Zamknij

Była wicepremier o pracy w GIS-ie: Jako doradca społeczny, przez kilka tygodni

08.12.2020 06:30

Posada w Głównym Inspektoracie Sanitarnym? - To zdecydowanie nadużycie – tak, po raz pierwszy, Jadwiga Emilewicz komentuje na antenie Radia ZET informacje o tym, że po odejściu z rządu dostała pracę w GIS-ie.

- Ja zostałam poproszona jeszcze przez Jarka Pinkasa o wsparcie w II połowie listopada, kiedy trzeba było się w GIS-ie zastanowić nad tym, w jaki sposób szybko wesprzeć powiatowe i wojewódzkie inspektoraty sanitarne – tłumaczy była wicepremier. Zaznacza, że wspierała Głównego Inspektora Sanitarnego jako „doradca społeczny”. Dopytywana przez Beatę Lubecką o to, czy była to praca doraźna, jednorazowa Gość Radia ZET odpowiada, że „aktywność społeczna”. - Byłam tam przez kilka tygodni. Znałam dobrze GIS z I etapu pandemii. To nie była dla mnie rzecz zupełnie nowa – mówi Jadwiga Emilewicz.

Jej zdaniem „służba, która pamięta ostatnią epidemię z 1980 roku wymaga przemyślenia systemowego, po pandemii”. - Jak sami inspektorzy czy epidemiolodzy mówią, jest ich tam zdecydowanie mniej, ponieważ epidemii nie było – dodaje była wicepremier i minister rozwoju. - Warto przemyśleć, czy tego typu służba powinna być służbą części administracji zespolonej – uważa Emilewicz.

Pytana przez Beatę Lubecką o to, jak to jest przesiąść się z ław rządowych do poselskich, odpowiada, że „to tylko przesiadka do nieco wolniejszego samochodu”. - Mam trochę więcej czasu dla rodziny a to bezcenna wartość. Zwłaszcza w czasie pandemii. Dzieci potrzebują bardzo mocno psychicznego wsparcia – komentuje Gość Radia ZET.

Jadwiga Emilewicz: Europa jest w kryzysie. Nie chcę być Kasandrą, ale…

- Jestem przekonana, że dyskusja będzie bardzo trudna. Pytanie, czy zakończy się w ten weekend czy nie będzie dogrywki między świętami a sylwestrem – mówi Gość Radia ZET Jadwiga Emilewicz, pytana o polskie weto ws. unijnego budżetu. - Dyskusja o tym, czy jedno czy kilka państw ma wyznaczać standardy, według których mają żyć pozostałe państwa członkowskie, to bardzo głęboka dyskusja wykraczająca tylko poza decyzję o budżecie – ocenia była wicepremier i minister rozwoju. Jej zdaniem „Europa jest w kryzysie”. - Nie tylko wywołanym pandemią. Ja nie chcę być Kasandrą, ale jesteśmy świadkami pewnego – pewnie jeszcze daj Boże nie - upadku Zachodu, jako koncepcji intelektualnej. Ta wizja Zachodu przeżywa dziś bardzo głęboki kryzys – mówi Emilewicz.

"Nie sądzę, żeby był zainteresowany wychodzeniem z rządu"

Pytana przez Beatę Lubecką o Jarosława Gowina, który mówi o „broni atomowej” w kontekście weta, była polityk Porozumienia odpowiada, że „jednocześnie, na jednym oddechu mówi o tym, że ciągle dla Polski najlepszą wartością jest obóz Zjednoczonej Prawicy”. - Nie sądzę, żeby był zainteresowany wychodzeniem z rządu – dodaje. - Jestem przekonana, że stanowiska, które prezentuje, są jakoś uzgadniane z premierem Morawieckim, że nie są to indywidualne przekonania - komentuje Gość Radia ZET.

Jadwiga Emilewicz ocenia, że „bezprecedensowe środki, wynegocjowane w czerwcu przez premiera Morawieckiego oczywiście, w czasie postpandemicznym są Polsce potrzebne, ale jest pytanie o wagę dyskursu”.

Emilewicz: Jeśli tego nie zrobimy, to i tak możemy nie dostać środków. Polska jest w strefie zgniotu

- Dajmy na to, że nie zawetujemy tej propozycji, ale mamy wtedy zapisy, które mogą doprowadzić do tego, że za pół roku Polska i tak nie dostanie środków, ponieważ jeden czy drugi kraj członkowski zgłosi zastrzeżenia – mówi Jadwiga Emilewicz, pytana w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o unijnym budżet. Zdaniem byłej wicepremier i minister rozwoju „polska znowu jest w strefie zgniotu”. - Nasze geopolityczne położenie znowu daje nam się we znaki – dodaje. Emilewicz podkreśla, że strategicznym, geopolitycznym wyborem dla Polski wciąż jest Europa, zaznacza jednak: - Ale chcielibyśmy ją współtworzyć a nie tylko stać się elementem rozgrywki jakiegoś nowego koncertu mocarstw.

Gowin? "Nie mamy zbyt wielu okazji, żeby rozmawiać"

- Jesteśmy politykami, członkami parlamentu, ale nie mamy zbyt wielu okazji, żeby rozmawiać. Pan premier jest bardzo zajęty. To czas pandemii, czas intensywnych obowiązków – tak Jadwiga Emilewicz komentuje z kolei swoje relacje z Jarosławem Gowinem. - Jest liderem Porozumienia, którego ja już nie jestem członkiem więc nie jest niczym egzotycznym, że te kontakty osłabły – mówi była wicepremier. - Myślę, że moje odejście z Porozumienia było dość sporym zaskoczeniem dla Jarosława Gowina – dodaje.

Była wicepremier i minister rozwoju: Dziś nie powtórzyłabym tego kroku

- Gdybym dziś była poproszona, gdybym dziś znalazła się w podobnej sytuacji, to na pewno odmówiłabym wyjścia na ambonę – mówi była wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, w internetowej części programu „Gościa Radia ZET”, pytana o przemawianie z ambony na Jasnej Górze. - Z perspektywy czasu na pewno nie powtórzyłabym tego kroku – zapewnia. Dodaje jednak, że nie uważa, by polityk, który ma swoje przekonania, nie mógł uczestniczyć we mszy.  

Pytana przez słuchaczy o wypowiedź o. Tadeusz Rydzyka nt. pedofilii, Emilewicz ocenia, że była ona „niezręczna”. - To nie były fortunne słowa - podkreśla. Politycy koalicji rządzącej oklaskiwali redemptorystę? - Nie będę komentować tego, czy ktoś bije brawo czy nie – mówi Gość Radia ZET.

"Chciałabym, żeby dyskusja nt. życia i śmierci nie była prowadzona na ulicach czy w trybie twitterowym"

„Wolność kobiety kończy się, kiedy zachodzi w ciążę”? - Po tych słowach dostałam wiele słów od kobiet i od mężczyzn, dla których to zdanie jest dość oczywiste. Powiedziałam, że wolność kobiety jest ograniczona, kiedy zachodzi w ciążę, wolnością dziecka. To nie jest przekonanie światopoglądowe. To ma miejsce na mocy polskiego prawa, ustawy o RPD. Dziecko jest od poczęcia do pełnoletności – tłumaczy Emilewicz. - Dyskutują ze mną kobiety, które mają inne zdanie nt. aborcji. Chciałabym, żeby dyskusja nt. życia i śmierci nie była prowadzona na ulicach czy w trybie twitterowym. Ona wymaga poważnych przemyśleń – dodaje. Podkreśla, że „to nie jest tak, że w Polsce jest jedna kobieta, która ma jedne przekonania”. - Jesteśmy różne, różnią się nasze zdania – mówi Gość Radia ZET. Emilewicz ocenia, że zajmowanie się dzieckiem niepełnosprawnym jest ogromnym wyzwaniem osobistym, finansowym i psychicznym. - Musimy dostarczyć pełny aparat finansowy i organizacyjny, aby takie dzieci mogły się w Polsce rodzić i wychowywać – uważa.   

RADIOZET/MA