Zamknij

Woś: Premier popełnił poważny błąd. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni

14.12.2020 06:15

Kto się okazał większym „miękiszonem”: Zbigniew Ziobro czy Mateusz Morawiecki? - Opozycja. Minister Ziobro wyraźnie odpowiedział, że miękiszon odnosi się do tego, kto chciał od razu kapitulować, kto nie chciał w ogóle rozmawiać i wzywał, żeby nie stosować żadnej gry negocjacyjnej – mówi Gość Radia ZET, wiceprezes Solidarnej Polski Michał Woś.

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości, premier popełnił „bardzo poważny, fundamentalny błąd”. - Ustalenia szczytu osłabiają polską suwerenność. Może nie zobaczymy za tydzień czy za dwa skutków tego, co się wydarzyło na ostatnim szczycie, ale zobaczymy za parę lat. I wtedy ten się śmieje, kto się śmieje ostatni – komentuje polityk. Woś ocenia, że Mateusz Morawiecki zgodził się na „arbitralne, polityczne kryteria, pieniądze za praworządność, ale nie tak, jak wszyscy ją rozumiemy”.

"My, Polacy chcemy sami o sobie decydować"

Pytany prze Beatę Lubecką o to, dlaczego tylko Polska i Węgry miały wątpliwości a 25 krajów nie, wiceminister sprawiedliwości odpowiada, że „być może 25 krajów nie doświadczyło działania środowisk, które chcą dążyć do federacji europejskiej przeciwko swoim krajom”. Dodaje, że Polska i Węgry już doświadczyły tej próby. - Powstanie superpaństwa europejskiego oznacza koniec samodzielnego państwa polskiego. Jeżeli ktoś w patriotyczny sposób podchodzi do polskiej suwerenności i wchodził do UE jako Europy ojczyzn, to na pewno nie chce federalizacji  - mówi Gość Radia ZET. Jego zdaniem to bardzo zły proces, bo „oddaje pełnie decyzyjności z Warszawy do Brukseli a my Polacy chcemy sami o sobie decydować”. Polityk ocenia, że Polska zgodziła się na to, żeby można było ją przegłosować. Weto? - Było po to, żeby doczekać do prezydencji portugalskiej i z pewnością ona, razem z innymi krajami, zgodziłaby się na dalej idące ustępstwa i kompromisy – komentuje Woś.

Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, dlaczego mimo tylu wątpliwości Solidarna Polska zdecydowała się pozostać w Zjednoczonej Prawicy, Michał Woś odpowiada: - Nie stołki są dla nas ważne, ale to, żeby dalej móc prowadzić sprawę praworządności. - Gdyby to [posady rządowe i posady w spółkach Skarbu Państwa – red.] było dla nas ważne, to od początku stalibyśmy w pierwszym rzędzie i klaskalibyśmy. Tak zachowałby się polityczny cynik – mówi Gość Radia ZET.

Michał Woś: Koalicja ma to do siebie, że różne są jej koleje  

- Błędne przyjęcie konkluzji RE postawiło nas przed dylematem: Czy zostać [w koalicji – red.] i puścić ten temat w samopas, czy powinniśmy być w rządzie i móc zaskarżyć do TSUE ten temat – mówi Michał Woś w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy temat opuszczenia koalicji rządzącej jest zamknięty, wiceprezes Solidarnej Polski odpowiada, że „koalicja ma to do siebie, że są różne jej koleje”, ale dodaje, że jego partię z PiS-em więcej łączy niż dzieli. - Są w polityce także ludzie ideowi, którzy nie patrzą tylko w słupki tylko realnie oceniają interes Polski. Liczymy się ze wszystkimi konsekwencjami – komentuje polityk. - Gdybyśmy byli miękiszonami to stalibyśmy w pierwszym rzędzie, klaskali i mówili, że i lipcowy szczyt i ten ostatni był naprawdę świetny. My oceniliśmy jak jest – Woś.

Wiceminister sprawiedliwości był również pytany przez słuchacza o wady Zbigniewa Ziobro. - Znam kilka wad szefa… a jedną z nich jest to, że pracuje do bardzo późnych godzin nocnych i to moja żona uważa akurat za jego wielką wadę… - odpowiada Michał Woś.  - Pracuje do 1:00/2:00 w nocy bardzo często, siłą rzeczy wszystkim ministrom organizuje to w podobny sposób pracę – dodaje.

Kontrola hotelu wiceministra Gut-Mostowego? - Nie interesowałem się tematem, ale jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, to kontrola byłaby czymś właściwym. Jeżeli ktoś nakłada pewne ograniczenia, to tym bardziej powinien wymagać od siebie – komentuje Gość Radia ZET.

- Widocznie polska policja niepotrzebnie zbyt poważnie bierze śmieszne, wulgarne słowa organizatorów strajków, którzy mówili o milionie osób – mówi Gość Radia ZET Michał Woś, pytany w internetowej części programu o wczorajszą ochronę domu Jarosława Kaczyńskiego. Według Onetu, przez domem prezesa i wicepremiera stały aż 82 radiowozy. - Niedobrze się stało, że policja z uwagą ich posłuchała [organizatorów Strajku Kobiet – red.] – komentuje. - Okazuje się, że nawet Polacy nie chcą już słuchać tego wulgarnego języka nienawiści przywódców Strajku. Z tych milionów była garstka – może tysiąc osób – ocenia wiceminister sprawiedliwości.

RADIOZET/MA