Dr Tomasz Dybek w Radiu ZET: Protest głodowy fizjoterapeutów w Noc Muzeów w Warszawie? Może dziś wieczorem zaczniemy. Dlaczego nie?!

Redakcja
18.05.2019 08:00
Dr Tomasz Dybek w Radiu ZET: Protest głodowy fizjoterapeutów w Noc Muzeów w Warszawie? Może dziś wieczorem zaczniemy. Dlaczego nie?!
fot. RadioZET

- Wczoraj mieliśmy genialny pomysł: mamy Noc Muzeów w Ministerstwie Zdrowia, może dzisiaj wieczorem to zaczniemy, każdy fizjoterapeuta i diagnosta odwiedziłby Ministerstwo Zdrowia i zostałby na noc? Przerodziłoby się to w protest głodowy. Dopuszczana jest taka ewentualność (...) Skoro głodówka, to w ministerstwie - dlaczego nie?! - tak o proteście fizjoterapeutów mówi dr Tomasz Dybek przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii

Łukasz Konarski: Dr Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, członek Rady Dialogu Społecznego. Jaka jest skala protestu na dzisiaj?

Tomasz Dybek: Mówimy o skali protestu niedostępności fizjoterapeutów w niektórych placówkach. Trzeba sobie zadać pytanie: dlaczego stało się tak, jak się stało, w którym miejscu jesteśmy

To sobie na pewno zadamy. Ale na chwilę obecną: w ilu placówkach nie ma fizjoterapeutów, którzy mogą wykonywać zabiegi?

Na dzień dzisiejszy mówimy o 30 placówkach, w 99% dostępu do fizjoterapii w nich nie ma.

A ten protest będzie rozszerzony jeszcze? Np. w poniedziałek będzie tych placówek więcej?

To nie jest forma protestu. Informowaliśmy ministra, przestrzegaliśmy: fizjoterapeuci są przemęczeni. Fizjoterapeuci, żeby dzisiaj egzystować, pracują na dwóch, trzech etatach. To spowodowało wypalenie zawodowe. O tym, że fizjoterapeuta dzisiaj jest na L4, decyduje lekarz. To lekarz skierował fizjoterapeutę na odpoczynek.

Bo państwo są przemęczeni, rozumiem, tak to wygląda.

Tak to wygląda. Dwa, trzy etaty, żeby normalnie funkcjonować. Jesteśmy przemęczeni i o tym zdecydował lekarz, czy dana osoba ma sobie zrobić wolne.

Czyli w poniedziałek to tak naprawdę nie wiadomo, w ilu placówkach. ilu przemęczonych fizjoterapeutów będzie mogło przyjąć pacjentów, a ilu nie będzie mogło?

Mówimy o tych 30 placówkach. Jedno uzdrowisko w Goczałkowicach, placówki w Żywcu, 3 placówki: szpital, dwie przychodnie – 100% absencji, Leszno – 100% absencji, Łomża – 100% absencji, Częstochowa – 100% absencji, Sosnowiec – 100% absencji, Milicz, Przasnysz. Nie wspomnę o placówkach 40-50 kolejnych, gdzie ten procent absencji jest na poziomie 50%.

A jakbyśmy mogli to podzielić między uzdrowiska a szpitale, to jak to wygląda?

95% to są szpitale.

I to są zabiegi, które były zaplanowane na ile wstecz?

Dzisiaj to jest właśnie dostęp do fizjoterapeuty na NFZ, to jest na poziomie pół roku, roku czasu.

I co tym ludziom można powiedzieć teraz? Co pan im powie?

Chcemy was... Robimy to dla was. Jednym z postulatów protestujących jest szybszy dostęp do fizjoterapeuty, bo dzisiaj do fizjoterapeuty czeka się pół roku, rok czasu.

A czy państwo widzą, że pacjenci rozumieją państwa protest?

Tak, edukujemy pacjentów, prosimy o wyrozumiałość. Robimy to dla nich, po to, żeby pacjent miał szybszy dostęp do fizjoterapeuty. Ministerstwo musi zrozumieć skalę protestu, ministerstwo musi zrozumieć, że zawód fizjoterapeutów jest trzecią grupą medyczną w Polsce. Na tę chwilę mamy ok. 62 tys. osób, które mają prawo wykonywania zawodu. Z tego 30 tysięcy pracuje na NFZ, z tego 20 tys. w placówkach państwowych.

Ale rozumiem, że w poniedziałek to tak naprawdę dopiero rano się ktoś dowie, czy będzie miał tę wizytę, czy nie?

Dobrze pan to rozumie.

Czyli rozumiem, że te 30 placówek  - to tak naprawdę może się zwiększyć ta liczba? Albo będą to inne placówki w innych częściach kraju?

Okaże się wszystko w poniedziałek.

No wie pan, ale niech ci ludzie się przygotują może.

Tak, za to przepraszamy, ale choroba nie wybiera. O tym, czy dany fizjoterapeuta jest przemęczony czy nie może pracować, decyduje lekarz. Czy kolejne osoby się udadzą w poniedziałek, tego nikt nie wie.

Czy w poniedziałek państwa protest przekształci się w protest głodowy?

Nie wiem, czy to będzie poniedziałek, ale wszystko na to wskazuje, że w najbliższym czasie, tak jak zapowiadaliśmy „Maj bez fizjoterapeuty”, informowaliśmy Ministerstwo Zdrowia o sytuacji fizjoterapeutów, jednym z haseł  „Maj bez fizjoterapeuty” jest „Głodujemy teraz poważnie”. Więc protest głosowy jest brany pod uwagę. Mało tego, ten protest głodowy nie będzie tylko fizjoterapeutów, to nie będzie grupa tylko fizjoterapeutów, mogę tu i teraz powiedzieć, że to będzie również grupa diagnostów.

A w jakich miastach będzie ten protest?

Najprawdopodobniej będzie w jednym miejscu w Polsce.

A pan nie powie gdzie?

W Warszawie. Np. wczoraj mieliśmy genialny pomysł – mamy Noc Muzeów w Ministerstwie Zdrowia. Nie wiem, może dzisiaj to zrobimy wieczorem,  zaczniemy. Każdy fizjoterapeuta, diagnosta odwiedziłby Ministerstwo Zdrowia, zostałby na noc. Przerodziłoby to się w jakiś protest głodowy.

Ale pan teraz żartuje czy mówi poważnie?

Dopuszczalna jest taka ewentualność. Wczoraj koleżanka diagnostka podesłała mi linka: jest Noc Muzeów w Ministerstwie Zdrowia, może by fizjoterapeuci i diagności odwiedzili pana ministra zdrowia?

Rozumiem, że państwo by wtedy chcieli zostać w Ministerstwie Zdrowia?

No. Skoro głodówka, to w ministerstwie dobre miejsce – dlaczego nie.

Rozumiem, że teraz jak Ministerstwo Zdrowia słucha, to pewni się przygotuje w jakiś sposób.

Budynek jest Ministerstwa Zdrowia.

No dobrze, a ile osób mogłoby wziąć udział w proteście głodowym?

To jest kolejne przerażenie... Wczoraj do mnie pisze jedna z fizjoterapeutek, która w ogóle nie jest w związku zawodowym – bo mówimy o proteście fizjoterapeutów, którzy nie są w związku zawodowym – kiedy będzie protest głodowy, bo ona chce iść na urlop i ona to zrobi dla swoich dzieci. Bo większość fizjoterapeutów to są panie. Średnia wieku fizjoterapeuty to jest w granicach 35-36 lat. Trzeba sobie zadać pytanie, co skłoniło tych ludzi do drastycznych form protestów. Bo o tym nikt nie mówi. Mówi się, że mało fizjoterapeuta zarabia, bo dzisiaj fizjoterapeuta po studiach zarabia 1600-1800 zł na rękę. Więc rodzi się pytanie: dla kogo my kształcimy tych fizjoterapeutów. I tu mogę się odnieść – ościenne kraje, np. Czechy: 4500 tys. netto na rękę dla fizjoterapeutów. Mnóstwo moich studentów z Opolszczyzny pracują w Czechach. Do tego mają kursy, do tego mają różne bony, które nie są socjalne, które nie są przewidziane w Polsce. Czyli dwukrotność stawki czy trzykrotność stawki – wystarczy pojechać do Czech. I kształcimy studentów po to, żeby wyjeżdżali do ościennych krajów? Również Niemcy i inne, kraje skandynawskie...

Według badań 80% Czechów jest zadowolonych z ich służby zdrowia. Czego wynika to zadowolenie?

Tam czas oczekiwania na fizjoterapeutę czy na rehabilitanta to dwa dni. Odpowiedź jest bardzo prosta.

No tak, ale dlaczego jest to możliwe tam, a nie tutaj?

Zadaję to pytanie ministerstwu od pięciu lat, odkąd jestem przewodniczącym zarządu krajowego  Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii: dlaczego? Jestem również pełnomocnikiem dwóch ustaw obywatelskich w Sejmie: „6,8% na zdrowie”. Zadajemy pytanie ministerstwu, dlaczego w innych krajach można, a u nas nie można. Pokazujemy rozwiązania.

To jest kwestia nakładów na zdrowie czy czegoś jeszcze?

Teraz jest debata na temat wyliczeń nakładów na zdrowie, ale nikt nie mówi o dostępie pacjenta do lekarza, do fizjoterapeuty. Zacznijmy dbać o swojego pacjenta, o swojego pracownika. Bo z pracownika nie ma niewolnika dzisiaj.

Ja rozumiem, tylko pytanie właśnie, jak to zrobić, żeby było lepiej? Co tu trzeba zmienić pana zdaniem?

Rozwiązania systemowe. A tu jest na tę chwilę zgaszenie pożaru tu i teraz. Był protest rezydentów, był protest Porozumienia Zawodów Medycznych, szybko zagasili pożar. Później był protest diagnostów czy kolejny protest był pielęgniarek, kolejny protest był ratowników. Gaszenie pożaru tu i teraz, i nie ma rozwiązań systemowych. I ten pacjent się odbija od ściany do ściany, od drzwi do drzwi. W Czechach on się nie odbija. Dwa dni – jest przyjęty.

Minister Zdrowia mówił w czwartek: „Wiemy, że w części szpitali regulacje zostały załatwione z fizjoterapeutami. Liczymy na to, że coraz więcej dyrektorów będzie podejmowało rozmowy i załatwiało to w ramach przyznawanych środków”. To w ilu placówkach trwają takie rozmowy według pana wiedzy?

Według mojej wiedzy i odsłuchując wywiadu pani wiceminister Szczurek-Żelazko, która w Radiu Kraków powiedziała, ile w województwie małopolskim zostało pieniędzy dodatkowych wpompowanych w system, i mam informację zwrotną ze szpitala, w którym była dyrektorką, w Brzesku. 150 zł brutto – otrzymali propozycję fizjoterapeuci. 150 zł! Więc tutaj ministerstwo się rozmija ze swoimi deklaracjami a z rzeczywistością, więc prosiłbym czy polecałbym pani wiceminister, żeby zadzwoniła do kolegi dyrektora w Brzesku i zapytała, ile zaoferował fizjoterapeutą. Bo ja mam, widzę, 150 zł brutto. Czy to jest wystarczające, jeżeli fizjoterapeuta. 2400-2500 zł brutto i dostaje 150 zł brutto? Ci ludzie są zdesperowani. Takimi słowami, takimi poczynaniami, co mówi ministerstwo. Bo to nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Krótko mówiąc, ministerstwo mówi, że sprawa jest już prawie załatwiona, a państwo mówią, że to nieprawda.

Ja dałem przykład pani wiceminister, szpitala pani wiceminister. 150 zł załatwia sprawę? Ja myślę, że przy 2400-2500 wręcz mobilizuje. Sytuacja u fizjoterapeutów jest u tyle dziwna, że nikt tak nie zmobilizował, nikt inny tak nie zjednoczył środowiska, jak obecne ministerstwo?

Dlaczego?

Bo obiecują, właśnie mówią, że mamy 680 mln nadwyżki, że będzie 4 mld, ale żadnych pokryć nie ma. Jeżeli fizjoterapeuta słyszy wypowiedź jednego ministra, drugiego ministra, trzeciego ministra, ile oni to dostają, a idzie do dyrektora... Wczoraj rozmawiałem z panią przewodniczącą oddziału terenowego w Brzesku i ona mówi: „Panie dyrektorze, 150 zł brutto około pensji”. Czyli tu mamy 100 zł na rękę. Więc taki fizjoterapeuta jest zdesperowany w kolejnych krokach do tego, co ministerstwo opowiada. I tu mówię nie tylko o fizjoterapeutach, również dotyczy to diagnostów.

A czy państwa tutaj jakiś protest w ostatnim czasie zmobilizował do działania? Bo nauczyciele w zasadzie chyba swój protest przegrali. Ciężko powiedzieć, żeby tu był jakiś uzysk z tego protestu. Ale pracownicy służ mundurowych chyba swoje dostali, czy nie?

Fizjoterapeuci po pierwsze edukowali swoich pacjentów, a po drugie zjednoczyli swoje środowisko. I to jest wielki sukces dla fizjoterapeutów, czego im serdecznie gratuluję.

Oglądałem pana wystąpienie w Sejmie przy okazji ustawy o płacach minimalnych w służbie zdrowia, to była inicjatywa obywatelska. Pan tam został, tak najłagodniej mówiąc, zbagatelizowany przez posłów w pewien sposób. Nikt pana nie słuchał, w ogóle nie było chyba zainteresowania tym, co pan mówi.

Ale większość wystąpień sejmowych jest tak traktowana przez wszystkich posłów. Dopóki każdy poseł każdy polityk nie pójdzie jak zwykły Kowalski, nie zaczeka na rehabilitację, nie będzie miał takiego dostępu do medyków, do leczenia jak każdy z nas, nie zrozumie tego pacjenta. Nie zrozumie pacjenta, bo on jest dzisiaj zawożony do lekarza, gdzie w pięć minut ma postawioną diagnozę, ma wszystkie badania wykonane, a inny, zwykły obywatel odbija się od ściany do ściany – tak być nie może.

Dzisiaj jest Marsz dla Europy, to jest w zasadzie marsz profrekwencyjny tak w teorii, a tak naprawdę wiadomo, że to jest marsz Koalicji Europejskiej przed wyborami. Państwo liczą na opozycję w swojej sprawie czy nie bardzo?

Jestem apolityczny, związek jest apolityczny, fizjoterapeuci są w większości apolityczni, przyjechałem na pana wywiad i opuszczam Warszawę, czyli mnie nie będzie.

A pana koledzy przyjdą?

W większości nie chodzimy na takie marsze. Dla nas się liczy pacjent. Jednym z postulatów jest szybszy dostęp pacjenta do fizjoterapeutów.

Ale rozumiem, że państwo też nie liczą np., że jeżeliby się dokonała jakaś zmiana, to akurat obecna opozycja problem załatwi?

Nie nasz problem, trzeba załatwić problem pacjentów. Sam pan stwierdził: dlaczego jesteśmy gorsi od Czech. Trzeba globalnie, systemowo zrobić rozwiązania. I nie ma na tę chwilę ministra, który by podjął tę rękawicę i powiedział tak: szpital, placówka to nie jest lekarz, to nie jest pielęgniarka, ale to są wszystkie zawody medyczne. Usiądźmy do jednego stołu, posiedźmy miesiąc, dwa, trzy, zróbmy rozwiązania systemowe. Kolejna władza, która przyjdzie, będzie miała obligatoryjnie to dokończyć. I tu będzie najważniejszy pacjent. A tu jest teraz gaszenie pożarów, tu i teraz. Teraz są fizjoterapeuci i diagności. Ciekawe, kto będzie następny.

No właśnie, bo państwo tutaj mocno zdezorganizowali działanie placówek medycznych. W kolejkach, z tego, co się orientuję, to do fizjoterapeuty czeka nawet milion pacjentów. To jest mniej więcej taka liczba?

Tak, jest taka liczba. To wynika z aktywności fizycznej Polaków, to po pierwsze. Z fizjoterapeutami mamy do czynienia od urodzenia aż po wiek geriatryczny. Fizjoterapeuta towarzyszy człowiekowi przez całe swoje życie. Zwiększa się aktywność fizyczna, a co za tym idzie – częściej korzystamy z usług fizjoterapeutycznych.

Ja rozumiem, że ta liczba zabiegów, które będą musiały być wykonane, to będzie rosła, będzie zapotrzebowanie jeszcze większe na państwa pracę?

Patrząc na kraje zachodnie, tu szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na USA, fizjoterapeuta jest zawodem bardzo poważanym. 80% osób w wieku geriatrycznym w USA korzysta z zabiegów fizjoterapeutycznych.

A państwo nie czują się poważani?

Zarabiać 1600-1800 zł, osoba po studiach – to jest poważana czy niepoważana? Taka osoba jest zdesperowana. Nie da się egzystować. Nie da się egzystować, zarabiając takie pieniądze. Trzeba pracować na dwóch, trzech etatach.

To jeszcze tak podsumowując: pana zdaniem Polska to nie jest kraj dla chorych ludzi?

Doświadczyłem tego dwa lata temu, kiedy wylądowałem w żywieckim szpitalu – nie.

Ciąg dalszy na RadioZET.pl.

RadioZET.pl