Tomasz Grodzki: temat drugiego wicemarszałka Senatu dla PiS jest zamknięty

13.11.2019 08:02

– Na dzień dzisiejszy temat jest zamknięty – tak nowy marszałek Senatu Tomasz Grodzki odpowiada w programie „Gość Radia ZET” na zapowiedzi ze strony przedstawicieli PiS, że ugrupowanie z czasem może starać się o drugiego wicemarszałka w izbie wyższej parlamentu. W rozmowie z Łukaszem Konarskim marszałek Senatu ocenia, że obecny kształt Prezydium wpłynie na jego sprawną prace.

Łukasz Konarski: Prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, koalicja Obywatelska. Jak długo utrzymacie tę kruchą większość w Senacie?

Prof. Tomasz Grodzki: To jest pytanie do wróżek, natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest esencja demokracji, że są dwie partie, dwie strony, opozycja i w tym wypadku rządzący w Senacie, czyli Koalicja Obywatelska, PSL, Lewica i senatorowie niezależni. Nie wiem tego, nie odpowiem, zrobię wszystko, abyśmy się skupili w Senacie na wspólnocie celów, a nie na takiej opartej na rozbudowanym ego czy jakichś ambicjach politycznych walce o stanowisko.

Ale pan się już nastawił na to, że to przeciąganie ewentualne senatorów między dwoma partiami może trwać przez całe cztery lata?

Tego nie wykluczam, aczkolwiek jak pan spojrzy na senat amerykański, tam różnica między Demokratami a Republikanami jest również niewielka. I przypomnę, że świętej pamięci senator McCain, którego miałem zaszczyt odwiedzić i [i z nim] rozmawiać, on m.in. jako republikanin głosem przeciwnym zachował Obama Care, chociaż był namawiany do tego, żeby tego nie robić.

Tam przed każdym głosowaniem jest ustalane, kto jest za, kto przeciw.

No i to jest, tak jak mówię, esencja demokracji. Ja będę robił wszystko, szef naszego klubu, nasi senatorowie, inni koledzy, będziemy robić wszystko, żeby taką większość zbudować w miarę trwałą. Myślę, że w stosunku do większości ustaw będzie to proste, do niektórych, tych bardziej kontrowersyjnych, być może nie. Zakładam nawet, że jak w meczach ligowych czasami któryś mecz przegramy, natomiast generalnie chodzi o to, żeby wygrać mistrzostwa.

Ale rozumiem, że pan też nie wyklucza tego, że ktoś z PiS-u chciałby dołączyć do państwa?

Jestem o tym głęboko przekonany i zachęcałem jeszcze przed wczorajszym wyborem, żeby nie kierować się interesem partyjnym, żeby nie kierować się osobistymi ambicjami, nie kierować się przekonaniami, tylko żebyśmy się skupili na wspólnocie celu, a ten cel jest prosty – tworzyć dobre prawo, które uczyni życie Polek i Polaków łatwiejszym.

Co konkretnie w polityce polskiej może zmienić Senat w rękach opozycji?

Senat może przywrócić pewną przyzwoitość, normalność, szacunek dla konstytucji, szacunek dla regulaminów Senatu. Dostawałem wieleset SMS-ów, tweetów z przytoczeniem takiego epizodu z „Gwiezdnych Wojen” pt. „Nowa Nadzieja”. I rzeczywiście tak jak wybór Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy był pewną nową nadzieją, tak Senat w rękach opozycji… Bo tak na to patrzę. Ja na swoją pozycję patrzę z pokorą i poczuciem służby. Natomiast Senat w rękach opozycji też jest nową nadzieją, że przywracamy pewną zasadę check and balance, pewną równowagę. Nic już nie będzie tak, jak było.

Czyli rozumiem, że to jest taki mały kamyczek do tego, żeby wygrać wybory prezydenckie? Poprzez pokazanie innej polityki w Senacie?

To jest jakby cel wtórny, bo – powtarzam – najważniejsze jest to, że jesteśmy w polityce dla Polek i Polaków, często poświęcając swoje rodziny, swoje zainteresowania, swój zawód z pewną misją. Natomiast w praktyce patrząc dobra działalność Senatu jako całości, a jest tam ogromny potencjał intelektualny, odnoszę wrażenie, że będzie miała wpływ na wybory prezydenckie.

Mówił pan, że Senat nie będzie narzędziem bezmyślnej obstrukcji. To znaczy, że ta obstrukcja będzie przemyślana i wyrachowana?

Nie, to może, wie pan, w emocjach użyłem skrótu myślowego, ale później go rozwijałem w wywiadach. Jeżeli przyjdzie dobra ustawa z Sejmu, którą senatorowie w swojej zbiorowej mądrości po pracy komisji, po być może wysłuchaniu publicznym, po rzetelnym przepracowaniu uznają za dobrą, to ona zostanie uchwalona, jeżeli trzeba będzie ją poprawić, to ją poprawimy. Jeżeli większość uzna, że trzeba ją odrzucić, to odeślemy do Sejmu odrzuconą. To jest normalna praca Senatu. My mamy tworzyć dobre prawo, a nie szybkie prawo. My mamy być kuźnią najlepszych pomysłów legislacyjnych dla naszego narodu, to jest rola.

Czyli rozumiem, że państwo nie będą sypali tego piachu w tryby rządu PiS-u?

Wie pan, to nie ma sensu. Wtedy byśmy byli tacy sami. Natomiast ludzie w swojej zbiorowej mądrości zadecydowali, że chcą inaczej, że chcą zmiany, dlatego oddali Senat w ręce opozycji. Ja jestem pełen podziwu dla mądrości tego narodu, bo gdybyśmy powtarzali błędy PiS-u, to oznaczałoby, że zawiedliśmy naszych wyborców. My musimy pokazać nową jakość, nową kadencję Senatu i to zrobimy.

Kogo do KRS-u z ramienia Senatu by pan wysłał?

Nie dyskutowaliśmy jeszcze na ten temat, to będzie przedmiotem ustaleń, i to zarówno w formacjach partyjnych, które mają swoich przedstawicieli w Senacie, a na końcu w samym Senacie, ale przysługuje nam chyba dwóch, o ile pamiętam, członków KRS-u. Z pewnością będą to ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby kwestie KRS-u usprawnić. Bo ja nie chcę już wracać do historii neo-KRS-u itd., ale decyzje o tym, kto to będzie personalnie, zapadną po starannej dyskusji.

Na pewno z opozycji.

Wie pan, na pewno to bym powiedział, jak już będzie po głosowaniu. Natomiast żałuję bardzo, bo był wybitny prawnik z PiS-u w poprzedniej kadencji, pan mecenas Cichoń, który z pewnością spełniał kryteria, które są opisane w regulaminach: nienaganna postawa etyczno-moralna i ogromna wiedza prawnicza. To są rzeczy… My nie mamy się kierować, czy ktoś jest z opozycji, czy ktoś jest ten, tylko ma być to najlepszy możliwy prawnik, którego możemy wystawić.

Cieszy pana, że Lidia Staroń nie zagłosowała przeciwko pańskiej kandydaturze?

Wolałbym, żeby zagłosowała za moją kandydaturą.

Co to oznacza? Że będzie można na nią liczyć w niektórych głosowaniach?

Pani senator Lidia Staroń całą poprzednią kadencję, pomijam okres jej dość ciężkiej choroby, zawsze głosowała niezależnie. Raz z PiS-em, raz z nami, raz wstrzymywała się od głosu. No to jest pewien komfort senatorów niezależnych, ale ją interesują sprawy społeczne, ją interesują interwencje obywatelskie. Myślę, że jeżeli tylko będzie chciała, to w obecnym Senacie znajdzie pole do realizacji swoich zamierzeń.

Czy to trzyosobowe koło senatorów niezależnych przyprawia pana o ból głowy?

Wie pan, jak pan pyta chirurga i pan pyta polityka, to tak jak mówię, to dla mnie jest zupełnie normalna sytuacja, że tak jak ten naród jest różnorodny, tak i ten Senat jest różnorodny, i to będzie zależało między innymi od moich umiejętności koncyliacji, szukania kompromisu, żeby zawsze zbudować większość. To mnie nie dziwi i nie przyprawia o ból głowy, natomiast ten proces będzie wymagał trochę czasu, ale chciałbym, żeby wymagał go jak najmniej, abyśmy się skupiali na tym, o czym mówiłem na początku – na wspólnocie pewnej misji senackiej, a nie na – mówiąc brzydko – przepychankach personalnych.

Czy jest już pakiet ustaw, propozycji senackich, które państwo będą chcieli pod obrady przedłożyć?

Częściowo jest, częściowo będą opracowywane. I mam wrażenie, że w tej kadencji Senat zdecydowanie wykaże większą inicjatywę legislacyjną i to z poziomu Senatu, bo przypomnę, że 10 senatorów też może wykazać inicjatywę legislacyjną, ale jeżeli cały ten proces… Bo to trzeba zawiadomić marszałka Sejmu, premiera, prezydenta, że podejmujemy inicjatywę legislacyjną, przeprowadzić ją w opisany w regulaminie sposób, i jeżeli finalnie Senat, a nie grupa senatorów, podejmie jakąś ustawę i wyślemy ją do marszałka Sejmu, to będzie to… a będzie to na pewno dobra ustawa dla ludzi, jestem o tym głęboko przekonany, czy to ze zdrowia, czy z edukacji, czy ze środowiska, czy ustawy samorządowe, to będzie to „z dopiskiem” dla Sejmu „sprawdzamy”. Bo Sejm będzie mógł to włożyć do zamrażarki, będzie mógł robić z tym, co uważa, ale będziemy takie inicjatywy przedstawiać.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki jest gościem Radia ZET, ciąg dalszy na RadioZET.pl i na Facebooku Radia ZET.

***

– Na dzień dzisiejszy temat jest zamknięty – tak nowy marszałek Senatu Tomasz Grodzki odpowiada w internetowej części programu na zapowiedzi ze strony przedstawicieli PiS, że ugrupowanie z czasem może starać się o drugiego wicemarszałka w izbie wyższej parlamentu. W rozmowie z Łukaszem Konarskim marszałek Senatu ocenia, że obecny kształt Prezydium wpłynie na jego sprawną prace.

Możliwe plany zabiegania o drugiego wicemarszałka Senatu dla PiS zdradził wczoraj w TVN24 Stanisław Karczewski.

– Wicemarszałkowie są wybrani. Lewica i PSL mają odpowiednio po dwoje i trzech senatorów. Mają teraz po stanowisku wicemarszałka. Pytanie czy to fair w stosunku do PiS, który ma 48 senatorów? – zastanawiał się w internetowej części programu Łukasz Konarski.

Tomasz Grodzki przypomniał układ sił w poprzedniej kadencji.

– Proporcje były mniej więcej dwa do jednego, z grubsza 60 do 30, czyli w Prezydium Senatu te proporcje też powinny być zachowane. Tymczasem wliczając marszałka Karczewskiego, PiS miał czterech marszałków, a my jednego. Ta proporcja nie była zachowana – zauważa nowy marszałek Senatu.

Polityk Koalicji Obywatelskiej ocenia, że obecne rozłożenie sił w Prezydium Senatu pozwoli na sprawną pracę.

– Uważam, że dla sprawności prac Prezydium Senatu, a ono ma sporo obowiązków – od spraw senatorskich po kwestie Polonii i opiniowanie różnych rzeczy – z pewnością byłoby źle, gdyby PiS nie miało żadnego przedstawiciela – mówi Grodzki w Radiu ZET.

Nowemu marszałkowi Senatu nie podobały się też wczorajsze słowa Ryszarda Terleckiego.

– Bardzo nie podobały mi się wczorajsze pomruki ze strony marszałka Terleckiego, że „jak nie dostaniemy dwóch [wicemarszałków] to wy nie dostaniecie w Sejmie”. Na szczęście zwyciężył rozsądek i poczucie odpowiedzialności. To odbyło się w sposób taki, jak powinno być w parlamentaryzmie, czyli największa partia opozycyjna w Sejmie też ma jednego wicemarszałka – mówi Grodzki w programie „Gość Radia ZET”.

Zdaniem Tomasza Grodzkiego, najważniejszym zadaniem Senatu jest teraz rozpisanie ról.

– Oprócz komisji musimy jeszcze wytypować delegatów do OBWE, zastępców delegatów do innych ciał europejskich. Dopiero jak to zakończymy, głównym zadaniem będzie rozpoczęcie normalnej pracy Senatu – zapowiada w Radiu ZET.

– Będziemy próbowali zaaranżować spotkanie z amerykańskimi senatorami – zapowiada marszałek Senatu. – Senat USA jest dla nas wzorcem, bo polski Senat był konstruowany podobnie. Tak samo stu senatorów, okręgi jednomandatowe. Chciałbym, żeby współpraca z senatem amerykańskim była nieco szersza niż obecnie – mówi Tomasz Grodzki w rozmowie z Łukaszem Konarskim. Zapowiada też swoją wizytę w Brukseli.

Tomasz Grodzki mówi w internetowej części programu, że wyjazd reprezentacji polskiego Senatu do Stanów Zjednoczonych to coś, co jest winien śp. senatorowi Johnowi McCainowi.

– Do którego swego czasu poleciałem na własny koszt, żeby podziękować za list, który wystosował wspólnie z senatorami Cardinem i Durbinem w obronie polskiej praworządności. Czułem się w obowiązku polecieć i podziękować im za ten wysiłek i to zrealizowałem – przypomina gość Radia ZET.

Łukasz Konarski zastanawiał się, co Tomasz Grodzki będzie chciał powiedzieć amerykańskim senatorom.

– Powie im pan, że dokonała się pewna zmiana w polskiej polityce? Że Senat jest w rękach opozycji i dobrze ważyć racje różnego rodzaju? – pytał prowadzący program „Gość Radia ZET”.

– Zawsze staram się mówić prawdę. Jestem w stanie wybaczyć błąd, ale nie wybaczam kłamstwa, niegodziwości i nielojalności. Natomiast Unia Europejska – gdzie też się wybieram – i Stany Zjednoczone to są nasi najwięksi sojusznicy. Chyba jest oczywiste, że Senat RP, który reprezentuje majestat naszego narodu, chce współpracować z senatem USA, który jest instytucją starszą, na której wielu rzeczach możemy się wzorować – ocenia Grodzki w Radiu ZET.

– Z kim chce pan rozmawiać w Brukseli? – dopytywał Konarski.

– Chcę rozmawiać z przewodniczącym parlamentu, z Ursulą von der Leyen i z przewodniczącym Rady Europejskiej. Tematów jest sporo, zarówno oficjalnych jak i nieoficjalnych. Senat RP ma sporo do zrobienia i musi prowadzić politykę zagraniczną w porozumieniu z ministerstwem, ale ma swoje prerogatywy w polityce zagranicznej. Nie będziemy robić nic na tzw. „wariata” czy po to tylko, żeby było wbrew. Nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby odbudować normalną Polskę. Ci, którzy chcieli budować wiele pomników, zbudowali mury – mówi marszałek Senatu w programie „Gość Radia ZET”.

Grodzki zapowiedział też, że nie zamierza wprowadzać się do rządowej willi przy ulicy Parkowej w Warszawie, w której do tej pory mieszkał Stanisław Karczewski.

- Być może zmienię pokój na trochę większy, bo pewnie przybędzie papierów i oczekuję, że rodzina będzie mnie czasami odwiedzać, więc chciałbym mieć nieco więcej przestrzeni - mówi. Wskazał, że "willa jest kosztowna i nie wydaje się potrzebna".

Czy Stanisław Karczewski będzie musiał opuścić willę? Zdaniem marszałka Senatu, wydaje się to oczywiste.

- Przypomnę, że pan marszałek Borusewicz przez kilka kadencji mieszkał w domu poselskim i korona mu z głowy nie spadła - podaje przykład.