Zamknij

T. Siemoniak: Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej jest absolutnie naturalne!

20.03.2020 06:40

- Tę decyzję postrzegam jako kolejne szukanie usprawiedliwienia dla niewprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który jest tutaj absolutnie naturalny! – mówi gość Radia ZET Tomasz Siemoniak, pytany o wojsko, które ma pomóc policji w czasie epidemii koronawirusa. Były szef MON podkreśla, że mamy do czynienia z wydarzeniami, których nie było od dziesiątków lat. - Po co są te stany nadzwyczajne skoro w takim momencie się ich nie wprowadza?! Przecież państwo, gospodarka, życie społeczne zamarło – dodaje polityk opozycji. Jego zdaniem rządzący z jednego powodu nie prowadzają stanu klęski żywiołowej – „chęć forsowania wyborów prezydenckich 10 maja, za wszelką cenę”

Beata Lubecka: Gościem Radia ZET jest Tomasz Siemoniak, wiceszef Platformy Obywatelskiej, jeden z. Dzień dobry, panie przewodniczący, panie pośle.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Wojsko na ulicach ma wspierać policję. Od wczoraj północy wydał takie zarządzenie Mariusz Błaszczak. Czy to jest dobra decyzja?

Ta decyzja byłaby być może rutynowa w normalnych warunkach. Zdarzało się, że przy okazji mistrzostw EURO w 2012 wojsko wspierało policję, natomiast w tej decyzji ministra obrony przywołane są artykuły z ustawy o policji, które mówią o niebezpieczeństwie powszechnym dla życia, zdrowia i wolności, odwołują się do stanu absolutnie nadzwyczajnego, więc ja tę decyzję – aczkolwiek rozumiejąc to, że wojsko też jest narzędziem państwa – postrzegam jako kolejne szukanie usprawiedliwienia dla niewprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który jest tutaj absolutnie naturalny. Ja nie wiem, co musiałoby się wydarzać w państwie, żeby wprowadzać stan klęski żywiołowej wg polityków PiS, polityków rządowych, którzy z jednego jedynego powodu – mianowicie chęci forsowania wyborów prezydenckich za wszelką cenę 10 maja – nie wprowadzają, nie wnioskują, nie wprowadzają stanu klęski żywiołowej, naturalnego w takiej sytuacji. Bo mamy do czynienia z takimi wydarzeniami, których nie było od dziesiątków lat, i one wymagają nadzwycz… Po co w ogóle są te stany nadzwyczajne, jeśli się ich w takim momencie nie wprowadza, gdzie państwo, gospodarka, życie społeczne zamarło. Trzeba nadzwyczajnych działań, regulacji. A tymczasem słyszymy, że tutaj wszystko jest w porządku.

Ale to jak to może wyglądać? Że żołnierze będą wchodzić do domów np. i kontrolować ludzi, czy pozostają na przymusowej kwarantannie?

Ja uważam – nie wiem, jakie tutaj ma plany minister obrony – że chodzi po prostu…

No ale skoro mają się zmieniać, rozumiem, zadaniami z policją?

…o wsparcie policji, jeżeli policjanci są zaangażowani. Wielka sprawa, wielka praca. Trzeba ich wspierać, pomagać im, nie wiem, przy domofonach, uśmiechem, herbatą. To, to, to jest fantastyczna służba, jak zresztą lekarzy, personelu, służb mundurowych. Trzeba pamiętać o nich, jak ciężką mają teraz służbę w te dni. Ja rozumiem, że chodzi o to, że skoro policjanci sprawdzają kwarantannę, ich jest mniej na ulicach, a przestępczość… przecież to wszystko… wszystko się dzieje, życie aż tak bardzo nie zamarło, to może z policjantem iść jeden żandarm, tak? Policjant, jeden żandarm i dzięki temu będzie więcej policjantów do sprawdzania kwarantanny, do innych zadań. Natomiast tutaj trzeba być bardzo ostrożnym, żeby nie przekroczyć pewnej granicy. Żołnierze… znakomici nasi żołnierze zawodowi są przygotowani do mnóstwa rzeczy, ale akurat nie do takich. To nie jest armia z poboru, którą można było delegować do różnych działań i… i różnych… i różnych rzeczy. Więc tutaj przyjmując tę decyzję jako taką logiczną w tym całym rozwoju sytuacji, widzę w niej obejście niewprowadzania stanu klęski żywiołowej i oczekiwałbym – też, też trochę w pozycji byłego ministra obrony narodowej, który patrzy, do czego jest wojsko i do czego są przygotowani żołnierze – to bardzo starannego myślenia o tym, jak powinni być używani.

To pan by takiej decyzji nie podjął jako minister obrony narodowej, gdyby pan sprawował swoją funkcję?

Podjął, podjąłbym taką decyzję, natomiast w oczywisty sposób nalegałbym na premiera – panie premierze, wprowadźmy stan klęski żywiołowej. To jest sytuacja nadzwyczajna i dziś różne szybkie decyzje trzeba podejmować. Natomiast przecież ktoś kiedyś będzie to wszystko sprawdzał, analizował. To nie jest tak, że dzisiejsza sytuacja usprawiedliwia wszystkie możliwe działania, obejścia prawa, więc bardzo mocno nalegałbym na… I jestem przekonany, że premierzy, z którymi pracowałem – pani Ewa Kopacz czy pan Donald Tusk – takie decyzje by podjęli, bo nie można przedkładać jakiegoś partyjnego interesu, kampanii wyborczej nad interes społeczeństwa, interes państwa.

A te 2 mln głosów poparcia dla prezydenta Andrzeja Dudy, które trafiły do PWK, do Państwowej Komisji Wyborczej, liczba zebranych głosów poparcia, zrobiły na panu wrażenie te 2 mln?

Zrobiłoby wrażenie, gdyby sprowadzono 2 mln testów i gdyby wprowadzono testowanie. Bardzo pusto to zabrzmiało. To jest wręcz argument przeciwko wyborom w tym czasie, tzn. że ktoś się w tym momencie takimi rzeczami chwali. Uważam, że prezydent Duda zmierza w jakąś ślepą ulicę, upierając się przy tych wyborach, i że mu to absolutnie zaszkodzi, politycznie. Nawet jeśli te wybory przeforsuje, wygrana w takich okolicznościach będzie tak skażona tymi wszystkimi minusami, okolicznościami. Więc naprawdę… Prezydent też – tak się mówiło kiedyś – przegląda się w lustrze historii. Panie prezydencie Duda, niech pan się przejrzy w lustrze historii w tej sytuacji, bo ludzie będą to pamiętać przez lata. I nie życzę panu, żeby pan przeszedł do historii jako prezydent kojarzony wyłącznie z wygraną na koronawirusie.

A czy kandydaci opozycji na prezydenta wycofają się zgodnie i gremialnie z wyścigu prezydenckiego? Bo gdyby nie było żadnych innych kandydatów, no to wybory trzeba byłoby zarządzić jeszcze raz, powtórnie, no bo nie może wystartować tylko jeden kandydat.

Przełożenie wyborów jest odpowiedzialnością władzy. Tu nie kandydaci odpowiadają za to, czy będą wybory. Ja nie potrafię powiedzieć, czy wszyscy zechcą się wycofać, czy powinni się wycofywać, czy w ogóle można takie for… oczekiwanie wobec nich formułować.

Ale prowadzicie takie rozmowy? Są takie przymiarki czy zupełnie na razie nie bierzecie takiego pomysłu pod uwagę?

Nie, nie. Nie, bo nie wiadomo, kto będzie kandydatem. Czytamy o nowych kandydatach, którzy zbierają podpisy. I ja sądzę, że nie w sztuczkach proceduralnych tutaj tkwi jakaś zasada, tylko w tym, że Rada Ministrów powinna podjąć decyzję o stanie klęski żywiołowej, co doprowadziłoby do przesunięcia wyborów o rozsądny czas zapisany w ustawach. To naprawdę… jeśli przesuwa się różne rzeczy… Przykład z ostatniego momentu – w niedzielę miało się odbyć referendum nad odwołaniem burmistrza w Boguszowie-Gorcach, koło Wałbrzycha, i komisarz wyborczy wczoraj wieczorem zdecydował: „Nie, tego referendum nie będzie teraz, zawieszamy je”. Elementarna odpowiedzialność. Więc jak mamy do czynienia z taką epidemią, są tysiące ludzi w kwarantannie, liczba zarażonych będzie rosła, nie można wymagać choćby od burmistrzów, prezydentów, wójtów, którzy odpowiadają za organizację procesu wyborczego, żeby teraz gonili członków komisji wyborczej, którzy gremialnie odmawiają zasiadania w tej komisji. 10 maja jest bardzo blisko. To nie jest tak, że zamkniemy oczy…

A epidemia będzie się nasilać.

Tak. …że zamkniemy oczy…

To o tym nawet mówi premier, i to w dodatku w amerykańskiej telewizji, że ten szczyt epidemii jeszcze jest przed nami. A jak pan sobie wyobraża w takim razie w przyszłym tygodniu posiedzenie Sejmu? Że macie się zebrać i przegłosować, poprzeć pakiet antykryzysowy. Jak to ma wyglądać generalnie? Jest was 460, jest sala plenarna, siedzicie bardzo blisko siebie, rozumiem, że nie macie masek. No, można sobie co najwyżej zdezynfekować ręce płynem dezynfekującym, jeśli takowy będzie na stanie.

Ja jestem gotowy brać udział w tym posiedzeniu. To jest też praca taka jak pani redaktor, lekarzy, policjantów czy tysięcy, milionów ludzi, którzy normalnie pracują – w produkcji, w różnych miejscach, w transporcie. Więc posłowanie to też jest praca, więc trzeba być. Natomiast odpowiedzialnością marszałek Sejmu jest takie zorganizowanie tego, żeby zminimalizować ryzyka. Możemy obradować w odległości, możemy obradować w maskach, możemy dezynfekować się, można…

A macie maski?

Nie. Przecież nie można nigdzie tych masek kupić.

No właśnie. No to jak to? To jak pani mówi, że „możemy obradować w maskach”, jak masek nie ma?

No… No to… Ale…

Nawet… A ma pan chociaż rękawiczki?

Zakładam…

Takie jednorazowe?

Zakładam, że jeżeli marszałek Sejmu, druga osoba w państwie, organizuje posiedzenie, to jest w stanie mimo tego totalnego niedoboru masek, sprzętu, nawet w szpitalach, zorganizować kilkaset masek dla… dla posłów. Naprawdę to jest taka rzecz, którą fachowcy powinni przesądzić, jak to powinno być. Posiedzenie musi się odbyć. Bez tego Polacy nie dostaną pieniędzy i te decyzje muszą być podjęte. Może na przyszłość trzeba wyobrazić sobie różne sytuacje, jak działać w takich okolicznościach. Natomiast teraz posiedzenie musi się odbyć. Ja nie chcę…

Posłowie Solidarnej Polski będę wnioskować o to, żeby posiedzenie odbyło się na Stadionie Narodowym.

Nie należy ośmieszać tego posiedzenia Sejmu różnymi nieprzemyślanymi pomysłami. Nie wiem, jestem gotów być w każdym miejscu, tak jak wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej, pracować i głosować. W każdym miejscu, które wskaże marszałek Sejmu. Chodzi o miliony Polaków, ich byt, ich życie i zdrowie, więc na pewno… w tej godzinie próby posłowie nie mogą się uchylać i zasłaniać jakimiś innymi względami.

No tak, Sejm ma obradować na stadionie, jak niektórzy by chcieli, bo jest wirus, a wybory mogą się odbyć normalnie, bo nic się nie dzieje. No, rzeczywiście to taka logika, można powiedzieć, dość pokrętna. Dobrze, Tomasz Siemoniak jest z nami. To kończymy część radiową, ale zostajemy oczywiście w Internecie. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl i ciąg dalszy tej rozmowy z wiceprzewodniczącym PO. Beata Lubecka, zapraszam.

„Nasza posłanka szyje w swoim biurze maski”

Co robi opozycja w związku z koronawirusem? – Rozwiązania, które od zeszłego piątku przedstawiamy na rzecz pracowników, przedsiębiorców, upominamy się o kwestie związane z testami, z maskami… - wylicza gość Radia ZET. – Nasza posłanka Zofia Czernow od wielu dni szyje maski w swoim biurze w Jeleniej Górze – dodaje. Zapowiada, że opozycja będzie domagała się 2 rzeczy: umorzenia ZUS-u i „płacy minimalnej, która jest punktem odniesienia do zasiłku, który ludzie powinni dostać”.

Pytany o pakiet antykryzysowy odpowiada, że „widzi na tym wszystkim skazę polityczną”. – Niechęć pokazania jak sytuacja jest poważna po to, by jakoś dojechać do 10 maja – komentuje wiceszef PO. – Albo realne działania albo kampania wyborcza – apeluje Tomasz Siemoniak.

- W innych krajach komunikacja ze strony przywódców jest inna. Pokazuje powagę sytuacji, odwołuje się do poczucia, że „nie jesteśmy najlepsi na świecie, inni czerpią z nas wzorce”. A u nas słyszymy samochwalenie się. Prezydent chwali premiera, premier chwali prezydenta, prezydent opowiada, że poznał prezydenta Chin… No gdzie my jesteśmy? – pyta gość Radia ZET.

RADIOZET/MA