Zamknij

Szynkowski vel Sęk: dla Polaków w Wlk. Brytanii do końca 2020 nic się nie zmieni

01.02.2020 09:34
Szymon Szynkowski vel Sęk
fot. RadioZET

Chciałem bardzo wyraźnie zaznaczyć, że mniej więcej milion Polaków, przebywających w tej chwili w Wielkiej Brytanii, ma dzięki działaniom rządu m.in. zagwarantowane wszystkie prawa i przywileje, które przysługiwały im do tej pory. W okresie przejściowym, do końca 2020 roku, w ogóle nic się nie zmieni. Natomiast dzisiaj do końca nie wiemy, jak będzie wygląda relacja między UE a Wielką Brytanią po końcu roku - mówił w Radiu ZET wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

 

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET dzisiaj Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister spraw zagranicznych. Dzień dobry, panie ministrze.

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dzień dobry.

Panie ministrze, mamy kolejne podejrzenie zarażeniem koronawirusem w Polsce. Mamy też ponad 30 Polaków, którzy chcą być ewakuowani z miejsca, gdzie jest to ognisko, czyli z tego Wuhan, tej prowincji. Kiedy wrócą do Polski? Kiedy ten samolot wystartuje? Samolot francuski, na pokładzie którego ewakuowani zostaną także Polacy.

Po pierwsze chciałbym uspokoić, bo w Polsce po pierwsze Ministerstwo Zdrowia w pełni jest przygotowane. Nawet gdyby taki przypadek się pojawił, nie mamy na razie przypadku koronawirusa potwierdzonego, to linia diagnostyczna jest przygotowana do zdiagnozowania i reagowania na tą sytuację w porozumieniu z innymi podmiotami. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa jest tutaj, no, w pełni przygotowane, można powiedzieć, na tą sytuację, już nie wdając się w szczegóły.

No tak, ale czy państwo jako, nie wdając się w szczegóły, bo to Ministerstwo Zdrowia, natomiast Ministerstwo Spraw Zagranicznych było odpowiedzialne za to, żeby drogą dyplomatyczną, mówiąc kolokwialnie, załatwić powrót Polaków, czyli ewakuację Polaków.

Tak.

Czy to udało się załatwić?

I to jest drugi element w porozumieniu z naszymi unijnymi partnerami, w koordynacji, też wykorzystując unijne mechanizmy, które są takie przewidziane do reagowania na tego typu sytuacje. W tej chwili przeprowadzamy operację umożliwiającą powrót 31 polskim obywatelom do kraju. I to jest operacja, która, można powiedzieć, jest w tej chwili już w fazie realizacji.

No tak, czyli kiedy, można powiedzieć, kiedy Polacy wrócą przynajmniej na teren Europy? Bo, jak rozumiem, najpierw wylądują we Francji.

Nie chcę w tej chwili mówić o szczegółach, ponieważ postanowiliśmy, że będziemy w tej sprawie też informować opinię publiczną wspólnie z naszymi partnerami.

Ale to jest kwestia dni czy kwestia godzin raczej?

To jest raczej kwestia godzin niż kwestia wielu dni. To jest rzecz, która będzie zrealizowana możliwie szybko.

Czy to prawda, że Polacy czy polscy obywatele trafią rzeczywiście na… Jaka będzie to procedura? Trafią do Francji, potem zostaną zbadani tam na miejscu i potem trafią do Polski? Jaka będzie to procedura?

Tak, jak powiedziałem, nie chciałbym w tej chwili bardzo szczegółowo mówić o tym, jak ta operacja będzie przeprowadzana, ponieważ ona jest przeprowadzana i też warto, żeby ją podsumować wtedy, kiedy będziemy wspólnie z partnerami, w uzgodnieniu z partnerami do tego gotowi.

Czy tam na miejscu Polakom ktoś pomaga, z polskich służby dyplomatycznych np.?

Tak, oczywiście. Nasze służby…

Jak to wygląda? Czy tam jest jakaś infolinia, do której można, nie wiem, zadzwonić, dowiedzieć się czegokolwiek?

Nasze służby konsularne, nasza ambasada w pełni współuczestniczy w realizacji tej akcji i można powiedzieć, że jest w nią włączona, ją współorganizuje w jakimś sensie. Tak że Polacy są zaopiekowani. Tam na miejscu wiedzą, co robić, wiedzą, gdzie mają się stawić. Wszystkie osoby, co do jednej, są zidentyfikowane, które chcą wrócić. No i oczywiście też zniechęcamy do jakichkolwiek wyjazdów w tej chwili. Nie tylko w ten region, ale w ogóle odradzamy wyjazdy niekonieczne na teren Chin. Jak pani redaktor wie i pewnie część z państwa, że LOT w koordynacji, w porozumieniu, też zgodnie z rekomendacją Ministerstwa Zdrowia zawiesza od dzisiaj połączenia do Chin do 9 lutego. No to jest oczywiście takie działanie prewencyjne.

A są tam osoby, są tam Polacy, którzy nie chcą wracać? No bo rozumiem, że państwo mają tę informację, skoro pan mówi, że wszystkich Polaków macie, no to takie brzydkie słowo, ale zidentyfikowanych, ale to ważne w tej sytuacji.

Są tam osoby, które nie wyraziły chęci powrotu.

Ile takich osób jest?

To jest kilka osób, ale to jest związane z tym, że to są najczęściej osoby związane więzami rodzinnymi, bliskimi z mieszkańcami Chin, z obywatelami Chin. No, w jakimś sensie wówczas można to zrozumieć. Jeżeli nie ma zgody na wyjazd obywatela tamtejszego kraju, no to też czasami małżonkowie decydują się zostać.

Czy tamte osoby też zostanę objęte jakąś opieką konsularną, dyplomatyczną? Te, które zostaną.

Są… Konsulowie są do ich dyspozycji, opieka… polska opieka konsularna. Zresztą jak cała służba konsularna, dlatego nazywa się służbą, jest do dyspozycji polskich obywateli.

Panie ministrze, a pan mówił o tym, że od dzisiaj LOT zawiesza loty do Chin, te połączenia do 9 lutego zostaną zawieszone. Czy niezbyt późno została podjęta ta decyzja? Ponieważ od kilku dni większość zagranicznych linii, i europejskich, i pozaeuropejskich, zawieszała te loty, a LOT bardzo długo czekał mimo wielu takich sugestii, że te loty jednak powinny być zawieszone dla bezpieczeństwa polskich obywateli.

Część linii zawiesiła rzeczywiście swoje połączenia, a część jeszcze nie zawiesiła. My podjęliśmy tą decyzję wówczas, kiedy wspólnie z odpowiednimi podmiotami, w tym przypadku głównie Ministerstwem Zdrowia, uznano, że z punktu widzenia prewencji będzie to właściwe.

To ja jeszcze, wracając do tej ewakuacji, skoro pan mówi, że to jest kwestia godzin, kiedy będziemy wiedzieli, że osoby, które trafiły… już dojechały do Polski, trafiły do Polski, już są w kraju, już są poddawane leczeniu czy badaniom, jakkolwiek, jakie będą potrzeby?

Nie będziemy zwlekać z informowaniem o tym opinii publicznej. Nie ma, jak sądzę, takiego powodu. Natomiast, jak powiedziałem, na pewno nie trzeba będzie z tym długo czekać. To nie jest kwestia wielu dni, to jest raczej kwestia no już bardzo nieodległa.

Panie ministrze, wracając do tego, w czym obudziliśmy się dzisiaj, czyli w nowej Europie, Europie bez Wielkiej Brytanii, brexit stał się faktem. Pewnie pan słyszał, bo nasz specjalny wysłannik do Londynu rozmawiał też z Polakami, którzy tam mieszkają… Trochę się obawiają, jak będą traktowani w Wielkiej Brytanii. Bo mówią wprost: „My zarabiamy tutaj, my pracujemy w Wielkiej Brytanii i obawiamy się tego, że będziemy traktowani jak imigranci”. Jaki jest pomysł rządu, żeby w tym pomóc?

Nie ma podstaw do takich obaw. Chciałem bardzo wyraźnie zaznaczyć, że mniej więcej milion Polaków przebywających w tej chwili w Wielkiej Brytanii ma dzięki działaniom rządu m.in. zagwarantowane wszystkie prawa i przywileje, które przysługiwały im do tej pory. W okresie przejściowym w ogóle nic się nie zmieni. Do końca 2020 roku, można powiedzieć, że ta sytuacja zupełnie nie ulegnie zmianom. Natomiast po roku… po końcu roku 2020 dzisiaj do końca nie wiemy, jak będzie wygląda relacja między UE a Wielką Brytanią, ale wiemy jedno – że prawa nabyte Polaków np. do uzyskania statusu stałego pobytu, one będą obowiązywały. Ci wszyscy, którzy na Wyspach mieszkają 5 lat bądź rozpoczną 5-letni okres zamieszkiwania i ich rodziny, będzie im przysługiwała możliwość po zarejestrowaniu się stałego osiedlenia się. Do tego wszystkie elementy, tak jak mówię, praw nabytych zostaną utrzymane i tutaj Polacy nie mają się czego obawiać. Do końca 2020 roku, to też istotne, można podróżować na Wyspy z dowodem osobistym. To jest utrzymane, choć ja jestem zawsze zwolennikiem tego, że warto wyrobić paszport, bo wielokrotnie w ministerstwie…

W razie „W” tak zwanego?

Ale też wielokrotnie w ministerstwie spotykam się z takimi wyrazami zdziwienia, że do jakiegoś kraju ktoś jedzie i nagle z dowodem nie może przekroczyć granicy. To się zdarza, bo przyzwyczailiśmy się do podróżowania czasami w ogóle bez kontroli granicznej, a czasami sam dowód wystarczy. Natomiast do końca tego roku dowód wystarczy, żeby móc lecieć na Wyspy Brytyjskie. Z drugiej strony – roaming, bo o to też jesteśmy często pytani. Te przepisy też do końca roku obowiązują bez zmian.

No tak, a potem nie wiadomo.

Potem…

I teraz zaczyna się… I teraz zaczynają się schody, chciałoby się powiedzieć.

Potem jeszcze wielu rzeczy nie wiadomo. Ale, jak sądzę, to wynika też z tego, że polityczna decyzja, która z jednej strony sprawiła, że brexit stał się wreszcie możliwy… No, to trwało bardzo długo i…

Ponad 3 lata.

…niektórzy nawet wątpili, czy to kiedykolwiek stanie się możliwe. Wiemy, że od dzisiaj jest to faktem. Flagi brytyjskie zniknęły z instytucji unijnych. Wczoraj po południu sprzed Parlamentu Europejskiego, w nocy zostały strony internetowe zawieszone. Instytucjonalnie Wielka Brytania dzisiaj nie jest już członkiem UE. Natomiast w sensie porządków prawnych to to po pierwsze, jak mówię, nic się… Nie nic, ale bardzo niewiele się zmieniło.

Sporo Polaków, panie ministrze, chce wrócić? Mają państwo taką informację?

Dużo rodaków wyraża takie zainteresowanie, ale to nie jest kwestia ostatnich tygodni, raczej bym powiedział kwestia w ogóle ostatnich miesięcy. Po decyzji o tym, że Wielka Brytania opuści UE, w ogóle to zainteresowanie powrotami w jakimś sensie się zwiększyło, bo też niepewność tego, co będzie dalej, związanego z mieszkaniem na Wyspach, wśród Polaków, no, została zasiana. Natomiast my, mówię, zabezpieczamy interes rodaków na miejscu, ale oczywiście też zachęcamy do powrotu. Polityka powrotowa jest istotnym elementem naszej polityki polonijnej. Także, a może nawet w szczególności, w tej chwili na Wyspach Brytyjskich.

 Panie ministrze, a co pan powie rolnikom, co do których… którym już minister rolnictwa Ardanowski powiedział, że właściwie rolnicy mogą być bardzo stratni, bo znika i być może zniknie całkowicie jeden z bardzo istotnych rynków, gdzie sprzedawano, nie wiem, np. polski drób. Więc rolnicy mogą być stratni tutaj w tej sytuacji. Czy jest jakiś pomysł na to, jak to rozwiązać? Ja wiem, że to będą negocjacje, które będą nie tylko na linii Polska – Wielka Brytania, ale UE – Wielka Brytania, ale jaki będzie wkład polskiego rządu w to?

Rzeczywiście jest tak, że przemysł rolno-spożywczy i eksport w tej dziedzinie to jest istotna gałąź naszego bilansu handlowego z Wielką Brytanią, natomiast polskie rolnictwo jest dzisiaj bardzo konkurencyjne. Istotny, nawet bardzo istotny, rynek, który w jakimś sensie… zaczynają na nim pojawiać się pewne przeszkody natury celnej, natury fiskalnej… To nie jest rzecz, która jakoś wprowadzi w aż tak duże turbulencje polskie rolnictwo. Tym bardziej, że, mówię, w okresie przejściowym niewiele się zmieni, a on też będzie służył do adaptacji do tych nowych warunków, do poszukiwania nowych rynków zbytu.

No tak, ale tutaj jest potrzebna pomoc państwa. Państwa, czyli Ministerstwa Rolnictwa, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które powie rolnikom: „Proszę państwa, szukajcie innych rynków” albo: „My wam pomożemy znaleźć inne rynki”.

Ale rolnicy to doskonale wiedzą. Już dzisiaj wiemy, że poszukują tych innych rynków. Już dzisiaj w jakimś sensie czy się przebranżawiają, czy kierują swoje zainteresowanie w kierunku innych rynków, ale też utrzymują… No to też nie jest tak, że tu stanie jakiś mur na granicy, tak? No pojawią się pewnie z czasem jakiegoś rodzaju ograniczenia, ale zobaczymy, jaki model relacji Wielka Brytania z Unią wybierze. Jeżeli będzie to…

To będą trudne negocjacje pana zdaniem?

Już widać po tym, jak to było z brexitem, że to nie będą łatwe negocjacje, ale jeżeli to będzie np. model jakiejś formuły unii celnej, no to te trudności będą też możliwie zminimalizowane.

A pan się spodziewa, że po 2021 roku, żeby rzeczywiście podróżować do Wielkiej Brytanii, będziemy potrzebowali paszportu? Że to będzie taka kontrola, jak kiedyś była kontrola, od której już odwykliśmy jednak, podróżując po UE?

Po UE być może tak, ale, tak jak mówię, po Europie już np. nie. Bo jeżeli lecimy czy jedziemy na Bałkany, to tam cały czas paszport jest od nas wymagany. W stosunku do Wielkiej Brytanii i tak te kontrole, one, jak chodzi o lotniska, one były dokumentów. To było zawsze troszkę co innego niż np. podróż do Niemiec czy Francji, więc w tym sensie myślę, że Polacy nie będą niczym szokowo zaskoczeni.

Panie ministrze, a co pan odpowie na słowa głównego kreatora brexitu, bo tak to chyba można powiedzieć, Nigela Farage’a, który powiedział, że następnym krajem, który opuści UE, będzie Polska?

Nigel Farage głosi różne tezy, najczęściej kontrowersyjne. Lubi zaistnieć.

Zupełnie bezpodstawne pana zdaniem?

W mojej opinii zupełnie bezpodstawne. Znaczy, no, mówienie dzisiaj o tym, że w ogóle jest na horyzoncie jakiś kraj, który byłby zainteresowany wyjściem, wydaje mi się… wydaje mi się jednak niedorzeczne, a mówienie o tym, że miałaby być to Polska – w szczególności.

Nasz reporter wczoraj także na ulicach Londynu słyszał takie słowa wśród Brytyjczyków, którzy świętowali, akurat ci świętowali, wyjście z UE. Mówili: „No, wy, Polacy, będziecie następni”. Czyli to nie jest odosobniona… odosobnione zdanie i czymś ono musi być jednak, panie ministrze, spowodowane. Bo to…

No tak. I tu rzeczywiście się zgadzam, że nie można też tak zupełnie na to machnąć ręką. Znaczy, ja uważam, że dzisiaj nie ma absolutnie takiej perspektywy, natomiast nie można machnąć ręką na problemy, które legły u podstaw wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Nie można zamknąć oczu, udawać, że w zasadzie nic się nie stało, jedno z państw opuszcza Unię, my się nie przejmujemy i robimy dalej to, co robiliśmy. No nie. UE, jeżeli chce odzyskać zaufanie obywateli, jeżeli chce uniknąć dalszych exitów jakiegokolwiek kraju, musi się zmienić. Musi odwołać się do głosu obywateli i instytucje muszą poruszać się w ramach traktatów, muszą realizować oczekiwania obywateli, a nie zajmować się kwestiami, które z punktu widzenia obywateli nie są zawsze niezbędne, musi mocniej uwzględnić głos parlamentów narodowych w procedurze decyzyjnej, musi mocniej skoncentrować się na sprawach gospodarczych…

A jak się ma do tego ten kłopot, który ma Polska, czyli kłopot z praworządnością? No bo to trzeba nazwać, że w ramach UE Polska ma kłopot z praworządnością.

I Komisja Europejska ma kłopot z procedurą praworządności, którą prowadzi, która nie bardzo wiadomo, do kogo zmierza – można też tak postawić. Myślę, że ten kłopot jest w jakimś sensie obustronny i na to też warto zwrócić uwagę. Natomiast ja pośród tych… pośród tego, o czym mówiłem, uważam też właśnie, że UE, zamiast skupiać się na rzekomych problemach z praworządnością…

Rzekomych?

…powinna skupić się na własnych problemach, instytucjonalnych chociażby, i rozwiązaniu takich kwestii i wyzwań, które dzisiaj stoją przed UE. To np. jest konkurencyjność względem innych regionów na świecie i realna np. obrona wspólnego rynku przed protekcjonizmem, który ze strony różnych dużych państw UE się pojawia. UE powinna wypowiedzieć wolność konkurencji.

Tylko, wie pan, ze strony UE i funkcjonariuszy czy też urzędników UE usłyszy pan: „Kwestia praworządności jest podstawą funkcjonowania UE”, więc nie można powiedzieć, że UE powinna się zajmować czymś innym zamiast praworządnością.

Tak, pod warunkiem stosowania równych standardów. Myślę, że jeżeli równe standardy co do chęci zachowania praworządności będą stosowane wobec wszystkich krajów, to nikt nie będzie miał z tym problemu. Natomiast jeżeli jest tak, że jedne kraje czują się oceniane wedle innych kryteriów niż inne, no to wówczas mamy rzeczywiście problem. I Polska czuje się oceniana wedle innych kryteriów, bo wprowadzając rozwiązania w zakresie reformy sądownictwa znane z innych krajów, jest stawiana pod pręgierzem, podczas gdy inne kraje pod takim pręgierzem stawiane nie są.

I stawiamy trzy kropki. A jaki pomysł ma Ministerstwo Spraw Zagranicznych na współpracę z Polonią – o to zapytam już w dalszej części naszej rozmowy na RadioZET.pl. Zapraszam serdecznie.

RadioZET.pl