Zamknij

Większość dzieci zaraża się wirusem w szkołach. "Trzeba podjąć radykalne kroki"

16.10.2020 14:31
szkoła
fot. Piotr Molecki/East News

Większość dzieci, które są hospitalizowane z powodu COVID-19, zakaziło się w szkołach lub przedszkolach – mówi dr Lidia Stopyra, pediatra i specjalista chorób zakaźnych. - Ta sytuacja jest tak trudna, że na pewno trzeba podjąć radykalne kroki - dodaje w rozmowie z Radiem ZET.

Od 17 października w żółtych strefach będzie obowiązywać nauczanie hybrydowe. Z kolei w czerwonych obostrzenia dotyczące nauki z domu wprowadzono wyłącznie w placówkach ponadpodstawowych. Doktor Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie, nie rozumie, dlaczego rząd nie wprowadził zdalnej nauki. 

Zobacz także

Na oddziale zakaźnym dr Stopyry zajęte są wszystkie łóżka - leży tam 30 dzieci zarażonych koronawirusem. - Pojawiają się pytania, kiedy zaczniemy wybierać, kogo podłączyć do respiratora, komu ratować życie, a komu nie. Ta sytuacja jest tak trudna, że na pewno trzeba podjąć radykalne kroki - oceniła w rozmowie z Przemysławem Tarankiem z Radia ZET.

Dr Lidia Stopyra: większość dzieci zakaziło się w szkołach

Specjalistka podkreśliła, że zdecydowana większość pacjentów, którzy są tam leczeni, zaraziła się właśnie w szkole i przedszkolu. To dzieci, które były objęte kwarantanną po kontakcie z zarażonymi rówieśnikami. Ich stan się pogorszył i trafiły do szpitala. Jak wskazała w rozmowie z PAP, przyrost zakażeń wciąż będzie lawinowy, ponieważ nadal jest szereg miejsc, w których maseczek się nie nosi – a takimi miejscami są właśnie szkoły i przedszkola.

Już dawno mieliśmy taką sytuację w Małopolsce, znacznie wcześniej niż innych województwach, że było dużo przypadków rozproszonych, czyli takich, które nie są z konkretnych źródeł, są nie wiadomo skąd, są gdzieś z przestrzeni publicznej. Teraz wiemy, że ogniska są tam, gdzie nie nosi się maseczek. Gdy badamy ognisko od razu widać, gdzie reżimu się nie przestrzega, bo tam zakażenia błyskawicznie się rozprzestrzeniają.

ordynator oddziału zakaźnego dla dzieci w szpitalu im. Żeromskiego w Krakowie

Jak dodała, dziecko z wysoką gorączką, kaszlem, a szczególnie z dusznością powinno być natychmiast zbadane przez lekarza, a w znacznej większości przypadków hospitalizowane. - W takim przypadku pójście z dzieckiem po teleporadzie, pod Tauron Arenę (miejsce pobierania wymazów-red.) i czekanie z nim godzinami w kolejce, a potem na wynik, to zagrożenie zdrowia a nawet życia – oceniła ekspertka.

Zobacz także

RadioZET.pl/RadioZET/Przemysław Taranek/PAP