Zamknij

Niedzielski: szczyt III fali na przełomie marca i kwietnia. 10-12 tys. dziennie

22.02.2021 09:18
Adam Niedzielski
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

Prognozujemy apogeum trzeciej fali epidemii w Polsce mniej więcej na przełomie marca i kwietnia na poziomie ok. 10-12 tys. przypadków dziennie, co jest liczbą, z którą już sobie poradziliśmy - stwierdził minister zdrowia Adam Niedzielski. Wspomniał też o strategii luzowania bądź zaostrzania obostrzeń związanych z pandemią. 

Adam Niedzielski był w poniedziałek gościem w TVN24. Pytany był przez Konrada Piaseckiego, czy jeśli obserwowany ostatnio wzrost liczby nowych zakażeń jest trzecią falą koronawirusa, to kiedy uderzy ona w nas najmocniej?

- Prognozujemy, że to apogeum będzie miało miejsce mniej więcej na przełomie marca i kwietnia, czyli czeka nas tak naprawdę mniej więcej miesiąc nieprzerwanych wzrostów (liczby zakażeń) - odpowiedział minister zdrowia. 

Póki co, te prognozy pokazują, że szczyt tej trzeciej fali będzie na takim średnim dziennym poziomie mniej więcej 10-12 tysięcy przypadków dziennie, co z punktu widzenia samego systemu opieki zdrowotnej jest już liczbą, z którą już sobie poradziliśmy

Adam Niedzielski, minister zdrowia

Szef MZ zastrzegł przy tym, że "to jest scenariusz z dużym znakiem zapytania". - Bo tutaj mamy dwa powody - i mutacje, które się pojawiają - które przyspieszają rozwój pandemii. No i oczywiście też takie poluzowanie zachowań, poluzowanie tej dyscypliny społecznej. To są takie dwa elementy odpowiedzialne za ten przyrost - powiedział. 

Pytany, czy z ekspertyz i prognoz wynika, że podczas apogeum trzeciej fali nie będzie "tak źle", jak jesienią ubiegłego roku, gdy było nawet ponad 25 tysięcy zakażonych osób dziennie, Niedzielski przyznał, że "na tę chwilę" tak to wygląda w prognozach, ale zastrzegł, że "prognozy tutaj to są raczej zawsze wariantowe, to znaczy, że mamy jakąś prognozę podstawową, i ona mówi o przedłużeniu pewnej tendencji, która ma miejsce".

- Ale jeżeli będziemy mieli do czynienia, z tym że te nowe mutacje będą systematycznie rosły i będą stawały się coraz bardziej popularne, a wiemy, że one są bardziej zakaźne, to oczywiście to przyspieszenie może być większe - zaznaczył.

Niedzielski: wszyscy mamy oczekiwanie, że trzeba po prostu powoli wychodzić

Niedzielski pytany był też, czy "wyobraża sobie utrzymanie dzisiejszych zasad lockdownu, dzisiejszych obostrzeń i dzisiejszych rozluźnień", czy jest "przekonany i zdeterminowany do tego, żeby zacząć jednak znowu robić kroki w tył, a nie naprzód" Niedzielski odparł, że to jest "bardzo trudne pytanie". - Wszyscy mamy oczekiwanie, że trzeba po prostu powoli wychodzić i akceptować pewne ryzyka, które są związane z luzowaniem - przyznał.

Minister podkreślił, że rząd już w zasadzie podejmował "te decyzje odważne, bo robiliśmy to, jako jedyni w Europie". "Proszę zobaczyć dookoła, że wszyscy przedłużali lockdowny, a my otworzyliśmy hotele, otworzyliśmy galerie, otworzyliśmy też stoki (narciarskie). To spowodowało też duży wzrost mobilności" - zauważył. Pytany, czy uważa teraz, że "te decyzje były zbyt odważne, a zatem nie ma wyjścia i trzeba się z niektórych z tych decyzji wycofać", odparł: - Tutaj absolutnie uważam, że takie odważne decyzje trzeba podejmować.

Niedzielski przytoczył przy tym stosowaną w Europie strategię "dance and hammer" (dokładnie: "The hammer and the dance"), czyli "taniec i młotek", która polega - jak wyjaśnił - "właśnie na takiej walce z pandemią, że jak tylko można, to chyba luzować, a potem oczywiście trzeba - w przypadku jakichś przyspieszeń - podejmować odpowiednie kroki. Czyli to jest cały czas takie balansowanie".

Koronawirus w Polsce. W niedzielę Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły 7038 nowych zakażeń koronawirusem oraz zgon 94 osób, w sobotę zaś informowano o 8510 nowych zakażeniach i 254 zgonach. 

RadioZET.pl/PAP/tvn24.pl