Zamknij

Wiceszef MSWiA: Trzaskowski chciał zgotować w Warszawie otwarty konflikt

12.11.2021 08:50
Błażej Poboży
fot. RadioZET

- Wielu sympatyków czy wyborców PiS idzie w Marszu Niepodległości, ale w tym roku ograniczyliśmy się do tego – skoro Trzaskowski sięgnął po pewien trik – aby odpowiedzieć w taki sposób, który pozwoli zalegalizować marsz i uczynić go bezpiecznym – przyznaje w Radiu ZET wiceszef MSWiA Błażej Poboży.

Tak komentuje nieobecność najważniejszych polityków PiS na państwowym Marszu Niepodległości. Zdaniem wiceministra, prezydent stolicy „chciał zgotować w Warszawie otwarty konflikt, coś, co nazwalibyśmy kryterium ulicznym”. Na uwagę Beaty Lubeckiej, że rządzący odpowiedzieli na trik Rafała Trzaskowskiego swoim trikiem, Gość Radia ZET przyznaje: - Ale duża polityka polega także na tym, by zachowywać się odpowiedzialnie. Dodaje, że odpowiedzialna władza, jeśli „ma perspektywę doprowadzenia do zamieszek na ulicach Warszawy”, to działa. Poboży przyznaje, że decyzja o upaństwowieniu marszu była podejmowana w gronie kierownictwa partii i kierownictwa MSWiA. - Prezydent stolicy otwarcie zmierza do prowokacji, polegającej na tym, że legalną chce uczynić demonstrację kilkunastu osób, przeciw którym będą protestowali od lat uczestniczący w Marszu Niepodległości Polacy, więc odpowiedzialna władza musi reagować – komentuje Błażej Poboży. Jego zdaniem „ten człowiek [prezydent Warszawy – red.] próbował doprowadzić do ogromnych zniszczeń w mieście”.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy Marsz Niepodległości już co roku będzie państwowy, wiceminister spraw wewnętrznych odpowiada: - Wszystko zależy od tego, czy będziemy mieli do czynienia z innymi czynnikami politycznymi w rodzaju Trzaskowskiego, którzy będą w ten sam sposób próbowali doprowadzić do prowokacji.

Gość Radia ZET zaznacza, że nie brał udziału w marszu, ponieważ miał „inne obowiązki”. - Specyfika naszego resortu wymaga, aby na ten marsz spoglądać trochę z innej perspektywy, niż z perspektywy uczestnika. W przeszłości oczywiście mi się zdarzyło – dodaje Błażej Poboży.

Wiceszef MSWiA o spaleniu zdjęcia Donalda Tuska: To zaśmiecanie przestrzeni publicznej. Kara do 500 złotych

- Czy sprawca podpalenia niemieckiej flagi i zdjęcia Donalda Tuska będzie ścigany z urzędu – pyta Beata Lubecka. - Już wczoraj zostały zabezpieczone materiały przez policję. Wstępna kwalifikacja tych dwóch zdarzeń wskazuje jednoznacznie, że to wykroczenie – zaśmiecanie przestrzeni publicznej – za które grozi kara do 500 złotych mandatu – mówi Gość Radia ZET Błażej Poboży. Dopytywany o to, jak czułby się, gdyby to jego zdjęcie spalono, wiceminister odpowiada, że „politycy powinni mieć nieco grubszą skórę”. - Gdybym ja się tym przejmował, jaki hejt jest na mnie wylewany po wizytach w mediach i jak przerabiane są moje grafiki, to zapewniam, że politycy są przyzwyczajeni  - komentuje wiceszef MSWiA.

Błażej Poboży dodaje, że Donald Tusk „wybrnął wczoraj w sposób całkiem dowcipny mówiąc, że pali się do jeszcze cięższej pracy”. - Zastanowiłem się przez chwilę, czy nie powiedzieć, że powinien palić się ze wstydu, ale przy święcie postanowiłem podarować sobie szpilę – mówi Gość Radia ZET. Jego zdaniem „opozycja, po 24-godzinnej postawie państwowej, bardzo szybko wróciła na tory opozycji totalnej i tak to się będzie dalej toczyło”. - Wydawało się, że ogromne zagrożenie – sytuacja na granicy – wyleje na te rozgrzane głowy polityków KO i Lewicy nieco zimnej wody, ale jednak nie – ocenia gość Beaty Lubeckiej.

- Każdy z uczestników Marszu zdaje sobie sprawę z tego, w jak trudnym momencie jest teraz Polska, jak wymaga to od nas ogromnej obywatelskiej i państwowej odpowiedzialności. Zapewniam, że żaden z uczestników nie miał nawet pomysłu, by wszczynać awantury – mówi Błażej Poboży w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Zdaniem wiceszefa MSWiA, wczorajszy Marsz Niepodległości to był „marsz arbitrów elegancji” w porównaniu z tym, do czego dochodziło np. podczas protestów Strajku Kobiet albo marszu „Ani jednej więcej”. - Znam kilku działaczy stowarzyszenia Marsz Niepodległości i bardzo wysoko ich cenię. Bardzo dojrzali i bardzo wykształceni młodzi ludzie – ocenia Gość Radia ZET.

„Środowiska skupione wokół pana Bąkiewicza wykazują się wyższą odpowiedzialnością, niż KO i Lewica”

Ponadto Błażej Poboży uważa, że „środowiska opozycji pozaparlamentarnej” - a do takiej zaliczyłby środowisko Marszu Niepodległości – „środowiska skupione wokół pana Bąkiewicza, w konkretnej sytuacji granicy i zagrożenia wykazuje się wyższą odpowiedzialnością, niż politycy KO i Lewicy”.

- W Marszu wzięło udział 80 tys. osób – mówi wiceminister spraw wewnętrznych. Zatrzymani? - 8 osób, z czego 7 za posiadanie narkotyków, jedna w jakiejś innej sprawie – dodaje Poboży.

Wiceszef MSWiA: Kryzys na granicy może potrwać wiele miesięcy. Tusk? Zachowuje się w tej sprawie jak chłopiec w krótkich spodenkach

- Wczoraj w nocy i dziś rano mieliśmy 2 przypadki [próby przekroczenia granicy – red.] – w jednej grupie Białorusini próbowali przepchnąć na naszą stronę 35 osób, druga grupa była większa, ale nie zdążyła podjąć skutecznej próby rozerwania ogrodzenia – mówi Błażej Poboży w internetowej części programu. Wiceminister spraw wewnętrznych dodaje, że „od razu po Marszu na naszą granicę wyjeżdża 700 funkcjonariuszy oddziałów prewencji oraz 100 funkcjonariuszy BOA”. Pytany przez Beatę Lubecką o prognozy, jej gość odpowiada, że kryzys na granicy będzie trwał „prawdopodobnie wiele miesięcy”. - Dlatego musimy i jesteśmy do niego przygotowani. Mamy znowelizowaną ustawę o cudzoziemcach i mamy przyjętą ustawę o zabezpieczeniu granicy i budowy zapory – mówi wiceszef MSWiA.

- Już chyba nikt nie nabiera się na to, że po drugiej stronie granicy mamy jakichś biednych, zziębniętych migrantów. Ja, jako rodzic, nigdy nie naraziłby dzieci na to, by przeciągnąć je przez pół świata, wydać połowę majątku – komentuje wiceminister. Jego zdaniem dzieci „stały się orężem wykorzystywanym w hybrydowej wojnie przez reżim Łukaszenki”. - Filmy szkoleniowe, w jaki sposób doprowadzić dziecko do szybkiego płaczu, by robiło wrażenie, transparenty dawane dzieciom…- wylicza Poboży. Gość Radia ZET podkreśla, że większość migrantów „wolałaby być – nawet po nieudanej próbie sforsowania granicy – cofnięta na tamtą stronę, a nie zamknięta w naszym ośrodku Straży Granicznej, bo to oznaczałoby szybką konieczność odesłania i objęcie zakazem wjazdu do strefy Schengen”.

Błażej Poboży ocenia również działania Donalda Tuska w tej sprawie. - Zachowuje się w trakcie tego kryzysu jak chłopiec w krótkich spodenkach, który najpierw podpuszczał swoich kolegów do działań zaczepnych, destrukcyjnych, a potem, kiedy zobaczył, że sytuacja jest bardzo poważna, to podjął się prób działań dyplomatycznych – uważa wiceszef MSWiA. - Jedyne, o co nasze środowisko prosiłoby Tuska to to, żeby spacyfikował swoich kolegów, aby wreszcie oni wrócili na tory poważnej, merytorycznej, państwowej opozycji – dodaje gość Beaty Lubeckiej.

RADIOZET/MA