Hołownia: Przesunięcie wyborów to broń atomowa. Zdestabilizuje nam cały system

10.03.2020 06:41

- Przesunięcie daty wyborów prezydenckich to zły pomysł. To jest broń atomowa. Coś bardzo poważnego, co zdestabilizuje nam cały system – uważa gość Radia ZET Szymon Hołownia. Kandydat na prezydenta dodaje, że boi się o polskich rządzących, ponieważ „wielokrotnie pokazywali, że są w stanie wykorzystywać różne sytuacje do politycznych celów”. Zdaniem Hołowni zmiana daty wyborów to mało prawdopodobny scenariusz.

Beata Lubecka: I Gość Radia ZET – Szymon Hołownia, kandydat obywatelski, jak sam o sobie mówi, na prezydenta.

Szymon Hołownia: Dzień dobry.

Harcerz Ducha św., jak mówił o panu pana przyjaciel Marcin Prokop.

[śmiech]

Tak sobie przypomniałam. Harcerz Ducha św.

Dobrze, że nie powiemy, jak ja o nim będę za chwilę mówił, to…

Nie no, nie będziemy rozmawiać dzisiaj o Marcinie Prokopie, raczej o panu.

To dobrze.

Zawiesza pan kampanię bezpośrednią ze względu na koronawirusa? Co to znaczy?

Nie zawieszam kampanii bezpośredniej, tylko zawieszam duże spotkania. Takie duże, które mieliśmy też do tej pory, otwarte spotkania, na które przychodziło po kilkaset osób, dlatego że…

To jak się pan teraz będzie spotykał z wyborcami?

Normalnie, w mniejszych grupach. Z grupami, które… z którymi muszę się spotkać albo chcę się spotkać, z grupami zawodowymi, z samorządowcami, z tymi czy z tamtymi. Mamy też… dzisiaj ogłosimy taki projekt, że tak powiem, zupełnie kameralnych spotkań ze mną w różnych miastach Polskich, w których każdy będzie mógł przyjść i po prostu się spotkać, ale ja nie będę ryzykował.

To nie każdy, to nie każdy. Jak kameralne, to nie każdy.

Ale nie, no kameralne, jeżeli…

No to ile w takim razie maksymalnie osób wejdzie na takie spotkanie?

Nie, nie, nie, nie, nie. Jeżeli postawimy stolik w środku miasta i w określonej godzinie każdy będzie mógł przyjść i się ze mną spotkać, no to jest to jednak spotkanie, powiedziałbym, niekameralne. Natomiast ryzykowanie sali, w której jest 400 osób, sporo z nich też w grupie ryzyka, niech jedna, dwie poczują się źle i później obejmowanie setek albo tysięcy osób, ich znajomych kwarantanną to nie jest odpowiedzialność, którą którykolwiek z polityków powinien dzisiaj na siebie brać.

Będzie pan podawał rękę?

No z tym jest właśnie problem, dlatego że ja bardzo lubię podawać ręce i w ogóle bardzo lubię być blisko ludzi, ale teraz chyba trzeba…

Ale lekarze raczej przestrzegają, żeby tego nie robić.

Tak, tak, tak, tak. Trzeba sobie chyba z tym niestety wstrzymać, no bo to jest kwestia… Wie pani, ja… to nie była łatwa decyzja też, tak? No bo dla nas te spotkania są rzeczą bardzo ważną, ale wczoraj rano nie miałem żadnych wątpliwości. Tzn. trzeba podjąć taką decyzję, bo zdrowie ludzi jest ważniejsze od jakiejkolwiek polityki. Koniec, kropka.

A przesunięcie daty wyborów na dalszy termin, gdyby epidemia się rozszerzała, to dobry pomysł?

To zły pomysł, ale może będzie konieczny, natomiast w tej chwili takiej konieczności nie widać. To jest moim zdaniem mało prawdopodobne. Francuzi, u których jest dużo więcej zachorowań, mają wybory samorządowe w marcu i zamiast myśleć o przekładaniu wyborów, myślą o technikaliach, jak to zrobić, tak? Tzn. dezynfekcja kabin po iluś głosujących, mniejsze grupy wpuszczane, toalety, w których można umyć ręce. Przesuwanie wyborów to jest broń atomowa. To jest naprawdę coś bardzo poważnego, co zdestabilizuje nam cały system. Ja niestety boję się o naszych rządzących, bo oni już wielokrotnie pokazywali, że są w stanie wykorzystywać różne sytuacje do jakichś politycznych celów, czy tutaj taki czynnik się nie pojawi. Chcę wierzyć, że nie i że zrobimy wszystko, żeby – dopóki się da – te wybory w tej dacie utrzymać.

A czy pana żona jakoś włączy się w kampanię?

Już się włączyła.

Ja wiem, nagrała spot.

2 czy 3 dni temu nagraliśmy pierwszy spot czy ona pokazała swój pierwszy spot, według swojego pomysłu zrealizowany.

Ale czy będzie się z panem pokazywać?

Na pewno tak, na pewno tak. Tylko że, wie pani, ze względu na profil…

Ale jest oficerem Wojska Polskiego, czyli wiemy, że musi się…

No więc ze względu na profil mojej żony nie będzie się pokazywała  mundurze, tak? No bo to… to jest zrozumiałe.

No tak, ale nie wiem – musi wziąć urlop na ten czas? Musi dostać zgodę od swoich przełożonych?

Nie. Tzn. jej przełożeni powiedzieli jej, co wiem z relacji mojej żony, że no oczywiście jako moja żona może występować, tu nie ma żadnego problemu. Nie może występować jako oficer, jako żołnierz, dlatego że wojsko jest apolityczne i tego nie można zmienić. Natomiast mam wrażenie – jak do tej pory – że wojsko i w ogóle otoczenie mojej żony bardzo ją wspiera w tej sytuacji, tak po prostu po ludzku. I to jest po prostu bardzo fajne, jak się koledzy oficerowie zachowują, koledzy żołnierze.

Czyli pochwali się pan żoną w kampanii?

Ja już się chwalę, ja się… i nie zamierzam przestać. No jest to jednak najlepsza rzecz, jaka mi w życiu wyszła – moje małżeństwo – więc dlaczego miałbym się nie chwalić?

No i córka chyba?

Córka – tak, no rodzina, tak, tak. No córka bezwzględnie.

Wytyka pan innym kandydatom, że prowadzą kampanię bardziej parlamentarną niż prezydencką. Zacytuję część pana programu, króciutką: „Kandydat na prezydenta nie powinien oszukiwać wyborców, obiecując im rzeczy, które może zrobić tylko rząd”. Ale pan ma też takie propozycje.

Nie, ja mam wizję.

Których nie zrealizuje…

Nie, nie, nie, nie, nie. Ja nie… Ale wie pani co, no przecież nie jeżdżę i nie mówię, że tu szpital postawię, a tam zrobię obwodnicę albo…

No ale obiecuje pan budowę czy też stwarza pan taką wizję – budowa tanich mieszkań.

Nie, ale ja mówię o czymś zupełnie innym.

A tego nie zrobi prezydent, nie zarządzi prezydent.

Nie, nie, nie. Nie, nie, nie. Ale ja mówię o wizji, którą bym chciał robić przy użyciu narzędzi, które ma do dyspozycji prezydent, a więc to jest kwestia wetowania, inicjatywy ustawodawczej, powoływania rad, stymulowania i tych wszystkich narzędzi. Ja pokazuję, jak chciałbym widzieć państwo w ’50 roku. To jest ta rzecz.

No to co by pan zainicjował? Jak prezydent miałby przekształcić Bank Gospodarstwa Krajowego w Bank Mieszkaniowy?

Ale nie, nie przekształcić, tylko najpierw zrobić olbrzymi panel obywatelski, wysłuchanie obywatelskie w kwestii problemu mieszkalnictwa, bo mamy od miliona do 3 milionów za mało mieszkań. Jak dzisiaj rozmawiam z grupą wiekową, która nie głosuje…

To jeszcze trzeba to analizować? Wydaje mi się, że już ta sprawa była analizowana wiele razy.

Ale trzeba zacząć wywierać presję społeczną, wreszcie realną. Przecież my dzisiaj mamy taki problem, że znaczna część społeczeństwa, również ci, którzy nie głosują, a 18-30 nie głosują czasami w 70% w niektórych wyborach – żeby oni poczuli, że rzeczywiście mają jakiś na to wpływ, a nie, że oglądają serial. Bo oni dzisiaj mówią: „Oglądamy serial, zmienia się obsada”.

Tylko jak miałby na to wpłynąć prezydent?

W taki sposób, że sprawiałby, że ten problem stawałby się coraz bardziej głośny. Ja mam w planach też powołanie pełnomocnika, w tej chwili obsadzamy… obsadzam to w głowie i rozmawiam z ludźmi, ds. ludzi 18-30, ich problemów, bo to jest… Ma np. takiego pełnomocnika sekretarz generalny ONZ. To się bardzo dobrze sprawdza. Trzeba z tymi ludźmi o tym rozmawiać i mówić o tym coraz głośniej. Później przygotować mapę drogową, przygotować projekty ustaw, zacząć budować wokół tego większość parlamentarną. Prezydent może to wszystko robić.

Czyli pan jako prezydent przygotowałby wtedy… czyli pan jako prezydent przygotowałby projekty ustaw, tak? Które doprowadziły do tego, że wybudowano by…

Ale wie pani, przygotowanie projektów ustaw… I też pojawiało się: „Gdzie są pana ustawy? Dlaczego pan nie pokazuje ustaw?”. Pokażę 3 ustawy w kampanii i co z tego? To jest przecież czysty pozór. W momencie, w którym będzie zbudowana większość do uchwalenia tych ustaw, wtedy się zaczyna robić rzeczywiście politykę. Więc nie tylko przygotowanie merytoryczne, ale budowanie większości i konsensusu ponadpartyjnego wokół problemów, które dzisiaj rzeczywiście są istotne, to jest mój cel i moja wizja.

W programie ma pan też: „Samorządy mają się wycofać z uchwał o strefach wolnych od ideologii LGBT”. To jest w pana programie.

Nie, ja nigdzie tak nie napisałem, że one się mają wycofać, tylko że ja będę do nich apelował, żeby one się wycofały.

No będzie pan apelował. No i co?

No tak, ale to nie jest polecenie, które prezydent może wydać samorządom.

No właśnie, może pan tylko apelować w takim razie, no to…

No i będę apelował.

No ale jeśli samorządy nie posłuchają pana apelu, to co wtedy?

No to… no to będzie to apel rzucony w próżnię, natomiast ja dalej zrobię to, co powiedziałem w programie, czyli osoby z tych gmin, które są strefami wolnymi od ideologii LGBT, a które są LGBT, zaproszę do Pałacu i pokażę im, że w Polsce się mogą czuć jak w domu.

No to nie jest takie puszczanie oka do lewicowego elektoratu? Że tylko Szymon Hołownia zrobi dla tych środowisk najwięcej?

Ale dlaczego najwięcej? Trzeba zrobić rzeczy, które są po prostu przyzwoite. Ja uważam, że to jest po prostu przyzwoita rzecz. Poza tym ja mówię wyraźnie, że – też chyba w tej wizji dokładnie to zawarłem – że jak mnie pytają: „A pan pójdzie na procesję 3 maja albo 11 listopada? A na marsz pan pójdzie”. Ja mówię: „Nie, ja będę siedział w Belwederze i będę się spotykał cały dzień z osobami, które w Polsce dotykają… doświadczają wykluczenia, z bardzo różnych powodów. Bo wspólnota jest tak silna jak najsłabszy we wspólnocie i prezydent ma najsilniejszy mandat, żeby to pokazać.

Cały czas się zastanawiam, po co pan to robi, ale pan wiele razy już to tłumaczył, że nie ma pan żadnego politycznego zaplecza…

[śmiech] A pani mi dalej nie wierzy i pani mi dalej nie wierzy.

Nie no, jakoś nie. Dobrze, ale jakiś plan B chyba musi być. Jeśli nie zostanie pan prezydentem, to zamierza pan stworzyć nową partię?

Wie pani, jeżeli zostanę prezydentem, a zostanę prezydentem, to zamierzam budować ruch obywatelski, który już się… zaczynam robić przy wolontariuszach.

A jeśli pan nie zostanie? To też pan będzie budował ruch obywatelski, tak?

To będę budował ruch obywatelski.

Ale to będzie partia jednak?

Partia jest potrzebna wtedy, kiedy są wybory, które można wygrać tylko partią. W których można wystąpić jako partia, więc nie wcześniej niż w ’23. Na razie mam taką alergię na…

Czyli nie wyklucza pan takiego scenariusza, że np. w 2023 roku powstanie partia, czy też ciut wcześniej…

Nie wykluczam też wiele bardzo…

…i na czele tej partii stanie Szymon Hołownia…

Nie wykluczam różnych scenariuszy.

…i powalczy o wejście do parlamentu.

Nie wykluczam bardzo różnych scenariuszy, dlatego że świat jest dzisiaj tak nieprzewidywalny, jak pani sama widzi, że się wszystko jeszcze może 15 razy zmienić i wydarzyć. Natomiast niczego w życiu nie należy wykluczać. Natomiast na razie na słowo „partia” – dzięki naprawdę ciężkiej pracy PiS, PO, PSL i innych – mam taką alergię, że jeszcze długo zajmie, zanim ja się zdecyduję na jakikolwiek ruch w tę stronę.

Paweł Kukiz też miał alergię, ale jednak dojrzał do tego i przejrzał na oczy, że bez partii się nie da. Generalnie potrzebne są struktury, potrzebne są pieniądze, potrzebna jest subwencja, żeby móc sprawnie działać i zmieniać państwo.

Ale ja nie jestem Pawłem Kukizem. Poza tym próbuję pokazać przecież od momentu budowania tego ruchu – przez zbiórkę obywatelską, przez te struktury, które się tworzą – że może można to zrobić inaczej i ten chory system obejść.

No bardziej porównują pana do Ryszarda Petru. Że pan skończy jak Petru.

Do Ryszarda Petru, ale też do Zełenskiego, ale też do Czaputowej, co akurat mi schlebia. Tylko że ja nie jestem drugą Czaputową ani drugim Kukizem, ani trzecim Petru, tylko pierwszym Szymonem Hołownią.

I tutaj stawiamy wielokropek.

Bardzo proszę.

Ale to nie znaczy, że Szymon Hołownia nas opuszcza, wręcz przeciwnie – zostaje z nami. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Porozmawiamy i o programie, i dalej o kampanii wyborczej, no i o różnych takich sprawach światopoglądowych również.

Nie mogę się doczekać.

Beata Lubecka, zapraszam.

- W ogóle trzeba się zastanowić nad systemem finansowania ochrony zdrowia. To rzecz, od której nie uciekniemy, będziemy tylko przeciągali kołdrę z jednej strony na drugą – mówi Szymon Hołownia w internetowej części programu. Jego zdaniem ta kwestia powinna być poddana pod referendum. Kandydat na prezydenta dodaje, że więcej mógłby płacić budżet państwa.

Rząd przyjął dobrą strategię na walkę z koronawirusem? – Będę ufał rządowi w działaniach, które podejmuje. My też zrobimy otwarte konsultacje z wirusologami, epidemiologami, lekarzami, bo największym problemem w epidemii są emocje. A te można rozładować przez wiedzę – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

- W tym tygodniu będziemy prawdopodobnie składali papiery do PKW i rejestrowali kandydaturę – zapowiada Szymon Hołownia. Pytany o to, ile ma pieniędzy na koncie zbiórki, odpowiada, że to jest ponad 1 mln 100 tys. - Na pewno zebrałem więcej niż jakikolwiek kandydat w wyborach w 2015 roku – dodaje gość Radia ZET.

Tożsamość polityczna? – Najbliżej mi do chadeka. Ale co to znaczy dziś chadecja? Te etykiety dziś już się tak przetasowały, że trudno się czasem zamknąć do jakiejś szuflady – mówi kandydat na prezydenta.

- Pół roku temu wymieniłbym parę nazwisk, ale dziś, po kilku miesiącach obserwowania tego świata z bliska, koniunkturalizmu, różnego typu zachowań, które jest mi ciężko zaakceptować, miałbym z tym problem – odpowiada Hołownia, pytany o to, czy są jacyś politycy młodego pokolenia, którzy mu imponują.

RADIOZET/MA