Leszek Miller: Szkoda, że kandydat SLD nie został wyłoniony w referendum

29.06.2020 20:55

- Przypomnę, że 5 lat temu prawo obywatelstwa zdobyło takie przekonanie, że następny kandydat SLD w wyborach prezydenckich musi być wyłoniony w referendum. Wszyscy się na to zgodzili, łącznie z ówczesnym kierownictwem. Szkoda, że nie zostało ono przeprowadzone. Może sprawy potoczyłyby się inaczej – uważa gość Radia ZET były premier Leszek Miller.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, co zawiodło, dlaczego Robert Biedroń dostał tak słaby wynik, europoseł SLD odpowiada, że „to pytanie wymaga poważnej odpowiedzi”. - Jeśli kierownictwo Lewicy nie będzie chciało jej znaleźć to dalej będziemy we mgle – dodaje. - 5 lat temu moi koledzy, zwłaszcza pan Czarzasty, obsadzili mnie w roli jedynego odpowiedzialnego za tamten wynik [Magdaleny Ogórek – red.] , bo wydawało się, że już gorzej być nie może… - komentuje były premier. Przypomina, że 5 lat temu szef sztabu Ogórek zrezygnował. - Ja sam powiedziałem, że nie będę kandydował. A jak będzie teraz? – pyta gość Radia ZET. Zdaniem Leszka Millera najważniejsze jest, by znaleźć odpowiedzi na pytania: Dlaczego Biedroń zdobył tylko 425 tys. głosów, skoro Lewica w wyborach parlamentarnych miała ich ponad 2 mln, dokąd i po co i dlaczego oni odeszli?

"Biedroń jest intelektualnie ruchliwy"

Pytany o to, czy to koniec politycznej kariery Roberta Biedronia, były premier odpowiada: - Nie sądzę… Trzeba pamiętać, że jest posłem w PE, ma tam określoną pozycję, jest bardzo pracowity, intelektualnie ruchliwy.

Miller: Trzaskowski ma bardzo poważne rezerwy

II tura? - Uważam, że pan Duda jest faworytem, ale pan Trzaskowski ma bardzo poważne szanse – komentuje Miller. Dodaje, że Andrzejowi Dudzie do zwycięstwa potrzeba ok. 1,5 mln dodatkowych głosów a Rafałowi Trzaskowskiemu ponad 3 mln, „ale te głosy są”. Zdaniem gościa Radia ZET kandydat KO ma „bardzo poważne rezerwy”. - Okazuje się, że tradycyjne bastiony centro-demokratycznej lewicy były mniej zmobilizowane w I turze niż mogą być zmobilizowani w II turze – ocenia polityk.

Były premier: Każdy, kto zagłosuje na Andrzeja Dudę będzie głosował na Jarosława Kaczyńskiego. Duda ma twarz prezesa PiS

- Każdy, kto w II turze będzie głosował na Andrzeja Dudę de facto będzie głosował na Jarosława Kaczyńskiego. Andrzej Duda ma twarz Jarosława Kaczyńskiego – mówi były premier Leszek Miller w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Pytany o to, kto głosował na kandydata Zjednoczonej Prawicy w I turze, polityk SLD odpowiada, że jest to „ściśle określona grupa”. - To ludzie starsi, z niższym stopniem wykształcenia i zamieszkali na wsi i w małych miejscowościach. Na pewno pod silnym wpływem Kościoła – wylicza były premier. Jego zdaniem Kościół w Polsce jest dziś tak polityczny, jak nigdy dotąd więc ambona była miejscem agitacji za urzędującym prezydentem. - To taka Polska, która jest bardziej ksenofobiczna, do której łatwo trafiają hasła o tym, że trzeba wstać z kolan, że do tej pory nie byliśmy suwerenni – komentuje gość Radia ZET.

"Polska nie jest już państwem praworządnym"

Pytany przez Beatę Lubecką o to, co oznaczają kolejne lata prezydentury Andrzeja Dudy, były premier odpowiada, że „intensyfikację kontrrewolucji, którą wszczął Jarosław Kaczyński, nacelowanej na osłabienie reform, które zaczęły się w 1989 roku”. – Na pewno zostaną wzięte na warsztat: repolonizacja mediów, intensyfikacja konfliktu z UE i pogłębianie współpracy z Donaldem Trumpem – dodaje. Zdaniem Leszka Millera Polska nie jest już państwem praworządnym, jest państwem częściowo demokratycznym.

Leszek Miller: Biedroń popełnił błąd atakując Trzaskowskiego

Dopytywany o Roberta Biedronia, który w kampanii atakował Rafała Trzaskowskiego, polityk SLD ocenia, że to był błąd. - Skoro elektorat Biedronia deklarował, że mniej więcej w 95-97 proc. będzie głosował na Trzaskowskiego w II turze, to atakowanie go jest bez sensu – ocenia gość Radia ZET.

Ulewy w Warszawie? "Gdyby prezydentem był pan Jaki, to nad Warszawą świeciłoby słońce"

Prezydenta Warszawy można obarczać ulewami? - Gdyby prezydentem był pan Jaki, to żadnych ulew by nie było, bo brak kataklizmu zostałby wymodlony i nad Warszawą świeciłoby tylko słońce, byłaby bardzo przyjemna pogoda – komentuje polityk SLD.

RADIOZET/MA