Sławomir Neumann: jutro możliwa decyzja ws. kandydata KO na marszałka Senatu

07.11.2019 08:02

Sławomir Neumann zapowiada w programie „Gość Radia ZET”, że najprawdopodobniej już jutro na spotkaniu klubu senackiego KO zapadną decyzje kto będzie kandydatem na marszałka Senatu. – Myślę, że jutro zapadną te ostateczne decyzje, kto będzie kandydatem z ramienia Koalicji Obywatelskiej na marszałka Senatu, na wicemarszałków z tych ugrupowań, które tworzą koalicję w Senacie. Myślę, że ten jeden dzień wszyscy poczekamy – ocenia członek Platformy Obywatelskiej w rozmowie z Joanną Komolką.

Joanna Komolka: Sławomir Neumann, poseł elekt jeszcze, Koalicja Obywatelska. Od 11.11 Polacy będą mogli latać do Stanów Zjednoczonych bez wiz. To dobra informacja dla obywateli Polski, ale też dobra informacja – chyba nie będzie pan tego ukrywał – dla PiS-u i Andrzeja Dudy w jego nieformalnej kampanii, taki prezent.

Sławomir Neumann: Dobra dla wszystkich, ja uważam, bo Polsce – ja to mówię od wielu, wielu lat – Polsce to się należało, za to, co robiliśmy jako sojusznik USA na wielu frontach ostatnich wojen, czy to Afganistan czy Irak. Byliśmy jednym z najbardziej twardych i zaufanych sojuszników.

Tak, ale stało się to za prezydentury Andrzeja Dudy.

Oczywiście, tylko wie pani, tutaj Andrzej Duda nie ma żadnych zasług. Tu zasługi, jeżeli komuś przypisywać, to ja bym przypisywał pani ambasador Mosbacher, która swoją polityką wizową czy brakiem ilości odmów, które wcześniej bywały, spowodowała...

No tak, bo to była decyzja administracyjna.

To jest decyzja administracyjna. Poniżej trzech…

No tak, ale na to też wpływ mają stosunki polsko-amerykańskie, tego nie można odmówić chyba.

Z tego, co pamiętam, stosunki polsko-amerykańskie po ‘89 roku są wzorcowe niezależnie od tego, jaki rząd w Polsce jest. Był pewien konsensus i ten konsensus jest. Nasze wejście do NATO i to, że Stany Zjednoczone są najważniejszym graczem w Europie, to jest nasz najważniejszy sojusznik.

Ale da się to wykorzystać w kampanii Andrzeja Dudy, prawda?

Pewnie będzie próbował, tylko też nie demonizowałbym tego faktu. Nie spodziewam się nagle, że miliony Polaków będą nagle korzystały z ruchu bezwizowego i latały teraz do USA.

Mogą na święta polecieć do rodziny.

Mogą na święta polecieć, oczywiście. Znaczy ja tego nie trywializuję, natomiast zasługa, jeżeli ktoś tę zasługę ma, to administracja pani Mosbacher tutaj, bo wreszcie podeszli do tego w sposób racjonalny. Polacy nie jeżdżą dzisiaj do USA, żeby w jakikolwiek sposób tam szukać nielegalnie pracy, bo ta praca jest w UE, jeżeli ktoś chce wyjechać, ma bliżej i łatwiej od wielu, wielu lat. Więc to jest raczej coś, co nam się należało od wielu, wielu lat. Stało się teraz. Należy podziękować Amerykanom i korzystać.

A w PO czuć już taką presję, że to czas najwyższy powiedzieć, kto będzie kandydatem?

Mamy świadomość tego, że ta decyzja jest przed nami.

No bo decyzja Donalda Tuska jest jasna.

Tak.

Do tej pory mówiło się: „Poczekamy, co powie Donald Tusk”. Donald Tusk powiedział jasno, jaśniej się nie da.

Donald Tusk powiedział bardzo jasno, że nie kandyduje. Ja jestem trochę zmartwiony, bo liczyłem, że jednak ta decyzja będzie inna, ale szanuję ją i szanuję jeszcze to, że powiedział to szybko. Bo słyszeliśmy wszyscy, że 2 grudnia będzie do tej sprawy się odnosił, kiedy skończy kadencję szefa Rady Europejskiej. Powiedział to teraz, żeby pomóc PO. I za to go szanuję.

A skoro pomógł, to jak szybko PO zdecyduje, kto będzie jej kandydatem bądź też kandydatką?

Jutro mamy zarząd krajowy. Toczymy tę dyskusję od tygodnia, bo w ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy ją, o prawyborach, o jakimś ewentualnym formacie...

Pan jest zwolennikiem prawyborów, czy nie?

Ja jestem, byłem i jestem zwolennikiem prawyborów, tylko wiem, że z tygodnia na tydzień jest coraz mniej czasu, żeby je w sposób taki porządny przeprowadzić. Bo ta naprawdę ten taki deadline na zgłoszenie kandydata to, jak mówiliśmy i uważaliśmy, to jest – na święta ludzie muszą wiedzieć w grudniu, kto jest kandydatem PO, Koalicji Obywatelskiej. Więc tak naprawdę realnie mamy czas do początku grudnia. To są trzy, może cztery tygodnie. W tym czasie nie da się przeprowadzić prawyborów normalnych w dwóch turach. Więc trzeba szukać innego rozwiązania. Po pierwsze...

Czyli jakiego?

Jest kilka możliwości. Najpierw musimy ustalić, ilu jest kandydatów, ilu jest chętnych.

Jeszcze tego nie wiecie?

Nie było formuły zgłoszenia się kandydatów. Myśmy tego jeszcze nie otworzyli, czekając trochę na Donalda, trochę...

Czy to się jutro wydarzy? Czy jutro PO będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie: dobra, w naszych szeregach jest czworo, pięcioro kandydatów? Jest Małgorzata Kidawa-Błońska, jest Rafał Trzaskowski, jest Radosław Sikorski, jest Bartosz Arłukowicz i może ktoś jeszcze?

Może ktoś jeszcze, ale wie pani, dzisiaj o tych nazwiskach mówimy na tzw. giełdzie. Czy realnie się zgłoszą, do tego też trzeba jakąś procedurę przyjąć.

Rozmawiał pan z Bartoszem Arłukowiczem, czy on by się zgłosił np.?

Wie pani, jeszcze kilka dni temu mało kto się odkrywał, licząc, że Donald Tusk będzie kandydował.

No tak, Małgorzata Kidawa-Błońska się odkryła, powiedziała: będę kandydowała...

Ale to Małgorzata – jest jednym pewnym…

...chyba że Donald Tusk. To jest jeden, dobrze. A czy Rafał Trzaskowski się zadeklarował, czy Radosław Sikorski złożył jakąś deklarację, czy Bartosz Arłukowicz?

I Małgorzata Kidawa-Błońska, i Radosław Sikorski, Rafał Trzaskowski, Bartosz Arłukowicz to są wszyscy bardzo poważni ludzie i nikt nie składał deklaracji, kiedy nie było procedury otworzonej. Ja wierzę w to, że my jutro podejmiemy decyzję, jak tę procedurę otworzymy. Bardzo szybko, żeby można było… żeby ci kandydaci także się zdecydowali, czy chcą, czy nie chcą rzeczywiście brać udziału w tym wyścigu o nominację, i potem ustalić, kto będzie tę decyzję o nominacje podejmował, jakie ciała statutowe.

A kto ma w tej chwili największe szanse? To wciąż jest Małgorzata Kidawa-Błońska? Bo te badania państwo przeprowadzają, pan nie powie, że nie.

Przeprowadzamy badania, jak każda poważna partia, ale ja jestem...

Co z nich wynika?

Jeszcze nie mamy wyników, dlatego nic jeszcze nie wynika. Ale wracając do tych badań, jeżeli ktoś jest tylko zakładnikiem badań, może popełnić tylko wielki błąd. Przypomnę, to nie jest dla nas dobre, ale warto pamiętać o takich doświadczeniach: pięć lat temu Bronisław Komorowski miał 75% poparcia i we wszystkich badaniach był najlepszym kandydatem na drugą kadencję. W maju te wybory przegraliśmy.

Czyli nie da pan sobie odciąć ręki, że waszą kandydatką będzie Małgorzata Kidawa-Błońska?

Znaczy myślę, że należy poczekać na po pierwsze formułę zgłaszania się kandydatów, bo zobaczymy, być może Małgorzata Kidawa-Błońska będzie jedynym z kandydatów, który się zgłosi, bo reszta może powiedzieć, że Małgosia jest już dzisiaj najlepsza, nie będziemy tutaj z nią konkurować. A może być, że któryś z tych, których nazwiska pani wymieniła, kandydatów, zgłosi też się, żeby sprawdzić się. My musimy… Mamy ciała statutowe: mamy zarząd krajowy, mamy radę krajową, mamy rady regionów, mamy konwencję krajową.

I macie ciężką kampanią przed sobą. Bo wiele na to wskazuje, rozumiem, że nie poprzecie Władysława Kosiniaka-Kamysza?

PO wystawi kandydata na prezydenta, najlepszego z możliwych, takiego, który daje po pierwsze olbrzymią szansę i gwarancję nie tylko wejścia do drugiej tury, ale walki o zwycięstwo w tych wyborach. I wierzę w to, że te kilka tygodni wykorzystamy do tego, żeby najlepszego z możliwych kandydatów czy kandydatkę wybrać. To po pierwsze. I nie mam żadnych złudzeń: to będzie bardzo trudna kampania niezależnie od tego, kto będzie naszym kandydatem. To będą bardzo trudne wybory, gdzie będziemy jako ci, którzy gonią lidera, bo walczymy z urzędującym prezydentem – to są zawsze trudne wybory, więc niezależnie od tego, kto będzie kandydatem, cała struktura PO, cała struktura Koalicji Obywatelskiej, plus ci wszyscy, którzy pracowali z nami w tej kampanii, powinni stanąć murem za tym kandydatem i pomagać.

A czy tę kampanię będzie wspierał Grzegorz Schetyna? Czy on nie będzie obciążeniem po tym, co się wydarzyło, dla PO i dla kandydata?

Każdy członek PO, każdy jeden, będzie wspierał kandydatkę czy kandydata wystawionego przez PO w wyborach prezydenckich. To po pierwsze. Po drugie, bo rozumiem, że do tego pani zmierza, wybory wewnętrzne w PO odbędą się pewnie na przełomie grudnia i stycznia, tak jak jest zaplanowane, jak jest w statucie, o tym sam Grzegorz Schetyna wielokrotnie mówił.

A pan zagłosuje na Grzegorza Schetynę, jeżeli będzie kandydował?

A wie pani, kto będzie kandydował? Bo ja jeszcze nie wiem, kto będzie kandydował. Dzisiaj naprawdę jest to rzeczą wtórną. Dla nas dzisiaj najważniejszym zadaniem, i trzeba iść krok po kroku, jest wybranie procedury i wybranie kandydata na prezydenta, który będzie reprezentował PO, Koalicję Obywatelską. Jak to zamkniemy, a pewnie zamkniemy najpóźniej na początku grudnia, to otworzymy kalendarz wewnętrznych wyborów w partii. I wtedy będziemy dyskutować o kandydatach. Wtedy chętnie do pani przyjdę i powiem: są tacy kandydaci, świetni.

Trzymam za słowo. A Grzegorz Schetyna byłby dobrym marszałkiem Sejmu?

Chyba nie ma takich planów.

Pojawiły się takie plotki.

Nie, to plotki, dobrze to pani określiła: to plotki. Natomiast, wracając krótko do tych wyborów wewnętrznych, niezależnie, kto będzie kandydował na szefa PO, będzie musiał nie tyle przedstawić się, że jestem taki fajny i mam taki czy inny pomysł. Będzie musiał powiedzieć, jaką PO chcę mieć. Bo czekają nas pewne zmiany w PO. My musimy się zmienić, musimy trochę się przekształcić. I każdy lider, który chce być szefem PO, będzie musiał pokazać tę drogę, którą chce przeprowadzić, i wtedy członkowie PO – wszyscy, bo takie mamy wybory, że wszyscy członkowie głosują na szefa – będą wybierać tego, którego wizja PO będzie najbardziej dla nich atrakcyjna.

Jaka ta droga PO powinna być, o tym porozmawiam z naszym gościem na RadioZET.pl i na naszym profilu na Facebooku, zapraszam.

***

– Myślę, że jutro zapadną te ostateczne decyzje, kto będzie kandydatem z ramienia Koalicji Obywatelskiej na marszałka Senatu, na wicemarszałków z tych ugrupowań, które tworzą koalicję w Senacie. Myślę, że ten jeden dzień wszyscy poczekamy – ocenia członek Platformy Obywatelskiej w rozmowie z Joanną Komolką w internetowej części rozmowy.

Sławomir Neumann podkreśla, że jego ugrupowanie chce, aby każdy głosujący senator miał później poczucie, że brał udział w podejmowaniu decyzji, kto będzie marszałkiem.

– Żeby każdy głosujący senator miał przekonanie i świadomość, że: po pierwsze brał udział w podejmowaniu decyzji. Że to nie jest decyzja dla niego zaskakująca i narzucona. Po drugie, żeby był przekonany, że to jest najlepszy na ten moment kandydat – wymienia poseł-elekt z PO.

Kto ma szansę na zostanie marszałkiem Senatu?

– Uciekałbym dziś od giełdy nazwisk. Zawsze tak jest, że najlepiej dyskutuje się o nazwiskach, które krążą po korytarzu, a potem być może jest wskazywana inna osoba – zauważa gość Radia ZET.

Poseł-elekt z PO podkreśla, że decyzja musi być uzgodniona z senatorami.

– 51 szabel. Każdy nosi buławę w plecaku i trzeba to uzgodnić nie tylko politycznie między tymi trzema ugrupowaniami – czyli KO, PSL i SLD – ale także wewnątrz tych 51 senatorów. To oni muszą na końcu tę rękę podnieść za danym kandydatem – mówi Joannie Komolce jej gość.

– Nie będą państwo drżeć o to, jak przebiegnie głosowanie w Senacie? I każde następne? – zastanawiała się prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Będę oczekiwał w pewnej nerwowości, bo wiem jakie sidła, jaką sieć politycznej korupcji próbowało zarzucić na naszych senatorów Prawo i Sprawiedliwość. Wierzę w to, że to 51 osób stawi się 12 listopada, nikt nie zachoruje, nikt się nie spóźni, wszyscy zagłosują na kandydata, którego uzgodnimy wspólnie i wskażemy jako marszałka, potem wicemarszałków – mówi Sławomir Neumann.

Polityk PO ocenia, że nadchodząca kadencja w Senacie będzie ciężka.

– Czeka nas trudna kadencja, bo ta przewaga jest niewielka. Pewnie będziemy świadkami wielu takich momentów, gdzie decyzje będą czasami zapadały jednym głosem. Pamiętajmy też, że to nie jest 51 senatorów PO. Są też niezależni, z PSL czy z Lewicy. To oznacza, że przy niektórych głosowaniach decyzje też mogą być różne. Przecież nie będą zawsze takie same, to na pewno będzie bardzo trudna kadencja dla marszałka Senatu – uważa Neumann w Radiu ZET.

– To jest jasne, że każdy będzie mógł kandydować na szefa Platformy i mówić jak chciałby nią zarządzać i jaka powinna ona być. Taka, jak jest teraz, nie daje gwarancji wygrywania, więc musimy to zmienić – ocenia Neumann. Dodaje, że PO ma ambicję wprowadzić swojego kandydata na prezydenta do II tury wyborów, dlatego jego ugrupowanie nie poprze Władysława Kosiniaka-Kamysza w walce o Pałac Prezydencki.

Joanna Komolka zwróciła uwagę, wśród członków PO słychać głosy, że Grzegorz Schetyna powinien odejść z funkcji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej po mało imponującym wyniku w wyborach europejskich i parlamentarnych.

– Liczyliśmy na lepszy wynik. Głosy pewnie były rozczarowane – przyznaje Sławomir Neumann. – Natomiast powiedzieliśmy sobie jaki jest kalendarz w PO. 12 listopada chcemy potwierdzić zwycięstwo w Senacie i wybrać marszałka Senatu. Na pewno na początku grudnia wskazać ostatecznie kandydata, dać szansę wcześniej innym. Chyba, że będzie jeden kandydat, wtedy trudno robić jakieś przymiarki, ale musimy mieć zamkniętą sprawę kandydata na prezydenta i otworzyć kalendarz wewnętrznych wyborów, które skończą się w styczniu – dodaje.

Polityk PO zauważa, że nie ma personalnych ograniczeń w przypadku startu na szefa partii.

– Każdy będzie mógł kandydować na szefa Platformy i mówić jak Platformą chciałby zarządzać, jaka ona powinna być. Taka, jak jest teraz, nie daje gwarancji wygrywania, więc musimy to zmienić. Nie mówimy tu o personaliach, a być może o formule. Może trzeba zmienić też nasze podejście do działalności stricte organizacyjnej i uderzyć się wielokrotnie w pierś – zastanawia się Neumann w Radiu ZET.

– Ale jak zmienić organizacyjnie prace Platformy czy działalność? – zastanawiała się prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Nie aplikuję na szefa Platformy. Gdybym aplikował, to na pewno z taką propozycją musiałbym się przed członkami PO pojawić i tłumaczyć wizję. Uważam, że dziś naszym najważniejszym zadaniem jest wskazanie kandydata na prezydenta. Tego od nas oczekują wyborcy, a nie zajmowania się sobą. Zajmowanie się sobą ma być w drugiej kolejności – stwierdza Sławomir Neumann.

Joanna Komolka zapytała też swojego gościa, czy nie czuje że Władysław Kosiniak-Kamysz jest o krok przez Platformą Obywatelską.

– Mówiąc tak kolokwialnie „rozgrywa” wasze niezdecydowanie i trudną sytuację? – pytała prowadząca rozmowę w Radiu ZET.

– Nie mam takiego wrażenia. Wie pani, jesteśmy poważną partią i poważnie do tej sprawy podchodzimy. Mamy swoje procedury i wiedzę, jak tę kampanię prowadzić i kiedy trzeba ostatecznie zgłaszać kandydata. Rozumiem, że jest pewna chęć, dynamika, żeby biegać po budowie z pustą taczką. Ja jestem zwolennikiem tego, żeby tę taczkę najpierw dobrze załadować, a dopiero potem z nią biegać – porównuje polityk PO.

Neumann zwraca przy tym uwagę na wynik PSL w jesiennych wyborach parlamentarnych.

– Mówiono, że będzie mieć problem z przekroczeniem 5% progu. Dla Władysława Kosiniaka-Kamysza to jest sukces, ale to jest 8,5%. Miej proporcje, mocium panie. Gdzieś są granice. Ja rozumiem, że można mówić, że to olbrzymi sukces 8,5%, a 27,5% KO to katastrofa, ale matematyka jest bezwzględna – mówi gość Radia ZET.

Czy Władysław Kosiniak-Kamysz może liczyć na poparcie PO, jeśli to on wejdzie do II tury wyborów prezydenckich?

– To jest akademicka dyskusja. Wie pani, ja jestem przekonany, że wskazany przez PO kandydat lub kandydatka i dobrze poprowadzona kampania to II tura dla tego kandydata lub kandydatki. Na tym się skupiamy – zapewnia Neumann. Deklaruje, że PO chce wygrać wybory pokonując Andrzeja Dudę. – Jeśli taki ma się plan, to nie zastanawia się, czy w II turze będzie ktoś kogoś innego popierał – dodaje.

Sławomir Neumann przypomina też pewną zapowiedź Kosiniaka-Kamysza, że jest gotów ustalić najlepszego kandydata w ramach wspólnej frakcji w Parlamencie Europejskim.

– Myślę, że kiedy wskażemy kandydata PO i będzie można przeprowadzić pierwsze realne badania w styczniu lub lutym, okaże się że kandydat PO jest zdecydowanie lepszy i ma 33% poparcia, a Władysław Kosiniak-Kamysz zostaje na 8-9%, to jest pytanie, czy deklaracja Kosiniaka-Kamysza, że jest gotów zrezygnować przez lepszych w ramach EPL, pozostaje otwartą deklaracją? To też byłoby rozwiązanie, że moglibyśmy się połączyć przez I turą i iść blokiem chadeckim wspólnie do wyborów – zastanawia się gość Radia ZET.