Zbigniew Ziobro jak Al Capone. Były prezydent: Też nie skazano go za morderstwa

6 min. czytania
28.10.2025 20:10
Obserwuj nas na Google

Były prezydent Bronisław Komorowski porównuje Zbigniewa Ziobrę i Ala Capone: - Warto pamiętać, że Ala Capone w USA nie skazano za morderstwa mimo, że wszyscy wiedzieli, że on to robił, tylko za podatki.

Bronisław Komorowski
fot. RadioZET

Bronisław Komorowski w Gościu Radia ZET

- Pan Ziobro jest absolutnym szkodnikiem politycznym. Zniszczył wymiar sprawiedliwości, zniszczył TK do spółki z Jarosławem Kaczyńskim. Broni się dziś, powołując się na przepisy prawa, które sam stworzył – mówi Gość Radia ZET Bronisław Komorowski. Były minister sprawiedliwości i kierowanie grupą przestępczą? - Warto pamiętać, że Ala Capone w USA nie skazano za morderstwa mimo, że wszyscy wiedzieli, że on to robił, tylko za podatki. Porównuję sytuację – komentuje były prezydent i dodaje, że „nie zawsze można ukarać szkodnika politycznego powołując się na ścisłe przepisy prawa, które złamał”.

Gość Radia ZET jest przekonany, że większość zarzutów w kierunku Zbigniewa Ziobry utrzyma się w sądzie. - Fundusz Sprawiedliwości był tworzony zupełnie w innym celu. Z punktu widzenia uczciwości politycznej jest to absolutnie nadużycie – mówi była głowa państwa. Zdaniem Bronisława Komorowskiego „jest jakaś granica, której nie powinno się przekraczać w naginaniu przepisów”.  Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości np. na koła gospodyń wiejskich? - Ja bardzo lubię koła gospodyń wiejskich, bardzo lubię jak dobrze gotują, ale wszyscy widzą, że było przedwyborcze wzmożenie wydawania pieniędzy i nie na sprawy związane ze sprawiedliwością – mówi były prezydent.

Pytany o zmianę szyldu Koalicji Obywatelskiej, Bronisław Komorowski komentuje, że 15 lat temu był członkiem PO, więc sentyment do starej nazwy pozostał. - To pewnie jakaś mądrość etapu. Rozumiem, że środowiska się integrują i na pewno przez opinię publiczną proces będzie odbierany pozytywnie – dodaje Gość Radia ZET.

Dopytywany, czy my, podatnicy mamy płacić za długi Nowoczesnej, były prezydent odpowiada stanowczo, że „jeśli bank był tak głupi, że zawarł tak złą umowę bez gwarancji żyrantów albo bez gwarancji majątkowych, to bank straci, więc to tego prezesa właściciel powinien wziąć za uszy i wyrzucić”. - Za głupie decyzje prezesów banku niech płacą banki – podkreśla była głowa państwa.

„Lepiej nie robić długów”

- Długów nie należy robić – taką mam zasadę życiową. Parę razy miałem kredyty i bardzo źle to wspominam, bo prawie byłem zaduszony przez konieczność spłacania. Lepiej nie robić długów. A jak się robi, to trzeba spłacać – komentuje były prezydent.

„Zadaniem dla KO jest pomoc w odbudowaniu się koalicjantów, a nie wyssanie z nich resztki sił”

Notowania partii Donalda Tuska? Zdaniem Bronisława Komorowskiego „to bardzo ciekawe zjawisko”, że pomimo 2 lat rządów KO zyskuje, a nie traci i po przegranych wyborach prezydenckich też zyskuje. -Prawdopodobnie to się chyba do wyborów – ocenia gość Bogdana Rymanowskiego. Zdaniem Bronisława Komorowskiego „KO grozi sytuacja, w jakiej teraz znalazł się PiS – wygrał wybory, w sensie był pierwszy na pudle, ale nie miał zdolności koalicyjnej”. - Zadaniem dla Koalicji Obywatelskiej teraz jest pomoc w odbudowaniu się koalicjantów, a nie wyssanie z nich resztki sił – radzi Gość Radia ZET.

Bronisław Komorowski za pensją dla pierwszej damy: 2-3 średnie krajowe. Byli prezydenci? Wszyscy musimy dorabiać, ja też

- Czy pierwsza dama powinna otrzymywać comiesięczną pensję? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Tak, powinna, powinna – odpowiada Bronisław Komorowski.

Podobnego zdania jest 38 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl.

Sytuacja finansowa byłych pierwszych dam? - I tak było dużym sukcesem, dzięki prezydentowi Dudzie, że mojej żonie wliczono składki ZUS-owskie. Była o włos od utraty prawa do emerytury, bo przez 5 lat nie pracowała z punktu widzenia polskich przepisów – przyznaje Gość Radia ZET. Jaką pensję powinna dostawać prezydentowa? – To mogłyby być 2-3 średnie krajowe. Chodzi o to, żeby pierwsza dama po zakończeniu swojej misji nie została na lodzie i miała jakieś prawo do emerytury – ocenia były prezydent, dodając: - Moja żona była bardzo aktywna i zarabiała równe 0 i jeszcze traciła prawo do emerytury.

Andrzej Duda i jego nowa praca? - To trochę ryzykowne z punktu widzenia prestiżu, także prestiżu państwa polskiego, ale państwo polskie nie rozpieszcza byłych prezydentów, więc wszyscy gdzieś musimy pracować, dorabiać – mówi Bronisław Komorowski. - Ja też dorabiam, ale nie w biznesie – zdradza były prezydent. Była głowa państwa opowiada: - Jeżdżę za granicę na jakieś imprezy, w Polsce tak samo, gdzie wynajmują mnie w celu uświetnienia jakiegoś wydarzenia albo przyjemności kontaktu z ludźmi. - Warto pamiętać, że byli prezydenci mają emerytury o wiele mniejsze, niż generałowie, sędziowie, prokuratorzy. Już nie mówiąc o SSP. To jest choroba dotycząca wynagradzania całej strefy władzy państwowej – komentuje Bronisław Komorowski. Były prezydent dodaje również, że byli premierzy radzą sobie w ten sposób, że jadą do Parlamentu Europejskiego i wracają z europejską emeryturą, a byłym prezydentom nie wypada.

Bronisław Komorowski o osobie najbliższej: Podpisałbym. Można zbudować przepisy ułatwiające życie sąsiadowi i sąsiadce, braciom

Status osoby najbliższej – co zrobiłby Bronisław Komorowski z projektem ustawy, gdyby był prezydentem? - Oczywiście, że bym podpisał. Gdyby ten pomysł pojawił się wcześniej, to nawet podpisałby go prezydent Duda, takie odnoszę wrażenie – komentuje były prezydent, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o projekt Lewicy i PSL. Zdaniem Bronisława Komorowskiego projekt jest „mocno spóźniony” i można było to zrobić już rok temu.  - Znam autora pomysłu – projekt jest kompletnie odseksualizowany. Można sobie wyobrazić, że można dać zbudować przepisy prawa ułatwiające życie np. w parze kompletnie aseksualnej – 2 sąsiadki, 2 braci, sąsiad i sąsiadka – ocenia Bronisław Komorowski. Jego zdaniem „jeśli się sobą opiekują na starość, to po co żądać deklaracji w kwestii pożycia quasi małżeńskiego?”.

Były prezydent o MEN: Obserwuję z niepokojem. Co chwila pojawia się problem

- Z niepokojem obserwuję skutki działania tego resortu edukacji. Tam co chwila pojawia się jakiś poważny problem – teraz z pieniędzmi dla nauczycieli. Co chwila coś się pojawia – ocenia była głowa państwa. Co z pracami domowymi? - Ja widzę, że moje wnuki mają zadawane prace domowe. Nie wszyscy. Jest tu jakiś chaos, zamieszanie, brak konsekwencji – ocenia Gość Radia ZET.

Pytany z kolei o karierę polityczną Szymona Hołowni, Bronisław Komorowski ocenia, że to koniec. - Bardzo trudno po takich porażkach wyborczych, deklaracjach wycofania się, w zamieszaniu politycznym przez siebie samego stworzonym, trudno myśleć o istotnej roli w polityce. Chyba utracił zaufanie wielu ludzi, chyba też we własnym środowisku – uważa były prezydent. Gość Radia ZET przyznaje również, że nie ma jasności, co do intencji marszałka Hołowni.

Włodzimierz Czarzasty przyszłym marszałkiem Sejmu? - Dla mnie jest niepojęte, że ludzie z taką przeszłością obejmują różne najwyższe urzędy w państwie i reprezentują państwo polskie. Mówię o panu Nawrockim, o panu Czarzastym jednym głosem – to nie może być tak – komentuje gość Bogdana Rymanowskiego. - Chciałoby się, żeby Polskę reprezentowali i rządzili nią ludzie bez poważnych mankamentów z przeszłości – dodaje Bronisław Komorowski.

Komorowski: Nawrocki chciał się podlizać Trumpowi

Zamieszanie wokół ewentualnego spotkania prezydentów Polski i Ukrainy? - Kancelaria obecnego prezydenta popełnia błąd nagłaśniając to. Takie sprawy załatwia się bezpośrednio. Po co robić dodatkowy problem? Wtedy wszyscy kojarzą wypowiedź przedstawiciela prezydenta Nawrockiego jako potwierdzenie, że prezydent w dalszym ciągu stoi na stanowisku niechętnym Ukrainie – uważa była głowa państwa. Zdaniem Bronisława Komorowskiego „Ukraina i prezydent Zełenski trochę przyzwyczaili się do tego, że cały świat do nich jeździł, łącznie z polskim prezydentem, ale trzeba też rozumieć, że była to sytuacja szczególna”. Napięcie w relacjach? - Prezydent Nawrocki chciał się podlizać Trumpowi mówiąc o tym, że Ukraina nie powinna być przyjęta do NATO. Po co polski prezydent wpisał się w to? Chciał się podlizać antyukraińskiej części opinii publicznej w Polsce – ocenia Bronisław Komorowski.

Pytany o psa, były prezydent odpowiada, że ma labradora. - Dostaliśmy go od znajomych z Francji. Najbezpieczniejszy pies z punktu widzenia małych dzieci. Chyba nigdy nie warknął. Superspokojny, superłagodny, superwyrozumiały. Nazywa się Granda – opowiada Bronisław Komorowski.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET