Grozi nam wojna? Wiceszef MON: Informacje wywiadu potwierdzają możliwość ataku Rosji w 2027 roku
- Nasze wiadomości wywiadowcze mówią o takim scenariuszu zagrożenia wojennego w 2027 roku. Generalicja natowska, ale i my, mówimy o tym scenariuszu, by dać Chinom i Rosji znać, że znamy te scenariusze, by się one nie spełniły - stwierdził Cezary Tomczyk wiceminister obrony narodowej oraz poseł Koalicji Obywatelskiej w "Gościu Radia ZET".
Dodał, że “przygotowujemy kraj i też przygotowują się inne kraje natowskie do potencjalnej operacji obronnej”. - To jest oczywiste patrząc na poziom wydatków na zbrojenia. My mamy w budżecie na kolejny rok ok 5% PKP na zbrojenia. To jest ¼ całych wydatków państwa - powiedział.
- Jak się mówi, że 5% PKP to brzmi tak skromnie, ale to jest ¼ całych wydatków państwa - podkreślił Tomczyk.
Ocenił, że “jeśli chodzi o operację obronną, to zakładamy realizację planów regionalnych NATO, operacja obronna i operacja narodowa jest wpisana w te plany, one są ściśle tajne, nie bawmy się w Błaszczaka”.
- Dla nas kluczowe są sojusze wojskowe, ale nade wszystko stawiamy na modernizacji i na transformację polskiej armii, bo żebyśmy mogli liczyć na sojusz, na naszych sojuszników, musimy sami być silni. My dzisiaj przekroczyliśmy pułap 210 tysięcy żołnierzy, mamy największą armię lądową w Europie po Turcji i jesteśmy w momencie, w którym Polska jeżeli chodzi o siłę armii nigdy nie była - zapewniał.
Wskazał, że “to nie jest koniec, to jest gdzieś środek tego procesu, który trwa od wielu lat i został zapoczątkowany jeszcze za poprzednich rządów”. - Zresztą Sejm głosował jednogłośnie w poprzedniej kadencji, wtedy, kiedy rządził PiS nad ustawą o obronie ojczyzny, kiedy zwiększyliśmy radykalnie środki wydawane na wojsko i na obronę narodową, bo albo się ma wojsko swoje, albo obce”. - My musimy mieć wojsko swoje, wojsko polskie i w to wojsko będziemy inwestować - mówił.”.
Premier dzisiaj spotyka się z głównodowodzącym wojsk NATO, generałem Grynkewichem.
- Jest to kontynuacja też widzenia tego, gdzie jest Polska na tej globalnej mapie. My jesteśmy oczywiście z zapleczem logistycznym operacji natowskiej, jeżeli chodzi o pomoc Ukrainie. Jesteśmy też jedynym państwem na świecie, które graniczy jednocześnie z Rosją, Białorusią i Ukrainą i Polska ma szczególną rolę do odegrania w wielu procesach, które się dzieją - wymieniał.
Dodał, że “w związku z tym nie wszystkie sprawy można omówić na poziomie pism albo na poziomie tajnych czy szyfrowanych dokumentów”.
- Spotkanie ma dotyczyć oczywiście bezpieczeństwa Polski, bezpieczeństwa sojuszu, przyszłości sojuszu, ewentualnych wspólnych operacji. Dla nas na przykład priorytetem, i to mówimy publicznie, jest to, żeby wypełnić plany regionalne, (2:01) które zostały przyjęte na poprzednich szczytach NATO. Plany regionalne, czyli już konkretne plany interwencji wojskowej w ramach konkretnego zagrożenia - dodał.
Wyjaśniał, że “do tych planów konkretne kraje zgłaszają swoje siły i w te plany wtedy wchodzą. To jest na etapie już zaawansowanym, ale na przykład tutaj wymagamy większego zaangażowania sojuszu, a my do sojuszu naprawdę dajemy wiele”.
Wiceszef MON w Radiu ZET: Rewolucja dronowa w armii. Dronizacja jest faktem i będzie postępować
- Od stycznia tego roku powstał Inspektorat Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia, który od samego początku i przygotowuje koncepcję i będzie nasycał właśnie Wojsko Polskie dronami. Musimy zrobić to w sposób przemyślany, ale też szybki - wskazał Cezary Tomczyk wiceminister obrony narodowej oraz poseł Koalicji Obywatelskiej w "Gościu Radia ZET".
- To są dziesiątki tysięcy etatów, czyli dziesiątki tysięcy żołnierzy będzie musiało przejść przeszkolenie, żeby na poziomie drużyny obsługiwać drony na każdym poziomie. Zarówno te uderzeniowe, jak i te obserwacyjne. I prawdą jest, że do tej pory większość z tych przetargów dotyczyła tych największych dronów, często bardzo drogich - tłumaczył.
- To są często amerykańskie, izraelskie systemy uzbrojenia, które kupował świat. Cały świat szedł w tym kierunku. Wojna w Ukrainie zmieniła wszystko - wskazał.
- Zmieniła to podejście. Jeszcze półtora roku temu strtedzy NATO uważali, że kwestia dronizacji pola walki to raczej nowinka, która wynika z tego, że na Ukrainie skończyły się inne formy uzbrojenia niż to, że drony staną się osobnym elementem sił zbrojnych czy taką inną domeną w jakimś sensie - mówił.
Dodał, że “dzisiaj widzimy, to już widzimy zresztą od wielu miesięcy, że to jest nieprawda. To znaczy, że dronizacja jest faktem i że będzie postępować. Do tego dokładamy kwestie sztucznej inteligencji”.
- Pierwsze drony z Polski i to najnowsze systemy trafią do wojska jeszcze we wrześniu. W ciągu najbliższych też miesięcy będą trafiać te najprostsze drony, które nie mają cech bojowych, które są do tego, żeby ludzie nauczyli się je obsługiwać, żeby nie było problemu ze zniszczeniem tych dronów - tłumaczył.
Jego zdaniem “to jest jakby element szkoleniowy”. - Te drony będą produkcji tego, kto wygra przetarg. Przetargi są już ogłoszone, będą rozstrzygnięte w ciągu kilkunastu dni - mówił.
- Drony bojowe polskiej produkcji w ramach różnych kooperacji też wojskowych będą trafiały już od września do polskiego wojska. Wybraliśmy dziewięć jednostek Wojska Polskiego jako specjalne jednostki testowe. To jest m.in. jednostka wojskowa Grom - mówił.
- Chcemy zrobić też taką rewolucję jak w Ukrainie, że wojsko będzie sprzęgnięte z przemysłem. Do tej pory tak nie jest. Armie NATO tak nie robią. Robią tak właściwie tylko, zaczęli tak robić Amerykanie. Będą robić to, czy robią to Polacy i robią to Ukraińcy - zaznaczał.
Przypomniał, że “druga sprawa to jest kwestia sztucznej inteligencji”. - Jesteśmy trzecią armią na świecie, która już uruchomiła kilka miesięcy temu. To się u nas nazywa CISI, czyli Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji - zdradził.
- To jest przy wojskach cybernetycznych czy cyberobrony, które dzisiaj są w topie na świecie. Chcemy, żeby kwestia dronizacji pola walki była sprzęgnięta razem ze sztuczną inteligencją - przekonywał.
Podręcznik na wypadek wojny. Tomczyk w Radiu ZET: Materiał jest gotowy
- Ten materiał jest gotowy. On trafił jeszcze do konsultacji - zapowiedział Cezary Tomczyk wiceminister obrony narodowej oraz poseł Koalicji Obywatelskiej w "Gościu Radia ZET". Rządowy poradnik maił trafić w formie książki do wszystkich domów, według pierwotnych zapowiedzi, właśnie w połowie roku.
O opóźnienia “trzeba pytać w tej sprawie ministra spraw wewnętrznych”. - Ten materiał trafi do wszystkich obywateli w ciągu kilku miesięcy, a w ciągu kilku tygodni zostanie zamieszczony na stronach internetowych, tak żeby już był dostępny online - przekazał.
- Natomiast chcemy, żeby w formie wydrukowanej, dlatego że wbrew temu, co myślimy, nie wszyscy tak świetnie surfują po internecie, trafił do wszystkich mieszkańców kraju - przekazał Tomczyk.
Ma się to stać “w ciągu kilku najbliższych miesięcy, a w ciągu kilku najbliższych tygodni trafi na strony internetowe ministra obrony narodowej, ministra spraw wewnętrznych, będzie dostępny, będzie też szeroka komunikacja o tym też w mediach”.
Wiceszef MON z plecakiem ewakuacyjnym?
- Nie mam - odpowiedział krótko Tomczyk pytany czy ma gotowy plecak ewakuacyjny.
Dodał, że “ale żeby było jasne, uważam, że każdy powinien być przygotowany i o tym mówi zarówno premier Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i wszyscy wojskowi, generałowie”.
- Każdy z nas powinien to nadrobić. Tego typu plecak jest po to, żeby wtedy, kiedy wystąpi jakiekolwiek zagrożenie, moglibyśmy zmienić swoje miejsce na przykład na jakiś punkt bezpieczny czy na przykład miejsce schronienia. Mówię tutaj o cywilach - wskazał.
Tak “żebyśmy mogli mieć tam swoje podstawowe elementy, które pozwolą nam na kilka dni funkcjonowania. To jest dzisiaj standard we wszystkich państwach europejskich. W Stanach Zjednoczonych również”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET