Zamknij

Prof. Flisiak: Rada Medyczna rekomendowała premierowi kontrolę certyfikatów

03.11.2021 06:00
Prof. Robert Flisiak
fot. RadioZET

- Wszyscy członkowie Rady Medycznej optowali za tym, żeby jak najwcześniej wprowadzić wykorzystanie certyfikatów szczepieniowych, wzorem innych państw. Dają one olbrzymie pole manewru i są olbrzymim bodźcem do pobudzenia szczepień. Tak doradzaliśmy [premierowi – red.] – zdradza w Radiu ZET członek Rady Medycznej przy premierze prof. Robert Flisiak.

Dopytywany przez Beatę Lubecką, na czym dokładnie miałoby to polegać, epidemiolog odpowiada, że na „wprowadzeniu nakazu kontrolowania certyfikatów przy wejściach do miejsc publicznych”. Gość Radia ZET dodaje, że ostatecznie takiego stanowiska Rady nie opublikowano. Dlaczego rząd posłuchał Rady Medycznej? Zdaniem eksperta „chodzi o względy społeczne, czyli polityczne”. - To niewygodna decyzja z punktu widzenia politycznego. Niestety nieliczna grupka osób, które są przeciwne wszystkiemu – szczepieniom, pandemii - ma wpływ na polityków – komentuje prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Prof. Flisiak podkreśla, że certyfikatem jest nie tylko potwierdzenie zaszczepienia, ale również negatywny test i fakt przechorowania koronawirusa.

Dopytywany przez Beatę Lubecką o obostrzenia, ekspert odpowiada, że już a albo 3 tygodnie temu powinny być one wprowadzone na Podlasiu i Lubelszczyźnie. - Obostrzenia mają działanie nie terapeutyczne, tylko profilaktyczne. Zastosowanie ich w momencie szczytu zachorowań – a wygląda na to, że na Lubelszczyźnie i Podlasiu zbliżamy się do niego – to musztarda po obiedzie – dodaje Gość Radia ZET. Jego zdaniem, „gdyby obowiązywały certyfikaty, to okazałoby się, że w ciągu tygodnia lub dwóch te czerwone powiaty przestałyby być czerwone, bo kontrolowanie ich to sprawdzona i skuteczna metoda”.

"Pod koniec miesiąca tendencja powinna być spadkowa"

Prof. Robert Flisiak ocenia, że w województwach: podlaskim i lubelskim sytuacja, jeśli chodzi o liczbę dziennych zachorowań, osiągnęła poziom graniczny. - Na tych terenach, które mamy teraz najbardziej zajęte, wydaje mi się, że pod koniec miesiąca lub w drugiej jego połowie powinna być tendencja spadkowa – prognozuje epidemiolog. Zdaniem eksperta, na IV falę pandemii jesteśmy bardziej przygotowani, niż na poprzednie. - Dlatego jesteśmy w stanie ją znieść. Gdyby rok temu była taka liczba zachorowań na Podlasiu czy Lubelszczyźnie, to cały system by runął – uważa prof. Flisiak. Choć dodaje, że i tak sytuacja w jego województwie – podlaskim – jest ciężka. - Brakuje sprzętu, który się sypie, szpitale nie są w stanie podołać. Jeśli ta fala potrwałaby jeszcze 2-3 miesiące, to będzie problem – mówi Gość Radia ZET. Jego zdaniem w skali kraju miejsca w szpitalach są, „ale niestety nie chcą być tam, gdzie są chorzy”.

- Rada Medyczna analizuje temat szczepień dzieci poniżej 12 roku życia, ale spokojnie, bo czekamy na decyzję Europejskiej Agencji Medycznej – mówi prof. Robert Flisiak w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - To zbyt poważny temat, który jest narażony na działania ruchów antyszczepionkowych, w związku z tym nie ma potrzeby, żeby wychodzić przed orkiestrę – dodaje członek Rady Medycznej przy premierze.

"Nie ma potrzeby wprowadzania lockdownu. Wirus zniknie z naszego pola widzenia

- Jeśli chodzi o całą Polskę, to nie sądzę, by było to więcej, niż 10-15 tysięcy – tak o szczycie zachorowań w IV fali pandemii mówi Gość Radia ZET prof. Robert Flisiak. Zdaniem epidemiologa nie ma potrzeby, żeby wprowadzać lockdown. - Kolejne fale pandemii będą wygasały. Być może jeszcze na wiosnę pojawi się kolejna fala, może jakieś zachorowania będą za rok jesienią. Wirus zniknie z naszego pola widzenia, ale będzie cały czas. Za parę lat zapewne nastąpi powrót – analizuje prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

- Zawód lekarza stracił zaufanie. W dużej mierze przyczynili się do tego politycy, bo przy każdej okazji próbują wykorzystać lekarzy jako kozły ofiarne swoich decyzji – uważa prof. Robert Flisiak.

Dopytywany przez Beatę Lubecką o ciężarną 30-latkę z Pszczyny, która zmarła, ponieważ lekarze czekali z wykonaniem aborcji do śmierci płodu, ekspert odpowiada, że lekarze oczywiście kierowali się literą prawa, ale w jego ocenie to prawo nie jest dobre. Projekt, który zrównuje każdy przypadek aborcji z zabójstwem? - Bez komentarza… Czy ktoś będzie chciał być ginekologiem położnikiem w takiej sytuacji?! Czy mamy za dużo lekarzy w Polsce? Czy młodzi lekarze widząc taką nagonkę, nawet jeśli zapłaci się im 20 razy więcej, to będą chcieli zostać w takim miejscu? – pyta retorycznie Gość Radia ZET.

- Nie powinniśmy kierować się liczbami podawanymi osób zakażonych. To nie są nawet osoby zakażone. To po prostu osoby z wynikiem dodatnim – mówi lekarz. Można mieć wynik dodatni i nie być chorym? - Osoby zaszczepione jeśli narażone zostaną na ekspozycję wirusa, mogą go kolonizować przez krótki czas, ale wirus nie znajduje tam warunków do namnażania – wyjaśnia Gość Radia ZET.

Szkoły? - Są głównym roznośnikiem zakażeń. Niestety poprzez w dużej mierze nauczycieli, którzy się nie zaszczepili – mówi prof. Flisiak.

"Doszliśmy do ściany"

Dopytywany o szczepienia, profesor odpowiada, że „już nic, a na pewno niewiele można zrobić”. - Doszliśmy do ściany. Za tą ścianą nie ma już zdrowego rozsądku. Ktoś powiedział ostatnio, że jeśli przez 1 000 lat chrześcijaństwo nie wykorzeniło w Polsce zabobonów, to nie miejmy złudzeń, że w ciągu roku nam się to uda – uważa prof. Robert Flisiak.

RADIOZET/MA