Zamknij

Wojskowe karetki ewakuowały 28 zakażonych z DPS. "Bali się. Pytali, dokąd jadą"

18.04.2020 09:31
Kalisz
fot. Maciej Konieczny/Reporter

Wojewoda wielkopolski podjął w piątek decyzję o przetransportowaniu 28 zakażonych koronawirusem pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Kaliszu do szpitala zakaźnego w Poznaniu – podał w komunikacie rzecznik prasowy wojewody Tomasz Stube. O dramatycznej sytuacji w placówce opowiedziały pracujące tam opiekunki. 

28 zakażonych koronawirusem pensjonariuszy DPS w Kaliszu trafiło do szpitala zakaźnego w Poznaniu w nocy z piątku na sobotę. Transport osób chorych zabezpieczało m.in. dowództwo 12. wielkopolskiej brygady Wojsk Obrony Terytorialnej. 

Zobacz także

- Moja decyzja jest podyktowana ochroną życia i zdrowia wszystkich osób przebywających w kaliskim DPS – argumentował wcześniej wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk. Obecnie po akceptacji wojewody w Domu Pomocy Społecznej w Kaliszu pracownikom pomagają żołnierze. Opiekę nad chorymi wspierają również siostry zakonne. Wojewoda wydał też decyzje o skierowaniu dodatkowego personelu do pracy w kaliskim ośrodku.

Sytuacja jest poważna, dlatego podjęliśmy szereg działań, które pozwolą ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa na terenie placówki. Kluczowe jest przede wszystkim zapewnienie odpowiedniej liczby personelu medycznego, dlatego nie mogłem czekać z tą decyzją

– oświadczył Mikołajczyk. Kolumna wojskowych karetek wyruszyła z Kalisza do Poznania w piątek ok. godz. 22:30. Wcześniej opiekunki, zajmujące się na co dzień pensjonariuszami, musiały przygotować podopiecznych do dłuższej podróży - spakować, przygotować dokumenty oraz poinformować o całej sytuacji krewnych i bliskich. 

Kalisz: dramatyczna sytuacja w DPS

O dramatycznej sytuacji zaczęli alarmować wycieńczeni pracownicy DPS, którzy od tygodnia są zamknięci na terenie zakładu, pracując codziennie po kilkanaście godzin, wycieńczeni fizycznie i na skraju załamania psychicznego. Ciężko przeżyli także rozstanie ze swoimi podopiecznymi. 

Kiedy się żegnaliśmy, byli niesamowicie przerażeni. Pytali, dokąd jadą, co ich tam czeka. Bali się. Dla nas to też straszne przeżycie. Pracujemy tu od lat, znamy każdego mieszkańca. My też się martwimy się, jak przeżyją drogę, rozstanie, pobyt w szpitalu. Boimy się, czy wszyscy do nas wrócą. Dziewczyny siedzą i płaczą

- opowiadały w piątek wieczorem w rozmowie z poznańską "Gazetą Wyborczą" opiekunki z placówki, w której brakuje personelu - w piątek opuściła ją jedyna pielęgniarka, która ma uprawnienia do podawania leków pensjonariuszom. - Teraz, na własną odpowiedzialność, podają je właśnie opiekunki. 

Nie żyje 7 osób - niektóre zmarły przed wykonaniem testów na koronawirusa

W kaliskim DPS łącznie wykryto 47 przypadków koronawirusa wśród pensjonariuszy i pracowników Do piątku w DPS przebywało 28 zakażonych podopiecznych. Dotychczas 160 pensjonariuszami zajmowało się 30 osób personelu. DPS jest zamknięty od tygodnia, a w czwartek sanepid przedłużył kwarantannę do 30 kwietnia.

Zobacz także

Urząd miasta podał w piątek, że w DPS od 5 do 17 kwietnia zmarło siedem osób, z czego pięciu pensjonariuszy przed wykonaniem badań na obecność koronawirusa, dlatego nie są ujęci w oficjalnych rządowych statystykach.

Szpital w Kaliszu odmówił

Jak informuje poznańska "GW, prezydent Kalisza prosił wcześniej miejscowy szpital o przyjęcie choćby części chorych pensjonariuszy DPS, ale lecznica - pomimo posiadania ok. 500 wolnych łóżek - odmówiła. Argumentowano to brakiem personelu (m.in. pielęgniarek właśnie) oraz przeszkodami formalnymi.

Zobacz także

- Szpital nie może zajmować się mieszkańcami DPS. Bo jest od leczenia, a nie od pielęgnacji – powiedział w rozmowie z "Wyborczą", dr n. med. Artur Tarasiewicz, pełnomocnik szpitala ds. walki z koronawirusem.

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/PAP/poznan.wyborcza.pl