Sławomir Broniarz: Wydłużamy sondaż nt. strajku nauczycieli do końca września

02.09.2019 07:03

Prezes ZNP Sławomir Broniarz zapowiedział w programie „Gość Radia ZET” wydłużenie referendum strajkowego wśród nauczycieli. – Zdecydowaliśmy o jego wydłużeniu. Sądzę, że koniec września to będzie moment krańcowy – mówi w rozmowie z Beatą Lubecką. Tłumaczy to mailami i listami od dyrektorów i nauczycieli, którzy obawiają się sytuacji w szkole wynikającej z kumulacji roczników. – Wielu dyrektorów do tej pory nie wie jakie będą mieli klasy, ilu nauczycieli potrzebują – tłumaczy Broniarz. Jak dodaje, ewentualny strajk zostałby zorganizowany już po wyborach.

Beata Lubecka: Sławomir Broniarz, szef ZNP. Ponad 4,5 mln uczniów rozpoczyna dzisiaj rok szkolny. Minister edukacji z optymizmem patrzy na początek roku szkolnego. Już przed tygodniem pan minister Piontkowski zapewniał, że szkoły sobie poradzą z podwójnym rocznikiem. Czy rzeczywiście sobie poradzą?

Sławomir Broniarz: Ja nie dziwię się temu optymizmowi pana ministra, dlatego że jako urzędnik państwowy, a minister edukacji w szczególności, ale przede wszystkim szef partii w regionie, nie ma powodu mówić czegoś, co będzie podważało jego zdanie. Natomiast jak będzie, ocenią sami rodzice, ocenią nauczyciele, ocenią przede wszystkim dzieci.

Ale czy ZNP ma jakieś szczegółowe dane, gdzie może być najgorzej?

Myśmy nie zbierali danych tak ad hoc. Przez te dwa pierwsze tygodnie będziemy czas temu poświęcali, dlatego że – przypomnę – w roku 2016 pani minister Anna Zalewska ogłaszając reformę, mówiła: „Dzieci tej reformy nie zauważą”. Niestety ta reforma odbyła się kosztem dzieci, kosztem ich czasu, kosztem ich emocji, kosztem wielkich napięć i sierpień także to pokazał, więc ja młodzieży, uczniom i nauczycielem, życzę przede wszystkim tego, żeby to był rok spokoju, rok takiej w miarę normalnej pracy. Ale to ona normalna nie będzie, dlatego że ktoś, kto kończy zajęcia o 17.00-18.00 nie ma czasu na to, żeby myśleć o jakichś zajęciach dodatkowych, tym bardziej nie ma czasu myśleć o tym, kiedy ma świadomość, że następnego dnia zaczyna lekcje od godziny 8.00 rano.

Ale pan minister mówił, że jego zdaniem zajęcia najpóźniej będą się kończyć o 16.30, i to w takich małych szkołach, których nie udało się rozbudować albo nie zadbały o to samorządy, żeby te szkoły powiększyć.

Akurat wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie. Że w tych małych szkołach, szkołach wiejskich, tam jest możliwość zorganizowania tych zajęć na jedną, czy maksymalnie półtorej zmiany. Natomiast problem dotyczy dużych szkół, tych szkół, do których była bardzo duża frekwencja, do których kandydowało mnóstwo uczniów, szkół, które odgrywają istotną rolę w tej lokalnej, samorządowej edukacji. Natomiast to, jak pan minister mówi, że to będą wyjątki, to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że albo robi to na polityczne zapotrzebowanie, bo inaczej nie może powiedzieć, albo nie ma żadnego rozeznania w tej sprawie. A tak na marginesie, już od dłuższego czasu pana ministra nie widzieliśmy. Widocznie jest zajęty kampanią wyborczą dla PiS-u na Podlasiu zamiast zajmować się edukacją.

Zacytuję pana ministra Piontkowskiego: „Skoro pan Broniarz zamierza prowadzić konsultacje, to znaczy, że sam nie jest pewny, czy ten strajk w ogóle dzisiaj powinien być, czy będzie miał poparcie wśród nauczycieli”. To będzie ten strajk czy nie będzie? Będzie powrót do akcji strajkowej?

Do odpowiedzi na to pytanie także dojdziemy. Trudno – i to panu ministrowi polecam – trudno mówić o tak wielkim wydarzeniu, tak wielkich emocjach, takim wielkim przedsięwzięciu w sytuacji, gdy nie robi się konsultacji. To tylko prezes jednej z partii może podejmować decyzje, nie pytając nikogo o nic, natomiast wydaje się, że związek ma obowiązek o to pytać, bo to nie prezes związku ten strajk organizuje, w sensie formalnym nie prezes związku...

Tylko nauczyciele o tym zdecydują.

Tylko nauczyciele.

Rozumiem, że sondaż będzie przeprowadzony, który zostanie rozstrzygnięty, podsumowany 16 września i wtedy, jeśli okaże się, że większość nauczycieli jest za tym, żeby do akcji strajkowej powrócić, to rozumiem, że ogłosicie referendum?

Małe sprostowanie: w związku z tym, co dzieje się i o czym przez ostatnie dwa tygodnie przez nauczycieli byliśmy informowani, myśmy zdecydowali o wydłużeniu tego sondażu.

To kiedy?

Sądzę, że koniec września to będzie ten moment krańcowy. Dlaczego? Dlatego że dzisiaj jest dla nas rzeczą najważniejszą, żeby to, co dzieje się w szkole, to, co dzieje się właśnie z podwójnym rocznikiem, to, co dzieje się w tych zamieszaniach związanych właśnie z organizacją naboru. Wielu dyrektorów do tej pory nie wie – a mamy rozpoczęcie roku szkolnego – jakie będą mieli klasy, ilu nauczycieli potrzebują, jakie profile w szkołach zawodowych będą tworzone. Więc mając to na uwadze, mając na uwadze te maile, listy, uwagi, które także do nas od członków ZNP przychodziły, pełnych zaniepokojenia, że z jednej strony zwalniają nauczycieli, z drugiej strony poszukują, i to setkami, nauczycieli, zdecydowaliśmy się na wydłużenie tego sondażu, mówiąc, że pierwsze dwa tygodnie poświęcamy na właściwą organizację roku szkolnego – to dzisiaj jest najważniejsze.

Czyli wyniki sondażu będą opublikowane z końcem września, 30 września, tak?

No, nie wiem, czy akurat 30 września. Będziemy chcieli to zrobić wydaje mi się, że we wrześniu jeszcze.

Czyli potem ewentualnie decyzję o tym, czy ogłaszamy referendum, czy nie?

Sondaż miał za zadanie pokazać nie tyle napięcia, bo ono jest bardzo duże, ale jaka ewentualna skala dotycząca wyboru form protestu. Dlatego że nie ulega wątpliwości, iż kwiecień pokazał, że jesteśmy grupą silnie zdeterminowaną, ale kwiecień także pokazał to, że nauczyciele po tym strajku wyszli strasznie poobijani, strasznie zmęczeni, strasznie także...

No i przede wszystkim stracili jednak pieniądze, stracili pensje.

Dużo nauczycieli straciło.

Czyli gdyby miało dojść do strajku, to najwcześniej kiedy? Przed wyborami czy po wyborach?

Raczej po wyborach. Jeżeli referendum pokaże, że jest gotowość, determinacja, że nauczyciele są świadomi tej sytuacji, w której jesteśmy, ona wcale nie jest łatwa, i dotyczy to nie tylko naboru, ale także kwestii materialnych, to z tego referendum będzie wynikało, jakiej formy strajku w jakim terminie nauczyciele oczekują. Ale dzisiaj skupmy się na tym, abyśmy powiedzieli dzieciom, dlaczego reforma, która miała być dla nich niezauważalna, ich tak bardzo boleśnie dotyka. Dlaczego dziecko do końca sierpnia nie wiedziało, do której szkoły będzie chodziło. Dlaczego dyrektor szkoły został postawiony w sytuacji, gdzie nie wie, ilu nauczycieli musi zatrudnić.

Ale z tego badania Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego – niedawno poznaliśmy jego wyniki – wynika, że nauczyciele nie bardzo palą się do tego, żeby wrócić do akcji strajkowej, bo właśnie boją się kolejnej utraty pensji, i tylko 43% w tym badaniu opowiedziało się za tym, żeby powrócić do takiej akcji strajkowej, jaka miała miejsce w kwietniu.

No tak, ale to jest nadal 43%...

Ale to jest tylko 43%.

Zgoda…

66% powiedziało, że owszem, tak, ale nie strajk – inne formy.

82% chyba nauczycieli powiedziało, że jesteśmy absolutnie zdecydowani co do potrzeby protestowania. My natomiast zwracamy uwagę na to, że po pierwsze te 43% to jest dwa razy więcej, aniżeli pani Zalewska mówiła w swoich prognozach dotyczących strajku, ale nadal nauczyciele mimo ogromnych wyrzeczeń, mimo ogromnych strat uznali, że to, co było jakby z tyłu głowy tegoż strajku, czyli jakość edukacji, debata o dobrej szkole, debata o potrzebie zmian, to jest najważniejsze, ona nie wybrzmiała w samej fazie strajku, ona nie pokazała się jako ten podstawowy temat w kwietniu, bo siłą rzeczy płace były i mogą być tylko przedmiotem strajku. Ale na to zwracają uwagę nauczyciele: nie możemy godzić się na taką byle jaką politykę edukacyjną, trzeba zmian w szkole i o tym chociażby na sobotniej konferencji ZNP mówił. Natomiast jeżeli wolą nauczycieli będzie podjęcie akcji protestacyjnej, to właśnie sondaż pokaże, jaką formę preferują, i o to chcemy pytać nauczycieli.

Słyszałam, że ZNP nie wyklucza żadnej formy protestu z wyjątkiem strajku okupacyjnego. Jeszcze powracam do tego, że opinia publiczna chyba jednak nie jest za tym, żeby powrócić do takiej formy strajkowej z kwietnia. Był taki sondaż opublikowany w „Rzeczpospolitej”: ponad 61% rodziców uważa, że nie powinni nauczyciele wznawiać zawieszonego w kwietniu strajku.

To jest tak, że to, o czym myśmy mówili w kontekście owego sondażu, to jest także uwaga do wypowiedzi pana ministra, słuchamy, rozmawiamy z nauczycielami, rozmawiamy z rodzicami, oglądamy się wokół siebie i zdajemy sobie sprawę z tego, co się w tej chwili w szkołach dzieje. Natomiast zwrócę także uwagę na fakt, że choćby dzisiejsza „Rzeczpospolita” pokazuje, jak wielki odsetek uznaje, że nauczyciele powinni mieć prawo do strajku, bo to ponad 80% badanych, natomiast rodzice również zwrócili uwagę na to, że to nie jest ten moment, o którym należy mówić w kontekście akcji protestacyjnej, i my to szanujemy, uznajemy, stąd to przesunięcie w czasie, ale to także potrzeba zwrócenia uwagi na to, że szkoła dzisiaj naprawdę znajduje się w trudnej sytuacji. Stąd mówimy wyraźnie: jeżeli będzie taki moment, będzie taka wola i taka decyzja nauczycieli, związek gotowy jest do takiej akcji, ale dzisiaj skupmy się na zupełnie innych tematach.

To tyle w Radiu ZET, ale pozostajemy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Z nami jest Sławomir Broniarz, szef ZNP.

***

W internetowej części programu prezes ZNP skomentował też słowa ministra edukacji. Dariusz Piontkowski stwierdził, że minister Anna Zalewska wybrała i tak najlepszy rok szkolny z możliwych (2019/2020), ponieważ mamy do czynienia z niżem demograficznym, a wybór innego terminu sprawiłby, że byłoby jeszcze trudniej.

– Wystawmy panią minister Zalewską do Nagrody Nobla z tego tytułu, że potrafiła popatrzeć na piramidę wieku i umieć jakoś to umiejscowić w czasie. Związek zwraca uwagę, że jeśli rzeczywiście politycy uznali, że konieczna jest reforma z politycznego punktu widzenia, to należałoby ją zacząć od 3. roku życia od umasowienia edukacji przedszkolnej, bo to 500+ można by było także w tym kierunku spożytkować. Każdy rodzic, który miałby świadomość, że nie będzie walczył o miejsce w przedszkolu, że nie będzie musiał przewozić tą swoją pociechę kilka kilometrów do przedszkola, miałby o wiele lepsze warunki pracy i świadomość w tym zakresie. Należało zacząć od pierwszej klasy i ciągnąć to do ostatniej klasy licealnej, a nie zaczynać remont domu od pokoju stołowego – porównuje Sławomir Broniarz.

Prezes ZNP odpowiedział też na prośbę słuchacza: „Proszę wymienić jedną pozytywną dla polskiej edukacji decyzję, którą podjęła Anna Zalewska, kiedy była jeszcze szefową MEN”.

– Tu słuchacz mnie złapał. Nie wiem, czy była taka decyzja, którą Anna Zalewska podjęła będąc jeszcze szefową resortu – stwierdza Broniarz.

– To znaczy, że nie podjęła żadnej pozytywnej decyzji? – pytała Beata Lubecka.

– Cofam. W momencie, kiedy kończył się strajk, pani minister Anna Zalewska musiała zdecydować o powrocie do starego systemu oceny pracy nauczyciela i skróceniu awansu zawodowego. Awans zawodowy został przez Zalewską wydłużony, a potem skrócony do 10 lat tak, jak było przez wiele, wiele lat. To były te dwie dobre decyzje – uważa Sławomir Broniarz.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego dziwi się jednocześnie postawie samorządów.

– Samorządy jakby wyciszyły swoje działania, przynajmniej te medialne, jeśli chodzi o walkę o pieniądze. Przecież jeśli trzeba będzie dać na zwiększone koszty utrzymania nauczycieli, to kosztem czegoś. Kosztem lokalnych potrzeb, lokalnych wydatków, być może kosztem pewnych zajęć pozalekcyjnych – tak jak w Warszawie. To wszystko odbywa się kosztem dziecka lub kosztem lokalnego konfliktu. Szkoda, że samorządy zbyt cicho wypowiadają się na ten temat. To dla nas ewenement i pewne zaskoczenie. 21 sierpnia było kolejne spotkanie z panem ministrem. Pan minister zaproponował pewną rewolucję w wynagrodzeniu nauczycieli. Tam też była okazja, żeby upomnieć się o pieniądze nie tyle dla nauczycieli, ile o finansowanie przeobrażeń w edukacji właśnie z budżetu państwa w tym zakresie, który nie jest zadaniem własnym samorządu terytorialnego. Moim zdaniem samorządy zbyt cicho wypowiadają się na ten temat – stwierdza Sławomir Broniarz w Radiu ZET.