Kosiniak-Kamysz: już dziś chciałbym stanąć do debaty z Kidawą-Błońską

06.11.2019 08:02

– Ja bym już dzisiaj chciał stanąć do debaty np. z Małgorzatą Kidawą-Błońską, żebyśmy zmierzyli swoje poglądy, wizje na prezydenturę – tak mówi w programie „Gość Radia ZET” Władysław Kosiniak-Kamysz. Prezes PSL apeluje do Platformy Obywatelskiej o wystawienie wspólnego kandydata do Pałacu Prezydenckiego. – Nie rozumiem, dlaczego boją się prawyborów – zastanawia się w rozmowie z Joanną Komolką. Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego skomentował między innymi wczorajszą deklarację Donalda Tuska, że nie będzie on startować w wyborach prezydenckich. – Myślę, że dla nich ta decyzja o niestartowaniu Donalda Tuska jest najważniejsza, bo to przecież przewodniczący Tusk wywodzi się z PO, a nie ze strony PSL-u – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.

Joanna Komolka: Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL-u. Czy po wczorajszej deklaracji Donalda Tuska o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich Władysław Kosiniak-Kamysz powie dzisiaj oficjalnie: „Startuję w wyborach”?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Dzisiaj mówimy i wzywamy naszych kolegów z opozycji, szczególnie PO, do prawyborów. Myślę, że dla nich ta decyzja o niestartowaniu Donalda Tuska jest najważniejsza, bo to przecież przewodniczący Tusk wywodzi się z PO, a nie ze strony PSL-u.

No tak, ale pan słyszy od Grzegorza Schetyny, od Włodzimierza Czarzastego, od Adriana Zandberga, od Roberta Biedronia: prawyborów nie będzie na opozycji.

Rozumiem Lewicę, bo mają trzy ugrupowania i oni wyłaniają wśród tych trzech ugrupowań. Ale my z PO jesteśmy razem w EPL i w obliczu decyzji Donalda Tuska, która wyjaśnia dużo rzeczy dla PO wewnętrznie, no to taka odwaga i pójście nową ścieżką, przejęcie inicjatywy, nakreślenie własnego boiska, na którym gramy, a nie czekanie na to, nie wchodzenie w takie utarte koleiny byłoby na pewno dla opozycji bardzo dobre. Ja bym dzisiaj już chciał stanąć do debaty np. z Małgorzatą Kidawą-Błońską, żebyśmy zmierzyli swoje poglądy, wizje na prezydenturę.

Ale w ramach prawyborów?

W ramach prawyborów, tak jest.

No tak, ale jeżeli Grzegorz Schetyna i KO powie panu po raz kolejny „nie”, bo cały czas mówią „nie”, że jeżeli prawybory, to w samej KO…

Nie rozumiem, dlaczego boją się takich prawyborów.

A dlaczego pan się boi powiedzieć jasno: startuję, jestem kandydatem Koalicji Polskiej PSL-u?

To już było powiedziane w niedzielę, że ja jestem gotowy do startu. Jestem naturalnym kandydatem PSL-u, to nawet w uchwale zawarliśmy. My nie mamy problemu z decyzyjnością, ja nie mam żadnego przewodniczącego czy prezesa nad sobą, który będzie mi autoryzował decyzje. To jest właśnie fundamentalna różnica, myślę, też w kampanii prezydenckiej i fundamentalna różnica do prezydentury Andrzeja Dudy. On ma cały czas zwierzchnika nad sobą. Nie jest dzisiaj osobą samodzielną politycznie.

Ale ma też silne poparcie PiS-u i wyborców PiS-u, Zjednoczonej Prawicy.

Oczywiście, tylko że jest wykonawcą ich decyzji, a nie jest decydentem, który podejmuje samodzielnie decyzje, a jedyną grupą, na którą się ogląda, jest społeczna wspólnota narodowa.

Pan mówi: pan jest gotowy do startu. A dlaczego pan nie mówi: „Niech sobie KO zrobi, co chce, ja startuję”?

Znam ich tyle, muszę im dać szansę. Trzeba im dać szansę, żeby może…

A daje im pan jakiś deadline?

Myślę, że to jest kwestia najbliższych dni, bo nie ma się co ociągać i trzeba robić swoje. My i tak z akcją „Prezydent 2020” ruszamy w Polskę.

Czyli pan swoją kampanię i tak prowadzi.

Już takie duże spotkanie w Płocku w tym tygodniu, objazd po kraju. Nie będziemy czekać do stycznia, lutego, kiedy to ruszą pewnie te formalne sprawy ze zbiórką podpisów, rejestracją kandydatów.

Czyli pan nieformalną kampanię już prowadzi.

Rozmawiamy o tym, jaka ma być prezydentura. My przedstawiliśmy swoją wizję. Po pierwsze, prezydent samodzielny, niezależny od najbardziej władnego najpotężniejszego prezesa czy srogiego przewodniczącego. Prezydent, który jest dumny ze swoich decyzji i pod osłoną nocy nie musi przyjmować przysięgi sędziów TK.

A czy Władysław Kosiniak-Kamysz, jak staje przed lustrem codziennie rano, to widzi, że kiedyś w tym lustrze zobaczy twarz przyszłego prezydenta Polski?

Wie, że musi się ogolić, a nie lubię tego zbytnio, i to zaprząta moje myśli o poranku.

Ale to nie wierzy pan w szanse?

Trzeba wierzyć od samego początku w sukces, w jak najlepszy wynik, ale to nie jest tak, że to jest jedyna myśl, która mi zaprząta głowę, i nie ma się też co nakręcać, że w takiej formule tylko i wyłącznie jest jakaś przyszłość. Polacy muszą mieć prawdziwy wybór. Muszą zobaczyć, jaka może być prawdziwa prezydentura, odważna, samodzielna, prezydentura, która szanuje wszystkie poglądy, ma swoje, bo każdy z nas ma jakieś... Ja bardzo cenię np. osoby o lewicowych poglądach, i szanuję je, i uważam, że dobrze się stało, że w ostatnich wyborach, też za przyczyną PSL-u poszliśmy w trzech różnych blokach, bo każdy mógł głosować [zgodnie] z własnym sumieniem.

A udało się coś ustalić na wczorajszym spotkaniu z Grzegorzem Schetyną i Włodzimierzem Czarzastym, jeśli chodzi o kampanię prezydencką, jak to będzie wyglądało?

Ale to nie o kampanii prezydenckiej wczorajsze spotkanie było.

Ale nie wierzę, że pod decyzję Donalda Tuska w ogóle ta rozmowa się nie odbyła.

Głównym tematem była sprawa...

Ten temat nie został poruszony?

Akurat to było w trakcie, kiedy Donald Tusk ogłaszał swoją decyzję, więc to było kluczowe dla PO, a nie dla Lewicy czy dla Koalicji Polskiej PSL-u.

A co ustaliliście na tym spotkaniu wczoraj?

Po pierwsze jesteśmy zdeterminowani do wyłonienia większości z Senacie.

Ale to już słyszymy od paru tygodni.

Dobrze, no ale to jest rzecz kluczowa i wiele się przez te parę tygodni nie mogło wydarzyć, bo posiedzenie pierwsze Senatu będzie 12 listopada i wtedy zapadną wszystkie decyzje. Albo wszyscy senatorowie opozycji zachowają się przyzwoicie, w co ja głęboko wierzę. Co do swoich senatorów, jestem święcie przekonany, że tak będzie.

Macie już podzielone stanowiska w Prezydium Senatu?

Nie.

Dlaczego?

Bo to zapadnie w głosowaniu senatorów 12 listopada. Będziemy na to przygotowani, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Ja już pamiętam, jak mieliśmy podzielone stanowiska w sejmiku województwa śląskiego i pan radny Kałuża z KO niestety przeszedł na stronę PiS-u.

Czyli nie jesteście pewni do ostatniej chwili?

Myślę, że w głosowaniu dopiero wszystko się okaże.

To ryzyko jest jednak.

Ja mogę dać gwarancję za swoich senatorów. Wszyscy inni, Włodzimierz Czarzasty gwarantuje za swoich, Grzegorz Schetyna gwarantuje za swoje ugrupowanie i rozmawia jeszcze z senatorami niezależnymi, bo bez nich też tej większości nie wyłonimy.

Donald Tusk wczoraj, wracając do tej decyzji Donalda Tuska, powiedział, że będzie w tych wyborach wspierał opozycję bardzo mocno. Nie powiedział, że będzie wspierał kandydata Koalicji Obywatelskiej, czyli, nie wiem, Małgorzatę Kidawę-Błońską, nie podał żadnego nazwiska. Wraca więc pytanie o to wasze ostatnie spotkanie, o rozmowę z Donaldem Tuskiem. Ja już wiem, że pan powie oczywiście: rozmawialiśmy o wielu innych rzeczach. Czy pan dostał wsparcie od Donalda Tuska? Czy rozmawialiście na temat startu w wyborach prezydenckich?

Myślę, że dostała cała opozycja wsparcie we wczorajszej wypowiedzi.

A podczas tego spotkania?

Podczas wczorajszej wypowiedzi... I tutaj to jest kwestia najważniejsza, bo to jest komunikat publiczny, wygłoszony przez byłego premiera, szefa Rady Europejskiej.

Ale ten były premier mówił też o panu kiedyś: „To jest wyjątkowo utalentowany i zdeterminowany polityk”. 

Bardzo dziękuję za każde ciepłe słowa, ale wiem, że wszystko i tak się wykuwa ciężką pracą, która dopiero przed nami w kampanii prezydenckiej. To jest kluczowe. Każdy głos poparcia jest cenny, oczywiście. Szczególnie wyrażany przez osoby o autorytecie, o uznaniu politycznym, publicznym.

Czyli nie było tak: „Władysław, ja ciebie poprę”? Nie padły takie deklaracje ze strony Donalda Tuska?

Zna pani Donalda Tuska i wie pani redaktor dobrze, myślę, że nasi słuchacze i widzowie też wiedzą, jak formułuje swoje myśli.

A nie boi się pan, że to, o czym powiedział Donald Tusk, czyli to o tym bagażu negatywnym, który on ma, to pana też może dotyczyć? Bo to też jest np. podniesienie wieku emerytalnego, pana nazwisko się z tym kojarzy.

Wielokrotnie o tym mówiłem, że tutaj powrotu do tego rozwiązania nie ma. Polacy zanegowali tę zmianę. Mieliśmy przesłanki merytoryczne świadczące o tym, jak zmienia się struktura demograficzna Polski, ale nasi rodacy zanegowali tę zmianę.

To nie będzie dla pana bagaż?

Myślę, że już ten etap jak gdyby rozliczenia się z tymi zmianami, również zanegowania ich w 2015 roku i wyciągnięcia wniosków zakończył się z wyborami w 2019 roku. Cztery lata, które dali nam wyborcy, takiej żółtej kartki, siedzenia w oślej ławce, gdzie dostaliśmy po głowie za niektóre decyzje i zweryfikowaliśmy je, myślę, że rok 2019 i wybory parlamentarne zamykają definitywnie ten etap. Każdy polityk, który jest już, a ja już jestem osiem lat na tym poziomie rządowo parlamentarnym, ma swoje doświadczenia. Ma swoje doświadczenia trudne, ale ma też swoje doświadczenia dobre, jak wprowadzenie urlopów macierzyńskich, karty dużej rodziny, polityki senioralnej, pracy dla młodych czy wielu, wielu kwestii zgłaszanych choćby w kampanii wyborczej teraz, jak dobrowolny ZUS, wyższa kwota [wolna] od podatku, czy emerytura bez podatku. Więc takie jest nasze życie.

O planach kampanijnych Władysława Kosiniaka-Kamysza porozmawiamy za chwilę na RadioZET.pl i na naszym profilu na Facebooku, zapraszam.

***

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnia w internetowej części programu, że jest gotowy tworzyć swój sztab wyborczy w ramach kampanii prezydenckiej.

– Oczywiście, że do tego jesteśmy już gotowi – deklaruje w rozmowie z Joanną Komolką. Zauważa, że w klubie parlamentarnym razem z ludowcami będą Michał Kamiński i Jacek Protasiewicz, którzy szefowali kampaniom prezydenckim Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska w 2005 roku. Kosiniak-Kamysz dodaje, że rozmawia już z żoną o jej ewentualnym udziale w jego kampanii.

Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował w internetowej części programu, że planuje zabiegać również o poparcie m.in. środowiska Pawła Kukiza i Unii Europejskich Demokratów.

– Co Paweł Kukiz na to? Rozmawialiście na ten temat? – zastanawiała się Joanna Komolka, prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Kilka razy wspominaliśmy ten temat, przewijał się w naszych rozmowach, ale ostatecznej rozmowy w tej sprawie nie było – stwierdza Kosiniak-Kamysz. – Druga sprawa, że tak się stało, że w klubie parlamentarnym będzie po raz kolejny Michał Kamiński i Jacek Protasiewicz. W 2005 roku jeden był szefem kampanii Lecha Kaczyńskiego, drugi był szefem kampanii Donalda Tuska. W drugiej turze dostali sto procent głosów, bo wtedy wygrał Lech Kaczyński, ale Donald Tusk miał też bardzo dobry wynik. Jest z kogo korzystać – zapewnia Joannę Komolkę.

– Mamy bardzo fajną grupę młodych ludzi, która mi pomagała w kampanii parlamentarnej. Zakończyła się dla nas bardzo dużym sukcesem, myślę, że proporcjonalnym ale też zaskakującym dla wielu do możliwości, do sytuacji z jakiej startowaliśmy do punktu wyjścia – zachwala swoich współpracowników lider ludowców.

Joanna Komolka pytała też Władysława Kosiniaka-Kamysza o to, czy jest gotowy na zaangażowanie w kampanię żony i córki.

– Rozmawiałem o tym w domu – przyznaje gość Radia ZET.

– I co żona na to? Jest gotowa? – dopytywała prowadząca rozmowę.

– To są zawsze trudne wyzwania i decyzje. Szczególnie jak córeczka ma pół roku. Wspierała mnie bardzo w kampanii parlamentarnej. Wierzę i jestem głęboko przekonany, że będzie mnie wspierać w każdym wezwaniu politycznym. Jej decyzja i jej samodzielność jest dla mnie najważniejsza. Będę szanować zawsze jej decyzję – zapewnia Kosiniak-Kamysz.

– Moim zdaniem to podpis Andrzeja Dudy pod czyjąś decyzją – tak Władysław Kosiniak-Kamysz komentuje decyzję dotyczącą wyboru Antoniego Macierewicza na marszałka seniora. Prezes PSL uważa, że roli obecnego prezydenta nie można porównać nawet do pracy notariusza.

– Notariusz bierze odpowiedzialność za swoje decyzje mocno je analizuje. Wydaje mi się, że tutaj jest bezkrytyczne przyjmowanie decyzji ulicy Nowogrodzkiej – mówi w rozmowie z Joanną Komolką.

– Miał do wyboru inne osoby, wybrał najbardziej kontrowersyjną. Wybrał, bo taką mu chyba ostatecznie wskazano – mówi o wyborze Macierewicza na marszałka seniora Władysław Kosiniak-Kamysz.

Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego nie widzi też twardego stanowiska prezydenta w sprawie kandydatury Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz do Trybunału Konstytucyjnego. Kosiniak-Kamysz uważa, że w kandydaturze Piotrowicza najbardziej kontrowersyjne są jego zasługi w mijającej kadencji.

– Czyli rozwałkowanie Trybunału Konstytucyjnego. Twarzą tego był pan Stanisław Piotrowicz – wskazuje Kosiniak-Kamysz w Radiu ZET.

Lider ludowców mówi Joannie Komolce, że po usłyszeniu nazwisk kandydatów do TK oraz po wskazaniu marszałka Seniora był przekonany, że to „ustawka”.

– Jak usłyszałem na początku te nazwiska, pomyślałem że to ustawka dla prezydenta Dudy, że wyjdzie wczoraj i dziś i powie „to są kandydatury nie do przyjęcia” – mówi Kosiniak-Kamysz.

– Wydaje mi się, że nie było to konsultowane. Gorzej dla prezydenta Dudy, jakby to było konsultowane. To postawiłoby go w fatalnym świetle – uważa szef PSL.