Zamknij

Bartosz Cichocki: Ambasadorowie dzień i noc budują koalicje

23.12.2022 07:45

- Jest jednoznaczna opinia o historycznym charakterze wizyty. Porównuje się do wystąpień Churchilla w kongresie, do czasów II WŚ – tak ambasador Polski w Kijowie komentuje w Radiu ZET wizytę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Waszyngtonie.

Bartosz Cichocki
fot. RadioZET

Gość Radia ZET podkreśla, że Ukraińcy dziś – nie mniej, niż broni, energii, żywności - potrzebują poczucia międzynarodowej solidarności i wizyta prezydenta Ukrainy w Waszyngtonie dała im to poczucie solidarności. Dopytywany o kulisy rozmów obu prezydentów, ambasador Cichocki odpowiada: - Nie chciałbym wchodzić w kulisy rozmów, w których my też bierzemy udział. Dodaje jednak: - Skoro prezydent Zełenski mógł udać się w tak trudną i narażoną na niebezpieczeństwo podróż, to znaczy, że już nastąpił ten moment, że na dobę może opuścić państwo. Gość Bogdana Rymanowskiego zaznacza, że kilka tematów należy poruszyć w bezpośredniej rozmowie. - Należą do nich: propozycje pokojowe, udzielenie zaawansowane, technologicznej pomocy wojskowej, makrofinansowej – wylicza Bartosz Cichocki. Gość Radia ZET przyznaje, że zarówno prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, jak i minister Zbigniew Rau regularnie odwiedzają Kijów i dodaje: - Ale widocznie nie wszyscy przywódcy mogą się zdecydować na tę wyprawę, więc trzeba jeździć do nich.

Ambasador Polski w Kijowie podkreśla, że „każdy pakiet sankcji na Rosję, każdy pakiet pomocy makrofinansowej dla Ukrainy, każdy pakiet pomocy zbrojnej wymaga drogich kompromisów pośród sojuszników”. - Za każdym razem któreś państwo lub państwa za swój podpis pod przekazaniem pieniędzy/broni/sankcji domagają się dla siebie ustępstw – mówi Bartosz Cichocki. Wyjaśnia, że ostatni pakiet sankcji, dziewiąty, „był możliwy do podpisania dopiero po poluzowaniu sankcji wobec kilku oligarchów sektora rolnego w Rosji”. - Dlaczego tak się dzieje? Każde państwo ma swoje wyobrażenie o tym, co jest skuteczne, dba o swoje interesy – komentuje dyplomata. - USA prawdopodobnie wyraźnie powiedziały, że przekazanie broni dalekiego zasięgu Ukrainie mogłoby utrudnić dziś osiąganie kompromisu z sojusznikami np. ws. sankcji – dodaje. Bartosz Cichocki podkreśla, że ambasadorowie Polski „dzień i noc budują koalicje”. - Walczymy z tym codziennie – przyznaje ambasador.

„To potwierdza, że moja praca została dostrzeżona. Jeszcze bardziej chce się ją wykonywać”

Pytany przez Bogdana Rymanowskiego o Krzyż Zasługi od dowódcy ukraińskich wojsk, który otrzymał ambasador RP w Kijowie, Bartosz Cichocki odpowiada, że jest to dla niego bardzo ważne odznaczenie. - To potwierdza, że moja praca została dostrzeżona przez człowieka, który ma więcej problemów na głowie, niż gesty uprzejmości wobec zagranicznego dyplomaty – komentuje Gość Radia ZET. Dodaje, że to „zastrzyk do dalszej pracy”. - Jeśli się ma poczucie, że ona ma sens, to jeszcze bardziej chce się ją wykonywać – przyznaje ambasador Cichocki.

„Wrona i kot były naszym głównym towarzystwem”

Jak zmienił się Kijów od 24. lutego? Bartosz Cichocki opowiada, że zmieniał się w tym czasie kilka razy. - Najpierw niewiarygodnie szybko opustoszał. Ponad połowa mieszkańców wyjechała, a reszta pozostawała w ukryciu. Nasza wrona i kot, mieszkający na terenie ambasady były naszym głównym towarzystwem, no i blokposty – opisuje dyplomata. Dodaje, że w czerwcu/lipcu Kijów wrócił do życia, a przyjeżdżający tam wolontariusze przecierali oczy ze zdumienia, że to jest stolica walczącego państwa. - Jesienią zaczęły się uderzenia rakietowe i tym razem Kijów nie opustoszał, ale zapadł w ciemności – mówi Bartosz Cichocki.

Cichocki: Trzeba natychmiast się poderwać, naładować telefony, zagotować obiad

Brak prądu? - Rozmawiałem z kolegami ambasadorami ukraińskimi. Wielu z nich mieszka na lewym brzegu - to sypialnia Kijowa – i tam prąd włączany jest na kilka godzin w nocy. Trzeba natychmiast się poderwać, naładować telefony, zagotować obiad – opisuje ambasador Polski w Kijowie. Dodaje, że inne dzielnice mają włączany prąc na kilka godzin w dzień. - Każdy musi się dostosować do tego, kiedy żarówka się zaświeci – komentuje Gość Radia ZET.

Ukraina i Polska federacją państw? „Nie”

- Gdybym mógł cofnąć czas – wyjechałbym z Ukrainy jeszcze zanim zaczęła się wojna? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Nie – odpowiada Bartosz Cichocki.

- Dyplomaci zachodni, którzy opuścili Kijów to cieniasy? – pyta prowadzący.

- Nie – ocenia polski ambasador.

- Mam uwagi krytyczne do władz Ukrainy, ale z powodu wojny nie mogę o tym publicznie mówić? – pyta gospodarz programu.

- Tak – przyznaje Gość Radia ZET.

- Chciałbym, by w przyszłości Polska i Ukraina były federacją państw? – pyta dziennikarz.

- Nie – mówi dyplomata.

- Wszyscy w MSZ się kochamy i nie ma w resorcie żadnych konfliktów? – pyta Rymanowski.

- Nie… Jesteśmy dużą rodziną i zawsze są w takiej rodzinie konflikty, ale pracujemy wspólnie – przyznaje Cichocki.

- Właściwym kierunkiem rozwoju jest integracja Ukrainy z UE i NATO. Tylko taki proces może sprzyjać na Ukrainie koniecznym zmianom. Jesteśmy państwem najbardziej zainteresowanym dołączeniem przez Ukrainę do UE i NATO, ale też najbardziej zainteresowanym państwem w wysokiej jakości tego członkostwa, które zapewni równe warunki konkurencji dla naszych firm, skuteczne funkcjonowanie sądów. Jestem gorącym zwolennikiem procesu euroatlantyckiej integracji Ukrainy, a nie jakichś pośrednich unii-bis – tłumaczy Gość Radia ZET w internetowej części programu.

Ambasador Polski w Kijowie: Ok. 40-50 Polaków walczy w formacjach ukraińskich

- Według mojej wiedzy, Polaków walczących w formacjach ukraińskich jest kilkudziesięciu - 40-50 osób – mówi Bartosz Cichocki w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - My uczestniczymy niestety w tym najsmutniejszym elemencie – zapewnienia, by ciała naszych rodaków powróciły do rodzin w Polsce – komentuje ambasador RP w Kijowie. Ile było takich przypadków? – Ok. 5 – zdradza w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim i dodaje, że są to przypadki „głównie związane z nasileniem walk w okolicach Bachmutu”.

Cichocki: Jest między nimi chemia

Pytany o relacje prezydentów Ukrainy i Polski, Bartosz Cichocki odpowiada, że wielokrotnie miał przyjemność uczestniczyć w rozmowach i widać, że „jest między nimi chemia”. - To politycy tego samego pokolenia, rodowodu regionalnego. Rozumieją intuicyjnie, nie potrzebują zapoznawać się z obszernymi analizami, by rozumieć na czym polega zagrożenie, na czym szanse – mówi Gość Radia ZET. Zdaniem ambasadora, między Dudą, a Zełenskim jest „dobry, bezpośredni, pełen zaufania stosunek”. - Co nie zmienia faktu, że czasem – po to jest dyplomacja – musimy poruszać tematy trudne. Ale to się dzieje w sposób konstruktywny – zaznacza dyplomata.

- Prezydent Zełenski jest mistrzem komunikacji publicznej. Do tego przygotowała go jego kariera zawodowa, zanim został prezydentem. Jest wybitnym przywódcą i być może kariera zawodowa pozwoliła mu podkreślić w sobie te kwestie przywódcze – ocenia ambasador.

Granatnik dla szefa Policji? - Do tego doszło, a nie powinno dojść. Najważniejsze jest to, że obie strony współpracują, by to wyjaśnić i uniknąć tego na przyszłość – komentuje ambasador Polski w Kijowie. - Doszło do nieszczęśliwego wypadku, na szczęście nie tragicznego. Trzeba go wyjaśnić – zaznacza Gość Radia ZET.

Ambasador RP w Kijowie: W wielu miastach Ukraińcy spędzą święta w chłodzie i o głodzie, ale to umocni naród

- Święta na pewno będą wyjątkowe. Na Ukrainie szerokim echem odbiła się niedawna okładka tygodnika „Wprost”, która przedstawia matkę z dziećmi przy świątecznym stole i ojca oraz być może brata w okopach. Takie pewnie będą te święta – mówi Bartosz Cichocki w internetowej części programu "Gość Radia ZET”. - Niejedna rodzina spędzi te święta przy świeczce czy oświetleniu zasilanym z generatora, niejedna rodzina spędzi święta w schronie, w wielu miastach ludzie spędzą je w chłodzie i o głodzie. To tylko umocni ten naród w dążeniu do obrony swojej wolności – dodaje ambasador Polski w Kijowie.

Pytany o schrony, gość Bogdana Rymanowskiego odpowiada, że każdy kijowianin ma do dyspozycji specjalną aplikację na telefon. - Pokazuje mapę schronów, informuje o alarmach bombowych. Można tam znaleźć mnóstwo użytecznych informacji – tłumaczy Cichocki. Jego zdaniem takie rozwiązania są godne naśladowania.

Przewodów? - Toczą się oba śledztwa – nasze i ukraińskie. Za wcześnie, by mówić o tym, czy jesteśmy w stanie „kłótni” czy oba śledztwa wskażą na te same okoliczności. Nie sądzę, by mogło to być problemem między nami. Władze RP od początku mówiły o odpowiedzialności Rosji – mówi Bartosz Cichocki. Dodaje, że na pewno nikt nie chciałby, żeby doszło do nadszarpnięcia zaufania i nie może do tego dojść pomiędzy najbliższymi sojusznikami, w obliczu rosyjskiej agresji.

RadioZET/MA