Ryszard Czarnecki w Radiu ZET o Biedroniu: To niebywałe, żeby tak kłamać

Błażej Makarewicz
14.09.2019 08:02

W sobotę 14 września 2019 roku gościem Radia ZET i Łukasza Konarskiego był Ryszard Czarnecki. - Jest rzeczą absolutnie niebywałą, żeby apelować do cudzoziemców, aby oni nie głosowali na rodaków, na polityków z Polski, a po drugie, żeby tak kłamać, żeby do tego się po prostu nie przyznać - mówił europoseł PiS. Odniósł się tym do słów Roberta Biedronia, które dzień wcześniej padły w studiu Radia ZET.

Łukasz Konarski: Ryszard Czarnecki, eurodeputowany, PiS. Mija doba, a Robert Biedroń pana nie przeprosił. Będzie pozew, rozumiem?

Ryszard Czarnecki: To jest oczywiste. Jeżeli wczoraj w tym studiu właśnie pan Biedroń powiedział, że Ryszard Czarnecki kłamie, a ja mam mail przed sobą...

To wyjaśnijmy może, o co chodzi. W skrócie jest tak: pan twierdzi, że Robert Biedroń wysyła europosłom e-maile, żeby nie głosowali na PiS, Biedroń zaprzecza, a pan tu ma, widzę, wydruk maila.

Znaczy precyzyjnie, czas przeszły: „wysyłał”, i to nie tyle, żeby nie głosowali na posłów PiS-u, tylko na europosłów polskich, którzy ubiegają się o znaczące stanowiska w PE. I mam tutaj skan maila z 10 lipca z godz. 12.41 pana Roberta Biedronia, który kończy się… Pisze, że w imieniu delegacji Wiosna, a kończy się takimi słowami: „We urge you not to vote for the following names”. I tu wymienia: Waszczykowski, Szydło, Krasnodębski, Czarnecki. A więc po raz w pierwszy w historii PE zdarzyło się, aby jakikolwiek europoseł wybrany z Polski oficjalnie wzywał drogą mailową do tego, żeby na rodaków nie głosować. Oczywiście była taka sytuacja wcześniej, że ustnie dwie posłanki pani Thun von Hohenstein i pani Pitera na posiedzeniu Komisji Kontroli Budżetu, gdy kandydował do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego pan Janusz Wojciechowski w imieniu Polski, no to go atakowały.

Zobacz także

A skąd pan ma tego maila?

Życzliwi posłowie z innych krajów, którzy byli adresatami maila pana Biedronia, udostępnili… Byli zaskoczeni, byli zaszokowani, że ktoś z Polski wysyła przeciwko innym Polakom tego typu maila.

Bo Robert Biedroń mówi: „To jakaś mania prześladowcza PiS, to jakieś kompletne bzdury, Ryszard Czarnecki nie wiem, co bierze”.

Proszę bardzo, to jest skan tego maila. Sami państwo ocenią, czy tekst „Nie wiem, co bierze” jest elegancki czy nie. No ale ja w tej chwile nie chcę mówić o elegancji pana Biedronia, bo tutaj nie jest z tym dobrze. Mówię o tym, że po pierwsze jest rzeczą absolutnie niebywałą, żeby apelować do cudzoziemców, aby oni nie głosowali na rodaków, na polityków z Polski, a po drugie, żeby tak kłamać, żeby do tego się po prostu nie przyznać, że tak zrobił 10 lipca.

Krótko mówiąc: w poniedziałek będzie pozew?

Ja w tej chwili konsultuję się z prawnikami, czekam, jeszcze dam szansę. Pewnie jest w szoku pan Biedroń, że jednak jest ślad tego jego maila, bo pewnie on nie wiedział, że jednak zostawił odciski palców.

Cyfrowe.

I poczekam do Strasburga, jest sesja w przyszłym tygodniu, jeżeli nie przeprosi publicznie, to oczywiście pozew będzie.

Czyli pan czeka, aż przyjdzie do pana i powie: „Sorry, Ryszard”.

Nie, przepraszam bardzo, tu nie chodzi o to, żeby przyjść i powiedzieć „Sorry” na korytarzu, tylko powiedzieć publicznie. Skoro w Radiu ZET powiedział to, co powiedział, powinien w Radiu ZET czy gdziekolwiek indziej powinien przeprosić Ryszarda Czarneckiego za to, co powiedział.

Przesłuchania w PE kandydatów do KE 30 września.

Od 30 września.

Czy Janusz Wojciechowski zostanie kandydatem?

Janusz Wojciechowski jest świetnym kandydatem na komisarza ds. rolnictwa. Po pierwsze dlatego, że przez parę kadencji był w prezydium Komisji Rolnictwa PE, więc zna materię świetnie, a po drugie, uwaga, że zajmował się w ECA, w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, czyli odpowiedniku NIK-u, w takim europejskim NIK-u zajmował się właśnie kwestiami rolnictwa, więc jakby monitorował kwestie dopłat dla poszczególnych krajów.

Rozumiem, ale ja teraz pytam politycznie, czy zostanie komisarzem. Czy ten mail, który pan zacytował, może się rozszedł szerzej i może ta kandydatura będzie utrącona.

Jeżeli będziemy brali pod uwagę wyłącznie kwestie merytoryczne, to Janusz Wojciechowski myślę, że będzie jednym z tych komisarzy potencjalnych, którzy wypadną najlepiej na tych przesłuchaniach, które będą na przełomie września i października. Ostateczne głosowanie odbędzie się 22 lub 23 października w Strasburgu. Natomiast oczywiście zobaczymy, jaki będą miały przebieg przesłuchania. Mam wrażenie, że szereg innych kandydatów może budzić znacznie większe kontrowersje niż polski kandydat.

Czy sprawa z Urzędem ds. Nadużyć może pogrzebać tę kandydaturę?

To jest stara sprawa sprzed kilku lat. O tym się już mówiło. Pan, ówczesny europoseł, Janusz Wojciechowski, te nieścisłości wyprostował, pieniądze zwrócił i w ogóle wydaje mi się, że to, że ta sprawa teraz nagle powróciła jak  bumerang – ona przecież była już znana, kiedy był wybierany do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego – że powróciła i to pokazało się w niemieckim „Der Spieglu” dosłownie parę dni przed tym, kiedy pani von der Leyen miała przedstawić m.in. jego prokuraturę, no to traktuję to jako sprawę polityczną.

No ale teraz jakby OLAF, czyli ten urząd, teraz szerzej bada tę sprawę. Bada lata 2004-2014 bodajże.

Ale to już badał parę lat temu.

Wcześniej to dotyczyło krótszego wycinka czasu.

Badał parę lat temu. Podkreślam, trochę to jest dziwne, że to wychodzi w tym momencie, i akurat w niemieckim „Der Spiegel”. Jestem przekonany, że merytorycznie pan Janusz Wojciechowski przekona posłów Komisji Rolnictwa do tego, żeby go poparli.

Ale pewnie padną pytania o wymiar sprawiedliwości w Polsce na tych przesłuchaniach. I co wtedy?

No to już proszę nie suflować pytań posłom Komisji Rolnictwa czy innym. W tej chwili precyzyjnie od 10 do 16 września komisje w PE mają możliwość – i korzystają z tego, sam byłem na posiedzeniu koordynatorów Komisji Kontroli Budżetowej i to robiliśmy – zadania pięciu pytań pisemnych do poszczególnych kandydatów na komisarzy i kandydaci na komisarzy muszą na te pytania odpowiedzieć do 28 września, łącznie z deklaracjami finansowymi odnośnie swojego majątku. Też mają takie deklaracje przedstawić.

Rozumiem, że państwo się nie obawiają tego, że będzie to kolejna porażka w głosowaniu w PE po porażce pani premier Szydło czy pana Krasnodębskiego?

Merytorycznie Janusz Wojciechowski to jest świetny kandydat. Oczywiście ja doskonale wiem i pan na pewno też, bo się pan tym interesuje, że PE co pięć lat, kiedy KE powstaje, no to w czasie przesłuchań jednego, dwóch kandydatów odrzuca.

Kogoś trzeba utrącić.

Pięć lat temu odrzucono byłą premier Słowenii panią Bartuszek, 10 lat temu odrzucono Bułgarkę Żelewą z Europejskiej Partii Ludowej, a pani Bartuszek ze Słowenii była od Liberałów, 15 lat temu odrzucono Włocha i Łotysza...

Rozumiem, że tym razem pan sądzi, że Janusza Wojciechowskiego nie odrzucą?

Merytoryczny, mucha nie siada, jest świetnym kandydatem.

Krzysztof Szczerski zrezygnował, bo się nie zna na rolnictwie, czy może się obawiał porażki w głosowaniu i pytań o praworządność w Polsce?

Nie, Krzysztof Szczerski został zgłoszony przez nas na komisarza jeszcze wtedy, kiedy nie zapadła nasza decyzja, a nie, przy całym szacunku, pani przewodniczącej von der Leyen, że staramy się o portfolio, o tekę rolnictwa, i no po tym, siłą rzeczy, Krzysztof Szczerski byłby świetnym komisarzem odpowiedzialnym za politykę zagraniczną, tym High Representative, czy bezpieczeństwo, czy odpowiadającym za rozszerzenie UE. O tę tekę ubiegają się Węgrzy. No ale gdy chodzi o rolnictwo, oczywiście Janusz Wojciechowski jest the best.

A Wojciechowski załatwi wyrównanie dopłat unijnych dla rolników?

Sprawa kluczowa, jestem przekonany, że o to będzie bardzo mocno walczył. Po pierwsze to na dzień dobry musi powalczyć o to, żeby skorygować ten jednak fatalny dla rolnictwa budżet, przy całym szacunku, przez Komisję Europejską, i że tak powiem, podpisany i wspierany przez panią komisarz Elżbietę Bieńkowską. -5%, gdy chodzi o Wspólną Politykę Rolną, również straty, gdy chodzi o dopłaty dla rolników: -1%. To trzeba skorygować, to będzie skorygowane. Myśmy zawiązali koalicję jako polski rząd w tej chwili, uwaga, nawet z krajami, że tak powiem, dość, powiedziałbym odległymi, w sensie ideowych sympatii, no bo z Francją Macrona, bardzo silny sojusz właśnie w sprawie polityki rolnej, z socjalistyczną Hiszpanią, z socjalistyczną Portugalią, to są kraje rolnicze, zresztą z Grecją jeszcze do niedawna. To są kraje rolnicze. Tutaj wspólnie walczymy, żeby Wspólna Polityka Rolna była... żeby ten kawałek tortu unijnego był jak największy dla rolnictwa.

Ale obieca pan, że Wojciechowski to załatwi?

Jestem przekonany, że będzie na rzecz tego działał, zresztą podobnie jak Polski rząd. Chcemy do 180-190, precyzyjnie, euro na hektar te dopłaty podnieść.

To przejdźmy do naszego podwórka krajowego. W jaki sposób działacz PiS-u ze Śląska pan Leszek Piechota już w sierpniu wiedział, że PiS wylosuje drugi numer listy?

On tłumaczył, że to błąd drukarza. Ja tak z uśmiechem powiem, że prorok, no, prorok Leszek tutaj wiedział wcześniej. No, błąd drukarza, natomiast ponieważ czasem trzeba mieć dystans do wszystkiego, to powiem, że prorok Leszek wiedział, że będzie dwójka.

To nie musi teraz plakatów wyrzucać.

To znaczy on chyba ma dużą część plakatów, olbrzymią większość, bez numeru listy, ale pewnie jakieś plakaty z tą dwójką ma.

„Stawką wyborów parlamentarnych jest to, czy Polska pójdzie w kierunku państwa dobrobytu, sprawiedliwości i solidarności, czy też zacznie wracać w stronę postkomunizmu” – mówił wczoraj Jarosław Kaczyński.  To rządy PO to jest ta postkomuna?

No a dlaczego w PE znaleźli się postkomunistyczni premierzy typu pan Cimoszewicz, pan Miller, pan Belka? Dlatego, że znaleźli się na listach Koalicji Europejskiej, której główną lokomotywą była PO. Więc PO otworzyła bardzo szeroko bramy do Brukseli, do PE i do Strasburga dla czołowych polityków SLD, a więc formacji postkomunistycznej.

Ale Radosław Sikorski to chyba nie.

Nie, ale ja nie mówię, że tylko postkomunistów promowali, rzecz jasna, tylko mówię, że dzięki tym ludziom trzech byłych postkomunistycznych premierów, a także inni działacze SLD mogli zameldować się w Brukseli, no właśnie dzięki PO.

No dobrze, ale co dalej? Co z tego?

To z tego, że formacja, która kiedyś powstała w opozycji do SLD – przypomnę, że PO razem z PiS-em w kadencji 2001-2005 była w opozycji do rządów SLD-PSL. Skądinąd na marginesie: SLD rządziło dwa razy, PO 2 razy, PSL 5 razy, to jest taka najbardziej establishmentowa partia w Polsce. Otóż jeżeli to teraz nie przeszkadza PO i wprowadza tylu przedstawicieli SLD, w tym trzech byłych premierów z postkomunistycznej formacji, jaką była SLD, do PE, to świadczy o PO.

Rozumiem, że to teraz będzie ta narracja PiS-u.

Nie no, to jest stwierdzenie faktu, to było powszechnie komentowane. Ja znam takich wyborców PO, którzy przez to na PO nie zagłosowali, bo uznali, że to małżeństwo z czerwonym, jak to określali, jest niedopuszczalne.

Jarosław Kaczyński mówił: „Chciałbym, byście byli żołnierzami Prawa i Sprawiedliwości”.

To metafora, oczywiście, to nie chodzi o to, żeby w kamasze kogokolwiek, że tak powiem, wcielać. Natomiast metafora… Jarosław Kaczyński ma prawo do metafor, podobnie jak każdy inny polityk.

Jarosław Kaczyński obiecuje: „Tu będzie równie dobrze, a powiem wam nawet, że będzie lepiej, bo tu też będzie wolność, tu pozostanie wyspa wolności” – o  Polsce oczywiście mowa – „a z tą wolnością na Zachodzie bywa różnie”.

To już jest kolejny raz, kiedy pan prezes Jarosław Kaczyński mówi o Polsce jako wyspie wolności czy oazie wolności, bo rzeczywiście te obcęgi politycznej political correctness, politycznej poprawności, które są na Zachodzie, są nieznośne. I zresztą, jak analizujemy, dlaczego Donald John Trump wygrał wybory USA, to wygrał właśnie dlatego, że w dużym stopniu Amerykanie mieli już dosyć tej politycznej poprawności, którą uosabiała Hillary Rodham Clinton.

To skoro jesteśmy przy Donaldzie Trumpie. Rozmawiał pan z ambasadorem USA przy UE? No to kiedy przyjeżdża Donald Trump do Polski?

Tego typu rozmowy z amerykańskim ambasadorem – zresztą spotkali się z nim europosłowie PiS-u na obiedzie, było to w tym tygodniu – na pewno o tym mówić nie będziemy. Ale publicznie mogę tylko powiedzieć, że te relacje polsko-amerykańskie są tak dobre, jak jeszcze nigdy w ćwierćwieczu.

To słyszymy non stop. Ale padła jakaś data czy nie?

Nie będę komentować rozmowy z panem ambasadorem.

RadioZET.pl