Konkolewski o zmianach w przepisach bezpieczeństwa: propozycja jest już gotowa

03.11.2019 10:43
Marek Konkolewski
fot. RadioZET

Propozycja już jest gotowa. Od 2016 roku mamy ustawę o kierujących pojazdami (...) Te przepisy nie weszły jeszcze w życie w związku z tym, że w dalszym ciągu trwają prace adaptacyjne przy CEPiK-u 2.0, za który jest odpowiedzialne Ministerstwo Cyfryzacji, i do tej pory te przepisy nie są prawem obowiązującym - mówi w Radiu ZET ekspert ds. ruchu drogowego, inspektor Marek Konkolewski.

 

Łukasz Konarski: Gościem Radia ZET jest były policjant Marek Konkolewski, były dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Ekspert w zakresie ruchu drogowego. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla dwóch gdańskich policjantów, którym w sobotę zarzuciła m.in. stosowanie przemocy i poniżanie osób, wobec których podejmowali interwencję. Jako były policjant jak pan to skomentuje?
Marek Konkolewski: Wie pan, trzeba się wstydzić za takie zachowanie. Zachowanie naganne i myślę, że ci policjanci mieli świadomość tego, że postępują bezprawnie, że popełniają przestępstwo. Ba, słyszałem nawet, że nagrywali te ekscesy na telefonach komórkowych. Są to żywe dowody, które zostały wykorzystane przez BSW, przez prokuraturę, no i poniosą z tego tytułu na pewno konsekwencje. Dla czarnych owiec, dla ludzi, którzy łamią prawo i nie szanują drugiego człowieka, a służą, żeby pomagać drugiemu człowiekowi, w tej formacji nie ma miejsca.

To teraz zacznijmy o ruchu drogowym. Dzisiaj jest ostatni dzień długiego weekendu i według statystyk Komendy Głównej Policji w czwartek, piątek i sobotę do 13:00 doszło do 148 wypadków, w których zginęło 10 osób, 194 zostały ranne. Czekamy jeszcze na pełne dane z całej soboty. Czy to jest sukces? Czy to jest coś, czym się należy chwalić? Chyba jakby nie zginął nikt, to byłby sukces, a teraz mówimy, że zginęło mniej osób.

Zdecydowanie mniej. Na pewno można, porównując to z działaniami „Znicz” z ubiegłego roku, traktować to w kategoriach pewnego sukcesu. Ale jest to sukces nie policji, tylko przede wszystkim kierowców, pieszych, pasażerów, a więc uczestników ruchu drogowego, a także do tego sukcesu przyłożyła się policja i wszystkie inne służby, które dbają o bezpieczeństwo w tym szczególnym, gorącym okresie, gdzie to natężenie ruchu pieszego, a także kołowego jest zdecydowanie wyższe. Do wizji zero jest jeszcze daleka, kręta droga, natomiast myślę, że prędzej czy później to nastąpi.

Czyli rozumiem, że teraz należy się cieszyć z tego, że jest jak jest?

Należy podziękować tym kierowcom, tym pieszym, tym pasażerom, którzy poruszali się zgodnie z przepisami prawa, dostosowali się do apeli policji, stosowali się do elementarnych zasad, które wynikały z kodeksu drogowego, do tych ludzi także, którzy korzystali ze środków komunikacji publicznej, do tych, którzy zostawili własne samochody. Bo wie pan, nie każdy lubi poruszać się podczas dużego natężenia ruchu drogowego. Byli też tacy kierowcy, którzy w obawie przed tym dużym ruchem, przed trudnymi warunkami pogodowymi zostawili samochód w garażu. I to nie jest powód, żeby z takich osób się śmiać: „Oj, boisz się jechać z Warszawy do Lublina albo do Gdańska”. Nie. Taka osoba, która jest świadoma swojego braku umiejętności, zwłaszcza gdy poruszamy się już w trudnych warunkach pogodowych, w nocy, podczas dużego natężenia ruchu drogowego, w pewnym sensie taka osoba przyczynia się także do poprawy bezpieczeństwa. I wielki szacunek dla takich osób, które właśnie w tym okresie skorzystały ze środków komunikacji miejskiej.

A te 6,5 tys. funkcjonariuszy drogówki plus jeszcze chyba tysiąc żandarmów – to też nie wpływa na to, że jest bezpieczniej?

Na pewno! Natomiast w Polsce mamy zarejestrowanych ponad 30 mln pojazdów silnikowych, z czego 22 mln to są samochody osobowe. Myślę, że w tym okresie na polskich drogach pojawiło się kilkanaście milionów kierowców. A więc pomimo tego, że było tak duże pospolite ruszenie wszystkich służb, które tutaj dbały o nasze bezpieczeństwo, jestem świadomy tego i jestem realistą, że policja nie jest w stanie zapanować indywidualnie nad każdym kierowcą, nad każdym pieszym. Jest to wręcz niemożliwe do wykonania w każdym państwie UE. Bezpieczeństwo zapewniamy sobie sami. I tutaj też taki apel skierowany przede wszystkim do pasażerów, bo pasażer to powinien być taki żandarm, taki policjant ruchu drogowego, który powinien czuwać i dbać o to, żeby kierowca nie łamał przepisów prawa. Proszę zauważyć, że czasami zdarza się taka sytuacja, że siedzimy w samochodzie na miejscu pasażera, mamy prawo jazdy i widzimy, że ten kierowca zachowuje się dziwnie. Jedzie szybko, nie stosuje się do ograniczeń prędkości, wyprzedza w takich miejscach, w których ja jako pasażer mający prawo jazdy bym tego nie zrobił.

I co wtedy robić?

Wie pan, niektórzy zachowują stoicki spokój, pomimo tego, że szukają w podłodze pedału hamulca bądź też nerwowo poprawiają pasy, bądź też chwytają się za rączkę. No a po prostu trzeba takiemu kierowcy zwrócić uwagę: „Stary, zwolnij” albo „Ja cię zastąpię, usiądę za kierownicą, jeżeli jesteś zmęczony, bo chcę z tobą dojechać bezpiecznie do celu”. Natomiast bardzo często siedzimy cicho, bo obawiamy się zwrócić kierowcy uwagę, bo następnym razem może mnie nie podwiezie, może się zdenerwuje. Nie tędy droga.

O tych radach za chwilkę jeszcze porozmawiamy. Dzisiaj jest niedziela, ostatni dzień ten akcji „Znicz”. To jest najtrudniejszy dzień?

Dzisiaj będą powroty. Pomiędzy 14:00 a 21:00 znakomita większość kierowców będzie powracała do domu i to jest bardzo ciężki czas zarówno dla kierujących, pasażerów, ale także dla policji, która tutaj też będzie dbała o to, żebyśmy bezpiecznie dojechali do celu. A więc jeżeli ktoś nas w tej chwili słucha, a ma do pokonania 200, 300, 400, 500 km, to warto wyjechać tak za godzinę, za dwie godziny. To natężenie ruchu jest zdecydowanie mniejsze, jest jasno i zdecydowanie łatwiej i bezpieczniej dojechać do celu.

No to teraz może właśnie kilka rad dla tych, którzy zaraz wsiądą za kółko albo może nawet jadą i nas słuchają.

No przede wszystkim zadbajmy o to, ażeby wszystkie osoby siedzące w samochodzie miały zapięte pasy bezpieczeństwa. Jeżeli jest taka możliwość, korzystajmy z dróg ekspresowych, z autostrad. No i jeżeli ktoś przykładowo już wyrusza w dalszą trasę, to po dwóch, trzech godzinach drogi trzeba zrobić sobie obowiązkową przerwę. Natomiast jeżeli w samochodzie znajduje się dwóch, trzech kierowców, to warto, ażebyśmy się po prostu zamieniali. Jeżeli ktoś źle się czuje, gdy przejeżdżamy np. przez wielkie miasta, duże aglomeracje, nie ma takiego dużego doświadczenia, to nie ma co się wstydzić – trzeba poprosić innego kierowcę, innego pasażera, ażebyśmy się zamienili i ta inna osoba przejechała przez tę dużą aglomerację. Jeżeli ktoś nie lubi jeździć w nocy, to tak samo warto poprosić innego, bardziej doświadczonego kierowcę, bo pamiętajmy, że już o godzinie 16:00 robi się ciemno.

A jeśli wczoraj spożywaliśmy alkohol?

Ale nie, wie pan, o tym już nie powinniśmy praktycznie mówić.

Warto przypominać.

Musi minąć co najmniej 24 godziny do tego, ażeby osoba mogła kierować samochodem. Natomiast jedna bardzo ważna uwaga. Proszę zauważyć, że w dalszym ciągu niestety istnieje problem nietrzeźwości na polskich drogach i dla znakomitej większości zmotoryzowanych takim jedynym wyznacznikiem po wcześniejszym spożywaniu alkoholu jest weryfikacja stanu trzeźwości np. na komendzie policji i wynik 0,00. Okej, jeżeli piłeś alkohol, wypiłeś kilka piw, wypiłeś kilka drinków i jesteś trzeźwy, to proszę zauważyć, że trzeźwość nie zawsze idzie w parze z kondycją psychomotoroyczną.

Z formą.

Dokładnie. Kierowanie samochodem jest procesem o charakterze intelektualnym, myślowym. Trzeba myśleć i przewidywać zachowania innych uczestników ruchu. Jeżeli masz kaca, boli cię głowa, myślami jesteś przy dniu wcześniejszym, gdy spożywałeś ten alkohol, urwał ci się film, boli cię głowa itd.

No to wtedy nie wiem, czy ktoś miałby 0,0 rano.

Nieraz tak jest, że człowiek jest już trzeźwy, a ma megakaca i jest po prostu chory. Lekarze mówią, że kac jest chorobą. A więc nie można tylko brać za taką dobrą monetę wynik 0,00 – jestem trzeźwy, mogę kierować samochodem. Jeżeli mam kaca, czuję się źle, moja kondycja psychoruchowa jest zdecydowanie pogorszona i ten czas reakcji nie będzie wynosił jedną sekundę, tylko będzie wynosił dwie, trzy sekundy, no to po prostu nie kieruję samochodem. Trzeba wziąć sobie urlop i po prostu poczekać, aż ta sprawność powróci.

Dwa tygodnie temu na ul. Sokratesa w Warszawie doszło do tragicznego wypadku. Tam jadący z dużą prędkością kierowca BMW śmiertelnie potrącił przechodzącego przez jezdnię pieszego. Teraz mamy festiwal pomysłów na to, jak uzdrowić sytuację na drogach, jak poprawić bezpieczeństwo pieszych i też kierowców, itd. I między innymi premier Mateusz Morawiecki mówi o kompleksowym planie radykalnej poprawy bezpieczeństwa na drogach. Co pan by zaproponował? Zanim porozmawiamy o tym, co proponuje premier, co pan by zaproponował?

Ale propozycja już jest gotowa.

To słucham.

Od 2016 roku mamy ustawę o kierujących pojazdami, gdzie mamy też przepisy, które miały regulować tzw. okres próbny wobec młodych kierowców. Te przepisy nie weszły jeszcze w życie w związku z tym, że w dalszym ciągu trwają prace adaptacyjne przy CEPiK-u 2.0, za który jest odpowiedzialny Ministerstwo Cyfryzacji, i do tej pory te przepisy nie są prawem obowiązującym. Co tam mamy? Okres próbny dla młodych kierowców, którzy po raz pierwszy zdobyli prawo jazdy kategorii B. Ten okres zostanie wydłużony do lat dwóch. Taki młody kierowca w tym okresie próbnym nie będzie mógł przekraczać prędkości 50 km na godzinę w obszarze zabudowanym, 80 poza obszarem zabudowanym, 100 km na autostradach i drogach ekspresowych. Te przepisy przewidują także, że przez osiem miesięcy ta osoba będzie musiała jeździć samochodem oznakowanym zielonym listkiem.

No tak, ale to nie jest ta sytuacja tutaj.

Ale wie pan, to są przepisy, które regulują dwuletni okres próbny, jeżeli chodzi o młodych kierowców, ale także ograniczają prawa młodego kierowcy, dlatego że ten młody człowiek w okresie próbnym nie będzie mógł otrzymać np. dwóch mandatów karnych, nie będzie mógł być skazany przez sąd prawomocnym wyrokiem za przestępstwo w ruchu drogowym. Ten młody człowiek nie będzie mógł wykonywać pracy zawodowej w charakterze kierowcy. Ale także te przepisy ustawy o kierujących pojazdami w tym obszarze, które nie weszły na razie w życie, dotyczą nas, starych, doświadczonych kierowców. Podam przykład: obecnie jeżeli kierujący przekroczy liczbę 24 punktów karnych, jest kierowany na egzamin sprawdzający kwalifikacje w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego. A więc taki kierowca musi zdać egzamin teoretyczny, egzamin praktyczny na placu manewrowym, a także egzamin praktyczny w ruchu drogowym. Te przepisy ustawy o kierujących pojazdami, które na razie nie obowiązują…

By uspokoiły ruch, rozumiem?

Przede wszystkim nas by uspokoiły. Dlaczego? Dlatego że przewidują takie rozwiązanie: jeżeli kierowca przekroczy liczbę 24 punktów karnych, to nie będzie musiał przystępować do egzaminu sprawdzającego kwalifikacje, czyli nie będzie musiał tego egzaminu zdawać w WORD-zie, tylko taki kierowca będzie kierowany na kurs tzw. reedukacyjny. I ten kurs nie będzie się kończył żadnym egzaminem. Wystarczy tylko być, wysłuchać psychologa, policjanta. I po ukończeniu takiego kursu otrzymuje takie zaświadczenie i przez pięć lat od momentu ukończenia tego kursu kierowca ponownie nie będzie mógł przekroczyć 24 punktów karnych, bo w przypadku przekroczenia 24 punktów karnych starosta wyda decyzję administracyjną o cofnięciu prawie do kierowania pojazdem.

Czyli ponowny egzaminy?

Nie, panie redaktorze, nie, to zbyt prosto. Jeżeli w ciągu pięciu lat ten kierowca ponownie przekroczyłby liczbę 24 punktów karnych, starosta wyda decyzję administracyjną o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdem, a to oznacza, że wracamy do czasów, gdy byliśmy młodzi, piękni, zapisaliśmy się na kurs nauki jazdy, a więc trzeba będzie zapisać się do ośrodka szkolenia kierowców, zapłacić za kurs, skończyć cały kurs, przejeździć te 30 godzin, chodzić na teorię, zdać egzamin wewnętrzny, a dopiero po ukończeniu kursu będziemy mogli przystąpić do egzaminu państwowego na prawo jazdy. Panie redaktorze, te przepisy już od kilku lat są gotowe. To vacatio legis tych przepisów zostało wydłużone w związku z trwającymi pracami nad CEPiK-iem 2.0, który ma być funkcjonalny, referencyjny.

Ale jeszcze nie działa.

Ale jeszcze nie działa. I właśnie przez to można mówić o martwym postoju. Moim zdaniem jako praktyka, gdyby te przepisy weszły w życie, na pewno będzie to bat dla tych piratów drogowych, którzy są mądrzejsi od przepisów ruchu drogowego.

Bezwzględne pierwszeństwo pieszego przed pasami?

Byłem, jestem i będę zwolennikiem, ażeby promować propozycje byłej pani poseł Beaty Bublewicz, która stała na stanowisku, że pieszy, który wchodzi na wyznaczone przejście dla pieszych, miałby pierwszeństwo przed pojazdami. Zamiar przejścia na drugą stronę zebry można byłoby sygnalizować poprzez podniesioną rękę w lewo, w prawo.

Czyli w ten sposób. Rozumiem.

I mamy problem rozwiązany.

Czyli nie tak, że ktoś np. nagle podchodzi do tego przejścia i już ma pierwszeństwo?

No wie pan, taka osoba może czekać na koleżankę, na kolegę, może sobie rozmawiać przez telefon komórkowy, a więc widok osoby, która znajduje się, oczekuje w pobliżu przejścia dla pieszych nie jest czymś nadzwyczajnym. Przecież może ta osoba...

Nie zawsze ktoś chce przejść po prostu.

Dokładnie. Ale jeżelibyśmy sygnalizowali w sposób wyraźny, świadomy, celowy, zamiar przejścia na drugą stronę ulicy poprzez podniesienie lewej albo prawej ręki, no to praktycznie sytuacja byłaby jasna, klarowna. Przecież tak postępują nawet małe dzieci, przedszkolaki, dzieci z pierwszej klasy, które pod opieką nauczycieli, wychowawcy przechodzą na drugą stronę ulicy.

Marek Konkolewski, były policjant, ciąg dalszy na Facebooku Radia ZET.

RadioZET.pl