Tomasz Zimoch: Proponuję kandydatom do Sejmu przyjęcie zasady fair play

06.09.2019 07:05

– Jako kandydat obywatelski i niezależny, proponuję wszystkim kandydatom do Sejmu przyjęcie politycznej zasady fair play. Poseł ma szanować wszystkich wyborców. Nie tylko swoich, ale w równym stopniu wyborców innych opcji – mówi w programie „Gość Radia ZET” Tomasz Zimoch, lider łódzkiej listy Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu. Zapytany przez Beatę Lubecką o „szóstkę Schetyny” odpowiada jednak wymijająco. – Ja nie jestem od tego, żeby punkt po punkcie znać i cytować – stwierdza. 

Beata Lubecka: Tomasz Zimoch, znany komentator sportowy, teraz numer jeden na liście Koalicji Obywatelskiej w Łodzi, ale bezpartyjny. Dzień dobry.

Tomasz Zimoch: Dzień dobry, dzień dobry pani, dzień dobry wszystkim słuchaczom. Witam zwłaszcza łodzian. Nie martwcie się, że korki piątkowe, patrzcie z optymizmem, fajny dzień, piątek.

Ja tylko powiem naszym słuchaczom, bo nie wszyscy to widzą, że pan dzisiaj nie przyszedł w garniturze do studia, tylko w białej koszulce ze swoim hasłem reklamowym. Hasłem... Jak się to nazywa… Wyborczym!

Nie reklamowym! Pani Beato. Jakie hasło reklamowe? Wyborcze. Szanujmy wyborców i słuchaczy. Chcę tylko właśnie łodzianom powiedzieć: nie martwcie się korkami. Ale mam do was prośbę: kilka minut po godzinie 14.00 wspomnijcie Annę Nowak. Dzisiaj jej pogrzeb. To taka współczesna Joanna d’Arc, to taka ikona buntu, wspaniała dziewczyna, bez której nie byłoby tych demonstracji i nie byłoby zwracania uwagi na to, co działo się w ostatnich latach w naszym kraju. Pomyślmy chwilę o pani Ani.

Jeszcze kilka lat temu, w taki dzień jak dziś to pan by już dzisiaj był w Słowenii, w Lublanie, albo w samolocie, a jeśli już by był pan na miejscu, toby pan już podkręcał te emocje związane z meczem naszej reprezentacji ze Słowenią. Jaki będzie wynik?

A nie widzi pani, że nawet będąc tutaj, w Warszawie, specjalnie przyjeżdżając do pani z Łodzi, jestem podekscytowany?

Jak to z Łodzi? Spod Warszawy pan przyjechał.

Nie tylko wyborami, ale także tym, co dzisiaj się dzieje. Jestem przecież tak pobudzony występem kadr Jerzego Brzęczka...

Ale jaki będzie wynik?

No wygramy! Musimy wierzyć w naszych.

Wie pani, dla mnie obojętne. 1:0 jak wygramy i właściwie jesteśmy już w finałach mistrzostw Europy.

Ale słuchałam wczoraj trenera Brzęczka, mówi, że to najtrudniejszy mecz. „Miejsce i ilość punktów nie odzwierciedlają tego, co Słoweńcy reprezentują” – cytuję pana premiera.

I to prawda. Bo to będzie bardzo trudny mecz. Niełatwo jest grać ze Słoweńcami, zwłaszcza na ich stadionie. To jest drużyna poprawna. To jest taki średniak europejski, ale co nie znaczy, Jerzy Brzęczek ma rację. Trzeba mobilizować nie tylko piłkarzy, ale także nas, kibiców do tego, że wcale nie będzie łatwo. Grajmy razem – to jest najważniejsze dzisiaj wieczorem.

A czy będziemy w końcu w EURO 2020? Zagramy?

Jak to w końcu? My tam prawie jesteśmy.

Prawie robi różnicę.

Wie pani co, gdybyśmy tam nie awansowali w tej chwili, toby naprawdę była sztuka. Ja wierzę w Jerzego Brzęczka, zaciskam kciuki i wszelkim malkontentom mówię: Polska, Biało-Czerwoni, dzisiaj wszyscy jesteśmy razem.

Tak. To porzucamy murawę i przenosimy się na polityczne boisko.

Tak, coś pani od razu daję, prosto niemal z drukarni, to jest moja ulotka z programem.

Nie, nie, nie, ale nie możemy tutaj pana tak lansować. Nie, nie!

Ale będzie pani łatwiej.

Nie, nie, to studio jednak nie jest taką areną, żeby pan tutaj przyszedł i się lansował tak bardzo mocno.

Ale gdzie lansował? Ja pani to daję na pamiątkę.

Dzisiaj jest ten wielki dzień dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, kiedy ona jako kandydatka na premiera z ramienia Koalicji Obywatelskiej przedstawi słynny już program, na który czekamy. Czy sześciopak Schetyny, bo to ma być ten właśnie program, być może jeszcze trochę zmodyfikowany, to będzie taka dobra kontrpropozycja dla PiS-u?

Pozostawmy, pani Beato, pani marszałek to, co ma do powiedzenia. Ona na pewno dzisiaj zarazi czymś nowym, optymistycznym, rozszerzy program szóstki Schetyny. Ja nie chcę mówić za panią marszałek, ale znając ją, podziwiając do tej pory, jestem przekonany, że to będzie właśnie ten program.

A czy jest pan w stanie wymienić te sześć punktów sześciopaku Schetyny?

Oczywiście, to są sprawy związane z prawem, z wymiarem sprawiedliwości, załatwianiem tego, co było do tej pory.

Nie, pierwsze. Punkt pierwszy.

Dla mnie – ja zaraz pani powiem.

Nie, nie, nie. Punkt pierwszy. Co to jest punkt pierwszy w sześciopaku Schetyny?

A to ja zaraz pani powiem, co dla mnie jest najważniejsze. I chcę właśnie to powiedzieć tutaj u pani. Dla mnie najważniejszy jest dekalog politycznej fair play. Postanowiłem dlatego kandydować do Sejmu bez względu na to, co jest w sześciopaku i co będzie w programie przedstawionym przez panią marszałek – pragnę do życia politycznego przenieść fair play z mojego ukochanego sportu. I niech mi pani pozwoli...

Proszę państwa, Tomasz Zimoch jest trochę zdenerwowany. Jednak w tej roli nie czuje się pan najlepiej…

Nie…

...i przygotował sobie tutaj wystąpienie.

Tak, bo po prostu niezależnie od tego, jakie kto ma poglądy, czy jest gruby, chudy, wysoki, niski, rudy, czy jest blondynem – dla wszystkich jest miejsce w naszym kraju. I ja, właśnie jako kandydat obywatelski, niezależny, wszystkim kandydatom do Sejmu, a później posłom, proponuję przyjęcie politycznej zasady fair play. Po pierwsze, poseł ma szanować wszystkich wyborców, nie tylko swoich, ale w równym stopniu wyborców innych opcji. Po drugie, w sprawach ważnych dla całego społeczeństwa posłowie znajdują wspólne rozwiązania. Po trzecie, w Sejmie skupiamy się na problemach, które dręczą obywateli, a nie na walkach partyjnych, które żadnego z tych problemów nie rozwiązują, a tylko nasilają konflikty. Po czwarte, wszyscy posłowie są równi. Nie ma miejsca na działania bez żadnego trybu. Po piąte, spory między posłami są zrozumiałem, nawet konieczne, ale powinny być wyłącznie merytoryczne, na argumenty. Po szóste, pani Beato, w Sejmie – tak jak w sporcie – nie można tolerować ciosów poniżej pasa, poniżania przeciwnika, obelg, insynuacji i kłamstw.

I do tego dekalogu wrócimy…

Po siódme, w Sejmie bezwzględnie musi obowiązywać szacunek dla każdego, także z przeciwnej opcji.

Panie Tomaszu, nie chce się z panem przekrzykiwać, natomiast prosiłabym, żeby pan jednak wymienił te sześć punktów w szóstce Schetyny.

Tak, chodzi o naprawienie tego, co było złe, jeśli chodzi o sprawy związane z prawem, czyli z Trybunałem, z wymiarem sprawiedliwości. To są sprawy zdrowotne, to są sprawy dla seniorów, to są sprawy związane także z ekologią.

Ale tak punkt po punkcie, że pierwszy to jest...

Ale ja nie jestem od tego, żeby punkt po punkcie znać i cytować...

A dlaczego nie? Przecież jest pan numerem jeden w Łodzi! Jest pan lokomotywą listy, więc ja chyba mam prawo i słuchacze też mają prawo i o to pytają właśnie, żeby pan dokładnie powiedział, co jest w tym sześciopaku, punkt po punkcie.

I dokładnie chcę pani powiedzieć, że mam swój program wyborczy, a szóstka Schetyny i to, co powie dzisiaj pani Małgorzata Kidawa-Błońska, to są te problemy, o których pani przed chwilą powiedziałem.

Dobrze, to jaki jest piąty punkt tej szóstki Schetyny?

U mnie? W moim programie…

Nie, ja mówię o szóstce Schetyny!

...media publiczne, obywatelskie wolne od propagandy. To jest mój punkt i to jest najważniejsze. Przecież to nie ma znaczenia, jaka jest kolejność tej szóstki Schetyny.

Ma znaczenie.

Żadnego.

Dlatego że jednak słuchacze, wyborcy oczekują, żeby ludzie, którzy reprezentują daną partię czy też dany komitet wyborczy…

Czyli według pani powinno być tak: punkt czwarty – seniorzy. A to przecież wszystko nie ma znaczenia, jaki to jest punkt. Ważne, by to wszystko było realizowane.

No i zobaczymy, czy będzie realizowane. Przede wszystkim Koalicja Obywatelska musi wygrać. To jeszcze pytanie od słuchaczy: czy nie żałuje pan swojego występu w reklamie pewnej firmy, która udziela pożyczek pozabankowych? Pożyczek, które jednak trzeba spłacać z dużą nawiązką.

Nie wiem, o jakiej firmie pani mówi, to po pierwsze.

Nie mogę wymienić firmy i proszę, żeby pan też nie wymieniał.

A z tego, co reklamowałem, to chyba reklamowałem, proszę pani, polskich skoczków narciarskich, jeżeli pani o to pyta.

Ale też reklamował pan tę firmę. Ludzie na to zwracają uwagę. Te firmy pożyczkowe jednak zajmują się przede wszystkim zarabianiem dużych pieniędzy wtedy, kiedy ludzie mają kłopoty.

Ale polscy skoczkowie zyskali sponsora i chodziło o to, żeby właśnie pokazać, że polscy skoczkowie są z nami nie tylko wtedy, kiedy skaczą, ale także wtedy, kiedy im kibicujemy, czyli przez cały rok. Proszę mnie nie kojarzyć...

Czyli nie ma pan z tym problemu?

Nie to, że nie mam problemu, tylko po prostu wykonywałem swoją pracę, jak każdą inną.

No to jeszcze wystąpił pan w kampanii reklamowej napoju izotonicznego i ta kampania się toczy już równolegle z kampanią wyborczą.

A o to proszę zapytać mojego prawnika, bo nie było podpisanej żadnej umowy i sprawa ma zupełnie inny bieg, więc radziłbym pani Beato lepiej troszkę się przygotować i atakować mnie nie za to, czego nie ma.

Nie, ja pytam…

Proszę zwrócić uwagę: nie ma już tej reklamy.

A miała być do połowy września.

Ale widziała pani ostatnio?

Nie widziałam.

Polecam mojego pełnomocnika Michała Fertaka, on pani wszystko wyjaśni.

Dobrze, bardzo dobrze. To wszystko w części radiowej, ale jesteśmy cały czas w Internecie. Z nami jest Tomasz Zimoch, nr 1 na liście Koalicji Obywatelskiej w Łodzi. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy Beata Lubecka zapytała Tomasza Zimocha m.in. o to, czy zapisze się on po wyborach do Platformy Obywatelskiej.

– Pani Beato, nie należę do żadnej partii – zapewnia gość Radia ZET.

– Na razie, ale może będzie pan należeć? „Nigdy nie mów nigdy” – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Nie interesują mnie gierki, układy. Nikt nie wciągnie mnie w żadne spory. Chcę reprezentować obywateli i po prostu być także ich odbiciem, laserem. Żeby z ich serc, z ich oczu, z ich głowy, z ich języka właśnie to wszystko płynęło do Sejmu – stwierdza Zimoch.

Beata Lubecka ponownie poruszyła również temat pierwszego miejsca Tomasza Zimocha na łódzkiej liście Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu.

– Jednak było to zaskoczenie. To Grzegorz Schetyna panu zaproponował osobiście? – zastanawiała się prowadząca.

– Była taka rozmowa, nie ukrywam tego. Było kilka rozmów, były to bardzo długie rozmowy. To nie było tak, że chwila. Chociaż czasu na zastanowienie aż tak dużo nie miałem – mówi Zimoch.

– To ile miał pan czasu na zastanowienie? Chociaż dzień, dwa?

– Ja nie kłamię, więc dokładnie nie chcę pani powiedzieć, bo za chwilę dowie się pani, że to było o 2 minuty dłużej – żartuje gość Radia ZET.

– Aż taką detalistką nie jestem – zapewnia Lubecka.

– Miejmy dystans, pani Beato. Zgodziłem się właśnie po rozmowach. Bardzo wnikliwie pytałem o sytuację w Łodzi. Dlatego później dziwiłem się, że niektóre komentarze były takie, a nie inne. Ja po prostu z drugiej strony wiedziałem, jaka jest sytuacja. Wiedziałem kto z Łodzi będzie kandydował np. w Piotrkowie. Chodziło o Czarka Grabarczyka. Wiedziałem, że pani Hanna Zdanowska, którą serdecznie pozdrawiam, nie będzie kandydowała do Sejmu…

– Nie chciała kandydować. Dlaczego miałaby kandydować, skoro jest prezydentem miasta i ma kolejną kadencję zagwarantowaną?

– Gdzieś tam później takie informacje się pojawiały. Ba, nawet mnie o to pytano – mówi Tomasz Zimoch w Radiu ZET.

– No ale jednak pani prezydent Łodzi wycofała się wtedy ze sztabu wyborczego. Pamiętamy też konferencję, kiedy deklarowała, że będzie pracować na rzecz dobra wspólnego, jeśli chodzi o potencjalną wygraną Koalicji Obywatelskiej.

– Ja z panią prezydent spotkałem się po jej powrocie z urlopu. Długo rozmawialiśmy uśmiechnięci – zapewnia gość Beaty Lubeckiej.

– Czyli podaliście sobie ręce? – zastanawiała się Lubecka.

– Ale ja nigdy nie nie podawałem ręki pani prezydent, bo pani prezydent nie znałem – tłumaczy Tomasz Zimoch.

– Kobieta pierwsza podaje rękę, jeśli już.

– Brawo, savoir-vivre polityczny też powinien być w dekalogu. To dobry jedenasty punkt do mojego dekalogu…

– To nie będzie wtedy dekalog. Czyli porozmawialiście z Hanną Zdanowską i…? – dopytywała Lubecka.

– Tak. Pani Hanna Zdanowska nawet trzykrotnie powiedziała w tej rozmowie, że nic do mnie nie ma – zapewnia Zimoch.

Tomasz Zimoch został również zapytany o to, czy to dobrze, że Małgorzata Kidawa-Błońska będzie potencjalnym premierem, jeśli wygra opozycja.

– To jest świetny ruch. Leo Messi mógłby się uczyć jak takie akcje ćwiczyć, jak trenować i jak wykańczać akcje takim strzałem, jak zrobił to Grzegorz Schetyna przedstawiając panią marszałek na stanowisko przyszłego premiera – ocenia gość Radia ZET.

– Moim zdaniem Grzegorz Schetyna chciał uniknąć odpowiedzialności, że prawdopodobnie – mówię z dużą dozą prawdopodobieństwa – przegrałby ten pojedynek z Jarosławem Kaczyńskim i dla lidera partii byłoby to kompromitujące – komentuje Beata Lubecka.

– Ja nie chcę mówić za Grzegorza Schetynę. Wczoraj był u pani. Słuchała pani jego wystąpienia kiedy przedstawiał kandydatkę, panią marszałek?

– Słuchałam.

– Pewnie nie. Tam jest jedno fantastyczne zdanie: „trzeba słuchać wyborców” – cytuje Zimoch.

– A wyborcy nie przepadają tak za Grzegorzem Schetyną. Z badań to wynikało – odpowiada Lubecka.

– Rzućmy, czy przepadają czy nie. Czy ktoś kogoś lubi czy nie. Można się kochać lub nie. To jest czas na to, żeby obudzić wszystkich. To był strzał, akcja a’la Messi, żeby pobudzić wyborców. Potrafił nawet zrezygnować z czegoś, jeśli widzi korzystniejsze rozstrzygnięcie – komentuje Tomasz Zimoch.

– Taki manewr zastosował w 2015 r. Jarosław Kaczyński. Że to Beata Szydło została kandydatem na premiera jeszcze przed rozstrzygnięciem wyborczym – przypomina prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Z całym szacunkiem dla kobiet, ale nie porównujmy pani marszałek Kidawy-Błońskiej z poprzednią kandydatką – odpowiada Zimoch.

– Beata Szydło, była premier, jednak miała znakomity wynik w eurowyborach. Najlepszy ever – zauważa Lubecka. – W związku z tym jednak można powiedzieć, że wyborcy kolokwialnie mówiąc „kupują” – dodaje.

– Idę z panią o zakład, że pani marszałek będzie miała w Warszawie zdecydowanie lepszy wynik. Założymy się? – proponuje Tomasz Zimoch. – O płyn do prania, bo powiedziała pani, że ciekawe czy „jedynka” w Łodzi sprawdzi się w praniu – dodaje.