Zamknij

Szef związkowców Poczty: Jesteśmy szalenie sfrustrowani. Poczta umiera po cichu

18.10.2021 06:00
Sławomir Redmer
fot. RadioZET

- Liczymy na to, że uda nam się nagłośnić problem, bo Poczta Polska umiera po cichu. Wydaje mi się, że naszym obywatelom zależy jednak, by Poczta istniała, a usługi były na przyzwoitym poziomie – mówi Gość Radia ZET, szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty Sławomir Redmer.

To zapowiedź dzisiejszych protestów pocztowców, którzy zbiorą się przed siedzibą spółki, Ministerstwem Aktywów Państwowych i przed centralą PiS na Nowogrodzkiej. - Idziemy do właściciela Jacka Sasina i chcemy do niego zgłosić swoje postulaty i uwagi dotyczące Poczty Polskiej – dodaje Redmer. Dopytywany przez Beatę Lubecką o postulaty, jej gość odpowiada, że przede wszystkim dotyczą one zarobków, bo te są „dramatyczne”. - Ponad 60 proc. pracowników zarabia 2 800 złotych brutto. Ja bym chciał, żeby pracownicy Poczty zarabiali przynajmniej po te 4 tys. złotych – wyjaśnia szef związkowców Poczty. Dodaje, że drugą kwestią jest transport. - Bardzo wielu naszych pracowników używa prywatnych samochodów w pracy, oczywiście w celach służbowych. Otrzymują za to ekwiwalent, ale stawki nie zmieniają się od wielu lat. A paliwo jest po 6 złotych – mówi Gość Radia ZET.

Sławomir Redmer podkreśla, że wśród pracowników Poczty Polskiej jest „bardzo duże niezadowolenie”. - Jest coraz gorzej. Firma zwolniła wiele tysięcy ludzi. Tylko w tym roku odeszło przynajmniej 6 tys. pracowników – tłumaczy przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty. Dodaje, że jest za mało pracowników, za mało zarabiają i są „szalenie sfrustrowani”. - Bardzo często pracownicy z 30-letnim stażem odchodzą ze względu na poziom wynagrodzeń – mówi pocztowiec.

„Nie mam takich marzeń, żeby wielki wicepremier…”

Redmer zapowiada, że na dzisiejszym proteście pracownicy Poczty chcieliby wręczyć wicepremierowi Jackowi Sasinowi petycję, dodaje jednak: - Bardzo zaskoczyła mnie informacja, że jest decyzja polityczna, że nikt nie przyjmie naszej delegacji z tą petycją. Jego zdaniem to odbiega od standardów demokratycznych. - Nie mam takich marzeń, żeby wielki wicepremier przyjmował tutaj jakieś delegacje. On jest od wyższych celów, ale jeśli w całym resorcie aktywów nie ma nikogo, kto przyjąłby delegację, to nie wywoła to entuzjazmu wśród zgromadzonych – zapowiada Gość Radia ZET, szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty Sławomir Redmer.

Tuż po tej wypowiedzi odezwał się do nas wiceminister i minister aktywów handlowych Jacek Sasin:

Szef związkowców Poczty do rządzących: Czego wy chcecie od tej Poczty? Oczekujemy określenia

- Pytanie do rządzących jest takie: To czego wy chcecie od tej Poczty?! Czy ma doręczać korespondencję 5 razy w tygodniu, czy 3 razy? Czy sieć ma wynosić 7 700 placówek czy 5 000? Trzeba ustalić jasne reguły gry – mówi, tuż przed protestem pocztowców, Gość Radia ZET Sławomir Redmer. Szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty wyjaśnia, że protestujący oczekują od rządzących jasnego określenia, jak ci wyobrażają sobie przyszłość Poczty i to, „czym ona ma być”. - Bo my tego nie wiemy – dodaje. - Można odnieść wrażenie, że rządzących nie bardzo interesuje co się z Pocztą Polską dzieje. Traktowana po macoszemu? Niestety jest w coraz gorszej kondycji – ocenia związkowiec.

- Politycy wmanewrowali nas, wmontowali nas w to [wybory korespondencyjne – red.]. Jako mem dziś chodzi te słynne 70 mln strat – komentuje Sławomir Redmer w internetowej części programu. Szef ZZ Pracowników Poczty mówi również o tym, że po sprawie wyborów „część klientów zaczęła postrzegać Pocztę negatywnie”. - Część klientów się od nas odwróciło. Niektórzy zmniejszają zamówienia albo w ogóle rezygnują z naszych usług, a w uzasadnieniach pada ten argument [wyborów – red.] – wyjaśnia Gość Radia ZET.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czego można życzyć pocztowcom z okazji święta Poczty Polskiej, jej gość odpowiada: - Żeby pracownicy pomimo wszystko zachowali pogodę ducha, że nastąpi opamiętanie rządzących, że w końcu nad Pocztą Polską pochylą się decydenci i zaświeci słońce.

"Tych pieniędzy nie dostała do dzisiaj"

- Jak w 2013 roku Poczta Polska wykazała pierwszy raz 10 mln straty na usługach powszechnych, to tych pieniędzy nie dostała do dzisiaj. Całe lata Poczta Polska pokrywa straty, które mamy na usługach powszechnych. Mamy dużą sieć, która jest nierentowna, ale nasi pracownicy muszą siedzieć w urzędach, listonosze muszą mieć gotowość doręczania – mówi Gość Radia ZET.

Redmer o ochroniarzu Jacka Sasina: Takie informacje nie robią już na nikim wrażenia

Osobisty ochroniarz Jacka Sasina zastępcą dyrektora odpowiedzialnym za bezpieczeństwo w Poczcie Polskiej? - Takie informacje nie robią już na nikim żadnego wrażenia. Politycy mają to do siebie, że swoich krewnych królika przyjmują – komentuje pocztowiec.

Sławomir Redmer zdradza również, że pracownicy Poczty pokładali duże nadzieje w nowym prezesie Tomaszu Zdzikocie. - Jak przyszedł prezes Zdzikot, pokładaliśmy w nim pewne nadzieje, że przyszedł zaufany człowiek [PiS – red.]. Mieliśmy nadzieję, że będzie bardziej skuteczny, bo zna ministrów, polityków i że to przyniesie duże profity, jeśli chodzi o skuteczne zarządzanie firmą – opowiada Redmer. Dodaje, że nowemu prezesowi „nie udało się dokonać istotnych zmian w otoczeniu prawnym spółki, które pomogłyby jej funkcjonować”.

RADIOZET/MA