Zamknij

Listkiewicz w "podłym" nastroju: Tego się nie spodziewałem. Sousa? Widziały gały

15.06.2021 07:35
Michał Listkiewicz
fot. RadioZET

- Nie będę ukrywał – [wstawało się – red.] w nastroju podłym. Nawet nie chciało mi się zjeść śniadania i wypić porannej herbaty. Przeżywam to. Tego akurat się nie spodziewałem. Obstawiałem 2:1, ale nie w tę stronę – tak mecz Polska-Słowacja, komentuje w Radiu ZET Michał Listkiewicz.

Zdaniem byłego szefa PZPN, „gdybyśmy przegrali ze Słowakami w hokeja na lodzie 2:1, to byłoby to uznane za świetny wynik, ale to była piłka nożna i to jest zły wynik”. Były sędzia piłkarski podkreśla, że nie za bardzo rozumie wypowiedź Zbigniewa Bońka, że Biało-Czerwoni zagrali „przeciętnie”. - Nie, to Słowacy zagrali przeciętnie, a my zagraliśmy bardzo źle. Mecz ogólnie był kiepski. To był może najgorszy mecz, który do tej pory w ciągu Euro rozegrano – uważa Gość Radia ZET. Ocenia również, że Słowacy wygrali „boiskowym cwaniactwem i przewidywaniem naszych ruchów”. - Nic wielkiego nie pokazali. Pokazali bardzo solidne rzemiosło, a o to w piłce nożnej chodzi – dodaje Listkiewicz.

"Sousa dał się poznać jako elegancki mężczyzna, jak Nawałka. Tylko Nawałka miał wyniki"

Jego zdaniem trener Polaków Paulo Sousa wciąż nie bardzo wie, jaką wybrać taktykę i jakich piłkarzy wystawić. - Oczywiście usprawiedliwia go, że miał bardzo mało czasu, ale widziały gały, co brały. Zdecydował się przyjąć propozycję PZPN i wiedział, że czasu będzie mało – dodaje Listkiewicz. Niepokoi go to, że u trenera Polaków nie widać żadnego pomysłu. - U Słowaków było widać, że jest trener. U nas, Sousa głównie dał się poznać wczoraj, że jest bardzo ładnie ubrany, jest bardzo eleganckim mężczyzną i dużo biegał. Jak Nawałka, tylko, że Nawałka miał wyniki – komentuje w rozmowie z Beatą Lubecką.

Zdaniem eksperta piłkarskiego, tak po ludzku można tylko współczuć Wojciechowi Szczęsnemu. - Zawalił pierwszą bramkę, miał bardzo mało pracy, źle się zachował – mówi Michał Listkiewicz.

Robert Lewandowski? - Był świetnie wyłączony z gry przez Słowaków – uważa były szef PZPN.

Grzegorz Krychowiak? - Sędzia lekko się nad nim litował. On mógł śmiało już w drugiej minucie dostać żółtą kartkę. Tak naprawdę wczoraj mógł mieć trzy żółte kartki – uważa gość Beaty Lubeckiej.

"Całkiem fajny wynik, to 1:1 z Hiszpanią"

Michał Listkiewicz ocenia, że mimo wszystko mamy szansę wyjść z grupy. - Remis z Hiszpanią, a najlepiej bramkowy - bo to dodaje wiatru - np. 1:1, to byłby całkiem fajny wynik, bo przesuwamy „mecz o wszystko” z drugiego, na trzeci – mówi były szef PZPN i sędzia piłkarski.

Michał Listkiewicz: Lepiej byłoby, gdyby mecz prowadził Brzęczek. Hiszpanie? Jeśli przetrwamy 30 minut naporu – powinno być łatwiej

- Nie wierzę w zwycięstwo, ale punkt z Hiszpanią, przy tym systemie rozgrywek, daje nam spore szanse na awans – mówi Michał Listkiewicz, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o kolejny mecz reprezentacji Polski podczas Euro. Były szef PZPN i sędzia piłkarski podkreśla, że Hiszpanów nie urządza remis z Polską. - Myślę, że Hiszpanie ruszą na nas. Jeśli przetrzymamy pierwszych 30 minut naporu, to potem powinno być łatwiej – uważa gość Beaty Lubeckiej. - Będą rozumować: szybko strzelmy bramkę Polakom i potem pójdzie łatwo – dodaje.

Były szef PZPN zaznacza, że gdyby to on był wciąż prezesem, nie zwalniałby Jerzego Brzęczka. - Jak weźmiemy jego wszystkie mecze, jako selekcjonera, to on takich meczów [jak ze Słowacją – red.] nie przegrywał – komentuje Listkiewicz. - Różnica między Brzęczkiem, a Sousą jest taka, że reprezentacja prowadzona przez Brzęczka wygrywała z przeciętnymi drużynami – zaznacza. Zdaniem Gościa Radia ZET, „z perspektywy wczorajszego meczu, lepiej byłoby, gdyby ten mecz prowadził z ławki Jerzy Brzęczek”.

Grosicki? - Z jednej strony rozumiem decyzję Sousy, że jeśli ktoś nie gra w klubie przez dłuższy czas, to nie może grać w reprezentacji, ale to jest Kamil Grosicki. To nie jest tuzinkowa postać. W niejednym meczu jakąś szaleńczą szarżą przesądzał o wyniku – komentuje Michał Listkiewicz. - Myślę, że gdyby Grosika dobrze przygotować fizycznie, to wczoraj, w tak dramatycznej sytuacji – 20 minut do końca, przegrywamy, gramy w 10 – to on by się tu przydał. Niejeden mecz, w samej końcówce brał „pod pachę” piłkę, robił szaleńczy rajd i w trochę husarski sposób strzelał bramkę – dodaje.

- Ja nie rozumiem, dlaczego w sztabie nie ma ani jednego, polskiego szkoleniowca. Jak zatrudniałem Beenhakkera, to postawiłem warunek: panie Leo, domagam się, żeby polscy trenerzy byli u pana na ławce i pomagali jako asystenci. Tak wypłynął Nawałka – mówi Gość Radia ZET.

RADIOZET/MA