiS chcą robić cyrk, a nie okrągły stół. Nie chcą rozwiązać problemów nauczycieli

24.04.2019 07:11

- Widać, że premier Morawiecki i PiS nie chcą rozwiązać problemu. Chcą robić cyrk, a nie okrągły stół. W takim cyrku nikt rozsądny nie powinien uczestniczyć, bo to nie jest rozwiązanie – tak lider Wiosny Robert Biedroń mówi w „Gościu Radia ZET” o zaplanowanych na piątek rozmowach rządu z przedstawicielami nauczycieli w formule okrągłego stołu. - Myślę, że prezes Broniarz podjął słuszną decyzję nie uczestnicząc w tym cyrku – stwierdza w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Robert Biedroń, lider partii Wiosna. ZNP i FZZ postanowiły zbojkotować okrągły stół na Stadionie Narodowym. Mówią, że to jest niejasna formuła., igrzyska. Czy to jest dobra decyzja pana zdaniem?

Robert Biedroń: Myślę, że decyzja powinna należeć do związków zawodowych, które próbują tę trudną sytuację rozwiązać.

Ale jak pan ocenia tę decyzję?

Dzisiaj widać, że premier Morawiecki i PiS nie chcą rozwiązać problemu, chcą zrobić cyrk, a nie okrągły stół. A w takim cyrku nikt nie powinien rozsądny uczestniczyć, bo to nie jest rozwiązanie.

Czyli okrągły stół będzie cyrkiem?

Ależ oczywiście. Bo kiedy PiS przeprowadzało deformę, a nie reformę oświaty, likwidując gimnazja, zmieniając podstawy programowe, nie zapraszało do okrągłego stołu. A dzisiaj, próbując grać na zwłokę, zaprasza do okrągłego stołu, żeby przeciągnąć tylko w czasie. Więc pan prezes Broniarz myślę, że podjął słuszną decyzję, nie uczestnicząc w tym cyrku.

A nauczyciele powinni jednak odstąpić od strajku na chwilę i klasyfikować maturzystów, tak żeby mogli przystąpić do egzaminów dojrzałości?

Ja jestem ostatnią osobą i wydaje mi się, że politycy powinni być ostatnimi, którzy będą mówili, co powinni zrobić nauczyciele. To ich życie, walczą o ich godność. Politycy powinni się wsłuchiwać w to i rozwiązywać te problemy.

Ale staje pan murem za nauczycielami czy nie?

Oczywiście, jak najbardziej. Wiosna jest od początku murem na wszystkich manifestacjach za nauczycielami. Zresztą ja pamiętam w lutym, kiedy my przedstawiliśmy nasze propozycje dotyczące oświaty, powiedzieliśmy, że zawód nauczyciela nie może być wiecznym wolontariatem, to odezwały się też głosy, że jest to populizm, że jest to rozdawnictwo itd. Dzisiaj na szczęście po tej prodemokratycznej stronie takie głosy nie padają…

Za chwilę o tym porozmawiamy, ale chciałabym zapytać: jeśli pan byłby premierem – bo ma pan takie ambicje, buńczucznie pan zapowiadał, że zostanie pan premierem – to co by pan zrobił w tej sytuacji? Teraz. Jest pat.

Dzisiaj przede wszystkim rozmawiałbym z nauczycielami i rozwiązał ten problem.

W jaki sposób?

Dając podwyżki nauczycielom, bo zawód nauczyciela nie może być wiecznym…

Ale słyszymy, że nie ma pieniędzy w budżecie.

Ale są pieniądze na ławeczki niepodległości, na kolejkę na Kasprowy… Są pieniądze na krowy, na świnie...

Krowy i świnie to będą z budżetu unijnego.

...na 13. emeryturę, na wiele działań, które widać, że nie są motywowane rozwiązywaniem konkretnych problemów, ale próbą dzielenia społeczeństwa nna lepszy i gorszy sort. Bo to najlepiej PiS-owi wychodzi.

To w takim razie wracając do programu Wiosny. Bo piękne deklaracje oczywiście, jak to na papierze: „Początkującym nauczycielom zagwarantujemy zarobki minimum 3500 zł brutto. Najlepszym, dyplomowanym, profesorom oświaty – 6-7 tys. zł. Tylko jakim cudem? Gdzie w budżecie znaleźć takie pieniądze?

Takim cudem, jak zagwarantowaliśmy dzisiaj standard, jeśli chodzi o infrastrukturę. Inwestowaliśmy w infrastrukturę i nie pytaliśmy: „Jakim cudem?”.

A ja bym chciała zapytać konkretnie, skąd te pieniądze na takie podwyżki dla nauczycieli?

Np. odejść od budowy centralnego lotniska, odejść od budowy elektrowni Ostrołęka C, która kosztuje 6 mld zł, to już mamy dużą część na te podwyżki finansów, wycofać nauczanie lekcji religii ze szkół, to są 3 mld zł.

Ograniczyć 500+ na przykład?

Być może doprowadzić do tego, że te świadczenia socjalne będą przyznawane w bardziej sprawiedliwy sposób.

Sprawiedliwy, czyli jaki?

Dzisiaj Jarosław Kaczyński dostanie 13. emeryturę. Czy to jest sprawiedliwe? Uważam, że nie jest sprawiedliwe, bo takie osoby jak Jarosław Kaczyński wcale tej 13. emerytury nie potrzebują. A dostaną.

Ale przekaże chyba w jakichś celach charytatywnych czy coś w ten deseń.

Ale to nie tak powinno wyglądać. Nie spodziewałbym się po pierwsze, że wszyscy przekażą na cele charytatywne, ale spodziewałbym się, że państwo będzie prowadziło rozsądna politykę w tym zakresie, a nie prowadzi.

Czyli pańskim zdaniem Emerytura+ to jest chybiony pomysł, zły? Nie powinna zostać przyznana?

Emerytura+ nie rozwiązuje problemu.

Ale powinna zostać przyznana czy nie?

Dzisiaj mamy pół miliona emerytów, którzy dostają emeryturę poniżej tysiąca złotych, i ten problem trzeba rozwiązać – jak doprowadzić do tego...

Ale ja pytam tu i teraz. Będzie wypłacona ta emerytura.

Wiosna mówi: zamiast fajerwerków doprowadzić do tego, żeby te pół miliona emerytów dostawało wyższą emeryturę, kosztowałoby to mniej.

Czyli gdyby to od pana zależało, pan by…?

Tobym trzynastej emerytury oczywiście nie dał. Rozwiązałbym problem w inny sposób: podniósłbym tym emerytom, którzy naprawdę mają mało. Bo emeryt Jarosław Kaczyński nie potrzebuje trzynastej emerytury.

A widział pan ostatni sondaż? No niekorzystny dla Wiosny – 8,8%.

Wszystkie sondaże są korzystne dla Wiosny.

Gdzie ten impet, gdzie ta energia?

No jest, tutaj, dzisiaj w studiu Radia ZET, jak pani słyszy, i na ulicach.

Ale wczoraj słyszałam, że np. był pan na Wybrzeżu i tam jakieś puchy, jeśli chodzi o zainteresowanie.

Wprost przeciwnie.

50 osób zaledwie przyszło na spotkanie w Sopocie – czytam w prasie.

Pani pokaże inną siłę polityczną, gdzie w ciągu dnia przychodzi tyle ludzi na plażę.

50 osób to jest szał?

To jest ogromny szał, to jest trzecia siła polityczna w Polsce od początku, od lutego. My funkcjonujemy trzy miesiące w polityce.

Ale skąd ten spadek w sondażach?

Żaden spadek. To jest stała tendencja, mamy około 10%, w ostatnim sondażu z ubiegłego tygodnia 14% w Kantarze.

Dyżurny optymizm Roberta Biedronia.

Jesteśmy dzisiaj trzecią siłą polityczną, która jako jedyna daje szansę, że opozycja będzie mogła rządzić na jesieni. Jeżeli nie będzie Wiosny, jeżeli nie będziemy kibicowali Wiośnie, to możemy się pożegnać z rządami prodemokratycznymi na jesieni.

A jaki jest plan B, zakładając, że do PE jednak wasz wynik będzie marny…

Nie będzie.

To czy pójdzie pan go Grzegorza Schetyny niczym do Canossy i powie: „Chcemy startować z wami pod wspólnym szyldem w wyborach do Sejmu”?

Wiosna powstała po to, żeby rozwiązać problemy, których politycy nie rozwiązywali przez wiele lat, np. kwestie wynagrodzeń w zawodzie nauczycieli, polityki społecznej, administracji publicznej, rozdziału państwa od Kościoła...

Pytam teraz, czy jest możliwy start wspólny w wyborach do Sejmu, Wiosny i Koalicji Europejskiej?

Pani redaktor, ale z Grzegorzem Schetyną nie rozdzielimy państwa od Kościoła, nie sprawimy, że nauczycielom będzie się żyło lepiej, nie sprawimy, że kobiety będą miały równe prawa jak mężczyźni, że będą mieli dostęp do pigułki „dzień po”…

Czyli rozumiem, że nie ma takiej możliwości, żebyście wspólnie wystartowali np. jesienią, tak?

Ponieważ ja jestem od rozwiązywania problemów. Ja jestem od tego, żeby w końcu rozdzielić państwo od Kościoła. A Koalicja Europejska tego nie zrobi. Więc musi być Wiosna. Kibicujcie państwo.

Czyli Wiosna wystartuje jesienią do Sejmu samodzielnie?

Oczywiście. Oczywiście, że wystartuje, uratuje Polskę i rozwiąże te wszystkie problemy, które przez 30 lat nie były rozwiązywane, jak rozdział państwa od Kościoła, jak wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn, jak walkę ze smogiem.

Robert Biedroń będzie po prostu cudotwórcą.

Na Torwarze powiedzieliśmy, że odchodzimy od węgla. Powiedziano wtedy, że to populizm. A proszę zobaczyć, dzisiaj inne partie po stronie opozycyjnej mówią to samo: trzeba odejść od węgla. Czyli Wiosna inspiruje do pewnych działań, do pewnych tez programowych. My mamy program, konkretny.

Jeszcze chciałam zapytać o to, co się ostatnio w prasie ukazało, dotyczące pańskiej przeszłości, bolesnej. Czy kiedykolwiek uderzył pan swoją mamę?

Nie chcę o tym rozmawiać, udzieliłem wywiadu i uważam, że jest to rozdział zamknięty. Wszyscy, którzy próbują na tym uprawiać politykę, pokazują, jak bardzo brudna jest polityka i jak trzeba koniecznie odejść od tego.

Ale jednak pana mama powiedziała w tym wywiadzie telewizyjnym, że potrącił pan…

Pani redaktor, moja mama powiedziała to, co powiedziała, i ja powiedziałem to, co powiedziałem.

Sama wniosła sprawę do sądu.

Nie chciałbym, żebyśmy tutaj dokonywali sądu. To jest sprawa rodzinna moja, która już jest zamknięta...

Ale zabrał pan…

Zabrałem i zamknąłem ten rozdział.

Dlaczego zabiera pan głos w jednej stacji, a w innej pan nie chce zabrać głosu na ten temat?

Być może jeżeli pani redaktor szuka tutaj sensacji, to proszę obejrzeć jeszcze raz ten wywiad.

Nie szukam sensacji. Oglądałam.

Proszę obejrzeć jeszcze raz ten wywiad i będzie pani miała tam odpowiedź.

A kto za tym stoi? Bo pan twierdzi, że pobudki muszą być polityczne.

A jakie są inne pobudki, kiedy się wyciąga takie sytuacje? Ja musiałem przejść bardzo długą drogę, żeby znaleźć się tu, gdzie jestem. Wychowywałem się w rodzinie, która była rodziną patologiczną, tak jak miliony Polek i Polaków. To jest naprawdę trudna sytuacja – dla mnie, dla mojej rodziny. Przeżywanie tego publiczne jest ogromną ceną. I chciałbym, żebyśmy odchodzili od polityki, która wykorzystuje takie historie do zbijania punktów procentowych. Ale chciałbym, żebyśmy wykorzystali być może takie doświadczenie, jak ja mam, do tego, żebyśmy walczyli z przemocą, alkoholizmem, z tymi wszystkimi rzeczami, które nas na co dzień dotykają, i stali się dzięki temu silniejsi.

Stawiamy kropkę tutaj.

Dziękuję, pani redaktor.

A właściwie wielokropek. Robert Biedroń, lider partii Wiosna jest z nami. Cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części „Gościa Radia ZET” lider Wiosny został zapytany o to, kiedy zrzeknie się euromandatu.

- Jeszcze go nie mam – żartuje. – Zrzeknę się w momencie, w którym na jesieni Wiosna wejdzie do Sejmu i weźmie odpowiedzialność za nasz kraj – dodaje po chwili.

- Czyli kilka miesięcy pan w tym PE pobędzie. To trochę cwaniakowanie. Pensja europosła to naprawdę nie w kij dmuchał. Prawie 29 tysięcy złotych miesięcznie.

- Gdybym ja chciał zostać europosłem, to zrobiłbym to na 5 lat, nie na kilka miesięcy – stwierdza Robert Biedroń.

- Ale chyba uczciwym byłoby, że zdobywam euromandat, od razu się go zrzekam, a na moje miejsce wchodzi ktoś, kto zdobył drugie najlepsze miejsce na liście, którą promuję – sugeruje gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Muszę doprowadzić do tego, że drużyn Wiosny w europarlamencie znajdzie odpowiednie miejsce w odpowiedniej drużynie, rodzinie europejskiej. To wymaga negocjacji. Będzie co najmniej 10 mandatów, to pokazują sondaże. Wiosna ma sondaże, które są około 14%, my to 10 mandatów zdobędziemy – przekonuje Biedroń w Radiu ZET.

Robert Biedroń skomentował też start Jacka Rostowskiego do europarlamentu z listy brytyjskiej partii Change UK.

- To jest urok Unii Europejskiej, że obywatelki i obywatele UE mogą startować na Malcie, Cyprze… - wymienia. – Będzie europarlamentarzystą na uchodźctwie. Jeśli pan premier Rostowski zdobędzie mandat, to trzeba mu kibicować. Mam nadzieję, że będzie dbał o polonię brytyjską – dodaje.

- Przede wszystkim będzie reprezentował Brytyjczyków. Jacek Rostowski ma podwójne obywatelstwo. To nie jest tak, że za wszelką cenę chce się znaleźć w PE? – pytała Beata Lubecka.

- W Bydgoszczu startował i nie udało się. Teraz może w Wielku Brytaniu się uda – odpowiada lider Wiosny.

- „Wprowadzimy takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z więzieniem włącznie. Niezależny sąd i niezależna prokuratura będą mogły wszczynać postępowania karne przeciwko homofobom”. Kto to powiedział? – pytała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Zbigniew Ziobro? – zapytał Biedroń.

- Nie.

- A, bo Zbigniew Ziobro zobowiązał się kilka lat temu, że wprowadzimy takie przepisy, które będą penalizowały przestępstwa z nienawiści. Jest to standard w większości krajów UE…

- To powiedział pana partner życiowy i jednocześnie numer 1 na liście w okręgu dolnośląsko-opolskim Krzysztof Śmiszek. Za obrazę geja czy lesbijki groziłoby więzienie? – pytała Lubecka.

- Nie za obrazę. Za przestępstwo z nienawiści. Mamy dziś katalog takich przestępstw. Na przykład takie przestępstwo, w którym zrobiłaby pani kukłę geja i próbowała go spalić. Dzisiaj w polskim prawie jest tak, że jak pani spali kukłę Żyda, to jest na to kodeks. Jak spali pani kukłę geja, feministki lub osoby starszej, nie pójdzie pani do więzienia, bo nie ma na to paragrafu – porównuje lider Wiosny. – Przyzwyczailiśmy się do tego, że w przypadku pewnych grup społecznych możemy mówić pewne rzeczy, a w innych nie. Całe szczęście, że nie możemy. Na przykład jeśli chodzi o katolików – dodaje.

Robert Biedroń odniósł się też do finansowania swojej partii. Na stronie sieci obywatelskiej Watchdog można znaleźć informację, że Wiosna nie udostępni wnioskowanych informacji, dopóki Watchdog nie ukaże szczególnie ważnego interesu publicznego.

- Takie jest prawo, ustawa o finansach nie pozwala nam – twierdzi. – Między innymi RODO nie pozwala. Sprawa mam nadzieję trafi do rozstrzygnięcia sądu, będziemy mieli w tej sprawie wyrok. My potrzebujemy podstawy prawnej, żeby to zrobić. Nam zależało na tym, żeby mieć w tej sprawie wyrok. Jeśli ujawnię te informację, to pani zrobi audycję, że skandalem jest, że zrobiłem coś wbrew prawu – dodaje.

- W punkcie 4 preambuły RODO wyjaśniono, że przetwarzanie danych osobowych należy zorganizować tak, żeby służyło ludzkości i prawo do ochrony danych osobowych nie pozostaje prawem bezwzględnym i należy przestrzegać je w kontekście jego funkcji społecznej – zauważa Beata Lubecka.

- Darczyńcy partii politycznych dzisiaj są chronieni przed prawem. Jeśli będę mieć inną interpretację sądu, to to zrobię – deklaruje Robert Biedroń. – Nie mam nic do ukrycia. Finanse są dość skromne. Będziecie państwo rozczarowani, jak to zobaczycie – mówi.

Lider Wiosny skomentował też najnowszy sondaż dla „SE”. Instytut Badań Pollster przeprowadził badanie, z którego wynika że 46% ankietowanych uważa, że osoby homoseksualne nie powinny mieć w Polsce możliwości zawierania małżeństw, ponieważ jest ono związkiem kobiety i mężczyzny.

- Nie jest, bo wiemy że małżeństwa mogą być też osób tej samej płci. W polskiej konstytucji jest napisane, że małżeństwo kobiety i mężczyzny jest pod szczególną ochroną prawną RP. Więc to co innego, niż że to jest tylko to. Interpretacja tego zapisu może być inna. Kiedy ja zaczynałem swoją przygodę w życiu publicznym, poparcie dla związków partnerskich czy małżeństw osób tej samej płci nie istniało. Nie było takiej dyskusji. Kiedy zaczęliśmy dyskusję, poparcie dla związków małżeńskich wyniosło 5%. Dzisiaj zdecydowana większość Polek i Polaków jest za związkami partnerskimi – zauważa Robert Biedroń. – To pokazuje jak zmienia się rzeczywistość, jak zmienia się Polska. Jestem przekonany, że wcześniej czy później ta równość będzie – szacuje.

W trakcie internetowej części „Gościa Radia ZET” został poruszony też temat startu partnera Roberta Biedronia, Krzysztofa Śmiszka, z pierwszego miejsca listy Wiosny na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie.

- Trochę to źle wygląda – stwierdza Beata Lubecka.

- Dla mnie wygląda idealnie. Jestem bardzo dumny i mam nadzieję, że zostanie europosłem, ponieważ zna języki obce, pracował w instytucjach brukselskich, jest doktorem nauk prawnych. Na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie zyskał ogromne poparcie, ogromną liczbę podpisów. To jest imponujące – tłumaczy Biedroń.

Padło też pytanie od słuchacza i internauty: „Czy widziałby Pan Ryszarda Petru w Wiośnie?”.
- Nie, bo wiem że Ryszard Petru już chyba ma inne plany. Nie zamierza chyba już tak mocno się angażować w politykę. Myślę, że raczej będzie odchodził od życia publicznego – zakłada gość Radia ZET.