Zamknij

Listkiewicz: Karnego trzeba było strzelać górą. Mecz z Arabią? Musi ruszyć polska husaria

23.11.2022 06:00

- Lewandowski sam sobie ten karny wywalczył. Na 10 zawodników, może 2 zachowałoby się jak on – taran, czołg, przepchnął się. Samo wykonanie było bardzo złe. Nie ma dobrze obronionych karnych, są tylko źle strzelone – tak Gość Radia ZET Michał Listkiewicz ocenia wczorajszą straconą okazję na bramkę.

Michał Listkiewicz
fot. RadioZET

Zdaniem sędziego piłkarskiego strzał Roberta Lewandowskiego był „ lekki, prosty i do obrony”, a na dodatek nie patrzył na bramkarza, co mu się nie zdarzało, nie było charakterystycznego zatrzymania Lewandowskiego. Zdaniem byłego prezesa PZPN, „takiemu bramkarzowi powinno się strzelać górą”.

„To tak, jakby wypuścić na ring boksera z piorunującym ciosem i powiedzieć: tylko się broń”

Pytany przez Bogdana Rymanowskiego o to, dlaczego Czesław Michniewicz postawił na tak defensywny styl gry, Michał Listkiewicz odpowiada, że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem on sam był bardzo zadowolony ze składu, bo był ofensywny. - To tak, jakby wypuścić na ring boksera z piorunującym ciosem i powiedzieć: tylko się broń, nie zadawaj ciosów – komentuje Gość Radia ZET. Jego zdaniem ani Lewandowskiemu, ani Zielińskiemu taka gra absolutnie nie leżała. - Taktyka polegająca na ciągłym wykopywaniu długich piłek… Nawet i Szczęsny widocznie miał powiedziane: wywalaj długą lagę do przodu. Zupełnie nie było układania akcji od tyłu – mówi sędzia piłkarski. Dla kogo wyróżnienie po wczorajszym meczu z Meksykiem? - Szczęsny, Bereszyński, Kiwior i Bielik – wylicza Listkiewicz.

„Musi się zmienić taktyka”

Michał Listkiewicz jest jednak bardzo optymistycznie nastawiony przed sobotnim meczem z Arabią Saudyjską. - Nie możemy już zagrać tak słabo, jak wczoraj w pierwszej połowie. Musi się zmienić taktyka – uważa ekspert. - Musi ruszyć polska husaria, muszą skrzydła funkcjonować, musi być dublowanie pozycji. Wczoraj wielu naszych zawodników nie miało do kogo zagrać – tłumaczy gość Bogdana Rymanowskiego. Jego zdaniem od początku trzeba zagrać 2 napastnikami, a zawodnik rozgrywający musi mieć 2-3 warianty zagrania. - Wczoraj zdarzało się, że nie miał żadnego – przypomina Listkiewicz.

Michał Listkiewicz: Łezka mi się w oku zakręciła

Pytany o syna, który właśnie jest w Katarze i jest sędzią przy VAR, Listkiewicz odpowiada: - Jestem bardzo dumny. - Łezka mi się w oku zakręciła, jak zobaczyłem, że w meczu otwarcia Tomasz jest w składzie VAR-u i trafił na bardzo trudną sprawę, która wzburzyła świat – komentuje Gość Radia ZET. Pierwszy spalony w meczu otwarcia? - Nie ukrywam, że trochę mi stanął siwy włos na głowie, ale jak zobaczyłem 4-5 ujęcie, to zespół VAR miał rację. Realizatorzy TV źle sobie poradzili – pokazali nie to, co trzeba, bardzo późno – analizuje Michał Listkiewicz.

Krótka piłka: To nie jest początek końca kariery Lewandowskiego

- Byłem lepszym prezes PZPN, niż Boniek czy Kulesza? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Nie – uważa Michał Listkiewicz.

- Polska pod wodzą Michniewicza gra archaiczny futbol – wykop Szczęsnego i laga do Roberta? – pyta prowadzący.

- Wczoraj tak – ocenia sędzia piłkarski.

- Niestrzelony karny to początek końca kariery Lewego? – pyta gospodarz programu.

- Absolutnie nie – mówi Gość Radia ZET.

- Najlepsza polska drużyna to ta z 1982 roku? – pyta dziennikarz.

- Nie – uważa ekspert.

- FIFA to najbardziej skorumpowana organizacja sportowa świata? – pyta Rymanowski.

- Mam nadzieję, że nie – odpowiada Listkiewicz.

Michał Listkiewicz o doliczaniu czasu: To może odłożyć się w organizmach piłkarzy

- To jest po to, by zniechęcić do gry na czas, żeby zniechęcić do takiego ostentacyjnego kradzenia czasu, leżenia na murawie, przeciągania – tłumaczy sędzia piłkarski Michał Listkiewicz, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o końcowe doliczanie przez sędziów 7-10 minut dodatkowej gry, zamiast np. 2. Zdaniem gościa Bogdana Rymanowskiego „wahadło się wychyliło w drugą stronę”. – W meczu, w którym nie ma powodu do przedłużania więcej, niż 2 minuty jest minut 7. To się może odłożyć w organizmach piłkarzy – uważa były prezes PZPN.

Pytany o MŚ w Katarze, za pieniądze, Michał Listkiewicz przypomina, jak było. - Było tak, że Blatter – znam się z nim świetnie, to człowiek próżny, zakochany w sobie, ale nie złodziejaszek, uważał się za polityka – był dogadany, że Rosja i USA po sobie robią MŚ. To był taki deal. Potem Sarkozy wziął Platiniego na spotkanie z szejkiem Kataru. Platini dostał przekaz od prezydenta kraju: jesteś umówiony na obiad z szejkiem i dla Francji ważne, by po tym obiedzie szejk był zadowolony. Platini postawiony pod ścianą, przekabacił kilku panów z FIFA, którzy zagłosowali inaczej, niż umówili się z Blatterem – opowiada Gość Radia ZET.

Brak piwa w Katarze? - Oglądając w kapciach przed TV nie przeszkadza mi to, że nie ma piwa. Same mecze piłkarskie są całkiem obiecujące – komentuje Listkiewicz.

„W Szwecji są 5-8 razy mniejsze zarobki i jednak grają”

Pieniądze na piłkę nożną? - W niektórych jest tak, że miasta są praktycznie jedynym sponsorem zawodowej drużyny piłkarskiej. Jestem zwolennikiem tego, by samorządy wydawały duże pieniądze na sport, piłkę nożną, ale na sport młodzieżowy i dziecięcy, amatorski, infrastrukturę – wylicza Michał Listkiewicz. Jego zdaniem w Polsce i tak są duże pieniądze w piłce, a zarobki piłkarzy ligowych są naprawdę przyzwoite. - W Szwecji, gdzie poziom lig jest porównywalny, to są 5-8 razy mniejsze zarobki i jednak grają – dodaje Gość Radia ZET.

Ustawianie meczów w niższych, polskich ligach? - Słów o jednej czarnej owcy nigdy już nie powtórzę. To była skrajna naiwność, nauczka życiowa, by nie ufać nikomu na 100 proc. Nawet w  tak czystych krajach, jak Szwecja czy Holandia, próby ustawiania meczów w niższej lidze pojawiają się. Bierze się to z nielegalnej bukmacherki – mówi Gość Radia ZET. Listkiewicz dodaje, że „mafia bukmacherska rodem z Azji, świetnie zorganizowana, wykorzystuje lukę i sięga do niższych lig, bo wyższe są już prześwietlone”.

Sprawa fryzjera? - Nie miałem ani jednego połączenia z fryzjerem. Chodzę do pani Halinki od lat. Trener Michniewicz powinien od razu przeciąć temat i wyznać na samym początku: tak, rozmawiałem wiele razy, ale nie uczyniłem niczego niezgodnego z prawem – ocenia były prezes PZPN i dodaje, że ma nadzieję na powrót Michniewicza z Mundialu z tarczą, a nie na tarczy.

- Polak w finale sędzia to już był. Reprezentacji Polski w finale nigdy nie było. Marzy mi się reprezentacja Polski w finale – mówi sędzia piłkarski.

RadioZET/MA