Kamil Bortniczuk w Radiu ZET: nowy rząd może być już 12 listopada

19.10.2019 08:02
Kamil Bortniczuk
fot. Radio ZET

– Zakładam, że na pierwszym posiedzeniu Sejmu uda się przyjąć dymisję starego rządu i wybrać nowy – mówi w Radiu ZET Kamil Bortniczuk, poseł Porozumienia Jarosława Gowina. Pierwsze posiedzenie nowego Sejmu odbędzie się 12 listopada.

Łukasz Konarski: Kamil Bortniczuk, poseł, Porozumienie Jarosława Gowina, Zjednoczona Prawica. Kiedy nowy rząd?

Kamil Bortniczuk: 12 listopada pierwsze posiedzenie nowego Sejmu, więc myślę, że chwilę potem.

Tak chwilę potem? Czy może jeden tydzień, dwa po?

Ja zakładam, że być może uda się i na pierwszym posiedzeniu przyjąć dymisję starego rządu i wybrać nowy.

Tak już będzie wszystko ustalone?

Z tego, co wiem, uzgodnienia wewnątrz Zjednoczonej Prawicy idą dość sprawnie. Oczywiście ja niewiele państwu dzisiaj powiem, bo tak się umówiliśmy z naszymi partnerami, że najpierw dopniemy te uzgodnienia w ramach trzech partii tworzących Zjednoczoną Prawicę, a dopiero następnie będziemy o tym informować, ale wydaje mi się, że wewnętrzne rozgrywki, może rozgrywki nawet złe słowo – wewnętrzne negocjacje nie stanowiły tutaj wielkiego problemu.

Czyli rozumiem, że wszystko jest już prawie dopięte?

Jeżeli chodzi o Porozumienie Jarosława Gowina i relacje z naszym głównym partnerem, czyli Prawem i Sprawiedliwością, myślę, że w sprawach kluczowych rzeczywiście dużo jest już ustalone.

A jak będzie wyglądał skład nowego rządu, może pan coś powie?

Powiem to samo, co chwilę wcześniej, czyli że najpierw ustalimy to w gronie koalicjantów, a później poinformujemy opinię publiczną.

To troszkę dookoła: te zmiany będą kosmetyczne czy nie?

Myślę, że jakichś rewolucyjnych zmian nie należy się spodziewać. Przede wszystkim to, co możemy powiedzieć, to potwierdzić po raz kolejny, że naszym kandydatem na premiera, zarówno naszym, jak i PiS-u, jest dotychczasowy prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.

Czyli rozumiem, że plotki o tym, że Jarosław Gowin chciałby zostać premierem, to nieprawda?

Pytanie, czy Jarosław Gowin chciałby zostać premierem, jest pytaniem znacznie szerszym i otwartym. Myślę, że to należałoby pytać w takim długookresowym horyzoncie pana premiera Jarosława Gowina. Natomiast niewątpliwie jest tak, że my dzisiaj mamy 18 posłów, to dużo i my odbieramy to jako sukces, ale też zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy elementem 235-osobowej drużyny, znamy swoją wagę w tej drużynie, więc na dzisiaj dywagacje o tece premiera dla Jarosława Gowina są na wyrost.

A za cztery lata już niekoniecznie?

Jeśli uda nam się przekonać wyborców, żeby poparli naszą partię w sile dominującej w ramach  Zjednoczonej Prawicy czy w jakimkolwiek innym układzie, to pewnie tak, natomiast mogę zdementować te informacje, te plotki, bo jak rozumiem, do tego pan redaktor pił, o tym, że Jarosław Gowin przebiera nogami do tego, aby być premierem, niezależnie od tego, z kim miałby się porozumieć. Absolutnie nie. Zjednoczona Prawica jest zjednoczona nadal, będzie zjednoczona, świetnie funkcjonuje, wygrywamy kolejne wybory z rekordowymi wynikami, i tutaj stanowiska personalne dla któregokolwiek z polityków nie będą stały na przeszkodzie, abyśmy nadal zgodnie współpracowali.

Ale tutaj widać pęknięcia na tym monolicie.

Nie.

No tutaj kłótnia między Jarosławem Gowinem a Patrykiem Jakim np.

Kłótnia to za dużo powiedziane, to jest kosmetyka. Rozumiem, że chodzi o ten spór internetowy na temat polskich uczelni.

No tak, ale dołączyli do tego sporu Małgorzata Wassermann, Kacper Płażyński. Jakieś tarcia są.

To jest naprawdę kosmetyka. To jest kosmetyka. Myślę, że przyświeca nam ten sam cel i wszyscy uważamy, że należy zadbać o to, żeby tzw. postępowa lewica rodem z Zachodniej Europy nie podkradła nam, nie zawładnęła duszami młodego pokolenia, no więc wszyscy mamy te same intencje, tak samo Jarosław Gowin, jak i Patryk Jaki, jak i ja, jak i inni politycy prawicy. Różnimy się nieco zapewne w podejściu do tego, w jaki sposób to uczynić.

Koalicjanci PiS-u zwiększą stan posiadania?

Ja myślę, że w związku z tym, że te wybory pokazały, że i zaufanie do koalicjantów PiS-u jest nieco większe, na nieco większym poziome, no to emanacją tego powinien być też kształt nowego rządu, więc zakładam, że tak, że analogicznie do tego, ilu mamy posłów więcej, ile nasz wkład w Zjednoczoną Prawicę, w klub parlamentarny PiS jest większy, o tyle więcej będziemy ważyć, również mieć różne stanowiska i o tyle więcej programowo, bo stanowiska są przede wszystkim narzędziem do wykonywania programu, o tym nie możemy zapominać. Natomiast tutaj nie popadałbym w imieniu mojej partii, Porozumienia, w jakiś samozachwyt, triumfalizm. Osiągnęliśmy przyzwoity wynik, ale cały czas jesteśmy świadomi tego, ile ważymy w całości.

Ale rozumiem, że chcieliby państwo jako Porozumienie mieć więcej ministerstw niż teraz?

Nawet czysto teoretyczne celem każdej partii politycznej jest dążenie do objęcia lub utrzymania władzy, również naszej, Porozumienia Jarosława Gowina – my jesteśmy odrębną partią polityczną. Natomiast jesteśmy też rozsądnymi ludźmi i wiemy, że nasze idee pozwoliły nam na to, aby zdobyć 18 posłów. Mając 18 posłów, nie bylibyśmy w stanie rządzić samodzielnie, co oczywiste. W gronie 23 posłów klubu parlamentarnego PiS-u, szerzej rozumianej Zjednoczonej Prawicy, ważymy kilka procent i, powiedzmy, w takiej samej proporcji chcielibyśmy mieć wpływ na rzeczywistość. Programowy przede wszystkim, bo tutaj program jest ważny, ale żeby realizować program, trzeba mieć ku temu narzędzia.

Ale bez tych 18 posłów nie ma rządu, więc możecie państwo licytować wysoko.

Można patrzeć na to w ten sposób, natomiast my cenimy sobie długofalową współpracę. To jest jak w biznesie: czasami jest taka sytuacja na rynku, że można przycisnąć Kontrahenta chociażby i wycisnąć z niego ostatnie soki. Natomiast kiedy sytuacja na rynku się odwraca, wówczas kontrahent przyciska nas i może się to kończyć źle dla całości układu gospodarczego. Więc my bardzo rozsądnie podchodzimy do układu, w jakim od wielu, wielu lat w zgodzie funkcjonujemy i nie chcemy być nadreprezentowani, aczkolwiek jesteśmy też świadomi tego, jaką funkcję, jaką rolę pełnią nasi posłowie.

A czy Zbigniew Ziobro dociska?

Tego nie wiem, o to należałoby pytać Zbigniewa Ziobro, ewentualnie Jarosława Kaczyńskiego, bo zapewne Zbigniew Ziobro głównie z nim rozmawia.

Czy Jadwiga Emilewicz zostaje w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii? Czy może będzie chciała przejąć Ministerstwo Energii?

Pyta pan z drugiej strony o to samo, co na początku naszego programu.

No tak.

Ja nie powiem panu zbyt wiele, niezależnie od tego, ile wiem, czy Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zostanie utrzymane w takim czy w innym kształcie. Mogę tylko powiedzieć, że minister Jadwiga Emilewicz po pierwsze jest bardzo ważnym politykiem mojej partii, Porozumienia Jarosława Gowina, po drugie jest bardzo dobrze ocenianym ministrem tego rządu i nic nie wskazuje na to, aby miała pełnić mniej znaczącą rolę niż pełniła obecnie.

Czyli Ministerstwo Energii to mniej znacząca rola?

Nie mówię ogólnie, że nie będzie pełniła mniej znaczącej roli, wszystko na to wskazuje, niż pełniła w rządzie, który kończy swoją kadencję.

Ministerstwo Sportu dla Michała Wosia z Solidarnej Polski?

Tego nie wiem.

Ziobryści przelicytowali troszkę? Bo tutaj pojawia się sporo informacji o tym, że jednak licytują wysoko i chcieliby troszkę więcej niż mają.

Proszę mnie zwolnić z obowiązku odpowiedzi na to pytanie, ja reprezentuję Porozumienie Jarosława Gowina. Ja mam wrażenie, że my te negocjacje prowadzimy w sposób taki uczciwy, partnerski, biorąc pod uwagę to, co przed nami, ale też to, co już za nami. A za strategię negocjacyjną naszego trzeciego partnera, Solidarnej Polski, odpowiadają politycy Solidarnej Polski i myślę, że znacznie sensownej byłoby pytać ich przedstawicieli o to, jak oceniają swoje stanowiska.

A czy nadal funkcjonuje ta umowa zjednoczeniowa prawicy, która była podpisana pięć lat temu, czy ona wygasła? Jak to wygląda technicznie, praktycznie?

Muszę przyznać, że nie wiem, ale wydaje mi się, że tak.

No bo jeszcze był aneks, kiedy Beatę Szydło zmieniał Mateusz Morawiecki. Tam był gwarant dla Zbigniewa Ziobry – resort sprawiedliwości, a państwo mieli naukę i szkolnictwo wyższe. Jeszcze tutaj jeden minister w rządzie, koniecznie resortowy. To jak to teraz wygląda?

W tym zakresie wydaje mi się, że ta umowa obowiązuje.

A będzie coś się zmieniało tutaj czy nie?

Jeżeli będzie się zmieniało, to zgodnie z tym, co już około trzech razy w dzisiejszym wywiadzie powiedziałem, będziemy informować o tym opinię publiczną zaraz po tym, jak dojdziemy do porozumienia w gronie koalicji.

A czy np. jest przewidziane podpisanie jakiegoś nowego aneksu, jakiejś nowej umowy? Czy wszystko państwo mają tak po prostu [ustalone] ustnie?

Nie wiem, natomiast jeżeli rzeczywiście byłoby tak, że te zmiany, o których rozmawiamy, poszłyby na tyle daleko, że należałoby je również umieścić w tej umowie, to my oczywiście jesteśmy gotowi taki aneks do umowy podpisać. Jeszcze raz powtórzę: Zjednoczona Prawica naprawdę świetnie i zgodnie współpracuje. Wygraliśmy bodajże ósme wybory z rzędu z rekordowym wynikiem, liczonym zarówno jeśli chodzi o procenty, jak i nominalną liczbę głosów.

Ósme wybory z rzędu?

Jak policzymy wszystkie, jakie były?

To nie będą ósme. Od 2015 roku? Od prezydenckich?

No policzmy... Może szóste.

Policzymy za chwilkę.

Może to była predykcja, jak będą wyglądały kolejne.

Może. Ale zmieniając temat lekko: państwo jako porozumienie chcą się zwrócić w kierunku centrum? Bo tutaj Jarosław Gowin mówił, że jest 10% niezgody programowej z Jarosławem Kaczyńskim.

My się cały czas zwracamy w kierunku centrum. Przynajmniej sami tak się postrzegamy. Myślę, że nasi wyborcy, czego dowodem jest 18 mandatów dla Porozumienia Jarosława Gowina, również postrzegają w nas pewną odrębność od PiS-u i od Solidarnej Polski. My jesteśmy centro-prawicą, my jesteśmy przede wszystkim w stosunku do naszych koalicjantów nieco bardziej wolnorynkowi i na to stawiamy. My chcielibyśmy też, ja o tym wielokrotnie mówiłem, aczkolwiek to nie jest dowodem na to, że doszło do jakichś porozumień w zakresie stanowisk rządowych, chcielibyśmy odbić moim zdaniem absolutnie niesłusznie przypisywany lewicy monopol na pojęcia ochrony środowiska, na zachowania proekologiczne, na odnawialne źródła energii – chociażby w tym zakresie również chcielibyśmy mocno działać, co robi minister Jadwiga Emilewicz już od kilku lat. Ja przypominam, że program wspierania prosumentów, wspierania polskiej fotowoltaiki, ogólnie zmiana sposobu myślenia z tych wielkich farm wiatrowych, na których zarabiały głównie zachodnie koncerny, bo to były wielomilionowe inwestycje.

Ale z drugiej strony mamy inwestycję w węgiel.

Jedno z drugim się w moim mniemaniu niekoniecznie kłóci, bo w miksie energetycznym czysta energia zawsze będzie zajmowała tylko jakiś określony procent, natomiast kręgosłup całego systemu energetycznego w każdym kraju, w każdym kraju, gdzie funkcjonuje jakikolwiek przemysł, musi być oparty o energetykę konwencjonalną. Pytanie, czy to będzie energetyka jądrowa, czy energetyka jądrowa, jest otwarte, ale musi być konwencjonalna.

Czy dobra zmiana troszkę zwolni?

W jakim zakresie?

Czy nie będzie rewolucji tej, którą mieliśmy przez ostatnie cztery lata? Czyli teraz będzie jakby to wszystko trochę stabilniej? Czy będzie ewolucja zamiast rewolucji?

Ja nie mam wrażenia, że przez ostatnie cztery lata wprowadzaliśmy rewolucję. Też rozmawiając z wieloma wyborcami Zjednoczonej Prawicy w trakcie już skończonej kampanii wyborczej, miałem wrażenie, że wielu z nich było wręcz niezadowolonych z wolnego tempa zmian w niektórych obszarach. Więc ja naprawdę nie mam wrażenia, żebyśmy wprowadzali jakieś zmiany rewolucyjne.

Ale co będzie teraz? Czy będzie np. dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości teraz, jeszcze przed ewentualną reelekcją Andrzeja Dudy czy nie?

Tego nie wiem, to są szczegóły, czy to będzie pierwsze pół roku, czy rok, czy dwa lata, natomiast jasna jest deklaracja, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie jest jeszcze dokończona i trzeba nad nią popracować, to jest oczywiste.

Ale rozumiem, że reelekcja Andrzeja Dudy to jest teraz priorytet?

To są kolejne wybory, które stoją przed całym polskim światem politycznym. My na dzisiaj mamy prezydenta, który rzeczywiście wywodzi się z naszego środowiska, i będziemy chcieli ten stan rzeczy utrzymać. Naszym kandydatem będzie Andrzej Duda, kandydatem Zjednoczonej Prawicy, i będziemy wszyscy pracować na to, żeby uzyskał reelekcję. Najlepiej w pierwszej turze, bo na to zasługuje. Moim zdaniem prezydent Duda jest najlepszym… najlepiej postrzeganym z prezydentów III RP.

Ale rozumiem, że kontrowersyjne projekty ustaw na razie do szuflady?

Szczerze mówiąc, nie wiem, co pan redaktor ma na myśli, mówiąc „kontrowersyjne projekty ustaw”, ponieważ tutaj rzeczywiście się możemy spierać: to, co jest kontrowersyjne, zdaniem niektórych mediów i części opinii publicznej, naszym zdaniem już nie do końca takie kontrowersyjne jest. Ja przypomnę, że tam, gdzie zobowiązywały nas do tego wyroki, chociażby TSUE, wycofywaliśmy się z tych zmian. Natomiast co do innych zmian, porównując standardy – bo rozumiem, że cały czas mówimy o wymiarze sprawiedliwości – które wprowadzamy w Polsce do standardów funkcjonujących chociażby w Niemczech, ale też w szeregu innych krajów UE, to my tam naprawdę nie upolityczniamy wymiaru sprawiedliwości.

To jest dyskusja na inną rozmowę.

Tę kadencję.

Między innymi. Ale np. teraz będzie jakieś wyciszenie pomysłów Zbigniewa Ziobry przed tą reelekcją czy nie bardzo, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości?

Proszę mnie o to nie pytać. Ja cały czas uważam, że wymiar sprawiedliwości z wyłączeniem kilku drobnych rzeczy, które zresztą TSUE uwzględnił w swoich wyrokach, to nie jest rewolucja, to jest, powiedziałbym, nadrobienie zaległości z przełomu lat 80. i 90. i z początku lat 90., kiedy to rzeczywiście mieliśmy zmiany ustrojowe, które wymiaru sprawiedliwości wcześniej nie dosięgły.

Jak chcecie odbić Senat?

Niekoniecznie musimy odbijać Senat. Ja powtarzam wielokrotnie: będziemy postępować zgodnie z prawem w Senacie. Jeżeli któryś z senatorów – w Senacie mamy remis de facto, jest 48 do 48 i czterech senatorów niezależnych – jeżeli któryś z senatorów zdecydują się popierać nasz obóz w sposób zorganizowany, no to świetnie, no to będziemy mieli w Senacie większość. Natomiast jeżeli tak nie będzie, no to będziemy funkcjonować zgodnie z prawem. Przypominam, że Senat nie ma mocy, która mogłaby zablokować ustawy.

Może zwolnić jedynie troszkę.

Może zwolnić, a być może w niektórych sprawach rzeczywiście wyjdzie nam to na dobre, jeżeli dojdzie do zwolnienia, do głębszej refleksji. Natomiast ja też liczę na zdrowy rozsądek wszystkich senatorów. Więc jeżeli my będziemy wprowadzać prawo, które np. będzie obniżało Polakom podatki, będzie reagowało na jakąś zmieniającą się sytuację, tak jak kiedyś musieliśmy ekspresowo przyjąć ustawę, która broniła Polaków przed podwyżkami cen energii z końcem roku, to ja zakładam, że senatorzy uniosą ciężar odpowiedzialności, nie będą się kierować tylko i wyłącznie polityką i chęcią zaszkodzenia rządowi i pokazania, że my coś robimy nieskutecznie, ale że będą działali w zgodzie z interesem narodu.

Ale jeżeli znowu będą chcieli państwo coś szybko zmieniać w TK, to może tak łatwo już nie być.

Wówczas Senat będzie korzystał ze swoich kompetencji, a my będziemy działali zgodnie z prawem, tutaj nie mam żadnych wątpliwości.

Porozumienie nie zagłosuje za zniesieniem trzydziestokrotności składek ZUS-u? To jest już pewne?

Mówiliśmy o tym wielokrotnie, i w kampanii wyborczej, i podtrzymujemy tę deklarację. Szczególnie jeżeli rzeczywiście zauważył pan na początku naszej rozmowy, że Porozumienie dzisiaj waży nieco więcej, no to tym bardziej musimy tę kwestię podnosić. Premier Jarosław Gowin dość ostro tę sprawę postawił w okresie przed kampanią wyborczą. My naprawdę uważamy, że to jest najzwyczajniej w świecie projekt szkodliwy dla tworzącej się w Polsce klasy średniej młodego pokolenia, dla specjalistów, którzy zarabiają dużo, ale ciągle nie tyle dużo, ile mogliby zarabiać w Europie Zachodniej, i tym posunięciem moglibyśmy ich tylko dodatkowo zmotywować do tego, aby zmienili pracodawcę na jakiegoś z innego kraju niż Polska.

To rozumiem, że nie będzie pierwszego budżetu od 30 lat bez deficytu?

Jeżeli rzeczywiście ceną za utrzymanie tego limitu trzydziestokrotności w zakresie składek ZUS będzie deficyt budżetowy, mówi się o ok. 5 mld zł, nasze środowisko uważa, że jest to cena warta poniesienia.

Kamil Bortniczuk, ciąg dalszy na Facebooku Radia ZET.

RadioZET.pl