Zamknij

Mer Lwowa: Trzeba Putina uderzyć w łeb. Absolutna izolacja Rosji przez 50 lat

31.03.2022 07:28

- Trzeba Putina uderzyć w łeb, żeby zrozumiał co się stało. Taką właśnie rozmowę Rosja rozumie. To państwo nazistowskie. Jeśli ktoś współpracuje z Rosjanami, to współpracuje z nazi – mówi Gość Radia ZET Andrij Sadowy.

Andrij Sadowy
fot. Radio ZET

Mer Lwowa dodaje, że to są „mordercy i ludzie, którzy nie mają prawa siedzieć za normalnym stołem”. Co powinno się wydarzyć? - Totalna izolacja Rosji przez następnych 50 lat – to nasza odpowiedź. Jeśli człowiek pokazuje paszport rosyjski, to on jest nazistą. Nie wpuszczać nigdzie, wyrzucać zewsząd – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

Dopytywany, kiedy jego zdaniem zakończy się agresja Rosji, Sadowy odpowiada: - Myślę, że do końca lata będzie wojna, będą debaty i będzie jakieś rozwiązywanie [sytuacji – red.]. - Cały świat boi się Putina. Ukraina pokazuje, że jego armia to fake’owa armia. Jestem przekonany, że tak samo jest u nich z bronią chemiczną i nuklearną – mówi Gość Radia ZET. Czego potrzebuje Ukraina? - Potrzebujemy wszystkiego – jedzenia, medykamentów, pieniędzy, ale przede wszystkim rozumienia, że Rosja ma przegrać i ma być izolowana, bo to źródło zła – podkreśla mer Sadowy. - My rozmawiamy, a Rosja codziennie otrzymuje biliard euro za ropę, gaz, nikiel – zaznacza. Gość Radia ZET ocenia, że „polski rząd przyjął twarde decyzje, żeby nie współpracować z Rosją” i tak też powinny zrobić inne państwa.

- Wiecie kto dziś zamyka niebo nad Ukrainą? To 140 naszych zabitych dzieci. One są tymi aniołkami, które zakrywają nasze niebo. Bóg nam pomaga. A NATO dalej debatuje. Na co czeka? Na atak nuklearny?! – mówi Andrij Sadowy. - To, co robi Izrael, Szwajcaria, Finlandia, która na 5 mln ludności ma armię ok. 300 tys., to to samo musi być i u nas i u was. Polacy są dobrzy i rozumieją co to jest Rosja. Pomoc od was jest największa – dodaje. Mer Lwowa zaznacza, że międzynarodowe organizacje „jeszcze śpią” i żadna z nich nie pojawiła się przez ostatni miesiąc. - To straszna rzecz. Wszystkie państwa płacą za ich funkcjonowanie. Czerwony Krzyż chce otworzyć biuro w Rostowie, żeby przyjmować tych, których Rosjanie wykradają z Ukrainy. To też awantura – ocenia gość Beaty Lubeckiej.

Mer Lwowa zapowiada: Prognozujemy, że po wojnie zostanie u nas 50 tys. uchodźców. Musimy zbudować dla nich milion metrów kwadratowych mieszkań. Zniszczona infrastruktura? Trylion dolarów

- Prognozujemy, że po wojnie we Lwowie zostanie 50 tys. uchodźców, a 150 tys. znów pojedzie do siebie. Już myślimy o nowych warunkach. Trzeba budować nowe mieszkania – mówi Andrij Sadowy. Jego zdaniem Lwów musi zbudować milion metrów kwadratowych mieszkań dla uchodźców. - Musimy zrobić modernizację naszego systemu – dodaje. Mer zaznacza, że potrzebuje Ukraina potrzebuje ludzi, by odbudować kraj. - Ostatnie badania pokazują, że zniszczona infrastruktura to trylion dolarów. To straszna rzecz – mówi gość Beaty Lubeckiej.

Jak wygląda życie codzienne we Lwowie? - Ten tydzień jest bardzo ciężki. Rosja cały czas wypuszcza rakiety, część z nich nasz system „wali”, ale część nas atakuje – opowiada mer miasta. Dodaje, że wszystkie szkoły, teatry, sale sportowe zostały przebudowane na miejsca dla uchodźców, lwowianie przyjmują ludzi do swoich domów, a w hotelach czy hostelach nie ma już miejsc. - W pierwszych trzech tygodniach wojny, codziennie na dworzec we Lwowie przyjeżdżało 60 tysięcy osób. Teraz ok. 10 tysięcy – opisuje Sadowy. - Pracuje transport, jest woda, gaz – zaznacza. Andrij Sadowy podkreśla, że w miarę normalne funkcjonowanie miasta wynika z tego, że od roku Lwów przygotowywał się do ewentualnej agresji Rosji. - Teraz możemy dostarczać wodę do Lwowa bez energii elektrycznej, zrobiliśmy zapasy medykamentów. Miasto było przygotowane – ocenia mer. - We Lwowie przebudowaliśmy 127 szkół. We wszystkich mieszkają uchodźcy. Obiady, które zawsze robiliśmy dla naszych dzieci – teraz dajemy uchodźcom – mówi Gość Radia ZET.

- Polska jest następna – uważa mer Lwowa Andrij Sadowy.

RadioZET/MA