Zamknij

Czesław Michniewicz w Radiu ZET: Nie było żadnej kłótni. Nie zamierzam rezygnować

08.12.2022 07:55

- Cały czas dochodzę do siebie. Te emocje, zmęczenie dopiero schodzą – przyznaje w Radiu ZET Czesław Michniewicz.

Czesław Michniewicz
fot. Radio ZET

To jego pierwszy wywiad po skończonym – dla Polaków – Mundialu. - Nie zamierzam rezygnować, bo uważam, że ja wykonuję swoje zadania. Oczywiście, zawsze może być lepiej pod każdym względem, ale jak się popatrzy, jak ta reprezentacja się tworzy, to ona może bardzo fajnie funkcjonować – zapowiada selekcjoner reprezentacji Polski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Zaznacza, że taka myśl nawet nie pojawił się w jego głowie.

Dopytywany przez prowadzącego o to, czy prawdą jest, że jest w konflikcie z prezesem PZPN, Czesław Michniewicz stanowczo zaprzecza i dodaje: - Cały czas mnie wspiera, pomaga, jest po mojej stronie. Zaznacza jednak, że nie ma pojęcia, jaką decyzję co do jego przyszłości podejmie Cezary Kulesza. – Ale mówienie o tym, że jesteśmy w konflikcie to kolejna manipulacja i nieprawda. Cały czas jestem i byłem z nim w kontakcie – podkreśla selekcjoner.

Krótka piłka: Nie obrałem złej taktyki, Messi lepszy, niż Lewandowski

- Bardzo państwa przepraszam, ale obrałem złą taktykę na Mundial? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Nie – ocenia Czesław Michniewicz.

- Nasi piłkarze reprezentują taki, a nie inny poziom i więcej z nimi nie dało się ugrać? – pyta prowadzący.

- Nie. Zawsze można ugrać więcej – uważa selekcjoner.

- Jestem lepszym trenerem, niż Paulo Sousa? – pyta dziennikarz.

- Pomidor. Nie chcę sam się oceniać. Niech mnie ludzie oceniają – komentuje trener reprezentacji.

- Messi jest lepszym piłkarzem, niż Lewy i pokazał to mecz z Argentyną? – pyta gospodarz programu.

- W meczu z Argentyną tak – przyznaje Gość Radia ZET.

- Kilku piłkarzy mnie zawiodło, dlatego podziękuję im po Mundialu, jeśli nadal będę trenerem? – pyta Rymanowski.

- Nie – zapowiada Michniewicz.

Czesław Michniewicz o 30 mln dla piłkarzy: Niektórzy pytali w jakiej to walucie, bo zarabiają w euro. Nie było żadnej kłótni

- Spotkanie z panem premierem było w dniu wylotu do Kataru. 16-tego graliśmy z Chile, 17-tego około południa spotkaliśmy się na obiedzie z premierem. Był, rozmawiał ze wszystkimi, całą delegacją – a było 65 osób ekipy przy reprezentacji – tak spotkanie premiera z reprezentacją opisuje w Radiu ZET jej trener Czesław Michniewicz. 30-50 mln za wyjście z grupy? Gość Radia ZET i Bogdana Rymanowskiego dodaje, że była to „taka luźna rozmowa”. - Pan premier przemieszczał się po sali, gdzie jedliśmy posiłki i przy każdym stoliku premier z kimś rozmawiał, było dużo żartów. Przy niektórych stolikach pytali: w jakiej walucie, bo my zarabiamy w euro – opowiada selekcjoner reprezentacji. Michniewicz opisuje, że „najważniejsze słowa, które wypowiedział pan premier, to tuż przed pamiątkową fotografią”. - Powiedział, że jeśli osiągniemy wyjście z grupy, to on pomyśli nad premią. Obiecał, że jak wyjdziemy z grupy, to jeśli czas i obowiązki mu pozwolą, to postara się przylecieć do nas na kolejny mecz w fazie pucharowej i wtedy będzie czas, by uściślić, co premier miał na myśli odnośnie premii – szczegółowo opisuje Gość Radia ZET w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Mateusz Morawiecki niestety nie doleciał do piłkarzy. - Ostatecznie premier napisał przed meczem z Francją, że jednak obowiązki mu nie pozwolą, by przylecieć do Kataru i mówił, że jak awansujemy do kolejnej rundy, to już zrobi wszystko, żeby być [na meczu – red.] – opowiada Czesław Michniewicz.

Kłótnia między trenerem, a piłkarzami odnośnie premii? „Nie było różnicy zdań. Oznajmiłem, że musimy jak najszybciej zamknąć temat”

- Nie było żadnej kłótni. Byliśmy w Katarze prawie 20 dni. Na temat ewentualnej premii rozmawialiśmy 5 minut – tak z kolei Czesław Michniewicz opisuje swoje rozmowy z piłkarzami na temat premii od premiera. Selekcjoner dodaje, że rozmawiał na ten temat z Robertem Lewandowskim „może z 3-4 minuty przed odprawą” i była to „ogólna rozmowa o temacie”. - Nie było różnicy zdań – zapewnia gość Bogdana Rymanowskiego. Co dokładnie selekcjoner powiedział kapitanowi reprezentacji? - Powiedziałem, że chciałbym, żeby nasz skład – 65 osób - żeby ewentualna premia była też uwzględniona dla tych wszystkich pracowników, którzy są z nami. Dla sztabu itd. – zdradza Michniewicz. Dodaje, że po odprawie poprosił całą drużynę, by została na chwilę, żeby „zamknąć temat”. - Oznajmiłem, że premier do nas nie doleci, że temat premii musimy jak najszybciej zamknąć, że wy macie swoją propozycję, ale i tak ewentualne decydował będzie premier – opowiada Gość Radia ZET i podkreśla, że nie było żadnej kłótni pomiędzy nim, a drużyną.

Czesław Michniewicz w Radiu ZET o premiach od premiera: Ja i mój asystent nie chcieliśmy. Uważaliśmy, że powinni dostać zawodnicy

- Była mowa o konkretnej kwocie dla mnie i dla mojego asystenta, ale my tych premii nie chcieliśmy w ogóle. Nie chcieliśmy brać udziału z podziale premii. Uważaliśmy, że powinni dostać zawodnicy – zdradza selekcjoner reprezentacji Polski, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Czesław Michniewicz dodaje, że nie czuje się oszukany przez Mateusza Morawieckiego. - Nie jechaliśmy tam dla pieniędzy. Jechaliśmy, by spełnić swoje marzenia, zagrać na Mistrzostwach Świata – zaznacza trener. Dodaje, że jeśli na 20 dni pobytu w Katarze, tylko 5 minut rozmawia się o premii, to świadczy to o selekcjonerze i zawodnikach. - My nie rozmawialiśmy o pieniądzach – podkreśla gość Bogdana Rymanowskiego.

- Najbardziej martwi mnie to, że dziś rozmawiamy o premii, o dziewczynach, że były, co też jest nieprawdą. Przyjechało kilka żon już po trzecim meczu – komentuje Czesław Michniewicz.

Michniewicz: Robert zadzwonił do mnie we wtorek i bardzo długo rozmawialiśmy

Konflikt Michniewicz-Lewandowski? - Po przylocie do Polski – a Robert Lewandowski jest na wczasach z rodziną – zadzwonił do mnie i mówi: trenerze, nie wiem, z czego ten problem. Wcześniej rozmawialiśmy na kolacji, podszedł do mnie Robert i powiedział, że nie ma żadnej zaszłości między nami – mówi trener reprezentacji Polski, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Czesław Michniewicz zaznacza, że nie dostrzegł niczego złego w wypowiedziach kapitana reprezentacji Polski. - Robert nie musiał do mnie dzwonić z wczasów, a zadzwonił do mnie we wtorek i bardzo długo rozmawialiśmy. To nie jest tak, jak wszyscy piszą. Tego wszystkiego jest za dużo – komentuje gość Bogdana Rymanowskiego.

Czesław Michniewicz mówi również o taktyce na Mundial. - Żeby zabezpieczyć się w pierwszym meczu z Meksykiem, być stabilnym w defensywie, ale żeby wykorzystywać też potencjał zawodników. To był mecz jak mecz ze Szwecją w Chorzowie. Gdybyśmy wykorzystali rzut karny, to mielibyśmy możliwość grać w kontrataku i mogłoby by 2:0 – analizuje selekcjoner.

Michniewicz przyznaje: Czułem się fatalnie podczas meczu z Argentyną

Pytany przez prowadzącego o to, czy prawdą jest, że piłkarze się zbuntowali przed meczem z Francją, Czesław Michniewicz odpowiada, że „ciężko nadawać bzdurom jakąś rangę i komentować takie rzeczy”. Gość Radia ZET przyznaje jednak: - Sam się fatalnie czułem w trakcie meczu z Argentyną. Dodaje, że to był bardzo trudny mecz, z punktu widzenia psychologicznego. - To była sytuacja ekstremalna, jeśli chodzi o to, co się może wydarzyć – uważa trener piłkarski.

- Psychoza 36 lat, gdzie nas nie było na MŚ powodowała, że nieprzypadkowo Lewandowski płakał po bramce z Arabią, czy Szczęsny po awansie. To oni będą kolejnym pokoleniem, które zmarnowało szansę, które nie było w stanie wyjść z grupy – mówi Czesław Michniewicz w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.

Czesław Michniewicz zapowiada: Jeśli pozostanę trenerem, to będziemy grali ładniejszą piłkę

- Jeśli ja dalej będę selekcjonerem, to chciałbym, żeby nasza reprezentacja grała tak, jak z Francją, jak z Arabią Saudyjską – zapowiada Gość Radia ZET Czesław Michniewicz w internetowej części programu. Selekcjoner reprezentacji Polski dodaje: - Będziemy grali ładniejszą piłkę, bo mamy do tego piłkarzy i obecnego trenera, który może to zrobić. Gość Bogdana Rymanowskiego komentuje, że jest „jak mechanik, żeby ten samochód jechał”.

Czesław Michniewicz zdradza również, że w jego kontrakcie nie ma zapisu dotyczącego tego, że prezes PZPN ma 7 dni na podjęcie decyzji co do przyszłości trenera. - Do 30 grudnia jestem pracownikiem PZPN, a co będzie dalej – zdecyduje prezes. Przeanalizujemy wszystko, ja nie wywieram presji – komentuje trener.

- Mnie najbardziej bolą 2 rzeczy z Francją: Sytuacja Zielińskiego po świetnej akcji Bereszyńskiego i to, że drugą bramkę straciliśmy po kontrataku – przyznaje trener reprezentacji. Jego zdaniem piłkarze popełnili „szkolny błąd”: - Zostawiliśmy Benzemę w pół dystansu między obrońcami, a wolną przestrzenią i to zdecydowało, że ten mecz stał się dla nas trudny. Dodaje jednak, że ławka rezerwowa Francuzów była pełna strachu, bo był to „mecz na styku”.

- Jeśli zostanie pan na stanowisku – dalej czeka nas ultra defensywny styl gry? – pyta słuchacz.

- Argentyna nam niewiele pozwoliła. Jeśli ta ultra defensywna taktyka ma wyglądać tak, jak w meczu z Arabią, że powinniśmy strzelić 5 bramek, to jestem za taką taktyką – odpowiada selekcjoner reprezentacji.

- Dlaczego Lewy nie miał co robić na boisku? – pyta z kolei internautka.

- Lewy miał co robić na boisku. Każdy zawodnik miał co robić. Lewy grając w Barcelonie czy w Bayernie – trochę inaczej funkcjonuje i inne ma zadania. Gdybyśmy wzięli do naszej drużyny Mbappe z ostatniego meczu i Dembélé, to Lewy miały dośrodkowań określoną ilość – uważa Gość Radia ZET.

- Dlaczego Grosik tak mało grał? – pyta internauta.

- Pierwsze pytanie, jak wyjeżdżaliśmy na Mundial: Po co jedzie Grosik? Grał doskonałą zmianę z Chile, bardzo fajną z Francją. Rzeczywiście grał mało, ale warunki były takie, że byli jeszcze Kamiński, Skóraś i Zalewski – komentuje Michniewicz.

- Dlaczego Zieliński rozegrał najlepszy mecz dopiero z Francją? – pyta słuchacz.

- Mecz z Meksykiem i Francją – identyczne ustawienie taktyczne. Czasami mówią brzydko, że byt kształtuje świadomość. Jeśli grasz na pełnym luzie – jak my z Francją – to wszystkim gra się łatwo – mówi selekcjoner.

Pytany o to, kto zostanie mistrzem świata, Czesław Michniewicz odpowiada: - Od małego kibicuję Argentynie, ale nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby była to Francja. - Podoba mi się też Anglia, a Maroko może zrobić niespodziankę – dodaje. Zaznacza jednak, że pierwszy wybór to Argentyna.

RadioZET/MA