Zamknij

Lekarka gorzko o szpitalach tymczasowych. "Bez personelu medycznego to fikcja"

Magdalena Barszczak
20.10.2020 09:50
szpital
fot. Jakub Kaminski/East News

Walka z epidemią koronawirusa trwa. W kraju są plany budowy szpitali polowych. Zdaniem dr Lidii Stopyry, specjalisty chorób zakaźnych i pediatry, szpital tymczasowy bez personelu medycznego to fikcja. - Łóżko nie wyleczy pacjenta, ludzie są podstawą, a tych brakuje – powiedziała PAP.

Epidemia koronawirusa trwa i zbiera śmiertelne żniwo. Sytuacja jest dynamiczna, ale już teraz słyszymy, że brakuje miejsc w szpitalach. W związku z tym w całej Polsce powstaną szpitale tymczasowe. Pierwszy taki obiekt, którego budowa już się rozpoczęła, powstanie w Warszawie na Stadionie Narodowym. W początkowym etapie ma się tam znaleźć 500 łóżek, z czego 50 przeznaczonych do intensywnej terapii.

Dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie, gorzko skwitowała ten pomysł. - Łóżko nie wyleczy pacjenta, ludzie są podstawą, a tych brakuje - powiedziała PAP. Jej zdaniem do pracy w dodatkowo utworzonym szpitalu potrzeba by było wielu pracowników medycznych, a "bez personelu medycznego dodatkowy szpital to fikcja".

Zobacz także

Lekarka: Przed epidemią nie było personelu, teraz jest klęska

- Proszę sobie wyobrazić np. szpital polowy – 500 pacjentów podpiętych do respiratora, oddychających przez maski z tlenem, są w ciężkim stanie, trzeba ich nakarmić, pomóc ze wszystkim, zsuwają się im maski, w większości to ludzie starsi, niesamodzielni – opisywała dr Stopyra.

Zdaniem lekarki brakuje osób, które pracowałyby w szpitalach polowych. - Absolutnie nie widzę możliwości (funkcjonowania szpitala tymczasowego - red.) i uważam, że to jest fikcja, że uda się zdobyć taką liczbę personelu, jaka jest potrzebna – podkreśliła.

Zobacz także

Przed epidemią nie było personelu, teraz jest klęska. Wielu jest w kwarantannach z powodu ogniska koronawirusa w szkole lub przedszkolu ich dziecka. Personelu jest za mało na te miejsca, które są.

dr Lidia Stopyra, specjalista chorób zakaźnych i pediatra

Według lekarki problemem jest też dystans między szpitalem polowym a miejscem hospitalizacji pacjenta. - Sytuacja w Małopolsce jest jedną z najtrudniejszych w Polsce i choć statystyki dotyczące łóżek w całym kraju brzmią nie najgorzej, to przecież nie zawieziemy pacjenta z covidem z Krakowa np. na północ Polski, bo tam jest jeszcze jakieś miejsce - oceniła.

- Dodatkowych łóżek potrzebujemy w granicach województwa, najlepiej powiatu, by transporty covidowe były jak najkrótsze. W tej chwili na transport dziecka z covidem czekamy kilkanaście godzin – dodała Stopyra.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP