Szumowski: Wykorzystam 1,3 mld zł, gdy ruszy specustawa o koronawirusie

07.03.2020 08:00
łukasz szumowski
fot. Radio ZET

Jak ruszy specustawa dotycząca koronawirusa natychmiast skorzystam z pieniędzy na pilne zakupy. Mam do dyspozycji 1 mld 300 tysięcy złotych z rezerwy, a wojewodowie złożyli wnioski o zakup sprzętu - mówił dziś w Radiu ZET Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET dzisiaj minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski. Dzień dobry, panie ministrze.

Łukasz Szumowski: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie ministrze, zapytam na początek – 2 mld, które prezydent przeznaczył na telewizję publiczną i media publiczne toby się przydały teraz? W kontekście walki z koronawirusem np.?

Naprawdę nie mam czasu na zastanawianie się nad innymi rzeczami niż koronawirus obecnie, więc po prostu…

No tak, ale mówimy o pieniądzach, które są panu potrzebne pewnie.

W tej chwili również pieniądze nie są kluczem w tym, co robimy, tylko organizacja. Mamy środki na to, co potrzebujemy, na to, co chcemy, natomiast…

Nie brakuje panu pieniędzy?

Nie, brak pieniędzy… W tej chwili nie brakuje, natomiast organizacja jest problemem. Byłem wczoraj na spotkaniu ministrów zdrowia Unii Europejskiej. Temat dostępności do różnych materiałów, do leków, które mogą być potencjalnie wykupywane przez ludzi, był tematem numer jeden. Oczywiście te leki na razie… Łańcuchy dystrybucji są i agencja europejska, również obecna zdalnie na tym posiedzeniu, raportowała.

No ale wie pan, że już w aptekach niektórych leków brakuje? Ja nie mówię o tych lekach, które są objęte zakazem wywozu. Mówię o lekach np. na nadciśnienie czy niektóre dawki leków na choroby tarczycy.

Bo dawki, akurat 88… Cały czas jest z nią problem, bo to produkuje jedna firma. Z kolei no bardzo dziwną dawkę, bo można by zrobić 90 albo 100. Natomiast pozostałe są. My mamy dzięki informatyzacji pełną jakby wiedzę o tym, ile opakowań schodzi w  której aptece, gdzie przestają schodzić, czyli tam wiemy, że mogą być jakieś braki.

Czyli na razie nie ma takiej sytuacji, że tego brakuje?

Nie ma.

A jeżeli brakuje w aptece, to dlaczego pana zdaniem?

No dlatego że dystrybucja akurat do tej apteki nie dotarła, to aptekarze często skarżą się, że nie są traktowani tak samo przez hurtownię, że nie są równo traktowani przez hurtownię i do niektórych aptek trafia szybciej i więcej, a do niektórych trafia mniej albo w ogóle.

Panie ministrze, to do tego wrócimy jeszcze, bo pan mówi, że w tej chwili nie pieniądze są kłopotem, a kwestie organizacyjne. A ja zapytam jeszcze o…

Tzn. „kłopotem” – no wyzwaniem.

Wyzwaniem.

Bo to jest… Np. z respiratorami – to też był temat bardzo gorący.

Ale co – że brakuje?

Właśnie nie, no bo jeżeli popatrzymy na ilość respiratorów w Polsce, ona jest na poziomie tam 7-8 tys., tylko problem jest z rozlokowaniem ich taki, żeby można było potencjalnie używać ich do pacjentów w szpitalach zakaźnych. No bo one są, te respiratory, rozproszone na OIOM-ach we wszystkich szpitalach w Polsce czy na łóżkach intensywnych.

I jak to będzie rozwiązywane? One będą przewożone, przetransportowywane?

To jest jedno rozwiązanie, że… I już są, bo są przewożone i przetransportowane do niektórych… W Gdańsku np. stworzono takie intensywne łóżka przy oddziale zakaźnym no po to, żeby mieć zabezpieczenie. To jest jedno, ale też ludzie, bo nie każdy potrafi obsługiwać ten respirator i nie każdy respirator się nadaje. To muszą być takie normalne, porządne respiratory, a nie np. transportowe do ratowania życia, no bo jak jest niewydolność oddechowa, no to tam musimy prowadzić tą wentylację w sposób taki ekspercki.

Panie ministrze, ja o tych nowych pacjentów zakażonych chciałabym zapytać. Mamy dwie osoby, które są w szpitalu w Szczecinie, jedną osobę w Ostródzie, jedną osobę we Wrocławiu. W jakim one są stanie, na sam początek?

W stanie stabilnym. Tzn. nie mamy w tej chwili informacji, żeby u kogoś był stan zagrażający życiu – to jest po pierwsze. Nie chcę mówić konkretnie – kto, co – bo to nie o to chodzi, natomiast wiemy oczywiście, że ten wirus jest groźny głównie dla osób starszych, powyżej 65-70. roku życia.

A te osoby, które teraz są zakażone, to są osoby stosunkowo młode, w średnim wieku.

No w średnim wieku i młode. Natomiast no oczywiście wiemy, że jedna z tych osób jest z kontaktu z tzw. autobusu.

Czyli od tego pierwszego pacjenta.

Tak, ale to też pokazuje jakby skalę, no bo jeżeli 40 kilka osób jechało i jedna faktycznie się zaraziła, pewnie jeszcze będziemy mieli jakiś jeden czy dwa przypadki z tego autobusu…

Pan się spodziewa, że z tego autobusu będą jeszcze?

Myślę, że jeszcze jeden czy dwa przypadki – tak. No to pokazuje skalę, na ile ten wirus zaraża. Jeżeli przez parę godzin zaraził jedną czy dwie, czy trzy osoby w autobusie, no to nie jest tak jak grypa czy jak już, nie daj Bóg, ospa, że wszyscy są… Przy ospie wszyscy byliby chorzy.

Panie ministrze, a czy udało się dotrze do wszystkich tych osób, które z kolei miały kontakt z tymi nowymi, no mówiąc bardzo brzydko, ale przypadkami zakażeń? No bo jedna osoba leciała samolotem.

Jedna osoba leciała samolotem. Dzięki tutaj szybkiej akcji straży granicznej zlokalizowaliśmy wszystkie osoby, które po prostu tym samolotem leciały.

Co z nimi się teraz dzieje?

I teraz służby sanitarne, czyli sanepid, prowadzi tzw. dochodzenie epidemiczne, czyli z każdą osobą się kontaktuje, rozmawia, zaleca albo kwarantannę domową, albo kwarantannę czy izolację w szpitalu. To zależy od tego, w jakim stanie jest ten człowiek, czy ma jakieś objawy, czy… itd. itd. No to jest teraz ciężka praca, żmudna, taka mrówcza służby sanitarnych, od których zależy, czy będziemy mieli ogromne ilości infekcji, czy będziemy mieli…

No właśnie, ja chciałam zapytać, czy pan… Czy możemy już mówić o zagrożeniu epidemią pana zdaniem? Czy to jeszcze za wcześnie?

No jeszcze za wcześnie, bo mówimy o klastrach epidemii, jeżeli jest powyżej stu przypadków. W związku z tym w Polsce na razie mamy pięć, tak?

Pan się spodziewa, że kolejne wyniki kolejnych testów, bo dzisiejsze, te nocne, jak rozumiem, nie przyniosły pozytywnych wyników? Myślę o pozytywnych dot. zachorowań czy zakażenia. Pan się spodziewa, że kolejne przypadki będą wkrótce?

Na pewno będą, to tylko pytanie – ile i w jakim tempie.

Bo rozumiem, że są już podejrzenia czy podejrzane osoby, u których może wystąpić to zakażenie? Państwo to mają już zidentyfikowane.

To nawet nie tak, bo zobaczcie państwo, jak to wygląda. Wszyscy spodziewaliśmy się z Włoch wszystkich zachorowań. Mamy z Niemiec, mamy z Anglii, mamy z Włoch. W związku z tym ja już przestałem podejrzewać, że to – o, prawdopodobnie w takiej czy innej grupie – bo to zaczyna być trochę wróżenie z fusów.

To jest nieprzewidywalne pana zdaniem?

Tam, gdzie się pojawi, tam mamy natychmiast i jak najszybciej reagować, jak się da oczywiście, no bo to też trzeba mieć jakby pewną racjonalność w sobie. No jeżeli mamy listę pasażerów, no to do tych pasażerów ktoś musi pojechać, ktoś musi z nimi…

No i, rozumiem, do rodziny zakażonego pacjenta.

Dokładnie.

A co się dzieje z tymi bliskimi osób czy też z którymi miały styczność te osoby ze Szczecina? Ta osoba…

Są w kwarantannie domowej.

Też są, tak?

Tak, tak.

Ile to jest osób? To jest…

Każdy bliski kontakt jest w kwarantannie domowej. Kilka osób z najbliższej rodziny zwykle od razu jest w kwarantannie. No ale to tak jak też… Te dwa metry, prawda, dają pewnego rodzaju jednak bezpieczeństwo. Stąd np. jak w autobusie jedziemy, no to ten rząd w jedną, rząd w drugą ma najwyższe ryzyko.

W samolocie tak samo.

W samolocie tak samo.

Panie ministrze, chciałam zapytać, czy to jest już też moment, żeby przejść, jeśli chodzi o kwestie zapobiegania rozprzestrzenianiu się – no jest nowa ustawa, która dzisiaj zostanie podpisana przez prezydenta – o krok dalej do nowego etapu walki z koronawirusem? No Francja, Niemcy poszły dalej, jeśli chodzi o działania kryzysowe. Czesi zdecydowali właśnie, że od północy każdy, kto wraca z Włoch, zostanie objęty obowiązkową kwarantanną.

No ale jak widzimy, u nas akurat dwie osoby z Włoch na pięć są z Włoch. Dwie osoby na pięć chorych są z Włoch. W związku z tym no tak naprawdę musielibyśmy objąć kwarantanną wszystkich, którzy przyjeżdżają z zagranicy. Pytanie, na ile to jest skuteczne, pytanie, na ile to jest egzekwowane w ogóle, no bo to są dziesiątki tysięcy ludzi.

No ale pan uważa, że… Czy to nie jest już ten moment, żeby trochę zaostrzyć, obostrzyć pewne działania?

Francja ma kilkadziesiąt przypadków właśnie osób zarażonych.

W Niemczech jest już znacznie więcej. Tą drabinkę takiej eskalacji reakcji państwa no mamy jasno określoną i oczywiście, że możemy to zrobić, ale na razie jeszcze mamy sytuację, kiedy no mamy pięć zakażeń pozytywnych. Wszystkie te kontakty są wyśledzone i oczywiście będziemy reagowali w momencie, gdy będziemy mieli, nie wiem, kilkadziesiąt osób chorych, no to pewnie trzeba będzie wdrożyć następne kroki. No najważniejsze jest, mówię, najważniejszy jest taki… zachowywanie się zgodnie z tymi procedurami. Zresztą jak widzimy na podstawie tych pacjentów, okazuje się, że naprawdę Polacy wiedzą, jak postąpić, do kogo się zgłosić. POZ wie…

A kiedy pan mówił, że ten drugi i trzeci pacjent, wcale nie ten pierwszy, pana najbardziej martwi, to ten drugi, trzeci pacjent już jest.

Tak.

Dlaczego pana martwi?

Martwi mnie dlatego, że no tak jak z każdym nowym działaniem. Pierwsze – poszedł dobrze. No to możemy powiedzieć: „No OK, mamy świetne rzeczy”. Krytyk powie: „A, udało się wam”. No to jeżeli drugi się udało, trzeci się udało, piąty się udało, no to znaczy, że jednak to nie to, że się udało, tylko tak jak w sporcie. No jeżeli mamy rzut piłką do kosza, no to jak komuś się może trafić, ale jak trafia się pięć razy, to znaczy, że ktoś po prostu dobrze gra.

Panie ministrze, à propos specustawy, o której wspomnieliśmy przed chwilą, przegłosowana przez Senat, właściwie dzisiaj ma zostać podpisana przez prezydenta, więc na początku tygodnia, jak rozumiem, zacznie działać, bo ma działać natychmiastowo. Z których narzędzi pan skorzysta w pierwszej kolejności? Jakie narzędzia ona panu da?

Z finansowych.

Tzn.?

No mam do dyspozycji 1,3 mld z rezerwy. Wiemy, że wojewodowie złożyli wnioski o sprzęt. Częściowo myśmy już te wnioski przeprocedowali, ale na pewno…

Czyli czego brakuje w tej chwili?

Na pewno są potrzebne pieniądze na kontrakty z karetkami przewozowymi, na zapłacenie szpitalom za gotowość. No przecież zaczęliśmy reorganizować szpitale. Poprosiliśmy, tak jak w Ostródzie, żeby szpital był cały zakaźny. Tam pacjenci wszyscy zostali decyzją wojewody przeniesieni do innych szpitali, a ten ostródzki został, i to już dwa dni temu chyba, stał się szpitalem zakaźnym. No, nie ma pacjentów w środku, to za co ma NFZ zapłacić?

Czyli pan będzie teraz płacił, rozumiem, np. szpitalowi w Ostródzie za gotowość, tak?

Na przykład, tak, tak.

A jeśli chodzi o sprzęt i maseczki – w zielonogórskim szpitali, jak donosi dzisiaj „Gazeta Wyborcza”, w którym jest leczony ten pierwszy pacjent z koronawirusem, kończą się zapasy masek, skafandrów, fartuchów.

Już to zostało wczoraj rozwiezione.

Pielęgniarki grożą, że odejdą od łóżek, czyli to…

Już wczoraj dotarły kolejne zapasy z Agencji Rezerw Materiałowych do zielonogórskiego szpitala.

A co z pozostałymi szpitalami? Bo mówią też szpitale np. na Dolnym Śląsku, że od dłuższego czasu proszą o dodatkowe dostarczenie właśnie maseczek i środków ochrony osobistej, bo wystarczy im zaledwie dla niewielkiej liczby.

Szpital zakaźne są przez nas w tej chwili zaopatrywane w pierwszej kolejności. I tak będzie, dlatego że patrząc na działania we Włoszech, we Francji, rozmawiając z kolegami ministrami z UE, w każdym kraju skupiamy się teraz na ochronie personelu medycznego, który pracuje z pacjentami zakażonymi. Bo jeżeli zachorują również lekarze, tak jak jest we Włoszech, no to wtedy zaczyna się już system po prostu… nie działać prawidłowo. W związku z tym dostarczamy głównie teraz do szpitali zakaźnych ten sprzęt. Jednocześnie no cały czas będziemy pewnie dystrybuować takie maseczki zwykłe do… i POZ już to poszło, i wojewodów częściowo.

Na to panu pozwolą te pieniądze, które chce pan, mówiąc kolokwialnie, uruchomić już w przyszłym tygodniu?

Tak, tak, dlatego że no mamy różne podpisywane w tej chwili umowy, kontrakty z różnymi podmiotami. No tak jak z testami, prawda? No z wszystkich firm kupujemy, które były. Zaopatrzyliśmy się, mamy te testy w Polsce. One są już w gotowości.

Nie brakuje ich?

Nie, ich jest kilkadziesiąt tysięcy. Nie brakuje. No ale z drugiej strony, jak powiedziałem, kupujemy wszystko, tak? No bo chcemy… Za chwilę, nie daj Bóg, odpukać, w którymś z dużych krajów Unii czy jeszcze gdzie indziej będzie wybuch szeroki i nam może zabraknąć, no to lepiej zaopatrzyć się.

A co udało się ustalić podczas tej wczorajszej wizyty w Brukseli? Niepokoi pana to, co rzeczywiście dzieje się np. we Włoszech? No bo rozumiem, że o tym była rozmowa. Państwo jako ministrowie rozmawialiście. Pani mówi, że no może się zdarzyć tak, że zabraknie tych środków, o których mówimy, tak? Czyli maseczek.

Nie, nie, nie. No zabraknąć to myślę, że nie zabraknie. Pytanie – co dystrybucja. No była gorąca dyskusja o solidarnościowym podejściu do dystrybucji…

No tak, ale co z dyskusji wynikło?

…a Niemcy np. zakazały eksportu właśnie maseczek i środków ochrony osobistej. Francja zarekwirowała wszystkie te środki. Wyniknęło stąd to, że no jakby ci ministrowie zostali trochę przez całą radę ministrów zdrowia przyciśnięci, jeżeli tak mogę powiedzieć. Oczywiście to jest poziom bardzo wysokiego szczebla politycznego, więc zadeklarowali – można o tak ładnie powiedzieć – że ten zakaz wywozu służy głównie, żeby nie wywozić poza UE. W związku z tym…

Czyli rozumiem, że w ramach UE jesteśmy, gdyby nam np. zabrakło, w stanie ściągnąć.

Tak, no to jesteśmy w stanie ściągnąć…

Z innych krajów.

…z innych krajów. Oczywiście my też mamy różne zasoby. Np. niektóre leki są produkowane w Polsce. No wiemy, że przedwczoraj podpisaliśmy tzw. antywywozówkę, która obejmuje już bardzo szeroko wszystkie leki. No i u nas jest… Może się okazać, że będzie nadmiar pewnych produktów, a niedobór innych. Trzeba będzie po prostu w ramach tej Unii dystrybuować te środki – to jest jedna rzecz. A druga rzecz – ja zawnioskowałem o uruchomienie funduszu solidarnościowego Unii, nie tylko który był do tej pory uruchamiany w kwestiach katastrof typu susza, typu powódź. Nie było nigdy uruchamiania go do epidemii.

Jest szansa, że zostanie to…

Taka trochę moja… mój kamyczek tam, bo na koniec pan komisarz powiedział, że komisja – to jest inne ciało niż rada – rozważy uruchomienie funduszu solidarnościowego. Myślę, że to jest warte. Myślę, że powinniśmy uruchomić te środki z Unii, żeby wspomóc te kraje, głównie tak naprawdę te, gdzie mamy najwięcej przypadków, no ale w Polsce też koszty ponosimy duże.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zostaje z nami. Ciąg dalszy rozmowy będzie na RadioZET.pl i na naszym profilu na Facebooku. Zapraszam serdecznie.