Władysław Kosiniak-Kamysz: Moja dymisja? Jako PSL uzyskaliśmy to, co było w planie minimum. Nie byłem też liderem KE

29.05.2019 06:45

- Dymisja po wyborach parlamentarnych? Nie wiem z jakiego powodu. Jako PSL uzyskaliśmy to, co było w planie minimum. Te trzy mandaty. Nie byłem też liderem Koalicji Europejskiej, bo jestem liderem PSL-u – tak Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiada w programie „Gość Radia ZET” na pytanie słuchacza, czy poda się do dymisji. W rozmowie z Beatą Lubecką prezes PSL zapewnia, że jest „bardzo spokojny” o swoją pozycję w partii.

Beata Lubecka: Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL-u, świeżo upieczony tata. Jak się miewa Zosia?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Wszystko dobrze, bardzo dziękuję.

Ale długo śpi czy po nocach jednak się budzi?

Nie, naprawdę jest kochana i grzeczna.

A pan jest jakim ojcem? Przewija pan, kąpie, asystuje przy kąpieli?

Nie mnie to oceniać, pewnie ocena przyjdzie po latach od właśnie córeczki. Staram się na tyle, na ile potrafię, mogę… Bardzo lubię kąpać.

Ale widzę, że jak pytam, to rogal na twarzy u pana, można powiedzieć.

No bo to jest największe szczęście, największa radość.

No i teraz już tak miło nie będzie. Dlaczego przegraliście i to z kretesem? Mówię o opozycji, zjednoczonej opozycji. Co zawiodło?

Po pierwsze trzeba zrobić podsumowanie, rachunek tego, co się udało, czego się nie udało. Nie wygraliśmy tych wyborów.

Ale co zawiodło? Na pewno ma pan jakąś swoją hipotezę.

Na pewno wynik, który jest nie daje poczucia satysfakcji. Choć mamy mandaty trzy, czyli ten nasz plan PSL-u wykonany, ale nie ma poczucia z wyniku ogólnego. Przegraliśmy, ponieważ moim zdaniem był za bardzo skręt w lewo, nie służyły temu te różnego rodzaju wypowiedzi dotyczące nie hierarchów kościelnych, tylko wspólnoty Kościoła, która poczuła się zaatakowana. To nawet nie chodzi o wypowiedzi tych, którzy tworzą Koalicję…

Czyli które wypowiedzi mogły zaszkodzić, konkretnie?

Na pewno wystąpienie pana Jażdżewskiego zaszkodziło i propaganda z tym związana robiona przez telewizję rządową. Bo to nie chodzi o samą tylko i wyłącznie wypowiedź. Ona dla nas była nie do przyjęcia, ja o tym od razu mówiłem na drugi dzień. I tak jak nie zgadzamy się na atakowanie wspólnoty Kościoła…

No to Jażdżewski zaszkodził w tej kampanii? A może należałoby się uderzyć we własne piersi?

Ale po kolei. Nie zgadzamy się na atakowanie Kościoła, ale nie zgadzamy się również na politykę w Kościele. Oczywiście błędów też nie uniknęliśmy wewnątrz.

I jakie to były błędy?

To pokazuje też zaangażowanie kandydatów, myślę, poszczególnych. Jak młodzi kandydaci tacy jak Jarubas, Hetman, Arłukowicz, Pasławska pracowali ciężko, to mają dobry wynik. Nie wszyscy pewnie włożyli tyle pracy. Była też rywalizacja pomiędzy…

A reszta to jak takie tłuste koty przysłowiowe zachowywali się kandydaci, tak?

Nie każdy pracował tak jak ci. Ja też nie chcę dziś mówić, że ten zawalił czy tamten. Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność. I sztab wyborczy, i ci, którzy tworzą koalicję, więc każdy z nas musi zrobić rachunek sumienia.

A czy w ogóle mieliście jakiś jeden wspólny sztab, takie centrum dowodzenia? Żeby ustalać wspólną strategię, jakąś narrację wspólną. Chyba nie, no bo nie było jednego wspólnego komunikatu. Więc był wspólny sztab czy nie?

Był wspólny komunikat, bo był wspólny program. Tylko o tym programie było za mało.

Jaki program?

Nie no, nie mówmy, że nie było. Europejski program walki z rakiem, który my jako ludowcy mocno zgłaszaliśmy do tego. 280 dopłat do hektara minimum. Odnawialne źródła energii. Sprawy związane z młodymi i transportem. Nie przebiło się, to prawda. I tu jest pytanie...

Ale za to przebiło się 500+ na krowę np.

A wie pani, że nikt nie wystąpił z tym wnioskiem do KE do dzisiaj? Nie będzie zmiany systemu dopłat, które istnieją dzisiaj w Polsce w tej perspektywie, a to było obiecywane. I to się przebiło? Czyli nieprawda się przebiła? No to tak.

Czyli PiS zawalił sprawę?

Nie, to znaczy pod względem zgłoszenia do KE to zawaliło, tzn. nie zrobiło tego. Bo to było tylko zrobione pod wypowiedź prezesa wyborczą.

Czyli blef to był?

Znaczy to była obietnica wyborcza, która nie została spełniona i nie będzie spełniona w tej perspektywie, a mówili, że to jest możliwe.

A wracając jeszcze do kampanii wyborczej. Nie wiem, czy pan dzisiaj czytał „Gazetę Wyborczą”.Wielkimi literami jest na pierwszej stronie: „Opozycja przegrała walkę na własne życzenie. Przy kampanii Koalicji Europejskiej pracowali ci sami ludzie, którzy pracowali przy nieudanej kampanii Bronisława Komorowskiego w walce o reelekcję”. To nie mógł pan zwrócić uwagi, że coś tam jest nie tak?

Każda partia wyznaczała osoby do pracy. Oczywiście PO też w największym stopniu finansowali tę kampanię. Oni mają największe pieniądze i finansowali, i chcieli mieć pewnie największy wpływ na to, jak te pieniądze są wydatkowane, więc trudno się dziwić, że chcieli mieć te osoby, które... To jest zawsze wolna ręka każdej partii i ja nie będę wchodził w buty PO.

A Grzegorz Schetyna na ostatniej prostej czy popełnił błąd, jadąc na wały przeciwpowodziowe i kręcąc tam spoty reklamowe?

To, że w ostatnim dniu mówiliśmy o potrzebie pomocy osobom doświadczonym przez powódź, podziękowaliśmy strażakom, to było bardzo dobrze.

A Grzegorz Schetyna?

Nie ma tak, że się nie uniknie jakichś błędów, ale nie sądzę, żeby to zaważyło na wyniku wyborczym. Dużo bardziej miała wpływa parada, która się odbyła w sobotę w Gdańsku i obrażanie uczuć religijnych chrześcijan czy katolików.

I to zmobilizowało elektorat PiS-u, że tak gremialnie poszedł do urn?

Myślę, że poszły osoby, które normalnie nie chodzą w wyborach do PE, nie dlatego, że PiS jest taki cudowny, tylko z jednej strony czuły te osoby zagrożenie, że ktoś może ich pozbawić 500+. Bo to telewizja publiczna, rządowa, powtarzała od świtu do nocy. A to była nieprawda, czyli propaganda zadziałała. Z drugiej strony ten atak na Kościół też wywołał i pobudził nowy elektorat.

To co trzeba zmienić w takim razie?

My będziemy podsumowywać nasz wynik w sobotę.

I czy podejmiecie decyzję, czy idziecie razem, czy osobno?

Będziemy dyskutować o tym, co robimy na przyszłość.

Ale co pan by rekomendował. Jest pan liderem PSL, prezesem, liderem, więc wyznacza pan kierunek działania. Co by pan rekomendował swoim ludziom?

Jesteśmy partią demokratyczną, jako pewnie jedna z ostatnich tak demokratyczną formacją, chcemy zapytać wszystkich struktur, od gminy przez powiat po województwo jak najszybciej o ocenę tej sytuacji i jakie jest zdanie na przyszłość. Bo trzeba tutaj rozmawiać, a nie tylko narzucać swoje zdanie. Wyciągniemy wnioski z tego, co...

Czyli pan jeszcze nie wie, co na ten temat sądzić. Donald Tusk doradza, żeby jednak się nie dzielić. Zacytuję szefa Rady Europejskiej: „Gdybyście mieli się podzielić, to zastanówcie się trzy razy. Nie warto marnować tego wielkiego wysiłku. Trzeba uszanować determinację, wolę i odwagę tych milionów ludzi głosujących na Koalicję. Byłbym ostrożny na miejscu ich liderów”.

Bardzo dziękuję, trzeba brać zawsze słowa pana premiera Tuska jako ważne i dlatego trzeba się zastanowić. Pierwsza opcja dla każdej partii politycznej, a szczególnie dla takiej, która jest w stanie wystawić własne listy, jest samodzielny start. I to jest zawsze pierwsza opcja dla PSL-u.

Ale co panu podpowiada instynkt?

Ale pani redaktor, pozwoli pani, że jak będziemy mieć decyzję, to ja z chęcią przyjdę do pani do studia...

Czyli pan się jeszcze asekuruje, nie wie pan jeszcze, co powiedzieć.

Pani oczekiwałaby dzisiaj odpowiedzi, a trzeba przeanalizować wyniki wyborcze, podjąć decyzję i działać. I nie skupiać się dzisiaj… Bo rzucić jedno hasło...

No ja myślę, że im szybciej, tym lepiej.

Ale rzucenie jednego hasła… Lepiej podjąć mądrą decyzję, po zastanowieniu, niż w pośpiechu głupią.

Czyli pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, jak to mówią. Czy będzie honorowa dymisja? To jest pytanie od słuchacza. Pana honorowa dymisja.

Po wyborach parlamentarnych?

Nie wiem. Teraz.

Ale nie wiem, z jakiego powodu.

No bo Koalicja Europejska jednak przegrała te wybory z kretesem.

Jako PSL uzyskaliśmy to, co było w planie minimum, te trzy mandaty. Nie byłem też liderem Koalicji Europejskiej, bo jestem liderem PSL-u...

A o swoją pozycję jest pan spokojny?

Jestem bardzo spokojny, ponieważ wiem, jak ciężko pracuję każdego dni, jakie trudne chwile przeżyliśmy w PSL-u przez ostanie 3,5 roku, kiedy próbowano nam rozbić klub, kiedy upokarzano nas i niszczono każdego dnia w telewizji rządowej. I wiem, co się udało zrobić w tej kampanii, też co się nie udało. Nie jestem idealny i też popełniam błędy, ale zrobię wszystko, żeby wynik na jesień był jak najlepszy i pozycja PSL-u była rozgrywająca w Sejmie.

Czyli niezależnie od tego, czy PSL pójdzie samodzielnie, czy też w Koalicji – teraz nie wiem, czy ona będzie się nazywać Europejska, Obywatelska – to na czele PSL-u pozostanie Władysław Kosiniak-Kamysz. Władysław Kosiniak-Kamysz z nami zostaje, a my jesteśmy cały czas na Facebooku i RadioZET.pl, zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował pomysł jednej, wspólnej listy opozycji do Senatu. Zdaniem prezesa PSL jest to racjonalny pomysł.

- Wydaje się to jak najbardziej racjonalne. Tutaj wystawianie na przykład pięciu kandydatów daje stuprocentowe zwycięstwo PiS-owi przez to, że to są tzw. jednomandatowe okręgi wyborcze – uważa.

- Czyli to taki plan minimum? Jak nawet przegracie wybory, to chociaż Senat będzie należał do opozycji, tak? – dopytywała prowadząca.

- Wierzę, że zwycięstwo jest możliwe i trzeba dodać otuchy wszystkim tym, którzy dzisiaj są rozczarowani – mówi Kosiniak-Kamysz.

Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego nie zgadza się z twierdzeniem, że większość rolników zagłosowała na Prawo i Sprawiedliwość.

- Pytanie czy rolnicy? Mieszkańcy wsi zagłosowali. Z rolnictwa na wsi żyje obecnie 10 procent. Jest inna struktura populacji wiejskiej, niż była 20-30 lat temu – porównuje. – PiS mówi, że przejął wyborców PSL. Nie przejął – dodaje.

Jakie są wnioski po przegranych wyborach?

- Na pewno wyciągnąć wnioski z kampanii osób, które odniosły sukces. Zasuwać od świtu do nocy, nie skupiać się na tym, co mówi PiS. Przedstawiać swoje rzeczy. Nie żyć bieżączką i tylko przedstawiać alternatywę i prawdziwą wizję. Żaden anty-PiS sam w sobie nie daje efektu. Nie należy skręcać ani nadmiernie w prawo w skrajną prawicę, ani nadmiernie w skrajną lewicę. Elektorat światopoglądowy jest bardzo wąski w Polsce. Nie ma co iść w tym kierunku. Ta koncepcja przegrała, bo też wynik partii Roberta Biedronia jest poniżej jego oczekiwań. Startował z poziomu 16 procent – przypomina o sondażach Kosiniak-Kamysz.

Czy zdaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich?

- Warto zapytać samego Donalda Tuska i uzyskać od niego odpowiedź. Najpierw musi być decyzja osoby, która ubiega się o jakieś stanowisko, bo jak nie ma determinacji, to z takiej kampanii niewiele wychodzi – mówi.

- A Władysław Kosiniak-Kamysz wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku?

- Najpierw są wybory parlamentarne. Przed chwilą pytała mnie pani o moją odpowiedzialność za wynik i za wynik wyborów parlamentarnych. To też będzie determinanta i wtedy mnie ocenią nasi rodacy – odpowiada prezes PSL.

W trakcie internetowej części programu „Gość Radia ZET” powrócił temat kampanii wyborczej PiS w kontekście publikacji „Gazety Wyborczej”.

- Z tego co czytam, naprawdę podeszli do tego profesjonalnie. Mieli doradcę z Wielkiej Brytanii, również spin doctora z Ameryki, gdzie wybory są plakatowe. Przyłożyli się – ocenia Lubecka.

- Też pieniądze robią różnicę. My takich wielkich pieniędzy nie mamy. To na pewno przewaga po stronie PiS – mówi Kosiniak-Kamysz.

- No to trzeba samemu ruszyć głową – podpowiada gospodyni programu.

- Będziemy to robić. Myślę, że są zdolne osoby w PSL, które są w stanie zrobić ciekawą kampanię.

- Kto jest u was spin doctorem?

- Nie ma spin doctora, ale jest wiele osób, które znają się na kampaniach. Myślę, że nasza kampania na jesień będzie ciekawa – zapowiada prezes PSL.