Piotr Zgorzelski: Lichocka powinna przestać być członkiem Rady Mediów Narodowych

15.02.2020 07:59
Piotr Zgorzelski
fot. RadioZET

- Joanna Lichocka za to co zrobiła w Sejmie, powinna co najmniej przestać być członkiem Rady Mediów Narodowych - mówi w Radiu ZET Piotr Zgorzelski. Wicemarszałek Sejmu z PSL w ten sposób komentuje obraźliwy gest, który w Sejmie pokazała do opozycji posłanka PiSu.
- To było tak źle odebrane, nie tylko przez obecnych na sali posłów, ale przede wszystkim opinię publiczną - mówi wicemarszałek Zgorzelski. Jego zdaniem posłanka, która była orędowniczką przekazania 2 mld złotych z budżetu państwa na wsparcie mediów publicznych, działała we własnym interesie. - Nie dość, że pokazała gest pogardy dla tych, którzy liczyli na wsparcie onkologiczne, to jednocześnie pokazała, że załatwiła sobie pieniądze w ramach projektu "sami swoi". Załatwiła sobie prywatnie pieniądze, bo jest członkiem Rady Mediów Narodowych i co miesiąc tam zarabia 4,5 tysiąca złotych - mówi Piotr Zgorzelski. - Powinna co najmniej honorowo teraz zrezygnować z tej funkcji - dodaje. 
Opozycja chciała, by 2 mld złotych zaplanowane dla mediów publicznych, przekazać na leczenie chorób nowotworowych. W głosowaniu projekt ten przepadł w Sejmie głosami posłów Zjednoczonej Prawicy. Koalicja Obywatelska chce, by Joanna Lichocka za pokazanie obraźliwego gestu, została ukarana przez sejmową komisję etyki poselskiej. Złożyła wniosek w tej sprawie.

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET dzisiaj Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, PSL, Koalicja Polska. Dzień dobry, panie marszałku.

Piotr Zgorzelski: Dzień dobry, pani redaktor, witam państwa.

I członek sztaby Władysława Kosiniaka-Kamysza również.

Tak, wielka duma dla mnie, że mogę odpowiadać za bardzo istotny element naszej kampanii, czyli za strategię.

O tej dumie to porozmawiamy. Zaczęliście państwo ferie sejmowe, prawda? Cieszy się pan czy nie?

Nie, nie, nie czuję się w feriach już od kilkudziesięciu miesięcy, bo ciągle jakaś kampania.

No właśnie, teraz to tej kampanii jeszcze wrócimy, ale tak naprawdę to, co wydarzyło się na tym posiedzeniu Sejmu, no to przejdzie do historii, do chyba, właściwie można powiedzieć, niechlubnej historii parlamentaryzmu. Mówię o tym geście, o którym przed chwileczką słyszeliśmy w wiadomościach, geście posłanki Lichockiej. Powinna zrzec się mandatu?

Każdemu…

Pojawiły się takie sugestie ze strony opozycji.

Każdemu, pani redaktor, pani, mnie, mnie pewnie trochę częściej, bo jestem człowiekiem jednak impulsywnym, zdarzają się pewne rzeczy, za które za chwilę chcielibyśmy przeprosić. I to magiczne słowo użyte bez jakby relatywizowania całej sprawy pewnie ucięłoby wcześniej temat. Teraz to, że…

No ale przecież posłanka Lichocka przeprosiła w końcu. Nie przekonują pana te przeprosiny?

Im bardziej brnie, tym gorzej to wygląda. Po prostu to było tak źle odebrane. Nie tylko przecież przez obecnych na sali posłów, ale przede wszystkim przez opinię publiczną, że w takim geście radości i pogardy, takim ambiwalentnym w stosunku do tych wszystkich, którzy mogli liczyć jednak na wsparcie, na onkologię, to okazuje się, że na raka pokazujemy fucka, natomiast dla siebie mamy zabezpieczone pieniądze na…

Mocno pan mówi.

…na media publiczne, ponieważ pamiętajmy…

Ale nie odpowiedział pan na pytanie. Czy pani posłanka Joanna Lichocka powinna zrzec się mandatu?

Powinna przede wszystkim…

No bo rozumiem, że jedyną rzeczą, która jej grozi to są te kary, które może nałożyć komisja sejmowa.

Przede wszystkim honorowo powinna przestać być członkiem Rady Mediów Narodowych, bo jakby głosując i pokazując zadowolenie z faktu przegłosowania przez PiS tej ustawy, także załatwiała sobie prywatnie pieniądze, ponieważ jest członkiem Rady Mediów Narodowych, gdzie zarabia 4500 zł. Ludzie za tyle po prostu często żyją po kilka miesięcy, a pani Lichocka nie dość, że pokazała gest pogardy dla tych, którzy liczyli na wsparcie onkologiczne, to jednocześnie powiedziała: „A ja sobie kasę dla siebie, czyli w ramach projektu „Sami swoi”, załatwiłam tradycyjnie już od blisko 5 lat”.

Czyli pana zdaniem powinna zrzec się funkcji w Radzie Mediów Narodowych.

Co najmniej.

Niekoniecznie mandatu poselskiego.

Co najmniej. Tak, co najmniej.

Miała być podobno rzeczniczką kampanii Andrzeja Dudy. Wiele na to wskazuje, że chyba już dostała, że tak powiem, reprymendę od prezesa partii.

No z naszego punktu widzenia byśmy byli nawet zadowoleni, gdyby była rzeczniczką kampanii pana Andrzeja Dudy, bo wtedy z pewnością szanse pana prezydenta, które dzisiaj oczywiście są największe w I turze. W drugiej tylko i wyłącznie w starciu z Kosiniakiem-Kamyszem ma szanse przegrać. I to pokazują wszystkie badania.

Otóż nie wszystkie, to pan wie.

Pani redaktor, wszys… No proszę pokazać te badania, z których wynika, że Władysław Kosiniak-Kamysz nie ma największego poparcia w stosunku do pozostałych kandydatów, jeśli już mówimy o II turze.

No wydaje mi się, że chyba…

No właśnie, nie ma.

Nie, wydaje mi się, że są takie badania, które pokazują, że Małgorzata Kidawa-Błońska miałaby większe szanse.

Nie, to ja akurat ich nie widziałem, a ja mówię o poważnych badaniach, a nie o tych badaniach, które zleca sobie każda partia czy kandydat, aby poprawić sobie samopoczucie.

No wy też pewnie zlecacie jako PSL.

Bo pani redaktor dobrze wie, że dzisiaj badania opinii publicznej bardziej ją kształtują, niż badają. Chodzi o tzw. społeczny dowód słuszności, aby zasugerować przeciętnemu obywatelowi, który nie musi się tak jak my interesować polityką, że nie warto głosować na kogoś, bo ma np. 3%. I o to tutaj chodzi i z tym będziemy walczyli.

Ale do kampanii jeszcze wrócimy. Chciałam zapytać o to, co dzieje się i wydarzyło się też wczoraj. Już po południu gest Joanny Lichockiej przykrył wiele spraw tak naprawdę, które działy się w Sejmie.

Tak.

Pan jest wicemarszałkiem Sejmu. Co się stało, że zdecydowano się upublicznić te podpisy, listy podpisów do Krajowej Rady Sądownictwa?

Pewnie już nie było pomysłu na to, jak dłużej…

Rozmawiał pan z marszałek Witek na ten temat?

Rozmawiałem.

I co powiedziała?

Powiedziała, że teraz czeka na uzasadnienie wyroku.

No tak, tylko to…

Ponieważ ja muszę powiedzieć, że z panią marszałek Witek w prezydium współpracuje mi się bardzo dobrze, więc nie chciałbym się tutaj znęcać nad tą argumentacją, zwłaszcza że mam wrażenie, że to bardziej była argumentacja PiS niż jej osobiście. Tego oczywiście do końca nie jestem pewien. No chcę powiedzieć jedno – że presja ma sens, tak. W Polsce okazuje się, że przez 30 lat mocno zostało zbudowane społeczeństwo obywatelskie, bo tylko dzięki właśnie organizacjom pozarządowym, dzięki takiemu ciągłemu naciskaniu na PiS mogliśmy doczekać się tego momentu, że po 2 latach, kiedy nie można było opublikować, „nie można” oczywiście biorę w cudzysłów, kiedy nawet trzeba było kierować sprawę do…

A myśli pan, że to…

Ale pozwoli pani, że skończę. Nawet do Trybunału Konstytucyjnego w tej kwestii PiS zastanawiał się, czy warto kierować. Więc dopiero…

Nie no, tam jest wniosek, który czeka na rozpatrzenie.

Więc… No ale jeżeli już teraz jest decyzja o opublikowaniu, to myślę, że nie ma… No bo wtedy by zaprzeczyli sami sobie, bo nigdzie się nie ma…

No tak, tylko, wie pan, pan mówi, że to jest efekt nacisku opozycji, społeczeństwa obywatelskiego, a nie sądzi pan jednak, że tutaj znaczenie duże odgrywa to, co dzieje się w Brukseli przed europejskim Trybunałem Sprawiedliwości?

Wszystko ma… Oczywiście, wszystko…

Bo lada moment ta sprawa wróci.

Oczywiście, że tak.

Przecież był już wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który powiedział wprost - trzeba pokazać.

Był wyrok…

I nie był podstawą do pokazania tego.

Nie był podstawą. Dobrze wiemy, że także przed naciskiem Brukseli wielokrotnie już PiS się cofało, chociażby w kwestii wieku emerytalnego pani I prezes Sądu Najwyższego. Ja oczywiście… Ja cały czas twierdzę, że to wszystko jedno z drugim jakby złożyło się na tę decyzję. Niemniej jednak uważam, że najbardziej tutaj, największym cichym takim bohaterem to są właśnie ci Polacy, ci obywatele, którzy w organizacjach pozarządowych nie odpuszczali. Przecież to jest tak naprawdę kompromitacja. Bo cóż mógłby powiedzieć Trybunał Konstytucyjny oprócz tego, że jakby wsparłby decyzję PiS. Dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości, że jest to ciało, które zostało instytucjonalnie spauperyzowane, a pani prezes sądu… Trybunału Konstytucyjnego dzisiaj może spokojnie wrócić na odcinek dla niej najbardziej adekwatny, czyli odcinek kulinarno-towarzyski. Nie będzie musiała swoimi decyzjami kwitować politycznych blamaży partii rządzącej.

Panie marszałku, no ale czy pana zdaniem to, że te listy zostały opublikowane, to pana zdaniem już jest koniec sprawy w tej kwestii?

Myślę, że tak, dlatego że, tak jak pani powiedziała, jest tzw. timing…

A nie ma pan wątpliwości, patrząc na nazwiska, które się tam pojawiają, że sędziowie sami sobie pomagali, wpisywali się?

Jakby pani…

Są sędziowie, którym, jak się policzy, to jednak może brakowało podpisów, żeby móc zostać wybranym do KRS?

Pani redaktor, ale to przecież nie ma żadnej wątpliwości, że dzisiaj jedną z takich przesłanek, która wynika z opublikowania tych list, jest to, że oprócz programu „Sami swoi”, który PiS realizuje już od wielu lat, to jeszcze jest teraz program „Awans za podpis”, bo tam są podpisy sędziów, którzy albo awansowali, albo po podpisaniu zaawansowali, tak? A pamiętajmy, że to są delegacje, to są grube tysiące. To są pieniądze ciężko zapracowane przez Polaków, które lekką ręką są wydawane dla swoich.

A nie uważa pan, że…

Pani pamięta, jak w Senacie pan minister Ziobro powiedział, że takich mamy sędziów, bo tacy byli i tacy chcieli z nami współpracować.

A wy sobie możecie wybrać innych do opozycji.

Tak, a przypomina mi się taka anegdota, kiedy do Stalina przyszedł przewodniczący Związku Literatów Związku Radzieckiego i narzekał na jakość intelektualną pisarzy w Związku Radzieckim. A to, że jeden ma tam, powiedzmy, dwie narzeczone, a to ktoś tam, że…

Nie odbiegamy trochę, panie marszałku?

Natomiast Stalin powiedział, tak – no takich u nas mamy tylko literatów i innych nie będzie. Więc tutaj podobnie – takich sędziów, którzy chcieli iść na współpracę, zaproszono do tej współpracy. I oni łączą z jakby istnieniem PiS własne kariery.

No tak, ale czy ta sprawa, panie marszałku, jest zamknięta? No bo teraz wchodzimy… Trochę rozmawialiśmy, że są ferie, ale tak naprawdę mamy głównie kampanię wyborczą.

Tak.

I teraz pytanie, czy ta sprawa jest zamknięta czy ona dalej będzie, mówiąc kolokwialnie, wałkowana w kampanii wyborczej?

Sądzę, że taki balon napięcia społecznego wokół tej sprawy trochę zmaleje, ponieważ no już wiemy, kto na tych listach jest, tak?

No i można przeczytać, kto tam jest, tak?

Wiemy też, jakie były motywy. Tak jak powiedziałem, awans za podpis.

Ale pojawiają się wątpliwości, czy ta KRS działa w sposób legalny, cały czas, po raz kolejny.

Tzn. co do rady i jej funkcjonowania, to myślę, że nie ma większych wątpliwości, bo ona jest ciałem konstytucyjnym, tylko do sposobu powoływania do niej kandydatów są takie. My w związku z tym mamy w naszym programie Koalicji Polskiej, ale także w programie naszego kandydata na prezydenta wiele rozwiązań. Chociażby to, żeby kandydat na prokuratora generalnego był wybierany w wyborach powszechnych. I to jest postulat jeszcze z kongresu 2016 roku. Ale także mamy ten, który jest jakby wkładem obywatelskim Pawła Kukiza o sędziach pokoju.

Sędziowie pokoju. To o tym jeszcze porozmawiamy. Władysław Kosiniak-Kamysz pokazał skład sztabu. Pan jest bardzo ważną osobą, która tam działa i będzie działała. Jest pan odpowiedzialny za strategię. Czy hasło, które zostało pokazane, „Nadzieja dla Polski”, to jest pana pomysł?

To jest pomysł tych wszystkich ludzi, z którymi podczas ostatnich 60 spotkań właśnie rozmawiał Władysław Kosiniak-Kamysz. I wracając, często rozmawialiśmy przez telefon i mówił zawsze: „Słuchaj, ludzie chcą nadziei, ludzie o tej nadziei mówią, ludzie…”

I Władysław Kosiniak-Kamysz ma być tą nadzieją, rozumiem?

Tak, jego prezydentura i on ma być nadzieją. Wie pani dlaczego? Dlatego, pani redaktor, że jeżeli wybierzemy czy Polacy wybiorą znów kandydata albo PiS, albo PO, to nic się nie zmieni. To nadal ten podział, który został przez wybory ostatnie nadgryziony, na ten trwający od kilkunastu lat duopol PiS-PO… dalej będzie funkcjonował.

No tak, ale ten duopol składał się wcześniej z PiS, PO, PSL, tak że…

Pani redaktor, on został lekko nadgryziony czy nawet jest to początek unieważnienia tego duopolu, dlatego że do Sejmu weszła i Lewica z lewej strony, więc PO nigdy nie będzie tak lewicowa, jak jest Lewica, bo Lewica w swoich postawach jest autentyczna, a z prawej jest Konfederacja, więc na taką anty-europejskość niestety PiS nie będzie tak sam… tak mocno…

Władysław Kosiniak-Kamysz będzie miał swój plakat wyborczy? Ja panu pokażę, nie wiem, czy pan widział, plakat kandydatki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej? Podoba się panu?

A proszę wbić… Podoba mi się, podoba mi się.

No to teraz już nie będziemy… Ale podoba się panu?

Tak, podoba mi się.

Tak? Nowoczesny?

Plakat jest nowoczesny, plakat jest dobrze zaprojektowany kolorystycznie i życzę…

Władysław Kosiniak-Kamysz będzie w tę stronę szedł?

...pani Małgorzacie Kidawie-Błońskiej tego, aby podczas debaty kandydata na prezydenta…

No właśnie, o tą debatę chciałam zapytać. Skąd pomysł, żeby zaangażować w organizację debaty Donalda Tuska?

A to jest prosta sprawa, ponieważ zarówno PSL…

Właśnie zastanawiam się, czy taka prosta.

Prosta, bardzo prosta sprawa. I tutaj ja osobiście mam żal do pana Donalda Tuska, że już tak a priori jako szef Europejskiej Partii Ludowej uznał, że jedyną kandydatką czy kandydatem, no w tym przypadku kandydatką, jego będzie pani Małgorzata Kidawa-Błońska. Pamiętajmy…

Ale co miał powiedzieć?

Powinien powiedzieć…

Miał powiedzieć, że albo Małgorzata Kidawa-Błońska, albo Władysław Kosiniak-Kamysz?

Nie. Powinien powiedzieć, a ja jestem członkiem także Europejskiej Partii Ludowej ze względu na to, że należę do PSL, który jest ważnym elementem tej partii, że „ponieważ jestem przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, a w mojej ojczyźnie dwoje kandydatów, pani marszałek Kidawa-Błońska i pan prezes Kosiniak-Kamysz startują na prezydenta, to ja, aby być uczciwy wobec samego siebie, ale także funkcji, którą sprawuję, proponuję, aby w ramach Europejskiej Partii Ludowej odbyła się debata”. Chodzi, pani redaktor, o jedną rzecz.

No tak, ale Donald Tusk tego…

Dzisiaj jeżeli my, jeżeli… Chciałbym, żeby to mocno wybrzmiało właśnie jako osoba odpowiedzialna za strategię w kampanii prezesa Kosiniaka – bez debaty oddajemy pole Andrzejowi Dudzie.

No tak, ale Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że ona będzie chciała debaty. Pytanie, skąd pomysł, że…

Nie, pani Małgorzata Kidawa…

No powiedziała, no powiedziała.

...powiedziała, że będzie chciała debaty w II turze. Ja mówię – dzisiaj, każdego dnia.

Ale pan chce debaty między Władysława Kosiniaka-Kamysza z Małgorzatą Kidawą-Błońską pod auspicjami Europejskiej Partii Ludowej, czyli Donalda Tuska?

Tak.

Donald Tusk odpowiedział wam na ten apel?

Jeszcze nie, czekamy. Natomiast ja mówię też o innej, ponieważ no nie wolno być jakby zakładnikiem jednej oferty, która być może się nigdy nie spełni. Ja uważam, że dzisiaj, jeżeli kandydaci na prezydenta jak pan Krzysztof Bosak, który niedługo wraca, ponieważ no jest w jednym ze szczęśliwszych momentów swojego życia, tak…

Wziął ślub.

...czy prezes Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia… jeżeli… pani Małgorzata Kidawa-Błońska… Jeżeli odpuszczą to pole, gdzie można zagospodarować tą aktywność własną, ale także wyobraźnie wyborców poprzez zorganizowanie debat – debat, cyklu debat, przy pomocy mediów – to po prostu oddajemy pole panu Dudzie. I o to tutaj chodzi. Debata jest ważna i potrzebna.

Panie marszałku, a dzisiaj Andrzej Duda startuje z kampanią. Ma to być wielki event w stylu amerykańskim. Będziecie się przyglądać temu, co się dzisiaj wydarzy?

Tak, będziemy się przyglądać, ale robimy też swoje. Dzisiaj jest już spotkanie z młodymi ekspertami Władysława Kosiniaka-Kamysza, wybitnymi często, a jeszcze młodymi ludźmi nauki. Następnie wyjeżdża w trasę wyborczą.

No tak, ale też będziecie mieć taką konwencję, taką w stylu… No właśnie, w jakim stylu?

Będziemy, będziemy. Będziemy mieć taką konwencję w stylu takim, na jaki pozwala przede wszystkim możliwość finansowa, czyli skromnie, ale godnie. I taką konwencję będziemy mieli 29 lutego w Rzeszowie.

A do tego czasu? Spotkania?

A do tego czasu jest intensywna trasa wyborcza, ale jednocześnie udział w mediach, także praca w sztabie, tak że naprawdę jest, co robić.

Jestem ciekawa, czy uda się państwu przebić Andrzeja Dudę po tym, co dzisiaj ma być. Przynajmniej tak PiS zapowiada.

Tu chodzi o to, żeby dotrzeć do serc ludzkich, a pan prezes Władysław Kosiniak-Kamysz ten talent ma naprawdę dobry.

I dociera?

Tak.

My dotarliśmy do krótkiej przerwy, bo pozostaniemy na RadioZET.pl i na Facebooku, a zapytam o pomysł dot. wspólnego wylotu do Smoleńska na obchody 10. rocznicy katastrofy. Piotr Zgorzelski zostaje z nami. Zapraszam.

Miłego dnia.