Zamknij

Miller: Strategia rządu w walce z pandemią to gusła i zabobony. Niedzielski do dymisji

17.01.2022 06:05
Leszek Miller
fot. RadioZET

- Rząd nie ma strategii walki z pandemią. To działanie od wydarzenia do wydarzenia. W ostatnich tygodniach przewagę uzyskują ludzie, którzy wierzą w gusła i zabobony, mają gdzieś zalecenia przedstawicieli nauki i to oni nadają ton w walce z pandemią – tak Gość Radia ZET Leszek Miller komentuje rezygnację 13 z 17 członków Rady Medycznej.

Europoseł uważa, że rezygnacja ekspertów to zwycięstwo zabobonów nad nauką. Zdaniem byłego premiera odejście z Rady to była jedyna słuszna decyzja, którą mogli podjąć - niesłuchani przez rządzących – eksperci. Gość Beaty Lubeckiej podkreśla, że „zamiast nauki, strategia polskiego rządu w walce z pandemią polega na stosowaniu się do guseł i zabobonów”. - Kiedy mamy do czynienia z pandemią, to trzeba słuchać wyłącznie ekspertów. Politycy wtedy się nie liczą. Politycy są po to, by wykonywać zalecenia wybitnych ekspertów i lekarzy. Dziwię się, że pan Morawiecki tego nie czyni – komentuje Miller. Adam Niedzielski powinien podać się do dymisji? – Jeśli minister zdrowia nie może wymóc na swoim rządzie, by została zdymisjonowana pani, która zajmuje ważną funkcję w systemie edukacji, a jednocześnie opowiada brednie [Barbara Nowak – red.], to jaką on ma pozycję? Tzn., że on nie może nic – mówi Gość Radia ZET i podkreśla, że Niedzielski „nie powinien czekać na zdymisjonowanie, tylko powinien sam podać się do dymisji”.

„PiS chwieje się na ostatniej, glinianej nodze”

Były premier ocenia również, że sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości jest „ciężka i gęsta”. - Wydaje się, że PiS chwieje się na ostatniej glinianej nodze, która w dodatku rozkrusza się pod ciężarem afer, defraudacji, niezwykłej bezczelności i arogancji – dodaje Miller. Dopytywany przez Beatę Lubecką o rekonstrukcję rządu, były premier ocenia, że „to, co jest w Polsce to nie jest normalny, demokratyczny system, funkcjonujący w demokracji liberalnej i tu wszystko zależy od jednego człowieka”. Mariusz Błaszczak do dymisji za doniesienia Onetu, dotyczące wycieku bazy zasobów polskiego wojska? - Gdzie indziej albo zostaliby zdymisjonowani, albo sami podaliby się do dymisji. Nie tylko szef MON, ale także premier i wicepremier ds. bezpieczeństwa – komentuje Gość Radia ZET.

Miller: Komisje będą miały co robić

Pytany o senacką komisję dotyczącą systemu „Pegasus”, były premier ocenia w Radiu ZET, że na pewno poszerzy ona zakres wiedzy, którą dysponują obywatele w tej sprawie. - Potrzebna jest także z tego powodu, by nie dopuścić do ukrycia tej sprawy pod dywan. Sprawa budzi szereg pytań – dodaje Leszek Miller. W ocenie byłego szefa rządu zakup Pegasusa przypomina mechanizmy, które były stosowane przy zakupie respiratorów czy maseczek. - I senacka komisja, i komisja śledcza, która zostanie powołana po utracie władzy przez PiS będą miały co robić – puentuje Gość Radia ZET.

- Bardzo cenię Donalda Tuska. To polityk europejskiego i światowego formatu. To jedyny polityk w Polsce, który może wygrać wybory z panem Kaczyńskim. Ci, którzy wyrośli z krótkich majteczek i nie bawią się w politycznej piaskownicy powinni starać się, by budować opozycyjne porozumienie, pracować nad jedną listą i skupić się wokół najsilniejszego. A w naszej rzeczywistości jest to Tusk – mówi były premier Leszek Miller w internetowej części programu „Gość Radia ZET. Jego zdaniem przychodzi już czas na budowanie wyborczej strategii, a Donald Tusk „musi mieć partnerów do tego przedsięwzięcia”. - Jedno jest pewne: jeśli nie będzie jednej listy i dalej mniejsze ugrupowania będą dawały dowody, że nic z polityki nie rozumieją, to trzecia kadencją PiS jest bardzo możliwa – uważa gość Beaty Lubeckiej.

„Miał być wehikułem – okazał się klęską”

Pytany o Polski Ład, były premier odpowiada, że „to, co się stało jest dowodem na to, że w Ministerstwie Finansów są ludzie, którzy nie mają wystarczająco wysokich kwalifikacji, są dyletantami i tyle”. - Miał być wehikułem prowadzącym PiS do zwycięstwa wyborczego. W istocie okazał się marketingową klęską – ocenia Miller. Jego zdaniem to nie jest żaden program rozwojowy, tylko program nastawiony na stymulowanie konsumpcji i wypłatę zasiłków. - Robiony na kolanie, na chybcika, z przekonaniem, że jakoś to będzie. Jak zwykle w polityce PiS – chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle – komentuje Gość Radia ZET.

- Jest mi przykro, że wiele moich koleżanek i kolegów, z którymi współpracowałem i których ceniłem aprobują to, co wyczynia pan Czarzasty i zamiast demokratycznej partii lewicowej, tolerują powstawanie czegoś w rodzaju związku biznesowo-towarzyskiego. To jest zawstydzające – mówi były szef SLD. Dodaje, że politycy Nowej Lewicy muszą pamiętać o jednej rzeczy: - W koalicji demokratycznej opozycji pod znakiem zapytania jest uczestniczenie partii, która nie jest demokratyczna. Zdaniem Millera, Czarzasty „podlega rozmaitym urojeniom, a najtrudniejsza jest walka z własnymi urojeniami”. Odejścia? - Nie mam pojęcia jak ten klub może jeszcze popękać, ale to, że tam są potężne siły odśrodkowe, to widać gołym okiem – komentuje Gość Radia ZET.

Pytany przez słuchacza o to, czy w Brukseli znają jego PZPR-owską przeszłość i jak na nią reagują, europoseł odpowiada: - Bardzo przyjemnie reagują. Dodaje, że przeszłość każdego posła jest dobrze znana i nie jest to tajna wiadomość.

RadioZET/MA

C