Sławomir Wittkowicz z FZZ: Rozważamy kolejne fazy protestu. Okupacja? Nie jesteśmy zwolennikami

10.04.2019 06:51

- Pani premier była przez nas informowana, że niektóre środowiska się radykalizują. To nie jest tak, że związki zawodowe do końca prowadzą ten strajk. Są grupy nieformalne na różnych portalach społecznościowych przy których my naprawdę jesteśmy spokojnymi ludźmi, którzy szukają porozumienia, a nie prą do zwarcia. To rząd w tej chwili tak naprawdę podsyca napięcie. Być może podliczył sobie, że „8 dni sobie postrajkują i się złamią”. Nie liczyłbym na to – ostrzega w „Gościu Radia ZET” Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych. W rozmowie z Beatą Lubecką zdradził jak wyglądały wtorkowe rozmowy związkowców z przedstawicielami rządu w sprawie podwyżek. Nie wyklucza innych form strajku.

Beata Lubecka: Sławomir Wittkowicz, Forum Związków Zawodowych, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury. Premier Morawiecki proponuje wam, związkowcom, okrągły stół w sprawie edukacji, ale stawia warunek: zawieszenie protestu na czas egzaminów. Czy zawiesicie protest na czas egzaminów?

Sławomir Wittkowicz: Na to mogę już dzisiaj odpowiedzieć, że z całą pewnością nie. Nie ma takich decyzji i takich decyzji nie będzie. Natomiast propozycja okrągłego stołu z ust człowieka, który z tego, co pamiętam z historii, nie był zwolennikiem okrągłego stołu, jest dość taką odważną tezą...

Ekstrawagancką?

Myślę, że na pewno nie czas w tej chwili na różne stoły, trójkąty i tym podobne rzeczy, tylko czas na poważne negocjacje. I na to czekamy.

Ale może trzeba jednak porozmawiać o tym, jaki jest stan edukacji? Przydałaby się taka poważna debata.

Tak, ale strajk dotyczy w tej chwili podniesienia wynagrodzeń nauczycielskich, żeby miał też kto później dyskutować na ten temat.

Czyli nie zawiesicie strajków na czas egzaminów.

Zdecydowanie nie.

A na czas świąt zawiesicie strajk?

Prawdopodobnie tak. Ta decyzja będzie dzisiaj bądź jutro podjęta.

Kombatanci apelują też do was, że powinniście ten strajk zawiesić. Nazwali ten strajk czysto politycznym.

Polityką jest wszystko.

„My, niżej podpisani, w obliczu Boga i historii, prosimy Was o refleksję i zaniechanie destrukcyjnych waszych działań”. Wśród sygnatariuszy tego listu jest m.in. mama premiera Morawieckiego. Ale też jest np. prezeska Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi pułkownik Weronika Sebastianowicz.

Przyjmujemy każde słowa, także słowa krytyki, szanujemy je, bo to są ludzie, którzy sporo przeszli i mają wielkie zasługi, ale też nie oznacza to, że mają rację.

A nie szkoda wam uczniów, tak zwyczajnie po ludzku? Rodziców też? Mają problemy, jak zapewnić opiekę swoim pociechom.

Myślę, że akurat każda akcja protestacyjno-strajkowa, rodzi pewne skutki i akcja strajkowa w oświacie również. Ale coś musiało się wydarzyć, że to środowisko masowo upomniało się o swoje.

No to co się takiego wydarzyło, że to środowisko masowo upomina się o swoje?

To jest po prostu postępujące degenerowanie tego środowiska poprzez takie a nie inne traktowanie, poprzez narrację, tak to nazwijmy, mówiącą o tym, że niewiele robią, ciągle ich nie ma w pracy...

Czyli obiboki.

Są roszczeniowi, tak, pracują po trzy godziny, trzy godziny piętnaście, bo to mniej więcej taki przekaz jest, no to ja bym zadał takie pytanie, że jeżeli kogoś chce się złamać i się go łamie poprzez taką a nie inną narrację, to można od tego kogoś wyczekiwać, że on będzie wychowywał młode pokolenie jako ludzi asertywnych, odważnych, mających odwagę cywilną? To jest odpowiedzialność władz, publicznych, i to bez względu na to, kto rządzi.

Ale rządzący też mówią: „W latach 2012-2016 nie było podwyżek, kiedy rządziła PO z PSL-em, i wtedy nie było strajku”.

Ale w latach 2008-2012 były 40-procentowe podwyżki, właśnie po jednodniowym co prawda, ale strajku wszystkich związków zawodowych oraz osób niezrzeszonych. Premier Tusk, cokolwiek bym o nim nie powiedział i co o nim nie myślę, potrafił siąść do rozmów i wynegocjować porozumienie. Tej władzy brakuje generalnie chęci przyjęcia argumentów innych niż własne.

Czyli oczekiwalibyście, żeby premier Morawiecki z wami usiadł do stołu?

Pan premier Morawiecki miał na to wczoraj szansę. Nie bardzo wiem, po co to spotkanie w ogóle się odbyło, skoro pani premier Szydło do powiedzenia nam miała, jak fantastyczne porozumienie zostało zawarte pomiędzy rządem a NSZZ Solidarność.

No właśnie miałam pana zapytać, jak wyglądały te wczorajsze negocjacje.

To nie były negocjacje, to było wygłoszone oświadczenie ze strony pani premier Szydło, że jej propozycja jest taka, że możemy się dopisać do porozumienia niedzielnego i ZNP, które zostało odrzucone już nie tylko przez FZZ i ZNP, ale przede wszystkim przez komitety strajkowe. To jest ponad 15 tysięcy placówek i ok. 500 do 600 tys. ludzi strajkujących.

No ale w sieci pojawiły się też apele, żeby uniemożliwić uczniom wejście do szkół, np. na pisanie egzaminów. I to apele nauczycieli. To już przesada.

Odcinaliśmy się od tego. Ale też pani premier była przez nas informowana, że musi mieć świadomość, że niektóre środowiska, niektóre grupy się radykalizują. To nie jest tak, że związki zawodowe do końca prowadzą ten strajk. Są grupy nieformalne, na różnych portalach społecznościowych, przy których my naprawdę jesteśmy spokojnymi ludźmi, którzy szukają porozumienia, a nie prą do zwarcia. To rząd w tej chwili tak naprawdę podsyca napięcie. Być może obliczył sobie, że no, osiem dni może postrajkują i się złamią – nie liczyłbym na to.

Na to wygląda, że rząd się jednak nie ugnie. Jaki macie pomysł na prowadzenie tego strajku? Prawdopodobnie zostanie zawieszony na czas Wielkanocy. A co potem? Jak długo będziecie strajkować? Jakieś inne formy protestu bierzecie pod uwagę?

Najróżniejsze mogą jeszcze być.

Okupację szkół?

Nie jesteśmy zwolennikami okupacji szkół, cały czas się od tego odcinamy. Ale zwracamy uwagę przede wszystkim na to, że ten problem musi zostać rozwiązany, i im szybciej, tym lepiej.

Ale premier też wczoraj powiedział, że nie ma takich pieniędzy po prostu. „To są postulaty wielomiliardowe, jesteśmy rządem bardzo odpowiedzialnym za stan finansów publicznych - tak mówił wczoraj w telewizji publicznej – i chcemy przeprowadzić państwo przez spowolnienie koniunktury”, koniec kropka. Nie ma dla was pieniędzy.

Ta narracja była do utrzymania gdzieś do połowy lutego. Bo to wtedy nam mówiono, że my żądamy najpierw 17 mld, teraz jak wszyscy wyliczyli, to już wyszło, że 13, no ale jesteśmy na takim etapie, że miliard w tę, miliard w tę nie robi [różnicy], z tego wynika. Natomiast w połowie lutego i w ubiegłym tygodniu również okazało się, że w ciągu 15 minut można z zamkniętego budżetu znaleźć 40 mld na wszystko, nawet na zwierzęta, tyle że nie dla nauczycieli i dla ludzi.

To akurat były pieniądze z przyszłej perspektywy finansowej, jeśli chodzi o fundusze unijne.

Tak, ale podgrzały mocno emocje, bo powiem tak: nauczycieli zdenerwować jest naprawdę trudno. Mamy te doświadczenia, bo jednak się spotykamy codziennie...

Z uczniami tak łatwo nie jest.

Z rodzicami czasami też, z organami różnego rodzaju, ze swoimi dyrektorami, więc naprawdę jesteśmy bardzo doświadczonymi ludźmi. Ale naprawdę tym, którzy doradzają panu premierowi i czołowym politykom partii rządzącej, no mogę pogratulować pomysłu, bo dla mnie to jest przeciwskuteczne, ale to jest mój pogląd prywatny być może.

A kto za wami stoi? Czy za wami stoi opozycja? Czy jesteście marionetkami w rękach opozycji?

Powiem tak: nasza centrala jest...

No bo słyszę od rządzących, że to był właśnie taki plan opozycji na ten okres przedwyborczy: strajk w oświacie.

FZZ i związki to jest 85 różnych związków zawodowych z różnego sektora, także służb mundurowych. To są pielęgniarki, to są kolejarze, to są także nauczyciele. My jesteśmy bardzo apolityczną centralą, nie mamy ani przyjaciół, ani wrogów. Jak patrzę na poglądy polityczne moich kolegów z zarządu głównego, to mogę powiedzieć, że mam cały wachlarz – od skrajnej lewicy po skrajną prawicę.

To spytam wprost: czy stoi za wami, za związkowcami, za ZNP, za FZZ Grzegorz Schetyna, lider opozycji?

No pewnie za mną na pewno nie stoi.

A za Broniarzem stoi?

A tego to nie wiem, nie widziałem.

Tutaj wczoraj był minister Sasin, pokazywał zdjęcia liczne Sławomira Broniarza w otoczeniu liderów opozycji, Grzegorza Schetyny.

No tak, ale prezes Broniarz… Cokolwiek by nie sądzić o tym, powiem tak: ja nie chodziłem na żadne marsze, więc to jest dla mnie sprawa jasna, czytelna, za siebie mogę się na pewno wypowiadać. Natomiast przypomnę, że prezes Broniarz nie jest ubezwłasnowolniony. Natomiast musi rzeczywiście uważać, bo lideruje największemu branżowemu związkowi zawodowemu w Polsce i jego poglądy prywatne bardzo często mogą być utożsamiane z poglądem organizacji związkowej. A ona jest bardzo zróżnicowana, to jest ponad 200 tys. ludzi, no więc te poglądy się naprawdę bardzo różnie rozkładają.

Matury będą? Odbędą się?

Wydaje mi się, że tak, tak jak dzisiaj egzaminy gimnazjalne. W ogóle trzymamy kciuki za gimnazjalistów...

Trzymamy.

...bo rzeczywiście przechodzą lekcję wychowania obywatelskiego.

Sławomir Wittkowicz, FZZ, jest z nami, to tyle w części radiowej. Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

W internetowej części rozmowy Sławomir Wittkowicz został zapytany między innymi o to, czy wynik egzaminów gimnazjalnych będzie można podważyć.

- Niestety, to co zrobiło kierownictwo MEN daje podstawy wszystkim niezadowolonym do podejmowania działań w celu unieważnienia. Tam jest szereg różnych słabych punktów – mówi.

- Chodzi o to, kto zasiada w komisji egzaminacyjnej? – pytała Beata Lubecka.

- I zespołach nadzorujących – dodaje jej gość.

- I na mocy porozumienia MEN w tym zespole nadzorującym może znaleźć się osoba, pedagog, czy też osoba z przygotowaniem pedagogicznym, ale która w szkole tejże właśnie nie pracuje?

- Nie tylko w tejże szkole, ale w żadnej innej może nie pracować. Ważne, że ma według ostatniego rozporządzenia z 2 kwietnia wykształcenie pedagogiczne, ona nie musiała nawet przez minutę pracować jako pedagog. To takie pospolite ruszenie, ale budzi szereg kontrowersji. Ustawa precyzyjnie określa, że to powinna być osoba zatrudniona w szkole, mieć świadectwo niekaralności, badania lekarskie, powinna mieć przeszkolenie z zakresu BHP bo jest normalnym pracownikiem, powinna mieć wypis z tzw. rejestru dotyczącego niekaralności, ale także związanego z rejestrem przestępców seksualnych. Tutaj wchodzi jeszcze druga kwestia, która jest bardzo ważna. Mianowicie egzamin dotyczy także uczniów z różnymi orzeczeniami. To jest wgląd w tzw. dane wrażliwe, bo to jest wgląd w kwestie dotyczące stanu zdrowia, przesłanek – wymienia Wittkowicz.

Sławomir Wittkowicz skomentował też ustalenia Wirtualnej Polski dotyczące komunikatu Regionalnej Izby Obrachunkowej w Krakowie. 9 kwietnia wydała ona prawnie wiążący i oficjalny komunikat: strajkujący nauczyciele nie mogą otrzymać żadnego wynagrodzenia oraz być zmuszani do strajku.

 - Strajkujących tak samo nie można zmusić do wyjścia ze strajku. To po prostu Regionalna Izba Obrachunkowa, z tego co pamiętam artykuł 23 reguluje tę kwestię. Tam jest to literalnie zapisane, że nie może strajkujący ponieść żadnych negatywnych konsekwencji służbowych czy dyscyplinarnych z wyjątkiem braku wynagrodzenia za czas strajku. My idąc do strajku znamy przecież ustawę – zapewnia gość Beaty Lubeckiej.

 - Ale mówiło się, że być może można by te pieniądze jakoś przesunąć, wypłacić na przykład w formie nagród. Jakiejś rekompensaty – zastanawia się prowadząca.

 - I rozumiem, że Regionalna Izba Obrachunkowa, która raz na 10 lat odwiedza jednostki samorządu terytorialnego robiąc taką planowaną kontrolę będzie teraz sprawdzać 2830 jednostek samorządu terytorialnego, czy tych pieniędzy przekazali jednak tym pracownikom. Nie bardzo wiem w jaki sposób będzie to kontrolowane. Jeśli wezmę na przykład trzy kółka więcej, będę prowadził, to z racji tego że jestem na liście strajkujących nie dostanę za nie wynagrodzenia? Dość kuriozalne rozwiązanie, ale co zrobić. Niejedno już mnie tutaj dziwi – stwierdza Wittkowicz.

- Wiceminister finansów Marian Banaś wypowiedział się w tej sprawie, refundacja wynagrodzenia pracowników za okres strajku jest bezprawna – przytacza Beata Lubecka.

- Nielegalna – dodaje Wittkowicz. – Szkoda, że pan Banaś nie raczył przybyć na nasze spotkanie, bo może doszlibyśmy do porozumienia już wtedy, jakby wyrażał tego typu kłamstwa. Na razie są to komunały i sprawy w sposób oczywisty uregulowane w ustawie. Oficjalny komunikat RIO w Krakowie ma mniej więcej taką wartość, jak stwierdzenie, że dziś jest co prawda słoneczna pogoda, ale dość mroźna – porównuje gość Radia ZET.

Sławomir Wittkowicz ma żal, że rozmowy rządu ze związkowcami zaczęły się tak późno.

- MEN obudziło się i powiązało strajk z egzaminami dopiero pod koniec stycznia. Było widać takie nerwowe ruchy, jakby dopiero wzięli ustawy i rozporządzenia do ręki i zobaczyli, że mają związany z tym problem. Do tego momentu nie robili nic. Różne rzeczy można było zrobić. Rozmowy 25 marca, które odbyły się z panią premier Szydło zostały wymuszone przez FZZ i ZNP pod egidą Rady Dialogu Społecznego - mówi w Radiu ZET.

- Ale zdaje się, że Anna Zalewska też nie miała mocnej karty. Nie miała takich pełnomocnictw, że mogłaby zaoferować realne podwyżki, tylko takie jakie zaoferowała pozorując jednak trochę negocjacje – stwierdza Beata Lubecka.

- To świadczy jaką pozycję ma w rządzie. Mieliśmy pełną świadomość, że kiedy budżet jest uchwalony, to z ministrem edukacji narodowej możemy rozmawiać o wszystkim, tylko nie o wyższych wynagrodzeniach. Dlatego my domagaliśmy się cały czas spotkań z premierem, bo to wymaga decyzji politycznych, a nie merytorycznych – przekonuje.

- Ale rozmawialiście z panią wicepremier. To nie wystarczy? – pytała prowadząca rozmowę.

- Ale do spraw społecznych. My nie chcemy rozmawiać z panem premierem czy się spotkać, żeby selfie zrobić. To nie tego dotyczy. To już jest postęp, że przyjechała pani premier Szydło, którą bardzo wysoko oceniamy jako negocjatora, przynajmniej w tej pierwszej części. Wykazała się różnymi talentami szukając przynajmniej w wąskim mandacie negocjacyjnym dojścia do porozumienia – stwierdza Wittkowicz.