ks. Kawecki o pustym miejscu na Wigilii: zaprośmy kogoś, z kim mamy problem

24.12.2019 08:02

– Po co zostawiać pusty talerz? Lepiej doprosić kogoś, z kim mam problem i muszę sobie ten problem rozwiązać – radzi w programie „Gość Radia ZET” ks. prof. Witold Kawecki, redemptorysta z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W rozmowie z Beatą Lubecka przyznaje, że nie rozumie dlaczego seniorzy są oddawani w świątecznym okresie do szpitali. – To jest przedziwne, bo łatwiej w sensie egoistycznym byłoby o odwrotny proces, że się z ośrodków przynajmniej na święta bierze do domu – ocenia ks. prof. Kawecki.

Beata Lubecka: A dzisiaj gościem Radia ZET jest ksiądz profesor Witold Kawecki, profesor nauk teologicznych, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, dzień dobry.

Ks. prof. Witold Kawecki: Dzień dobry pani i państwu również.

No i mamy ten dzień, proszę księdza profesora, zacytuję taką znaną piosenkę, bardzo ładną zresztą: „Bardzo ciepły, choć grudniowy, dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory”. No to co zrobić, żeby te spory rzeczywiście ucichły przy tym wigilijnym stole? Bo tak chyba zawsze się nie dzieje.

I kłaniają nam się Czerwone Gitary i Krajewski. Tak, w dzieciństwie nawet bardzo lubiłem tę piosenkę, kolędę, można powiedzieć, ona ma charakter trochę świecki, ale dogłębnie ludzki.

Często jest przypominana.

Tak. Ten dzień rzeczywiście dla wielu zaczyna być inny, choćby przez otoczenie szopki, choinki, wigilii, ale często jest to jakby też trochę pozorna sytuacja, ponieważ na chwilę potrafimy się zatrzymać także w swojej nienawiści, w swoich sporach i oporach. Dobrze, że choć na chwilę, ale mam wrażenie, że jest to często też trochę powierzchowne, bo jest to bardzo takie punktowane na ten dzień. Natomiast jest też dużo mowy o tym – i też tak zaczęliśmy naszą rozmowę – żeby przebaczyć, żeby się przełamać opłatkiem, żeby sobie dobrze życzyć. Świetnie. I tego żadną miara nie można zaprzepaścić.

Tylko co zrobić, żeby ten stan zatrzymać na dłużej?

Tak jest. I żeby on był przede wszystkim, pani redaktor, autentyczny. To znaczy, żebyśmy nie mówili o przebaczeniach, żebyśmy nie łamali samego opłatka dla opłatka.

Żeby to nie był tylko pusty gest.

Żeby nie było pustym gestem, że sobie postawię wolny talerz, pusty talerz dla gościa, który przyjdzie z zewnątrz, a on nigdy nie przyszedł...

A jakby przyszedł, to i tak go nie wpuszczę, bo będę się bał.

I tak go nie wpuścimy, a mało tego, a nawet ten gest nic już nie znaczy, że jakby kogoś trzeba było właśnie przygarnąć z rodziny. Po co zostawiać pusty talerz? Lepiej doprosić kogoś, z kim mam problem. I muszę sobie ten problem rozwiązać.

Zwłaszcza, że samotność w święta Bożego Narodzenia boli jak rzadko kiedy.

Jak rzadko kiedy, to prawda, boli bardzo, w związku z tym zamiast wielu słów, które dzisiaj i jutro będą padać, warto by było wcielić w życie po prostu i zwyczjnie trochę realizować to przebaczenie.

To czym powinno być Boże Narodzenie dla chrześcijanina?

Po pierwsze jest to fantastyczny duchowy czas, w którym zdajemy sobie sprawę, że zaczyna się historia Zbawienia, rozpoczyna się ten moment, który skończy się oczywiście Kalwarią Jezusa, i to jest ścisły związek, o dziwo, „dzisiaj o Kalwarii mówić?” – no tak, ale potem też zmartwychwstaniem. I to jest tzw. historia Boga, który przyszedł z nieba na ziemię, ba, stał się człowiekiem, czyli sposób tego odkupienia jest rewelacyjny. Bóg staje się jednym z nas, nie przestając być Bogiem w swojej drugiej naturze. I przychodzi z kobiety matki, dziewicy, kobiety, która jest człowiekiem, Maryi, a nie jest Bogiem. Przychodzi tak blisko, że jest do nas we wszystkim podobny, we wszystkim dokładnie oprócz grzechu. Czyli przeżywa swój kulturowy czas ziemski, mówi językiem...

To jak my powinniśmy to przeżywać w takim razie?

I właśnie na tym polega ta istota tych świąt, że jest to święto miłości, zbliżania się do Boga, a my – a myśmy się powinni zbliżyć przez bliskość siebie, miłość do siebie, szacunek do człowieczeństwa, właśnie w ten sposób zjednoczyć się z Bogiem.

A jaką w takim razie miałby ksiądz radę dla osób niewierzących? Jednak nie każdy wierzy i nie każdy chce uwierzyć, ale jaką lekcję mogą wyciągnąć dla siebie te osoby – oczywiście, jeśli zechcą – żeby te dni wolne nie sprowadzały się jedynie do takiej komercji?

Pani redaktor, chrześcijaństwo czy inne religie budują na człowieczeństwie jednak, ono jest pierwsze, człowieczeństwie, w którym też jest wolna wola, jest wolność wyboru, jest sumienie, głos wewnętrzny, który dyktuje nam, że zła należy unikać, a dobro czynić. I wszyscy ludzie niewierzący, inaczej wierzący, neutralni podlegają temu prawu – człowieczeństwa. A więc każdy w tym dniu się odnajdzie i każdy ma drogowskaz swój, jak przeżywać dobrze swoje życie, jak się realizować, jak być w pokoju i harmonii z przyrodą, z naturą, z człowiekiem, z kosmosem. Więc tutaj akurat nie jest mi trudno wyjaśniać, że ludzie niewierzący w tym dniu także mogą świetnie na tej bazie humanistycznej spotkać się ze sobą i pracować nad lepszą jakością swojego człowieczeństwa. Ów właśnie projekt „człowiek” jest tak wielki i szeroki, że tutaj się odnajdujemy. Tym bardziej dzisiaj, że właśnie aż bóstwo zjednoczyło się z człowieczeństwem, bo Bóg stał się człowiekiem, słowo stało się ciałem. Więc dzień jest piękny do tego, żeby zrobić taką zadumę nad człowiekiem, nad jego istotą bycia na tym świecie, kim jest, dokąd zmierza, co go boli.

Czyli także nad samym sobą i nad relacjami z innymi ludźmi. Ale czy ksiądz profesor jest w stanie zrozumieć ludzi, którzy – już o tym mówiliśmy, że samotność w święta bardzo boli, chyba najbardziej – i czy ksiądz profesor jest w stanie zrozumieć ludzi, którzy przed świętami oddają swoich chorych rodziców, dziadków, babcie do szpitali? Lekarze alarmują, że ten trend się utrzymuje

Dość mi jest to trudno zrozumieć.

Że przed świętami liczba takich hospitalizowanych osób wzrasta o 20%.

Tym bardziej się dziwię, że moim zdaniem znacznie trudniej jest przetrzymać okrągły rok chorego w domu, bo jednak rozumiem, że oni przebywają we własnym domu czy w domu swoich dzieci, a na święta się ich odsyła do innych ośrodku. Tego do końca się nie zrozumie, bo to jest przedziwne, bo łatwiej by było o odwrotny proces, że się z tych ośrodków przynajmniej na święta bierze do domu, łatwy w sensie egoistyczny, łatwiejszy. Więc trochę tego nie rozumiem, ba, bardzo tego nie rozumiem. I wtedy robi się chyba ogromną krzywdę tym ludziom, dodaje się im cierpienia, ale i samemu sobie nie przysparza się komfortu duchowego i psychicznego. Naprawdę nie warto. Warto poświęcić się dla nich, być z nimi, wtedy najbardziej chyba, bo te świąteczne dni nas łączą.

A czy ksiądz jest w stanie zrozumieć zachowanie kilku młodych mężczyzn, którzy zaatakowali aktywistów w takiej organizacji „Food not Bombs”, czyli „Jedzenie zamiast Bomb”, którzy w ostatnią niedzielę w Warszawie rozdawali ciepły posiłek osobom bezdomnym. I zostali ci aktywiści właśnie zaatakowani przez kilku młodych mężczyzn, którzy – chyba można tak ich nazwać – [byli] neonazistami. I jak opisują to ci właśnie zaatakowani: „Chłopcy agresywnie mówili, że pomagamy nierobom i nieudacznikom oraz że oni kochają wojnę i Hitlera, dlatego są przeciwni naszej akcji, następnie przeszli do czynów”.

Wszystko jestem sobie w stanie wyobrazić, ale absolutnie nie wszystko akceptuję. To jest po pierwsze. Jest dzisiaj w świecie wolności, który stworzyły nam także social media i samiśmy sobie poszerzyli, ludzie mogą bardzo wiele, więcej niż kiedyś. Mogą więcej powiedzieć, więcej uczynić w imię wolności, bo te prawa jakoś ich strzegą, w związku z tym mamy takie fenomeny, na szczęście niezbyt liczne, bo to są jednak marginalne rzeczy, w których jakaś głupota totalna, jakaś próba identyfikacji z ekstremą... Te czasy nasze, pani redaktor, rodzą takich także ekstremalnych ludzi, zbuntowanych, bo tam musi być jakiś wewnętrzny bunt, u tych chłopaków, musi być jakaś niezgoda na życie, może na swoją nieudaną rodzinę, może na brak miłości w domu. Bo to się nie bierze znikąd. Nie chce mi się wierzyć, że człowiek się przecież taki rodzi, żeby agresywnie atakował tych, którzy pomagają innym i to w tak szlachetny sposób. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla takich postaw, natomiast głupota zalegała zawsze na świecie, zalega i dzisiaj. I ona się ekstremalizuje, niekiedy… Nie będę usprawiedliwiał nikogo, ale chcę powiedzieć, że to jest owoc pewnych psychicznych, niedowartościowania, kompleksów...

Ale nie sposób tego usprawiedliwiać, to jest nie do usprawiedliwienia, absolutnie.

Nie, dlatego powiedziałem na początku zdania, próbują już analizować dlaczego takie fenomeny negatywne się rodzą, ale to jest absolutnie do ukarania, do zablokowania. Nie ma przyzwolenia na takie rzeczy i nigdy nie będzie.

Nie ma przyzwolenia.

To jest jasne.

To jeszcze na koniec części radiowej poproszę księdza o krótkie, ale takie serdeczne życzenia dla słuchaczy Radia ZET.

Moje życzenia zawsze są serdeczne albo ich nie ma. Szanowni państwo, z całym szacunkiem do państwa w ten dzień, w którym przeżywacie tak pięknie swoje człowieczeństwo i swoją bliskość z innymi, chcę wam życzyć przede wszystkim tego, żebyście odczuli, że nie jesteście samotni. Dla wierzących – jest z Wami Bóg i was wspiera, dla niewierzących – z całą pewnością państwo macie kogoś bliskiego albo nawet nosicie w sobie ten dar człowieczeństwa, który warto uszlachetniać. Życzę wam pełni owoców tego człowieczeństwa i też dla tych, którzy wierzą, wiary głębokiej w to, co się dzieje dzisiaj, że nie jest to tylko symbol, gwiazdka, ale żebyście pod tym znakiem zewnętrznym odnajdywali swoją radość życia, sens pełniejszy, motywację do pracy. I tego wam przede wszystkim życzę.

Życzymy dobrych świąt. Ks. profesor Witold Kawecki z nami zostaje. A w części internetowej zapytam jednak o rzecz trudną, bolesną przed świętami dla Kościoła, ale jednak Kościół ten raport opublikował. Chodzi mi o pedofilię w Legionie Chrystusa. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

– Jeśli chcemy nie tylko komuś dołożyć, a rozwiązać problem realnie dla dzieci i młodzieży, musimy szczerze i otwarcie prowadzić kampanię przeciw pedofilom. Wszędzie. To bardzo złożony problem i mam wrażenie, że dotknęliśmy dopiero czubka góry lodowej – mówi w programie „Gość Radia ZET” ks. prof. Witold Kawecki. Według redemptorysty, polski Kościół jest gotowy na rozliczenie się z pedofilią. – Nie ma wyjścia. Jest pod ścianą – ocenia. W rozmowie z Beatą Lubecką komentuje też raport dotyczący pedofilii w Legionie Chrystusa. – Żaden grzech i żadne zło nigdy nie zbuduje autorytetu Kościoła – mówi ksiądz profesor Kawecki.

Po wewnętrznym dochodzeniu w Legionie Chrystusa opublikowano raport dotyczący pedofilii. Wynika z niego, że 33 księży i 71 seminarzystów skrzywdziło co najmniej 175 osób. Zdarzyło się to między 1941 a 2019 rokiem.

– Widać, że zaczynają działać mechanizmy naprawcze – komentuje raport redemptorysta w internetowej części programu „Gość Radia ZET”.

– Musi ksiądz przyznać, że to nie buduje autorytetu Kościoła – ocenia prowadząca program Beata Lubecka.

– Żaden grzech i żadne zło nigdy nie zbuduje autorytetu Kościoła. Bardzo go obdziera i jest skazą na Kościele. Jest dramatem tych osób, które były ofiarami. Cóż można powiedzieć? To oczywista oczywistość zła samego w sobie, które się dokonało. Dobrze że proces oczyszczania kiedyś się zaczął i że będzie światłem na przyszłość – komentuje ks. prof. Kawecki.

Beata Lubecka zwróciła uwagę na to, że wspomniany „proces oczyszczania” zaczął się bardzo późno.

– Dopiero Benedykt XVI zareagował, a jeśli wierzyć doniesieniom mediów, pierwsze informacje że źle się dzieje w Legionie Chrystusa i źle się dzieje z jego założycielem – że on również może molestować nieletnich – docierały już w latach czterdziestych – wskazuje prowadząca.

– Oczywiście, że to jest naganne, ale co ja mogę więcej w tej materii odpowiedzieć? To oczywista oczywistość, że powinno być to wcześniej, że powinny być inne schematy – ocenia Kawecki.

– Ale dlaczego był w takim razie rozpięty parasol ochronny nad ojcem założycielem tego zgromadzenia? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Gdybym to wiedział, to zacząłbym inicjatywę naprawczą sam osobiście, bo przez lata pracowałem i studiowałem w Rzymie. Gdybym wiedział czemu działały takie mechanizmy, na pewno bym pani redaktor powiedział. To jest w pewnym sensie hańba, zaniechanie, grzech i przestępstwo. Oczywiście, że ten przypadek jest szczególnie bolesny, bo okazało się, że była tam jakaś wewnętrzna, skorumpowana grupa ludzi. To nie był przypadek jednorazowy, to działało źle strukturalnie – wskazuje ks. prof. Witold Kawecki w Radiu ZET.

– To mogło wręcz nosić znamiona sekty – podsumowuje Lubecka.

– Tak, ja nawet powiedziałbym „mafia”. Rzeczywiście czegoś tu zabrakło ewidentnie. (…) Stajemy i przed takimi trudnymi rzeczami w Kościele. Mało powiedziane, że nam to nie przysparza chwały. Proszę pamiętać, że Kościół jest święty nie świętością ludzi, a Chrystusa. To jest święty Kościół grzesznych ludzi – zauważa ks. Kawecki.

Beata Lubecka zastanawiała się, dlaczego przymykano oczy na przypadki pedofilii w Legionie Chrystusa.

– Może chodziło o finanse? Zgromadzenie miało ogromny majątek – wskazuje gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Być może. Niczego nie zamiatam pod dywan. Moja wiedza jest taka, jaka jest. Nie jestem watykanistą, nie przychodzę stamtąd – stwierdza Kawecki.

Ksiądz profesor Witold Kawecki zauważa jednocześnie, że opublikowany raport nie jest pierwszym takim dokumentem.

– Jest cały szereg innych. Musimy zauważyć, że system naprawczy został w Kościele naprawdę uruchomiony, w przeciwieństwie do wielu profesjonalnych grup świeckich, które nie zajęły się tym problemem. Mam na myśli właściwie wszystkie inne profesje i zawody: nauczyciele, sędziowie, dziennikarze, a nawet rodzice, bo pedofilia często jest też w domu rodzinnym, rodzic jest pedofilem – mówi ks. prof. Kawecki. – O tym jest stosunkowo mało jeszcze w przestrzeni polskiej medialnej, a to trzeba razem wziąć, nie zamiatając kościelnych spraw pod dywan. Jeśli chcemy nie tylko komuś dołożyć, a rozwiązać problem realnie dla dzieci i młodzieży, musimy szczerze i otwarcie prowadzić kampanię przeciw pedofilom. Wszędzie. Jest to problem bardzo złożony i mam wrażenie, że dotknęliśmy dopiero czubka góry lodowej, także w naszej przestrzeni medialnej co do takich problemów – dodaje.

– Chce mnie ksiądz przekonać, że polski Kościół jest gotowy na rozliczenie się? – dopytywała Beata Lubecka.

– Myślę, że tak. Nie ma wyjścia. Jest pod ścianą – uważa ks. prof. Kawecki w Radiu ZET.