Czarzasty o odwołaniu Banasia: jak się robi gnój, to trzeba samemu z niego wyjść

03.12.2019 08:02

– To świadczy o świństwach – uważa Włodzimierz Czarzasty, który komentuje w programie „Gość Radia ZET” utratę pracy przez Jakuba Banasia w Banku Pekao SA, gdzie był pełnomocnikiem zarządu. Zdaniem przewodniczącego SLD, rodziny polityków nie należy atakować. – Ja bym po prostu nigdy nie atakował rodziny. Chyba że jego syn zrobił to po prostu w sposób taki, że kazano, żeby tam był, jest niekompetentny, jest głupi, jest niefajny – zastanawia się w rozmowie z Beatą Lubecką. Zadeklarował też, że nie przyłoży ręki do zmiany konstytucji, żeby odwołać szefa NIK. – Wara od konstytucji w tej sprawie. Jak się robi gnój, to z tego gnoju trzeba samemu wyjść – mówi Czarzasty.

Beata Lubecka: Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu, szef SLD. Dzień dobry, panie marszałku.

Włodzimierz Czarzasty: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Dzisiaj już nie w swetrze. Dzisiaj w… może nie w garniturze, ale jednak w marynarce i w koszuli, bez krawata.

Tak się starałem trochę, żeby ładnie wyglądać. Lata lecą, to trzeba się ubrać ładniej.

I kto by to pomyślał, że Czarzasty będzie wicemarszałkiem Sejmu?

Nawet by nie pomyślał Czarzasty, powiem państwu szczerze.

No na pewno się panu nie śniło. A dlaczego Marian Banaś nie ulega i nie chce się podać do dymisji?

Myślę, że w tej chwili będzie z tym bardzo trudno, dlatego że im bardziej będzie atakowany, tym bardziej będzie uważał, że jest niewinny. To taka chyba wewnętrzna już w tej chwili sytuacja się zrobiła. Albo ma jakieś dokumenty i informacje, które powodują to, że czuje się bezkarny.

Czyli haki?

Bardzo możliwe.

A fakt, że syn prezesa NIK, Jakub Banaś, stracił pracę jako pełnomocnik zarządu banku Pekao SA? Był tam też dyrektorem. Według Onetu była to propozycja nie do odrzucenia: albo sam odchodzi, albo zostanie zwolniony. Miał wybrać to pierwsze. I o czym to świadczy?

To świadczy o świństwach, powiem szczerze, dlatego że uważam, że jeżeli ktoś pracuje w polityce, tak jak pan Marian Banaś, albo ktoś inny, to od rodziny należy być daleko. To znaczy ja bym po prostu nigdy nie atakował rodziny. Chyba że jego syn zrobił to po prostu w sposób taki, że kazano, żeby tam był, jest niekompetentny, jest głupi, jest niefajny. Chciałaby pani, jeżeli panią atakują jako znaną dobrą, dziennikarkę i ma pani rodzinę, to jakby pani coś zrobiła, co by się szefowi nie spodobało, to żeby atakowano rodzinę? Ja bym nie chciał. Rodzina to jest rodzina, natomiast polityka to jest polityka i bez względu na to, co myślimy o jednym czy o drugim złym człowieku w polityce, to rodzinna powinna być nieatakowana i tyle.

Ale to jest regularna wojna podjazdowa?

Nie no, to jest walka o punkty bardzo ważne procentowe dla PiS-u, dlatego że PiS jeżeli nie rozwiąże tego problemu, a nikt im w tym nie pomoże, żeby była jasność…

W tym SLD i Lewica nie pomoże, zresztą Grzegorz Schetyna też ręki do tego nie przyłoży.

Nie przyłożymy do tego ręki, nie wiem, co zrobi pan Grzegorz Schetyna, ale Lewica na pewno nie przyłoży do tego ręki, dlatego że po prostu cała ta obłuda związana z czystością, sprawiedliwością, uczciwością prawem po prostu się wylała i rozwaliła. Kryształ osobowości, kryształ uczciwości PiS-u pękł po raz kolejny. Bo jest droga na to, żeby tego pana Banasia odwołać, tylko by trzeba było pokazać wszystkie świństwa, które się zdarzyły.

A jaka to droga?

A bardzo prosta, zgodna z ustawą o NIK-u. Art. 17 pkt 3 mówi, że skazany prawomocnym wyrokiem za popełnienie przestępstwa może być przez Sejm odwołany.

Ale do tego jeszcze bardzo daleka droga przecież. Pierwsza instancja, druga instancja.

Ale proszę pani, chciałaby pani, żeby było sprawnie i szybko dzisiaj, to pani powiem: przecież pan Ziobro zreformował przez cztery lata tak dobrze wymiar sprawiedliwości, że on tak fantastycznie działa – codziennie to słyszę – że jak pani idzie teraz do sądu, to już tam po tygodniu, po dwóch już wszystko jest w porządku. Panie ministrze, to niech pan teraz w takim razie pokaże, jak dobrze działa pana wymiar sprawiedliwości niełamiący konstytucji, nie dający sędziów zależnych od początku do końca od pana, proszę bardzo.

To czym to się zakończy?

Albo go zmuszą – mówię o panu Banasiu – do rezygnacji, wyjmując następne haki, szykanując jego rodzinę, opluwając, nie wiem… Nie wiem. Albo coś takiego zrobią...

Albo?

Albo to będzie trwało i pokazywało obłudę PiS-u, bo nikt nie będzie zmieniał konstytucji na życzenie PiS-u. Bo konstytucji trzeba przestrzegać, a nie trzeba jej łamać. Wara po prostu od konstytucji w tej sprawie. Jak się robi gnój, to z tego gnoju trzeba samemu wyjść.

Czy na Lewicy też będą prawybory, jeśli chodzi o wybór kandydata na prezydenta?

Myślę, że nie będzie prawyborów, jeżeli chodzi o wybór kandydata na prezydenta, dlatego że...

To jaka będzie forma?

...będą decydowały o tym trzy partie i trzy partie muszą w ramach swoich statutów o tym zdecydować.

Ale co to znaczy, że trzy partie? Członkowie tych partii czy szefowie zdecydują?

Każda partia ma swoje ciała kolegialne, które będą decydowały. W wypadku SLD jest to rada krajowa np.

I rada krajowa zdecyduje, kto ma być kandydatem, tak?

Rada krajowa będzie na pewno podejmowała decyzję w tej sprawie. Swoje ciało statutowe ma Wiosna i Partia Razem, w związku z tym trzy te partie po zaproponowaniu i po ustaleniu kandydata bądź kandydatki podejmą decyzję.

Czy to będzie Adrian Zandberg?

To będzie osoba, którą ustalimy. Wie pani co...

Kradnie wam show teraz trochę, wam, czyli SLD.

No nieprawdziwa teza. Trzymam kciuki dzień i noc, przygotowujemy Adriana do przemówienia, które było, piszemy wspólnie, ustalamy, że on to robi. Skończyły się takie rzeczy na lewicy. Super, cieszę się, że Adrian wychodzi dobrze, że ma coraz lepsze notowania...

Czyli nie podgryzacie się, jesteście teraz jedną pięścią.

Tak. I dlatego mamy dobre notowania, bo mądrość przyszła, a głupota odeszła. I to ważna sprawa. I chciałem jeszcze pani taką rzecz powiedzieć, że my nie będziemy się spieszyli w sprawie kandydata na prezydenta, bo obserwuję dwóch, którzy że tak powiem odeszli już... mają słabą siłę. Wczoraj przemówienie, wywiad z panem Donaldem Tuskiem, jasno powiedział: szybko wystartował i dostał tyle kulek w różne miejsca ciała, że zdecydował się wycofać z tej całej walki.

Ale to nie jest żadne zaskoczenie.

Dobrze, a czy pani słyszy w tej chwili już i czyta codziennie w prasie na pierwszej stronie, że na pewno wygra z kolei mój bardzo bliski znajomy, pan Władysław Kosiniak-Kamysz? Wystartował trzy miesiące temu, w tej chwili się pisze o nim bardzo rzadko.

No nie jest jeszcze oficjalnym de facto kandydatem. Ale czy wybór kandydata Lewicy zależy od tego, kto wygra prawybory w PO?

To też będzie brane pod uwagę.

Czyli rozumiem, że jeśli wygra Małgorzata Kidawa-Błońska, to wtedy raczej Zandberg, a jeżeli nie wygra Małgorzata Kidawa-Błońska, to raczej np. kandydatka..

Mogę tak troszeczkę zabufonić? Tak troszeczkę tylko, proszę. I przepraszam od razu za to. Jestem mistrzem w wyczekiwaniu stanowisk pana Schetyny i PO. Jeżeli chodzi o Koalicję Obywatelską, czekałem do końca, jak wszyscy ją rozwiążą, chociaż wydaje się po wyborach parlamentarnych, że nie była to rozsądna decyzja. Obserwujemy, analizujemy, uśmiechamy się, jesteśmy mili, sympatyczni.

Rozumiem, czyli najpierw PO podejmie decyzję, a potem Lewica zdecyduje co. Czyli rozumiem, że to będzie raczej początek przyszłego roku, tak?

To będzie jeden z czynników, który będziemy brali pod uwagę, mówimy to jasno. Nie zapowiadaliśmy, że ogłosimy kandydata w listopadzie, w październiku, mówiliśmy o przełomie roku, mówiliśmy, że będziemy w tej chwili podejmowali decyzję co do trybu. 14 grudnia, czyli za półtora tygodnia, jest decyzja w sprawie zmian statutu.

Wtedy kiedy będą też prawybory się rozstrzygać w PO.

No taki przypadek.

Zupełny przypadek. Rozumiem, że chcecie też trochę skraść show… Chociaż nie, ja myślę, że nie…

No nie, akurat pierwsi byliśmy co do tego terminu, chociaż bym się o te terminy ani nie sprzeczał, ani bym o nie nie zabiegał – tak wyszło.

To jeszcze ostatnie pytanie w tej części radiowej: kto wygra w PO, Małgorzata Kidawa-Błońska czy Jacek Jaśkowiak?

Nie wiem, ale cieszę się…

A kogo pan obstawia?

Przede wszystkim się cieszę, że w ramach tej całej akcji są dwie osoby, bo jeszcze nie dawno, ile, miesiąc temu czy trzy tygodnie temu była w ramach prawyborów tylko jedna, w związku z tym bardzo panu Grzegorzowi gratuluję i PO, że w ramach prawyborów startują dwie osoby, a nie jedna. To nie było złośliwe, żeby była jasność, absolutnie. Nie, nie, bo trzymamy kciuki za Platformę.

Potraktujmy to, że było to życzliwe. To tyle w części radiowej, a w części internetowej Włodzimierza Cimoszewicza… Czarzastego, rzecz jasna…

Ja się nie gniewam o „Cimoszewicza”.

...zapytam o cenę pięciu lat w Brukseli Donalda Tuska. Zresztą już wcześniej o tym wspominaliśmy. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

Dziękuję bardzo.

Zapraszam, Beata Lubecka.