Władysław Kosiniak-Kamysz o partii Prawda: Nie boję się konkurencji

18.06.2019 07:10

Prezes PSL komentuje w Radiu ZET założenie partii politycznej Prawda przez byłego lidera AGROunii Michała Kołodziejczaka. Zdaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza powinien on szukać przyjaciół, a nie wrogów. – Chyba, że ma być tylko kolejną pałką na opozycję jako były radny PiS. To trochę krwi napsuje, wystartuje w kampanii, ale odejdzie w niesławie – ocenia w rozmowie z Beatą Lubecką w programie „Gość Radia ZET”. – Ksiądz profesor Józef Tischner mówił, że jest „świento prawda, tys prawda” i ta trzecia. Czas pokaże, jaką prawdę wybierze pan Kołodziejczak – dodaje. 

Barbara Lubecka: Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL-u. Zaczęłam mówić „peezelu”. Dzisiaj tylko w koszuli, bez krawata...

Władysław Kosiniak-Kamysz: Czyli moje częste spotkania z panią redaktor przynoszą efekt w postaci tej naszej krakowskiej mowy, która się przeniosła, i PSL-u.

Zostałam zainfekowana. Boi się pan, panie prezesie?

Ja Pana Boga się boję, a tak to jestem bardzo optymistycznie nastawiony do życia.

Konkurencji politycznej? Bo powstaje konkurencja po stronie tych, którzy mogliby zawalczyć o...

Tej konkurencji jest już bardzo dużo.

Ale wie pan, o czym mówię. O nowej partii, która nazywa się Prawda. Na jej czele stoi były lider AGROunii, człowiek jednak wygadany, to jest rzecz pożądana w polityce, i zapowiada rywalizację przede wszystkim z PSL-em.

Ksiądz, śp. ksiądz profesor Józef Tischner mówił, że jest „świento prawda, tys prawda”… i ta trzecia.

Tak jest. I?

I zobaczymy, jaką prawdę... Czas pokaże, jaką prawdę wybierze pan Kołodziejczak. Ja każdemu, kto chce działać społecznie, politycznie, szczególnie myśli o polskiej wsi, życzę dobrze.

Nie, nie, chwileczkę.

Oczywiście.

No nie wierzę. Ale nie boi się pan tej konkurencji?

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o Wiośnie Biedronia...

Ale Wiosna to nie jest wasza konkurencja.

Też wszyscy mówili, że to jest nowa siła, zupełnie zrewolucjonizuje politykę w Polsce.

Ja tak nie mówiłam.

Wielu tak mówiło, a na pewno mówili ci, którzy tworzyli tę formację. Czas pokazał, że stało się inaczej. Trudno mu będzie, myślę, bo dzisiaj już nie ma miejsca na partię klasową, reprezentującą tylko jedną grupę zawodową.

Nie, nie, to ma reprezentować i grupę pt. elektorat wiejski, ale także np. przedsiębiorców, czy też inaczej – klasę średnią.

To tak jak mówię – proszę walczyć, każdy ma prawo do tego, żeby starać się o głosy. Na jego miejscu pewnie bardziej szukałbym przyjaciół niż wskazywał wrogów. Ale to każdy decyduje. Chyba że ma być tylko jako były radny PiS kolejną pałką na opozycję. No to trochę krwi napsuje, w kampanii wystartuje, ale odejdzie w niesławie.

To raczej pan formułuje taki wniosek, że to może być piąta kolumna PiS-u?

Nie wiem. PiS też musi się zastanawiać, kto im może odebrać głosy. Jeszcze kilka dni temu czy kilkanaście mówiliśmy, że PSL ma mniejsze poparcie na wsi, no to kto ma większe, to z kim będzie pan Kołodziejczak głównie rywalizował? Jest wiele pytań, a na razie brak odpowiedzi.

Ale boi się pan transferów z PSL-u do tego nowego ugrupowania Prawda?

Nie. Myślę, że wiele osób, które były na protestach… Tam byli też przedstawiciele PSL-u na protestach, członkowie PSL-u, ale wtedy słyszeli, że nie będzie żadnej partii politycznej. Dzisiaj słyszą, że jednak partia polityczna będzie. Nie boję się. Już wielu mówiło, że radni PSL-u będą przechodzić w wyborach samorządowych na stronę PiS-u. Przeszedł radny Nowoczesnej, a nie żaden radny PSL-u. Nie zdradziliśmy swoich ideałów. W trakcie jak tworzyliśmy Koalicję Europejską też wszyscy mówili: „No, to będzie rewolucja, PSL upada”. I ja to słyszę od 20 lat. My się zmieniamy, jesteśmy inną już partią. Odwołujemy się do tych naszych korzeni, ale też zdobywamy glosy w małych miasteczkach i coraz częściej w dużych miastach.

I Michał Kołodziejczak mówi o panu, że jest pan kameleonem. „Takim kameleonom mówimy: nie, stop”. Raz tęczowy, raz zielony.

Ja wiem, jakie mam korzenie i ich nie zmieniałem. To pan Kołodziejczak był radnym PiS-u, a dzisiaj zakłada inną partię. A ja jestem w PSL-u.

Jeśli pan się zapisał w pewnym momencie do Koalicji Europejskiej, która również na sztandarach niosła postulaty dotyczące środowisk LGBT, no to panu zarzucano, że pan się pod tym podpisuje dwoma rękami, prawą i lewą.

Przecież pani redaktor i wszyscy znają moje poglądy i wyrażałem je jasno w koalicji. Wszędzie trzeba mieć odwagę i chęć mówienia tego, jakie są moje poglądy. Mówiłem i w sprawie błędu, jakim było podpisanie karty LGBT, że nie ma zgody na żadne małżeństwa homoseksualne, a przez to na adopcję przez nie dzieci, że to są kompletnie niezgodne i z konstytucją, i z moimi zasadami postulaty i ich nie było w żadnej mierze nigdzie w Koalicji Europejskiej.

Podsumowując, tej konkurencji ze strony nowego ugrupowania pt. Prawda się pan nie obawia. A z kim rozmawia Władysław Kosiniak-Kamysz w ramach Koalicji Polskiej?

Przede wszystkim rozmawiam z naszymi rodakami, którzy chcą takiego ugrupowania, takiej formacji, która jest formacją centrową, opartą o wartości chrześcijańskie, ale też nowoczesną, dbającą również o przedsiębiorców.

Ale ja pytam o to, czy pan kogoś kaperuje na przykład. Słyszę, że rozmawia pan z politykami PO. I to ważnymi politykami PO.

Ja rozmawiam ze wszystkimi, którzy chcą tworzyć Koalicję Polską.

Ale z kim np.?

To jest też zaproszenie dla PO.

Czyli rozmawia pan z ważnymi politykami PO?

Ja rozmawiam z politykami wszystkich partii politycznych.

To z kim np.? Z Markiem Biernackim pan rozmawia?

Ale to nie chodzi… Z Markiem Biernackim rozmawiałem wielokrotnie w tej kadencji i wspieraliśmy się.

I co, zachęca pan: „Przyjdź do nas, Marek”?

Nie, Marek Biernacki jasno deklarował już wcześniej, kiedy został usunięty z partii, mówił, że ma swoje zasady i będzie tych zasad bronił. Ja rozumiem jego stanowisko, bo mamy podobne.

Czyli w Koalicji Polskiej go nie będzie jednak, tak?

Pani redaktor, Koalicja Polska jest teraz budowana. Ogromadzamy różne środowiska, też gospodarcze, środowiska samorządowe, bardzo wielu samorządowców, nie tylko związanych z PSL-em, zgłasza się i mówi, że chce wesprzeć taki projekt. Dzisiaj też trwa dyskusja w PSL-u, w jakiej formule wystartować. Ja uważam, że...

Ale z Bogdanem Zdrojewskim pan rozmawiał?

Widzieliśmy się.

I co? I Bogdan Zdrojewski przystąpi do Koalicji Polskiej?

Bogdan Zdrojewski mówił, że nie będzie startował w tych wyborach. Mówił to również w wywiadach radiowych…

Ale może zmienił zdanie.

Nie, mówił to ostatnio w sobotę nawet w wywiadzie radiowym.

Czyli nie przekonał go pan?

Ale nie przekonywałem go do startu. Rozmawialiśmy o tym, jaka jest potrzebna propozycja dla opozycji. Bo trzeba wyciągnąć wnioski z tego wyniku. Ja nie zgadzam się z tymi, którzy mówią: więcej tego samego. Czyli zapakujmy się wszyscy na jedną łódź, to będzie tyle miejsca, że złowimy jak najwięcej wyborców. Nie będzie tak, bo niektórzy do burty się nie docisną, żeby sieci zarzucić.

To w takim razie jaka będzie ostateczna decyzja: czy PSL pójdzie samodzielnie w ramach Koalicji Polskiej, czy jednak przyłączy się do koalicji – nie wiem, jak ona się będzie nazywać, europejska, obywatelska?

A może inni przyłączą się do PSL-u.

Czyli kto?

Moim zdaniem w opozycji powinny być dwa bloki. Powinien być blok lewicowy, bo to są wspólne ideały, wspólny program, i nie ma co naginać sobie kręgosłupów.

Czyli Czarzasty panu przeszkadza.

Po pierwsze mówię o swojej koncepcji, która wynika z doświadczenia wyborów europejskich. Były różne ugrupowania w łatwiejszych wyborach, gdzie nie decydują się sprawy światopoglądowe, a nie udało nam się zwyciężyć w tych wyborach, gdzie większy był udział zawsze elektoratu miejskiego. Wszystko wskazywało na to, że są szanse na zwycięstwo. Nie udało się.

Czyli jeden blok lewicowy, a drugi?

Centrowo-chadecki.

Czyli rozumiem, że wtedy PSL, PO, Nowoczesna?

Samorządowcy… Jest masa Polaków, którzy nie mają poglądów ani skrajnie prawicowych, ani skrajnie lewicowych i chcą mieć formację polityczną, która będzie ich reprezentować. I dzisiaj to jest rola PSL-u – stworzyć taką formułę. My podaliśmy ideę, podaliśmy też program, bo program jest bardzo ważny. Nie da się iść do wyborów bez programu. Emerytura bez podatku, darmowe szczepienia, zerowy VAT na żywność tę najwyższej jakości, zdrową żywność.

Tylko że sondaże pokazują, że jeśli opozycja nie pójdzie zjednoczona, to nie ma w ogóle szans, żeby powalczyć o zwycięstwo z PiS-em.

Było tak cztery lata temu już trochę ponad: w Małopolsce PiS wygrywało wybory, a rządziła koalicja PO-PSL, chociaż PO zajmowała drugie miejsce, PSL – trzecie miejsce. Dzisiaj nie da się sformułować moim zdaniem jednej listy opozycyjnej, która wygra z PiS-em. Ale dwie listy mogą już wygrać.

W takim razie wnioskuję, że będzie pan przekonywał swoich kolegów z PSL-u, żeby jednak ostatecznie podjęli decyzję, że idziecie w ramach Koalicji Polskiej.

A to jest partia demokratyczna, których brakuje, jak widzę, na polskiej scenie, bo tak dziwi wszystkich ta dyskusja, która się u nas dobywa.

Nie, to hamletyzowanie po prostu jest męczące.

To nie jest hamletyzowanie.

Jest. A poza tym PiS już zwiera szeregi, powołało sztab...

My też mamy sztab, mamy program.

Strategię już opracowało….

...i spotkania. Tak. Nie ma lepszego pobudzenia też swoich członków i sympatyków do tego, żeby pokazali to, z czym idziemy, żeby zapytali się swoich sąsiadów, jak mamy iść. My pierwsi to zrobiliśmy, bo zrobiliśmy to tydzień po wyborach europejskich. I program... Gdzie jest nowy program PiS-u? Ja nie widzę. Nie ma realizacji tego programu, o którym nawet rozmawialiśmy ostatnio w studiu. Dla wsi wciąż nie ma tych dopłat, które obiecał pan prezes Kaczyński w Kadzidle: 500 do krów, 100 do świń. Nie ma tego, wniosek w komisji odrzucony, stracone pieniądze z UE. Najniższe wydatkowanie środków na modernizację rolnictwa. Gdzie są te spełnione obietnice dla osób niepełnosprawnych?

No będą, jak rozumiem. Dla niepełnosprawnych – no to jeszcze nie wiadomo...

Ale hola, hola. To albo, pani redaktor, robią kampanię na poważnie...

Ja tutaj pytałam Jarosława Gowina. Wicepremier powiedział, że wszystko wskazuje na to, że ten dodatek 500+ dla niepełnosprawnych to będzie najprawdopodobniej dopiero od przyszłego roku.

Ale czemu? Przecież rząd ma taką zdolność sprawczą. Jak do czegoś się zaprą, to nawet osiem razy mogą nowelizować ustawę o sądzie najwyższym. To jeden raz nie postawią ustawy napisać? Akurat w tym wypadku, kiedy dla osób bardzo potrzebujących wsparcia na rehabilitację…

No widocznie to się jakoś nie kalkuluje. To jeszcze jedno pytanie: jakie życzenia by pan złożył dzisiaj prezesowi Kaczyńskiemu? 70 lat kończy.

To jedno życzenie złożę. Jako lekarz, ale to też najpowszechniejsze życzenie w Polsce: po prostu zdrowia. Bo to jest zawsze potrzebne i w tak dostojnym wieku tego zdrowia potrzeba.

To wszystkim życzymy bardzo dobrego zdrowia.

I wszystkim słuchaczom.

To tyle w części radiowej, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Z nami jest Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL-u. Zapraszam.

Dziękuję bardzo, zapraszamy.

***

W trakcie internetowej części rozmowy padło pytanie od słuchacza: „Na jakim etapie są rozmowy ws. wspólnego startu z PO i Nowoczesną?”.

– Myślę, że blisko jest Platforma z Nowoczesną. Połączyły się kluby, ale chyba umówieni są na wspólny start, bo tak rozumiem udział Adama Szłapki w sztabie wyborczym razem z Krzysztofem Brejzą i panem prezydentem Karnowskim. To znaczy, że jakieś porozumienie tam jest. My podejmiemy decyzję w najbliższych dniach. Teraz trwają konsultacje – mówi Kosiniak-Kamysz.

– Za tydzień? W przyszły piątek ma zostać podjęta?

– Nie. W przyszły piątek będzie Naczelny Komitet Wykonawczy. Koniec czerwca, początek lipca… pierwsza sobota. Zawsze w sobotę mamy Radę Naczelną – mówi prezes PSL. – Na najbliższej Radzie Naczelnej zostanie podjęta ta decyzja. Część zarządów powiatowych prosi jeszcze o danie czasu, bo zbierają jeszcze swoje zarządy gminne, koła. My mamy bardzo rozbudowaną strukturę. Każdy chce się wypowiedzieć. Jest duże poruszenie wewnątrz PSL związane z tym, że wiele osób chce się wypowiedzieć. Codziennie przysyłają do mnie SMS-y. Jedni są za szeroką koalicją, ale są też głosy o samodzielnym starcie – dodaje.

– A czy ludzie z Kukiz’15 pukają do pana i PSL? – pytała Beata Lubecka.

– Rozmawiałem z Pawłem Kukizem. Na pewno też szuka formuły startu w wyborach – stwierdza Kosiniak-Kamysz.

– No bo jemu nie poszło. Ale pamiętam też, jak mówił o PSL, że to organizacja o znamionach przestępczych – zauważa prowadząca.

– I przeprosił za to, co cenię w polityce, że każdy potrafi przyznać się do tego, że powiedział słowo za dużo. Poszczególni posłowie nie pukają. Ja wiem, co znaczy rozbijanie klubu. Doświadczyłem tego i nie będę nikomu klubu rozbijał – deklaruje Kosiniak-Kamysz.

– No klub PSL wisiał na włosku – przypomina prowadząca rozmowę.

– Był zamach na życie klubu PSL, na cały PSL. Było kłusowanie, było podkradanie posłów, było składanie obietnic. Prawie każdy poseł PSL dostał propozycję – mówi gość Radia ZET.  – Propozycję, żebyśmy zgłosili sędziego TK, żebyśmy zgłosili wicemarszałka zamiast pani Dolniak i Kidawy-Błońskiej. Na te pokusy się nie łapiemy, nie mamy na to najmniejszej ochoty – dodaje.

W trakcie rozmowy padło też pytanie o doniesienia medialne na temat rzekomych podsłuchów znalezionych w siedzibie PSL na początku tego roku.

– Nie, to był fake news – odpowiada na pytanie internauty @Dane_Publiczne Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Czy PSL czuje się jeszcze partią chłopską?” – pyta z kolei internauta Lukrecjusz.

– Oczywiście. Wyrasta z tych korzeni. Kiedyś chłopi stanowili 80 procent społeczeństwa polskiego, kiedy powstawał ruch ludowy 124 lata temu tak było. Z pracy na roli żyli w większości mieszkańcy naszego kraju. Upodmiotowienie chłopa było głównym zadaniem Wincentego Witosa. Dostęp do oświaty, do godności życia, do własności, reforma rolna, prawa i obowiązki nadane mieszkańcom wsi, nadane chłopom. Ta tradycja jest u nas, choć jesteśmy już inną partią. Nie widzę miejsca na partie klasowe ani w Polsce, ani w Europie. Co 10 osoba na wsi żyje z rolnictwa, nie da się stworzyć z tego ugrupowania, które będzie dbało dobrze o tę część gospodarki, o polską wieś, żeby być silnym reprezentantem polskich rolników i polskich wsi, trzeba zdobywać bardzo dużo głosów w mieście i zbliżyć miasto do wsi pod względem sprzedaży żywności. Mamy dość żywności przemysłowej, a chcemy tej najlepszej jakości – podaje przykład.

Jak wygląda stan konta PSL?

– Spłacamy ostatnie raty długu wobec skarbu państwa. To był gigantyczny dług, ponad 20 milionów złotych. Myślę, że wiele partii nie byłoby w stanie przetrwać czegoś takiego. To jest wykańczające dla formacji politycznej. Na ostatnią kampanię składali się ci, którzy kandydowali, sympatycy, członkowie – wymienia prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Ile zostało do spłaty? – dopytywała Lubecka.

– Już coraz mniej. Już jest kilkaset tysięcy – odpowiada Kosiniak-Kamysz.