Traczyk-Stawska: widzę podział społeczeństwa, jesteśmy dla siebie nieżyczliwi

11.10.2019 08:02

– Jestem bardzo zmartwiona i bardzo cierpię. Widzę podział społeczeństwa, który dla mnie jest tym bardziej przykry, że jesteśmy dla siebie nawzajem nieżyczliwi – mówi w programie „Gość Radia ZET” Wanda Traczyk-Stawska, weteranka Powstania Warszawskiego. – Dochodzi do sytuacji, kiedy nienawiść do drugiego człowieka za to, że inaczej wygląda, że inaczej myśli, że ma inne potrzeby, zainteresowania, powoduje agresję – dodaje w rozmowie z Beatą Lubecką. Deklaruje, że weźmie udział w nadchodzących wyborach, bo ma takie prawo i obowiązek.

Beata Lubecka: Wanda Traczyk-Stawska, weteranka powstania warszawskiego, ale także pani nauczycielka w przeszłości, pani psycholog i przede wszystkim obywatelka.

Wanda Traczyk-Stawska: Dzień dobry.

Czy weźmie pani udział w niedzielnych wyborach?

Oczywiście.

A dlaczego pani weźmie udział?

Dlatego, że mam takie prawo i obowiązek. Każdy obywatel Polski ma zagwarantowaną w konstytucji bardzo ważną dla siebie funkcję.

Nie każdy to tak odbiera. Niektórzy traktują to jako przykry obowiązek, a nie przywilej, i nie chcą się z tego obowiązku wywiązać. A pani zawsze brała udział w wyborach po 1980?

W PRL-u nie brałam.

Domyślam się, ale po 1989 roku?

Tak.

Zawsze?

Tak.

A pani teraz namawia swoje koleżanki, kolegów, znajomych, sąsiadów, rodzinę, żeby poszli do wyborów?

Nikogo nie namawiam. Po prostu uważam, że najważniejsze jest, żeby sobie uświadomili, że są obywatelami tego kraju i że wolność nie jest dana raz na zawsze.

Uważa pani, że nasza wolność może być zagrożona?

Oczywiście.

A w jaki sposób?

Sąsiad nasz, który się zbroi od tylu lat, nie zmarnuje tych pieniędzy. Związek Radziecki były, a obecnie Rosja. Wszędzie miesza. U nas też.

U nas miesza były Związek Radziecki, czyli teraz Rosja, Putin?

Oczywiście, że tak.

Ale wzięła pani udział w tej kampanii: „Zabierz głos, bo go stracisz”?

Tak. I teraz też tutaj dlatego przyszłam, żeby powiedzieć, poprosić wszystkich obywateli naszego kraju o to, żeby stanęli do wyborów, a przedtem pomyśleli, że mają wybrać ludzi, którzy są uczciwi, mądrzy i którzy potrafią łączyć, a nie dzielić naród.

A to hasło tej kampanii „Zabierz głos, bo go stracisz” - kryje się w tym jakby jakaś obawa. Jaka? Ktoś nam coś chce zabrać?

Nie. Stracimy przez to, że nie będziemy głosować.

To ja tylko wyjaśnię, bo taka jest metoda d’Hondta, liczenia głosów i premiuje ona zwycięskie ugrupowania, rzecz jasna, ale kiedy różnica wynosi 15%. I wtedy promuje zwycięzcę kosztem pozostałych list kandydatów biorących udział w wyborach. Więc im większa liczba głosów na listę oraz im wyższa przewaga nad konkurentami, tym lepiej. A co zrobić, żeby jednak ludzie, Polacy i Polski ruszyli z kanapy? Jak ich zachęcić? Bo dotychczasowa praktyka wskazuje, że połowa osób uprawnionych do głosowania nie chce, nie korzysta ze swojego przywileju.

Ja myślę, że to jest bardzo ważne głosowanie, podobne jak te 4 czerwca, i że instynkt samozachowawczy narodu, który jest bardzo mocny w Polakach, przypomni im o tym, że mają iść do głosowania, bo inaczej nie zmieni się to, co jest, a to nie jest dla wszystkich jednakowo korzystne. Najgorzej na tym wychodzą młodzi ludzie, ci, którzy muszą się uczyć, żeby dorosnąć i głosować. A to chodzi o szkoły. Nie ma szkoły bez dobrego nauczyciela i w ogóle bez nauczyciela. I nie ma szkoły bez dzieci, więc dbajmy przede wszystkim o dzieci, ale także i o nauczycieli, żeby byli ludźmi kultury, żeby do tego zawodu szli ci, którzy mają do tego talent. Bo tak jak malarz nie namaluje dobrego obrazu, tak nauczyciel nie potrafi wzbudzić w swoich uczniach potrzeby uczenia się. Bo sztuka nauczyciela polega na tym, żeby dziecko chciało chcieć.

Trzeba dziecko po prostu zachęcić i zainspirować.

Nie tylko. Trzeba być człowiekiem, który… Bo dzieci mają instynkt i wiedzą, kto je lubi, a kto nie.

I mówi to była nauczycielka, więc doskonale pani wie, o czym pani mówi.

I jeśli dziecko czuje, że ten, kto przejął je w pierwszej klasie, jest człowiekiem, któremu mogą zaufać, bo je kocha, bo je lubi, bo dla nich ma zawsze czas i życzliwość, i cierpliwość, to wtedy polubi szkołę, a jak polubi szkołę, bo kocha tego nauczyciela i dla niego... Potrafi takie dziecko powiedzieć mamie: „A pani lepiej wie”. Bo autorytet przechodzi na nauczyciela.

Czyli apeluje pani o dobrą szkołę i o to, żeby nauczyciele zarabiali godnie, żeby mogli dobrze wykonywać swoją pracę, żeby mogli też...

Żeby byli ludźmi kultury.

No właśnie, żeby mogli poświęcać również… inspirować się różnymi rzeczami. A to, że Olga Tokarczuk zdobyła Nobla, to jest pani z tego zadowolona?

Ja jestem szczęśliwa.

Aż tak?

Aż tak.

A czytała pani jej książki?

Bo myślę, że ta kobieta ma taką osobowość, która pozwala rozumieć nie tylko to, co napisała, ale także to, co mówi. Że ona przekazuje najwyższe wartości, jakie współczesny człowiek powinien cenić.

Ja jeszcze nawiążę do tego udziału w głosowaniu. Może ja teraz zapytam tak z górnego c, tak bardzo na poważnie: czy to też jest wyrazem patriotyzmu?

Ale oczywiście.

Zdecydowanie tak?

Tak.

To jeszcze zapytam, jak się pani podoba ta Polska po tych czterech latach? Bo te rządy PiS-u są inne od poprzednich, zdecydowanie inne.

Po pierwsze jestem bardzo zmartwiona sytuacją nauczycieli, bo wiem, że taka jest przyszłość narodu, jakie młodzieży chowanie. I że młodzież powinna mieć przede wszystkim takich nauczycieli, którzy mają swobodę, którzy mają kulturę osobistą, która powoduje to, że ma człowiek możliwość opanowania się nawet wtedy, kiedy są najtrudniejsze sytuacje. Bo proszę państwa, zawód nauczyciela jest bardzo trudny ze względu na to, że każdy nauczyciel odpowiada nie tylko za to, co potrafi przekazać, wiedzę, ale także taką potrzebę bycia człowiekiem kultury.

A o jakiej Polsce pani marzy? Czy ta Polska, którą mamy teraz, to jest Polska, którą sobie pani wymarzyła?

Jestem bardzo zmartwiona i bardzo cierpię, ponieważ widzę podział społeczeństwa, który dla mnie jest tym bardziej przykry, że jesteśmy dla siebie nawzajem nieżyczliwi, że dochodzi do takich sytuacji, kiedy nienawiść do drugiego człowieka za to, że inaczej wygląda, że inaczej myśli, że ma inne potrzeby, zainteresowania, powoduje agresję.

A z czego to wynika? Dlaczego tak się dzieje?

Po prostu jesteśmy stale inspirowani do tego, żeby nawzajem się kłócić, przez podawanie wiadomości, które są nieprawdziwe często, ale także które są krzywdzące dla drugiej części społeczeństwa, które ma akurat inne widzenie tych samych spraw. A bez opozycji, proszę państwa, to nigdy nie ma dobrego rządu. Bo demokracja polega na tym, żeby był ten rząd, który rządzi, ale też ta opozycja, która krytykuje, bo bez krytyki nie ma poprawy.

I tutaj stawiamy wielokropek. Ja tylko powiem, że Olga Tokarczuk, o której rozmawiałyśmy, zwróciła się z apelem i powiedziała tak oto do Polaków: „Zagłosujmy właściwie – za demokracją”. I tutaj stawiamy wielokropek, ale to nie znaczy, że pani Wanda się z nami rozstaje, bo pani Wanda z nami zostaje, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

– Dla mnie ta wypowiedź pana Kaczyńskiego jest obrazą. Czuję się już napiętnowana tym, że myślę inaczej niż on i jego partia – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Wanda Traczyk-Stawska. W ten sposób weteranka Powstania Warszawskiego komentuje ostatnie słowa prezesa PiS na temat piętnowania elit.

Komentarz dotyczył słów Jarosława Kaczyńskiego na konwencji w Sosnowcu. „Ta nowa polska elita władzy i – mam nadzieję – coraz większa część elity kulturalnej i innych elit już nie pracuje dla naszych wrogów. A ci, którzy pracują, są napiętnowani. I będą, proszę państwa, piętnowani dalej” – mówił we wtorek prezes Prawa i Sprawiedliwości.

– Jak pani rozumie te słowa Jarosława Kaczyńskiego? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Ja nie wiem co chciał przekazać pan Kaczyński, ale jeśli chciał przekazać to, że będzie piętnował takich ludzi jak ja, bo myślę samodzielnie, tego mnie nauczyła szkoła… - zaczyna Wanda Traczyk-Stawska.

– No właśnie, bo kiedy był protest osób niepełnosprawnych w maju 2018 roku, kiedy przyszła pani do Sejmu i nie została wpuszczona po raz pierwszy. Później wydano pozwolenie, że może pani tam wejść, ale powiedziała pani, że nie będzie teraz wchodzić do Sejmu. Wtedy zarzucano pani, że ktoś panią inspiruje, że nie przyszła pani z własnej, nieprzymuszonej woli, że chce poprzeć osoby niepełnosprawne, które walczyły w słusznej sprawie, żeby móc godnie żyć. Wtedy zarzucono pani, że ktoś za panią stoi. To kto za panią stał? – pytała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Jestem człowiekiem myślącym. Wykonuję zadanie, które wyniosłam z Powstania. Dla mnie ta wypowiedź pana Kaczyńskiego jest obrazą – ocenia weteranka Powstania Warszawskiego. – Czuję się już napiętnowana tym, że myślę inaczej niż on i jego partia – dodaje.

W trakcie rozmowy padło też pytanie od słuchacza: „Jak ocenia pani Klaudię Jachirę, która kandyduje z listy KO?”.

– Aktorka, lalkarka, która w internecie parodiuje PiS, trochę sobie z nich żartuje. Niektórzy mówią, że szydzi. Ostatnio sfotografowała się na tle napisu „Bób, hummus, włoszczyzna”, a w tle jeszcze był pomnik żołnierzy AK przed Sejmem – mówi Beata Lubecka.

– Państwa Polskiego. Podziemnego Państwa Polskiego – precyzuje Wanda Traczyk-Stawska. – Myślę, że ta osoba cierpi na oryginalność. Chce, żeby o niej mówiono, dlatego się tak zachowuje. To, co ona robi, jest niedopuszczalne. Można robić wiele rzeczy, ale wolność polega na tym, że można robić wiele rzeczy, byle nie krzywdzić innych. A ona krzywdzi i powinna zrozumieć, że był taki jeden co podpalił miasto, żeby zdobyć rozgłos. Do dziś się o nim pamięta, ale jako o idiocie – ocenia weteranka PW.

Wanda Traczyk-Stawska dodała, że poszłaby pieszo do Częstochowy, aby prosić o to, żeby naród zrozumiał jak ważne jest to, żeby wybierać do rządzenia mądrych, uczciwych i bezinteresownych ludzi.