Zamknij

Maciej Lasek o Antonim Macierewiczu: Ktoś tu kogoś robi w konia

12.04.2022 09:01
Maciej Lasek
fot. Radio ZET

- Całkowicie wykluczam hipotezę, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu. Była ona analizowana nie przez jeden zespół, a wiele równoległych. Byliśmy na miejscu, oglądaliśmy szczątki, analizowaliśmy. To nie jest tak, że nasi koledzy pojechali do Smoleńska i zaufali Rosjanom – mówi Gość Radia ZET Maciej Lasek, pytany o raport podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza i tezę, że 10.04.2010 doszło do zamachu.

Były członek komisji Millera, która badała przyczyny katastrofy zaznacza, że gdyby eksperci nie mieli pewności, to by się pod tym nie podpisali. - 34 ludzi podpisało się bez żadnych wątpliwości i to są ludzie z niekwestionowanym autorytetem w środowisku – komentuje gość Beaty Lubeckiej. - Zadam pytanie – dlaczego Antoni Macierewicz bardziej wierzy Rosjanom, niż Polakom? Dlaczego wpasowuje się w kremlowską narrację, która ma dzielić Polaków, a nie słucha faktów? To jest zastanawiające – dodaje Maciej Lasek.

„Macierewicz kłamie”

Były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych podkreśla, że „nikt od Macierewicza nigdy nie był w Smoleńsku i nie miał dostępu do wraku, a jedyne dowody, do których mogli mieć dostęp, to dowody z komisji Millera, ewentualnie wypożyczone z prokuratury”. - Nawet ziobrowscy prokuratorzy nie chcieli zabrać do Smoleńska członków podkomisji Macierewicza. Myślę, że nie uważają tych osób, jako wiarygodnych, rzetelnych – mówi Lasek. Zaznacza, że przeciwieństwie do „inspirowanych politycznie” ekspertów z podkomisji smoleńskiej, 18 członków komisji Millera było na miejscu i zostali tam aż do zakończenia prac. - Pan Macierewicz kłamie i to już nie pierwszy raz. Polscy specjaliści otwierali czarne skrzynki, pierwszy raz wyjmowali taśmę, zakładali na magnetofon. Czarna skrzynka była pierwszy raz odczytana w Polsce u producenta – podkreśla Gość Radia ZET. Maciej Lasek dodaje: - To ewenement, że takie poważne oskarżenia mówi człowiek, który 10.04 zamiast pojechać na miejsce zdarzenia, uciekł do Warszawy, będąc kilkadziesiąt kilometrów od Smoleńska. Byłego szefa PKBWL dziwi, że rząd nic nie robi z tezą o zamachu, forsowaną przez byłego ministra obrony.

Lasek: Nie udostępnił materiałów prokuraturze

- Prokuratura wystąpiła o materiały, które rzekomo pan Macierewicz zebrał, bo stwierdziła, że jeśli ktoś głosi takie tezy, to powinien mieć jakieś dowody. Macierewicz nie przekazał tych materiałów – zaznacza Gość Radia ZET, sugerując konflikt pomiędzy wiceprezesem PiS, a prokuraturą.

Maciej Lasek podkreśla, że przyczyny katastrofy smoleńskiej zostały już wyjaśnione i było to 11 lat temu.

"Z Macierewiczem będę spotykał się w sądzie"

- W dyskusjach wielokrotnie zastanawialiśmy się, dlaczego nie wybuch? Ale w rejestratorze parametrów lotu nie ma skoków ciśnienia, nie ma wstrząsu, który by to sugerował. Zapis z rejestratora dźwięku nie zawiera odgłosu wybuchu, a każdy wybuch zapisuje się w rejestratorze. Jeśli były 2 wybuchy po sobie, a załoga rzekomo między jednym, a drugim jeszcze rozmawia, a wybuch się nie nagrał, to ktoś tu kogoś robi w konia – mówi Maciej Lasek w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. To jego komentarz to ustaleń podkomisji smoleńskiej, że w Tupolewie doszło do wybuchu. - Macierewicz wielokrotnie zarzuca ludziom kłamstwo. Będę się spotykał z nim w sądzie. W lipcu. Po 2 latach wreszcie doczekałem się terminu rozprawy. To proces cywilny za oszczerstwo – zapowiada były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Lasek zaznacza, że rozumie żal rodzin ofiar, które zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem i mają one „prawo do każdej teorii i przekonania”. Dodaje jednak, że „jako Polacy jesteśmy podatni na teorie spisowe” i „bardzo trudno nam przyznać, że to w sumie były banalne przyczyny i błędy”.

„Wrak już dawno wróciłby do Polski, gdyby Rosja nie uważała, że jest świetnym narzędziem do dzielenia Polaków”

Wrak samolotu? - Rosjanie mówią za każdym razem, że wróci, jak Rosja skończy śledztwo. A Kiedy skończycie śledztwo? Jak Polacy skończą śledztwo – mówi gość Beaty Lubeckiej. Maciej Lasek jest przekonany, że wrak już dawno wróciłby do Polski, „gdyby Rosja nie uważała, że on jest świetnym narzędziem do dzielenia Polaków”.

- Śladowe ilości materiałów wybuchowych mogą być elementem zanieczyszczania próbek. Jeśli Macierewicz mówi, że na fotelu znaleziono trotyl, to zaraz – fotel jest na skrzydle? Czy pod centropłatem? Czy może śladowe ilości znalazły się tam, bo ten samolot przewoził polskich żołnierzy z czy do Afganistanu? - komentuje były szef PKBWL.

- Ten konflikt narastał od 2 lat. Może to doprowadzić do odejścia. Kontrolerzy lotów zgłaszali nie tylko problemy płacowe. Chodzi o to, że ograniczenie kosztów polegało m.in. na tym, że zaczęli pracować na pojedynczych stanowiskach – komentuje Gość Radia ZET. W jego ocenie to „bardzo duży problem”. - Rozmawiam z kontrolerami lotów. Rozmawiam też z kierownictwem PAŻP-u i za każdy razem mówiliśmy: słuchajcie, chłopy, dogadajcie się. Kierownictwo mówi: nie, to żądania płacowe, musimy ograniczyć koszty – mówi Maciej Lasek. Jego zdaniem rozwiązaniem może być podzielenie pensji kontrolerów na 2 części. - Jedną stałą, a drugą uzależnioną od ruchu? Większy – pensja rośnie, mniejszy – spada – proponuje ekspert. - Mam żal do naszych kolegów ze strony rządowej. Jeden z wiceszefów komisji infrastruktury to minister Polaczek. Mój były szef. Najgorsze jest to, że gdy zgłaszaliśmy, że w PAŻP-ie źle się dzieje, to posłowie PiS to bagatelizowali – przypomina gość Beaty Lubeckiej.

RadioZET/MA

C